Całuśna koszula

Biała koszula z nadrukiem




Dawno nie było nic modowego ;) więc nadrabiam zaległości ! Już jakiś czas temu przybyła do mnie ta urocza biała koszula. Klasyczna, lekko taliowana. Rozmiar S jest trochę luźny, ale z pewnością mi się przyda. Dobrałam do niej czarną, rozkloszowana spódnicę z wysokim stanem. Co sądzicie o takich klasycznych stylizacjach urozmaiconych humorystycznym elementem (np czerwonymi ustami) ? ;)









Biała koszula w usta - TUTAJ


Czytaj dalej

Aktualizacja włosów luty 2017

Powrót do aktualizacji włosów?




Jakiś czas temu (a dokładnie ponad rok temu) zaniechałam publikowania aktualizacji włosowych. Powód był prosty - nie pojawiało się w nich nic nowego. Moje włosy osiągnęły takie stadium, że nie potrzebowały zbyt skomplikowanej pielęgnacji. A pisanie co miesiąc tego samego trochę mnie znudziło. Dzisiaj z kolei doszłam do wniosku, że taka aktualizacja mogłaby pojawiać się co jakiś czas, ale na pewno nie co miesiąc. Zatem do dzieła :)

Przez ten rok nic nie zmieniło się pod względem częstotliwości mycia włosów. Skóra głowy przetłuszcza się w takim samym tempie i muszę ją myć codziennie, a przy lepszych warunkach co drugi dzień. Bardzo niewiele pomogło także mycie metodą kubeczkową. Aktualnie używam do mycia szamponu Equilibra (o nim przeczytacie za jakiś czas). Pod koniec października ubiegłego roku skończyłam testowanie Hair Jazz (o tym TU) i postanowiłam nieco odciążyć skórę głowy i myć ją łagodnymi szamponami. W czasie kiedy nie było aktualizacji przewinęło mi się kilka szamponów, o których mogliście przeczytać w recenzjach, ale nie trafiłam na nic spektakularnego (poza jednym).

Na okres wakacyjny totalnie zrezygnowałam z olejowania włosów. Olej kładłam w tym czasie na prawdę sporadycznie. Teraz nadrabiam zaległości i staram się minimum raz w tygodniu naolejować włosy. Służy mi do tego głównie oliwka Baby Dream fur Mama. Ale nie myślcie sobie, że przez ten rok byłam całkiem bierna w olejowaniu ! Udało mi się przetestować kilka olejków, znaleźć ulubieńców i zdenkować kilka butelek (TU, TU, TU, i TU)

Częściej korzystałam z masek i tuningowałam je półproduktami. Nadal świetnie służą mi Kallosy i staram się w miarę możliwości je wykończyć. Tutaj kilka postów z tuningowanie (TU, TU, TU, TU, TU, TU). Moim ostatnim hitem jest maseczka do włosów o średniej porowatości od Anwen. Moje zachwyty mogłyście przeczytać już TUTAJ.



Grudzień 2015 -> Luty 2017


Skóra głowy przez większość czasu była spokojna i wolna od jakichkolwiek podrażnień. Niestety jakoś w połowie roku 2016 urządziłam sobie miesiąc z jantarem i drugi miesiąc z kozieradką. Pojawiło się swędzenie i delikatny łupież. Skóra stała się podrażniona, ale dałam jej odpocząć od wcierek i powoli się uspokoiła.

Oczyszczałam włosy średnio raz w tygodniu,  czasem nawet raz na dwa tygodnie. Aktualnie używam do tego szamponu oczyszczającego Barwa Ziołowa z lnem. Regularnie wykonuje także peeling skóry głowy, a mój niezawodny produkt do tego zadania to Tricho peeling z Bandi (recenzja TU).

Co do wcierek to tak jak wspomniałam wyżej - stosowałam jantar oraz kozieradkę. Włosy wypadają ciągle w takim samym tempie i takiej samej ilości. Niby nie ma tragedii, ale staram się jakoś to powstrzymać. Niestety po dwumiesięcznej kuracji wspomnianymi specyfikami nie zauważyłam, aby wypadanie choć w małym stopniu ustało. O innym eksperymencie z domową wcierką pisałam TUTAJ.  Suplementacji brak.

