Krem do twarzy firmy Be Organic z masłem kakaowym i kwasem hialuronowym - HIT??

Be Organic, krem do twarzy - masło kakaowe & kwas hialuronowy






Opis produktu:




Do wszystkich rodzajów cery, w szczególności do cery suchej i dojrzałej.
Dobrze nawilżona cera wolniej się starzeje, jest miękka, pełna blasku i odporna na szkodliwe działanie czynników zewnętrznych. Dzięki wyjątkowym właściwościom masła kakaowego, opatentowanego wyciągu z Myrothamnus flabellifolia oraz udowodnionej skuteczności kwasu hialuronowego be organic Krem do twarzy MASŁO KAKAOWE & KWAS HIALURONOWY zapewnia optymalny poziom nawilżenia, aktywnie regeneruje i chroni przed działaniem wolnych rodników, nadając promienny i młody wygląd.




Cena: 46 zł za 50 ml na stronie sklepu Be Organic


Skład:



Aqua, Glyceryl Stearate (emolient tłusty, zmiękcza i wygładza skórę), Dicaprylyl Carbonate (emolient suchy, również zmiękcza i wygładza skórę), Propandiol (naturalna substancja nawilżająca), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba), Olus Oil (olej pochodzenia roślinnego), Glycerin (gliceryna), Cetearyl Alcohol (emolient tłusty, zmiękcza i wygładza skórę), Cocoglycerides (emolient tłusty, mieszanina oleju kokosowego), Hexyldecanol (emolient tłusty, substancja renatłuszczająca), Hexyldecyl Laurate (emolient suchy, zmiękcza i wygładza skórę), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea, masło karite, masło z masłosza), Theobroma Cacao Seed  Butter (masło kakaowe), Xanthan Gum (guma ksantanowa, zagęstnik), Hydroxyethyl Urea (humektant, pochodna mocznika), Benzyl Alcohol (alkohol aromatyczny, imituje zapach jaśminu, konserwuje, reguluje lepkość), Sodium Stearoyl Glutamate (substancja łącząca wodę i składniki ropopochodne), Hydrogenated Vegetable Oil (uwodorniony olej roślinny), Parfum, Candelilla Cera (wosk pozyskiwany z liści wilczomlecza meksykańskiego), Tocopheryl Acetate (przeciwutleniacz, antyoksydant, hamuje procesy starzenia), Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil (olej z krokosza barwierskiego), Dehydroacetic Acid (konserwant), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Sodium Phytate (sól sodowa kwasu fitowego, otrzymywany z ryżu), Myrothamnus Flabellifolia Extract (ekstrakt z południowoafrykańskiej myrothamnus flabellifolia, działa silnie nawilżająco), Sodium Hyaluronate (sól sodowa kwasu hialuronowego, humektant, zapobiega utracie wody), Lycium Barbarum Fruit Ectract (ekstrakt z jagód Goji), Phenoxyethanol (konserwant), Vitis Vinifera Leaf Extract (ekstrakt z liści winogron), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy), Citric Acid (kwas cytrynowy), Ascorbyl Palmitate (przeciwutleniacz, antyoksydant, spowalnia procesy starzenia), Linoleic Acid (kwas linolenowy, zatrzymuje wodę w skórze), Ascorbyl Acid (przeciwutleniacz, antyoksydany, spowalnia procesy starzenia), Tocopherol (witamina E), Potassium Sorbate (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Alcohol (alkohol), Ethylhexylglycerin (konserwant)


Uf przebrnęłam przez skład. Jest dość długi, ale treściwy, bogaty w emolienty, olej kokosowy, olej jojoba, olej roślinny, olej z krokosza barwierskiego, olej ze słodkich migdałów, olej arganowy, substancje nawilżające m. in. gliceryna, kwas hialuronowy oraz masła i woski, np. masło shea i masło kakaowe, a także kilka ekstraktów (z jagód Goji, liści winogron). Jeśli jest ktoś ciekawy, wszystkie składniki dokładnie opisałam powyżej.