Mogę się pochwalić, że częściej niż kiedykolwiek kremowałam włosy. W związku z moim miesięcznym testem (o którym Tu) kremowałam włosy praktycznie przed każdym myciem na minimum 30 min. Efekty kremowania bardzo mnie usatysfakcjonowały i dlatego też (tak wiem tłumaczę się) olejowania było jak na lekarstwo. Kremowanie nadal jest nieodłącznym elementem w pielęgnacji i znowu do niego powróciłam, ale zmieniłam krem. O efektach już niebawem :)

Tak dużo się mówi, że płukanki są takim niepozornym punktem w dbaniu o włosy, ale jakże ważnym!  I co? I udało mi się wielokrotnie skorzystać z ich właściwości. Najchętniej stawiałam na te naturalne, jak na przykład płukanka z lnu, czy z aloesu. Ponadto używałam także płukanek z nafty kosmetycznej oraz specjalnych płukanek ochładzających blond (TU i TU). Oczywiście pamiętałam także o ostatnim płukaniem zimną wodą.

Włosy podcinałam średnio raz na trzy - cztery miesiące. Początkowo sama, a ostatnio korzystam już z usług sprawdzonej fryzjerki. Na początku grudnia ubiegłego roku skróciła mi włosy o jakieś 7 cm i wyrównała je na prosto. Bez cieniowania czuje się zdecydowanie lepiej. Włosy wydają się gęściejsze i mam wrażenie, że mniej się kruszą.



Grudzień 2015 -> Luty 2017


Końcówki zabezpieczam po myciu. Na mokre włosy rozprowadzam kropelkę eliksiru od Eveline, o którym napiszę już wkrótce. Jak poprawnie zabezpieczać końcówki włosów pisałam TUTAJ. W połowie ubiegłego roku zauważyłam, że zabezpieczanie suchych włosów bądź takich mytych dzień wcześniej nie sprawdza się u mnie najlepiej. Włosy są obciążone i smętnie zwisają niczym tłuste strąki. Tak więc odkryłam, że z wysokiej porowatości w końcu zeszłam do średniej. Zaniechałam tego procederu i teraz zabezpieczam włosy tylko po myciu.

Ostatnie i najważniejsze. Koloryzacja ! Dawniej włosy farbowałam co 2 miesiące tym co przykuło moją uwagę w drogerii. Teraz farbuje Joanną albo Wellatonem co 3 miechy (TU, TU i TU)! Duży postęp :-) mam sprawdzone farby i wydłużyłam czas między farbowaniami. Niektórzy pomyślą "niesłychane 3 miesięczny odrost?! Coś okropnego" - nic bardziej mylnego. Odrost wcale mi nie przeszkadza, a nawet powiedziałabym, że mi pasuje biorąc pod uwagę moje ciemne brwi. Z odrostem zatem wyglądam naturalnie. Grunt to mieć zadbane i czyste włosy, a na odrost nawet nikt nie zwróci uwagi :-). Oczywiście nie mówię, że nigdy nie skorzystam z innej farby do włosów niż te wymienione powyżej. Lubię eksperymentować i testować nowe rzeczy, wiec jeśli coś ciekawego wpadnie w moje ręce nie zawaham się :-D.

Uważam, że przez ten rok zrobiłam duże postępy w pielęgnacji o czym świadczą chociażby zdjęcia, które Wam zestawiłam :) te aktualne są robione w naturalnym świetle bez lampy. 


Co sądzicie?? :)



Czytaj dalej

Efektima Pedi-Spa i Mani-Spa - Jak sprawdziły się maseczki w formie skarpetek i rękawic?

Maska - skarpeta do stóp & Maska - rękawica do dłoni




Dzisiaj przychodzę do Was z krótkim, lecz mam nadzieję pomocnym postem. W blogosferze ciągle przewija się temat maseczek do stóp i dłoni w formie skarpetek / rękawiczek. Miałam okazję testować podobne cudna i chcę podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami. A więc dziś biorę pod lupę PEDI-SPA i MANI-SPA od Efektima. 


Maska do stóp w formie skarpetek



Skarpetki wykonane są bardzo solidnie, wystarczy przeciąć folię we wskazanym miejscu, włożyć stopy i zapiąć skarpetki czerwonym paskiem tak, aby się nie zsuwały. Folia jest dobrej jakości, nic nie przecieka podczas zabiegu, a my odczuwamy pełny komfort. 




Skarpetki trzymałam na stopach 30 minut. Maseczka nawilża skórę dość przyzwoicie, nadaje jedwabistą gładkość, ale tylko delikatnie ją zmiękcza. Moim zdaniem to kompres nawilżający, bo znacznie zmniejsza problem suchych stóp, lecz aby utrzymać efekt zabieg powinno się wykonywać regularnie. Nie zauważyłam podrażnienia ani uczulenie. Nic nie szczypało. Łatwa instrukcja i bezproblemowa aplikacja.






Maska do dłoni w formie rękawiczek




Rękawiczki zniechęciły mnie od razu po otwarciu saszetki. Są za duże... Rozumiem, że to "one size", ale sporym ułatwieniem byłoby dołączenie do opakowania naklejek, które znajdują się w opakowaniu maski do stóp. Tak więc moje dłonie tonęły, a mi z pomocą przyszedł mąż, który zwykłą bezbarwną taśmą podkleił rękawiczki aby się nie zsuwały. 





Kolejnym utrudnieniem okazała się ciekła zawartość rękawiczek, która pomimo siedzenia w bezruchu, wycieka. Po 15 minutach zdjęłam rękawiczki i pozostałość wklepałam w dłonie. Spłukałam wodą. Dłonie po zastosowaniu nie pachniały zbyt ładnie, wyczułam coś jakby jaśmin, ale przełamany przykrym zapachem. 





Skóra po zabiegu była miękka i gładka, ale maska zupełnie nie poradziła sobie z moimi "dotkniętymi" zimnem dłońmi, które wcale nie wyglądały na zregenerowane. Właściwie wyglądały bardzo zwyczajnie, jak po kremie do rąk.

Zdecydowanie wśród tych dwóch masek faworytką jest ta do stóp. Przoduje nie tylko pod względem aplikacji, ale także działania.







Stosowałyście maseczki Efektima ? A może polecacie inne maski - skarpetki - rękawiczki ? :)



Czytaj dalej

Maska Winogrona i Keratyna do średnioporowatych włosów od Anwen

Jak Anwenówka spisała się na moich włosach?




Miałam niemały dylemat przy wyborze odpowiedniej maski ze sklepu Anwen. Co prawda powstały na razie tylko trzy, ale co zrobić jak chciałoby się wszystkie? :). Kiedyś bez namysłu wrzuciłabym do koszyka wersję do włosów o wysokiej porowatości. Jednak tym razem coś mnie tknęło i stwierdziłam, że zrobię test na porowatość, który Ania udostępnia na stronie. Wynik głosił : ŚREDNIOPOROWATE... 




Chyba rzeczywiście mylnie tkwiłam w przekonaniu, że moje włosy ciągle mają wysoką porowatość. Nie zauważyłam by dotychczasowa pielęgnacja im szkodziła, ale zdarzało się wielokrotnie, że były obciążone po zabiegach, które niegdyś działały na nie świetnie. Jednak na coś przydał się wysiłek tych kilku włosomaniaczych lat :). Nie zastanawiałam się długo i wrzuciłam do koszyka tą średnioporowatą po czym przystąpiłam do płatności. Kilka dni później trzymałam w łapkach małe, słodkie zawiniątko.