Opakowanie i konsystencja:




Pojemnik z kremem zapakowany został w tekturowe pudełeczko prezentujące się bardzo ekologicznie. Krem mieści się w plastikowym słoiczku o pojemności 50 ml. Zakręcana nakrętka jest solidna. Jeśli chodzi o opakowanie to wszystko wygląda bardzo minimalistycznie, a zarazem elegancko. 

Co ciekawe (pierwszy raz się z tym spotkałam) w pudełeczku z kremem znalazłam małą saszetkę




były w niej nasiona, które zasiałam i moja roślinka już zakiełkowała :)




Konsystencja kremu jest jedwabista i nieco rzadsza od moich poprzednich kremów. Trzeba ostrożnie nabierać go na palec bo trochę się "ciągnie", ale dzięki tej konsystencji o wiele bardziej zwiększa się wydajność. Krem jest koloru białego i pięknie pachnie, delikatnie i nienachalnie. Zapach utrzymuje się krótko po nałożeniu. 





Działanie:

Krem przeznaczony jest do wszystkich rodzajów cery, a w szczególności suchej i dojrzałej. Jestem posiadaczką cery mieszanej i u mnie sprawdza się całkiem nieźle, a dokładniej...

Krem używam codziennie rano i wieczorem, świetnie nawilża, wygładza delikatne zmarszczki i regeneruje podrażnioną skórę. Nawet w ekstremalnych sytuacjach, gdy twarz jest sucha, ściągnięta i zaczerwieniona krem daje sobie z tym radę. Wygładza odstające skórki, koi i odpowiednio nawilża.

Krem jest lekki i nie trzeba nakładać go zbyt wiele, aby pokryć twarz i dekolt. Szybko się wchłania, pozostawia na twarzy miłą warstwę filmu. Czuć, że skóra staje się bardziej miękka, elastyczna i promienna

Przyspiesza, w moim przypadku, błyszczenie twarzy (w strefie T) i nieco osłabia trwałość makijażu. Nie zapycha porów i nie sprzyja powstawaniu zaskórników, ani innych niespodzianek.





Krem ma bardzo naturalny skład i to jest największy plus. Be Organic reklamuje swój asortyment jako produkty EKO i tym bardziej cieszę się, że reklama niesie ze sobą tak przyjazny i organiczny skład kremu.

Krem Be Organic nie uczulił mnie ani nie podrażnił skóry, wręcz przeciwnie - łagodził wszelkie podrażnienia.



Krem do twarzy masło kakowe & kwas hialuronowy Be Organic oceniam: 10/10.







Krem testowałam dzięki uprzejmości Pani Justyny z firmy Be Organic.

Zachęcam do zapoznania się z asortymentem sklepu Be Organic.


Klik






Czytaj dalej

Maska INSIGHT anti-frizz - RECENZJA

Recenzja maski INSIGHT anti-frizz





Druga z rzędu recenzja kosmetyku z linii INSIGHT. Zakończyłam miesięczne testowani produktów nawadniających, a oto efekty mojej pracy. Jako pierwsza pojawiła się recenzja szamponu (można ją zobaczyć TUTAJ). Dzisiaj mam dla Was kolejną recenzję tym razem dotyczącą maski oraz notkę podsumowującą działanie linii nawilżającej INSIGHT.



Opis:




Maska nawilżająca zawierająca organiczne składniki: olej z nasion konopii siewnej, olej z nasion bawełny, masło kakaowe oraz ektrakt z lnu zwyczajnego. Nawilża oraz wygładza włosy, ułatwia rozczesywanie oraz odżywia. Regularne stosowanie maski  prowadzi do odbudowy cementu włosów, a zatem do zatrzymania w łodygach włosów odpowiedniej ilości wody. Włosy stają się miękkie, jedwabiste, gładkie i nawilżone.