Rzut oka na skład: 

Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient pozyskiwany z oleju kokosowego - tworzy film, zapobiega odparowywaniu wody), Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (olej z pestek winogron - nawilża, regeneruje, uelastycznia), Behentrimonium Chloride (antystatyk, konserwant - wygładza, nadaje połysk), Glycerin (gliceryna - nawilża), Hydrolyzed Keratin (hydrolizat keratyny - nawilża, zmiękcza, wygładza, odbudowuje strukturę włosów), 




Hydrolyzed Silk (hydrolizat jedwabiu - pielęgnuje, zmiękcza, wygładza, nawilża, zmniejsza elektryzowanie się włosów, zwiększa elastyczność), Maris Sal (środek nawilżający, ochronny), Silica (krzemionka - wzmacnia włosy, stabilizator, przedłuża trwałość), Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder (proszek z liści aloesu - nawilża, regeneruje, pielęgnuje), Panthenol (prowitamina B5 - regeneruje, natłuszcza, nawilża, wygładza), Phenoxyethanol (konserwant), Benzoic Acid (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Parfum (zapach), Hexyl Cinnamal (zapach), Butylphenyl Methylpropional (zapach), Limonene (zapach).

Oczywiście przystąpiłam od razu do działania i umyłam włosy szamponem aloesowym Equilibra. Następnie na mocno odciśnięte włosy z wody nałożyłam maskę. Zaskoczyła mnie konsystencja produktu, który jest bardzo gęsty i zbity. Aplikacja zatem jest niezwykle prosta, a wydajność dość duża.




Po 30 minutach spłukałam maskę. Włosy schły naturalnie. Zdjęcia wykonałam w świetle dziennym i bez użycia lampy, a wiec możecie zobaczyć jak włosy prezentują się w słoneczny dzień.




Zapach przywodzi mi na myśl intensywny herbaciany aromat, przełamany czymś nie do opisania :D. Woń jest nienachalna i moim zdaniem bardzo przyjemna. Dlatego cieszę się, że utrzymuje się na włosach nawet drugiego dnia po myciu.




Już podczas spłukiwania specyfiku czuć, że włosy są bardzo miękkie i gładkie. Po wyschnięciu bardzo łatwo je rozczesać, a efekt miękkości i wygładzenia utrzymuje się. Pomimo tego włosom nie brak objętości, co możecie zobaczyć na zdjęciach. Końcówki są zdyscyplinowane i dociążone. Kosmyki pięknie błyszczą, są sypkie i nawilżone. 




Drugiego dnia nadal miękkie i błyszczące ;)

Maskę nałożyłam jakieś 7 cm od skóry, ale w żaden sposób nie obciążyła włosów, ani nie spowodowała szybszego przetłuszczania. Trochę się tego obawiałam, bo skład jest niezwykle bogaty.




Moim zdaniem ta maska to strzał w 10tke dla moich włosów! Spełnia wszystkie moje wymagania pod względem zawartych składników. Ponadto włosy po zastosowaniu zachwycają, więc czego chcieć więcej ? Jestem bardziej niż zadowolona :D. 

Dzisiejszy wpis to moje wrażenia po pierwszym użyciu, zatem z pewnością wrócę do tej maski za jakieś dwa miesiące i wtedy będziecie mogły przeczytać recenzję i zobaczyć efekty po dłuższym stosowaniu :)



Czytaj dalej

Mały przegląd zimowych kurtek - Romwe

Na tropie idealnej kurtki...


Nie wiem jak Wy, ale ja czuje się jakbym była w środku zimy, a nie na jej finiszu, a przecież za półtora miesiąca będziemy witać astronomiczną wiosnę... Zatem dzisiaj pokaże Wam kilka rzeczy ciągle jeszcze w zimowym klimacie. Chodzą za mną kurtki, bo nie ustaje w poszukiwaniach tej "idealnej". Może wygrzebię coś na wyprzedażach? Na to liczę ;) na pewno chciałabym kupić coś na wzór tych poniżej.




Pierwsza w kolorze khaki spodobała mi się, bo jest minimalistyczna i posiada bardzo ładne futerko. Ściągana w pasie, więc talia nie zniknie pomimo grubej podszewki. 




Druga to kurtka w stylu parki moro. Wzór ostatnio bardzo chwytliwy i modny. Przeraża mnie w niej jednak ogrom naszywek, który niestety psuje efekt.




Kolejna to chyba kompromis między tym czego chce, a tym co jest uniwersalne. Uniwersalny jest oczywiście kolor, a fason, ciepły kożuszek i ściągacz w pasie to już to czego oczekuje. 