Nie zawiera SLS, SLES, olejów mineralnych, parabenów, silikonów




Cena: 29 zł za 250 ml w sklepie internetowym CENTRUM ZDROWEGO WŁOSA




Skład:






Aqua (water), Cetearyl Alcohol (emolient tłusty), Cetrimonium Chloride (ułatwia rozczesywanie, nadaje połysk i wygładza włosy), Myristyl Alcohol (emolient, zmiękcza i zapobiega utracie wody), Cannabis Sativa Seed Oil (olej z nasion konopii siewnej), Gossipyum Herbaceum (Cotton) Seed Oil (olej z nasion bawełny), Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter (masło kakaowe), Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract (olej z nasion lnu), Parfum (Fragrance), Citric Acid (kwas cytynowy), Magnesium Nitrate (konserwant), Magnesium Chloride (substancja uzupełniająca), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant)



Skład - rewelacja ! Jestem pod jeszcze większym wrażeniem niż w przypadku szamponu. Maska okazała się perełką, której skład nie zawiera nic ponadto co powinien. Emolienty, olej z nasion konopi, z nasion bawełny, z nasion lnu, masło kakaowe. NIC - ponad substancje drogocenne, wygładzające, nawilżające, regenerujące i odbudowujące. Ale czy ten świetny skład niesie ze sobą oczekiwane efekty? Zapraszam poniżej !




Opakowanie i konsystencja:






Maska znajduje się w plastikowej, brązowo-przezroczystej tubie o pojemności 250 ml. Nakrętka z tzw. "klapką" zamykaną na kliknięcie. Tuba stoi na nakrętce, także nawet gdy maski zostanie już bardzo mało nie będzie problemu z jej wydobyciem. 






Maska jest gęsta, koloru białego. Aplikacja jest łatwa, bo maska idealnie sunie po włosach, ale (uwaga) nie wytwarza piany. Często spotykam się z maskami, które przy nakładaniu na mokre włosy delikatnie się pienią, a ta do nich nie należy. I przez to nieco kuleje wydajność maski, mimo to nie jest ona tragiczna. Maskę stosuję regularnie od miesiąca i wykorzystałam 1/3 mojego 250 ml opakowania, a wielkość jednorazowego użycia to mniej więcej wielkość orzecha laskowego. Także przy intensywnym stosowaniu maska skończy się po ok. 3 miesiącach. 



Działanie:






Tak samo jak w przypadku szamponu, muszę wspomnieć o zapachu - jest cudowny. Identyczny jak zapach szamponu. Ciężki do porównania, ale przyjemny i nienachalny. 

Maskę stosowałam na zwilżone włosy przed myciem na ok. 30 min - 1 h., na mokre włosy po myciu na 20 min. oraz miksowałam z innymi produktami tworząc kompres (efekty można zobaczyć TUTAJ).









Maska nie zawiera silikonów, a mimo to włosy po zastosowaniu niesamowicie błyszczą. Do tej pory myślałam, że to nie możliwe bez użycia silikonów.





Najlepsze efekty można osiągnąć stosując szampon razem z maską. Taki duet idealnie wygładza, dodaje blasku i dyscyplinuje włosy. Bez względu na to czy mają być proste czy kręcone. Bez stylizacji włosy pozostają idealnie proste (moje z natury są proste), a zakręcając koczka po kilku chwilach można się cieszyć pięknymi falami, które nie prostują się zbyt szybko.






Z duetu INSIGHT anti-frizz jestem bardzo zadowolona. Mogę go śmiało polecić dla włosów przesuszonych i zniszczonych stylizacją lub koloryzacją. Idealnie nawodni włosy i nada im blask jakiego dawno nie miały. 






Mam wrażenie, że włosy po miesięcznej kuracji produktami INSIGHT są mocniejsze, zregenerowane, bardziej puszyste i niesamowicie lśniące.





Maskę nawilżającą INSIGHT anti-frizz oceniam: 10/10.






Zachęcam do odwiedzenia strony sklepu z dermokosmetykami. Może uda Wam się jeszcze skorzystać z 10% rabatu na produkty SIGHT ! (ważność do 31.10.2015)

Pamiętajcie kod rabatowy to: SZMARAGD






Jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie ;)







Czytaj dalej

Recenzja - szampon nawadniający Anti-Frizz INSIGHT + RABAT dla WAS !

Szampon nawadniający Anti-Frizz INSIGHT






Jest to pierwsza z dwóch recenzji jakie pojawią się na blogu, w związku z nawiązaną współpracą ze SKLEPEM Centrum Zdrowego Włosa. Na pierwszy rzut pod lupę postanowiłam wziąć szampon.


Opis produktu:




Szampon nawilżający zawierający organiczne składniki: olej z nasion konopii siewnej, olej z nasion bawełny, masło kakaowe oraz ektrakt z lnu zwyczajnego nawilża oraz wygładza włosy, ułatwia rozczesywanie oraz odżywia. Regularne stosowanie szamponu prowadzi do odbudowy cementu włosów, a zatem do zatrzymania w łodygach włosów odpowiedniej ilości wody. Delikatne detergenty gwarantują bezpieczeństwo nawet częstego mycia. Nie zawiera SLS, SLES, olejów mineralnych, parabenów, silikonów.


Cena: aktualnie 36 zł za 500 ml w sklepie internetowym Centrum Zdrowego Włosa


Skład:




Aqua (water), Sodium Coceth Sulfate (łagodny detergent), Cocamidopropyl Betaine (substancja myjąca, pianotwórcza), Disodium Laureth Sulfosuccinate (kolejna substancja myjąca, pianotwórcza), Cannabis Sativa Seed Oil (olej z nasion konopi siewnej), Gossipyum Herbaceum (Cotton) Seed Oil (olej z nasion bawełny), Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter (masło kakaowe), Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract (ekstrakt z lnu), Parfum (Fragrance), Polyquaternium-10 (substancja kondycjonująca), Citric Acid (kwas cytrynowy), Sodium Chloride (powoduje wzrost lepkości substancji myjących), Glycerin (gliceryna), Magnesium Nitrate (substancja konserwująca), Magnesium Chloride (substancja uzupełniająca), Methylchloroisothiazolinone (substancja konserwująca), Methylisothiazolinone (substancja konserwująca). 



Nie ukrywam, że skład ciekawił mnie  najbardziej. Producent pisze w opisie, że szampon nie zawiera SLS, SLES itd, więc sama byłam ciekawa czym właściwie ja myję te włosy. Jak się okazało SLS został zastąpiony łagodniejszym detergentem i bezpieczniejszymi substancjami myjącymi. 

Jestem mile zaskoczona widząc wysoko w składzie olej z nasion konopii, olej z nasion bawełny oraz masło kakaowe, a nawet ekstrakt z lnu. Rzadko kiedy drogocenne substancje są tak wysoko w składzie, a zdarza się i tak, że tytułowych substancji w ogóle nie ma w składzie m. in. Kallos Argan, gdzie w składzie nikt nie zobaczy oleju arganowego. 

Ale wracając do tematu.... Skład nie należy do najdłuższych co oczywiście stanowi dużą zaletę, bo jesteśmy świadomi, że producent nie przemyca nam zbędnych substancji. Dlatego warto wybierać kosmetyki z krótkim składem.





Opakowanie i konsystencja:




Szampon znajduje się w plastikowej, brązowo-przezroczystej butli z pompką o pojemności 500 ml. Jedna pompka wystarcza, aby umyć dokładnie całe włosy. Szampon pieni się średnio, ale i tak lepiej niż inne łagodne szampony jakie miałam okazje używać. Szampon jest gęsty i bardzo wydajny. Używam go od miesiąca, a ubyło mi tylko 1/4 butelki. Pompka jest bardzo wygodna - przy tej pojemności ciężko byłoby go używać podnosząc mokrymi i śliski dłońmi, więc pomysł z pompką jest bardzo trafiony. Kolor szamponu - przezroczysty.





Działanie:

Szampon cudownie pachnie ! Muszę to napisać w pierwszej kolejności, bo zapach jest niezwykle uzależniający :D. Utrzymuje się na włosach nawet do drugiego dnia po myciu.

Patrząc na skład przydzieliłabym go do grupy szamponów delikatnych. Dobrze zmywa zanieczyszczenia i sebum. Mycia nie trzeba powtarzać.