Następna to prześliczna kurteczka w kolorze pudrowego różu. Urzekła mnie kolorem, fasonem i minimalizmem. Ot taka słodka wersja zimowej kurtki, która niekoniecznie musi być praktyczna.




Ta bordowa to chyba nawet takie sam model co poprzednia. Kolor już zdecydowanie bardziej praktyczny. Ładna, skromna, ale nieoczywista (właśnie przez kolor :)). I powiem szczerze, że ta podoba mi się najbardziej !




Na stronie przypadły mi do gustu także buty. Wsiąkłam całkowicie w dział sneakersów i tym sposobem wybrałam dwie pary obuwia już na wiosnę. Pierwsze białe, bez zbędnych ozdób. Klasyczne i uniwersalne. 




Z kolei drugie są bardzo podobne, ale z ozdobionym czubkiem. Najchętniej przygarnęłabym obie pary :). Wszystkie ceny znajdziecie w linkach poniżej.


Kurtka khaki - TUTAJ 
Kurtka moro - TUTAJ
Kurtka czarna - TUTAJ
Kurtka pudrowy róż - TUTAJ
Kurtka bordowa - TUTAJ
Białe sneakersy - TUTAJ
Biało złote sneakersy - TUTAJ



Jak Wam się podobają rzeczy, które wybrałam? :) :*


Czytaj dalej

Równowaga PEH w jednym produkcie do włosów ? - Bielenda keratynowa odżywka do włosów

Studio Artisti Professional - włosy suche i zniszczone




Opis produktu: 

Keratynowa odżywka bogata w odżywcze proteiny i D-Panthenol (Prowitamina B5) głęboko regeneruje i  nawilża  suche, zniszczone, osłabione i łamliwe włosy.  Sprawia, że włosy stają się lśniące, gładkie i elastyczne, ułatwia rozczesywanie, zapobiega rozdwajaniu się końcówek i wypadaniu włosów.




Zawiera Keratynę, która wnika głęboko we włókno włosa, naprawia go: wypełnia mikroubytki i odbudowuje uszkodzone łuski włosów. Dzięki czemu włosy zostają zrekonstruowane i są jak nowe. Stają się silne, zdrowe i chronione przed dalszymi uszkodzeniami oraz zyskują dodatkową objętość i grubość. Kompleks 5 olejków (kokosowy, arganowy, migdałowy, abisyński, krokoszowy) wygładza, zmiękcza i dodaje włosom blasku, tworzy ochronną powłokę na powierzchni włosa,  kwas hialuronowy optymalnie nawilża.


Skład: 

Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient pozyskiwany z oleju kokosowego - tworzy film, zapobiega odparowywaniu wody), Panthenol (prowitamina B5 - nawilża, łagodzi podrażnienia, przyspiesza regenerację, wygładza), Cetrimonium Chloride (wygładza, nadaje połysk, antystatyk, konserwant), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy - wzmacnia, regeneruje, nawilża, działa przeciwstarzeniowo i antyoksydacyjnie), Cocos Nucifera (Coconut) Oil (olej kokosowy - odżywia, nawilża, kondycjonuje, wygładza), Persea Gratissima (Avocado) Oil (olej awokado - regeneruje, nawilża, odżywia), Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil (olej z nasion krokosza barwierskiego - nawilża, kondycjonuje, wygładza i zmiękcza), Orbignya Oleifera Seed Oil (olej babassu - nawilża, zmiękcza), Hydrolyzed Keratin (hydrolizat keratyny - budulec struktury włosa, nawilża, kondycjonuje, zmiękcza, wygładza), 




Urtica Dioica (Nettle) Leaf Extract (ekstrakt z liści pokrzywy - wzmacnia, przeciwdziała wypadaniu włosów), Hydrolyzed Glycosaminoglycans (nawilża, zmiękcza, wygładza, antystatyk), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy - nawilża, przyspiesza regenerację, wygładza, uelastycznia), Arginine PCA (aminokwas - nawilża, regeneruje, zmiękcza, odżywia), Tocopheryl Acetate (zamiast witaminy E - antyoksydant), Citric Acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant, rozjaśnia), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Silicone Quaternium-17 (silikon zmywalny delikatnym szamponem - tworzy film, wygładza, zmiękcza), Trideceth-7 (substancja myjąca), Propylene Glycol (glikol propylenowy - nawilża, ułatwia penetrację substancji wgłąb włosa), Glycerin (gliceryna - nawilża), Trideceth-5 (substancja myjąca), Phenoxyethanol (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Parfum (zapach), Butylphenyl Methylpropional (zapach), Limonene (zapach), Hexyl Cinnamal (zapach).