Włosy podczas mycia nie plączą się tak jak w przypadku innych łagodnych szamponów. Łatwo je rozczesać po myciu, aczkolwiek ja czeszę je gdy są już suche, ale wynika to z tego, że włosy czesane na sucho są mniej podatne na uszkodzenia podczas czesania niż włosy mokre.

Muszę przyznać, że skład mi się bardzo podoba, z pewnością można polecić ten szampon dla wrażliwych skalpów. Nie zauważyłam, aby szampon przyspieszał przetłuszczanie włosów.

Wracając do efektów, włosy po myciu wydają się lekko usztywnione, ale gdy wyschną są niezwykle miękkie w dotyku i sprężyste. Czuć, że są nawilżone i dociążone. Błyszczą i lśnią jak mało kiedy ! Przeważnie efekt takiego blasku uzyskiwałam po złożonej pielęgnacji, gdzie w ruch szła maska, a tutaj takie efekty tylko po szamponie.





Końcówki są zdyscyplinowane, wygładzone i nie puszą się.

Szampon stosuję od miesiąca i jestem miło zaskoczona, ponieważ dyscyplinuje, wygładza, odżywia i rzeczywiście nawadnia włosy ! Moje włosy przed używaniem kosmetyków INSIGHT anti-frizz były przesuszone gorącym latem, a więc tym bardziej cieszę się, że miałam okazję wypróbować je, bo doprowadziły moje włosy do dawnej świetności.





Myślę, że cena jest rozsądna biorąc pod uwagę pojemność (500 ml) i wydajność produktu, na tyle że warto w niego zainwestować. Tym bardziej, że działa na prawdę rewelacyjnie. W jednym produkcie znajdziemy łagodne oczyszczenie włosów wraz z pielęgnacją.





Szampon INSIGHT anti-frizz oceniam: 10/10 !


A teraz niespodzianka specjalnie dla Was! Moje czytelniczki (jako jedyne ! ) mają możliwość skorzystania ze zniżki na zakupy w sklepie Centrum Zdrowego Włosa!

Sklep Centrum Zdrowego Włosa, dzięki któremu mam okazję testować kosmetyki INSIGHT anti-frizz ma dla Was kod rabatowy !

10 % zniżki na wszystkie kosmetyki z serii INSIGHT ! Nie tylko nawadniającą linię, ale także na pozostałe ! Możecie zapoznać się z nimi TUTAJ.

Jeśli znajdziecie coś dla siebie wrzucajcie w koszyk, 

a w kodzie rabatowym wpiszcie :

SZMARAGD


Śpieszcie się bo kodów jest tylko 20, a ważne są do 31.10.2015 :)



Zachęcam Was do zapoznania się z asortymentem sklepu Centrum Zdrowego Włosa :) jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie !

Wystarczy KLIKNĄĆ :)






Czytaj dalej

Znacie olej ryżowy??

Olejowanie na sucho olejem ryżowym





Dzisiaj przychodzę do Was z małą relacją z mojego olejowania olejem ryżowym. Podchodziłam do niego już kilka razy, głównie używając metody na sucho.


A więc po kolei..

Wykorzystując na maksa dzień wolny, postanowiłam włosowe SPA zacząć od samego rana. Nałożyłam olej ryżowy na suche włosy (pomijając skalp) i zawinęłam w turban. Tak spędziłam 3 h pitrasząc przy tym i ogarniając mieszkanie.




Po trzech godzinkach zmoczyłam włosy ciepłą wodą, nałożyłam maskę Kallos Argan (którą całe szczęście już prawie zdenkowałam). Maskę delikatnie wprasowałam w pasma gdzie był olej. Spłukałam, spieniłam szampon INSIGHT anti-frizz (swoją drogą - prawdopodobnie w następnym poście pojawi się recenzja owego szamponu) tylko w skalp, a włosy przeciągnęłam spływającą pianą. Spłukałam i nałożyłam jeszcze na 2 minutki balsam Green Pharmacy przeciw wypadaniu włosów. Także spłukałam i odsączyłam włosy. Zabezpieczyłam olejkiem orientalnym Marion zmieszanego z kroplą olejku Wellness & Beauty (wanilia i olej sezamowy). Włosy schły naturalnie.





To moje pierwsze doświadczenia z olejem ryżowym. Do tej pory używałam go jako składnik do tuningowania masek. Ogólnie z olejowania jestem zadowolona. 

Olej jest gęsty, całkiem nieźle się rozprowadza na włosach. Dobrze się wchłania, włosy wręcz go "wypiły". Zmywa się także bez problemu. Jest bezwonny.

Włosy jeszcze mokre po myciu były bardzo błyszczące i miękkie. Ten efekt utrzymał się. Osiągnęłam taflę błyszczących włosów, jedwabiście miękkich. Wydaje mi się, że końcówki powinny być lepiej dociążone, ale w zasadzie taki efekt delikatnego push-up także mi się podoba.

Czuć, że włosy są nawilżone, nabłyszczone i bardzo elastyczne. Dobrze zabezpieczone przed uszkodzeniami mechanicznymi.

Ostatnio wróciłam do starej metody olejowania, którą stosowałam na początku mojej pielęgnacji, czyli olejowanie na sucho. Postaram się wypróbować ten olej także używając innych metod, zobaczymy jakie wtedy osiągnę efekty :)




Znacie olej ryżowy?? :)




Czytaj dalej

Tuning masek cz. VIII, czyli jagódka z wanilią

W roli głównej Kallos Blueberry i nowy ulubiony olejek !





Ostatnio coraz częściej nachodzi mnie na eksperymentowanie... Na mojej głowie lądują różne miksy, począwszy od produktów dostępnych w domowej kuchni, po przez kosmetyki drogeryjne, a kończąc na półproduktach. Ostatni post zaowocował mixem PEH, a tym razem postawiłam na niezawodny duet humektantowo-emolientowy. Dlatego do dzisiejszej pielęgnacji użyłam maski i olejków, żeby włosy naciągnęły wody (humektantów) z maski i żeby te nawilżacze mi nie uciekły dodałam dwóch olejków (emolienty). Jak wiemy emolienty mają za zadnie zatrzymać wodę, a moje przesuszone ostatnio włosy jej potrzebują... 

Czy eksperyment się udał? Zobaczcie sami !



Wczoraj wieczorem delikatnie naolejowałam włosy od ucha w dół. Piszę "delikatnie", bo rzeczywiście użyłam tylko dwóch pompek olejku Wellness & Beauty (olejek sezamowy + ekstrakt z wanilii). Ostatnio bardzo go polubiłam, co prawda jest to olejek do ciała, ale skład ma bardzo ciekawy i ja chętnie olejuje nim włosy bądź zabezpieczam końcówki. Jest lekki więc do olejowania idealny bo łatwo go zmyć, lecz trzeba uważać przy zabezpieczaniu końcówek bo można przesadzić :).


Po nocnym olejowaniu, rano zmoczyłam włosy, odcisnęłam i nałożyłam mieszankę:


Kompres humemol (humektanty + emolienty) 

--> 2 łyżki maski Kallos Blueberry

--> 2 solidne pompki olejku Wellness & Beauty

--> 1 łyżka oliwki dla dzieci Baby Dream


Włosy zawinęłam w koszulkę i tak spędziłam 3 h sprzątając, gotując, krzątając się po domu. 

Po tym czasie zmoczyłam włosy i spieniłam szampon INSIGHT Anti-frizz w skalp, a włosy przeciągnęłam pianą. Spłukałam i na długości wprasowałam jeszcze maskę tej samej firmy. 

Włosy zabezpieczyłam małą kropelką olejku Wellness i pozostawiłam do naturalnego schnięcia. 







Jak widać, efekt okazał się zadowalający. Włosy są dociążone, ale mimo to puszyste. Lśnią, tafla wręcz mieni się w świetle. Dodatkowo są miękkie w dotyku i pachną cudownie ! Czuć Kallosa jagodowego i wanilię z olejku Wellness & Beauty.





A jak Wam minął dzień? :)





Czytaj dalej