Cena: ok. 13 zł za 250 ml w sklepie Bielenda


Opakowanie i konsystencja:



Odżywka zamknięta jest w białej tubie z zatrzaskiem o pojemności 250 ml. Opakowanie jest poręczne, dobrze leży w dłoni i nie wyślizguje się. Konsystencja odżywki jest gęsta i treściwa, kolorem przypomina jasny beż.


Moja opinia:

Kosmetyk niezwykle przyjemnie się aplikuje. Odżywka jest gęsta, a więc nie spływa podczas nakładania. Delikatny poślizg ułatwia rozprowadzanie. Ponadto przepięknie pachnie. Wyczuwam nuty kwiatowe przełamane czymś orientalnym. Ogólnie bardzo przyjemna i nienachalna woń.

Odżywki używam już od dwóch miesięcy i dopiero teraz przekroczyłam pół opakowania. Jednorazowa porcja to wielkość sporej wiśni. Zatem Bielenda jest bardzo wydajna biorąc pod uwagę moje możliwości i hektolitry odżywek, które jestem w stanie zużyć w zastraszającym tempie.




Co do efektów to nie spodziewałam się cudów, w końcu to tylko odżywka - tak sobie początkowo myślałam. Jednak miło mnie zaskoczyła. Włosy po użyciu są niezwykle miłe w dotyku, miękkie, sypkie i elastyczne. Łatwo się rozczesują choć wiadomo, że nie będzie to aż tak proste jak przy użyciu maski.




Przy dłuższym stosowaniu włosy nabierają blasku i wyglądają na dociążone, lecz bez przeciążenia. Nie widać przesuszonych pukli, więc wnioskuje, że odżywka w pewnym stopniu także całkiem nieźle nawilża włosy. Ponadto produkt świetnie wygładza moje kosmyki, które wyglądają na zregenerowane.

Odżywki nie należy nakładać zbyt blisko skóry głowy, bo jest w stanie obciążyć włosy u nasady czego skutkiem jest szybsze przetłuszczanie. I w związku z tym przeczę, aby produkt zmniejszał wypadanie włosów. Nie może mieć wypływu na wypadanie, bo nie ma kontaktu ze skórą. Sam producent zaleca by unikać kontaktu kosmetyku ze skórą.




Odżywka jest obfitą porcją PEH, czyli protein, emolientów i humektantów. Zerknijcie na skład, mam nadzieję, że rozpisałam go dość czytelnie. W INCI znajdziemy mnóstwo emolientów w tym kilka olejków, np. arganowy, kokosowy, awokado, z krokosza barwierskiego i babassu. Mamy także pod dostatkiem humektantów, takich jak pantenol, gliceryna, kwas hialuronowy. Ponadto aminokwasy, witaminy i kilka substancji z kategorii protein m.in. keratyna. Jak na moje oko to całkiem fajny skład i rozsądne użytkowanie nie przyczyni się do obciążenia włosów. Jeśli zwróciliście uwagę na opis produktu, który pochodzi ze strony Bielenda, z pewnością zauważyłyście, że widnieją w nim dwa oleje, których nie znalazłam w składzie. A na ich miejscu widnieją dwa inne. Czyżby pomyłka w druku? A może ja czegoś nie dopatrzyłam? Jak myślicie? ;)


Ktoś z Was już testował keratynową odżywkę z Bielendy? ;)


Czytaj dalej

Hybryda - Bling 80 pink, Bling 29 black

Serduszka




Mała być krwista czerwień lub bordo, a skończyło się znowu "na słodko", czyli na pastelowym różu tonowanym czernią. Połączenie uważam za bardzo trafione i idealnie wpasowujące się w zimowy klimat. Serduszka rysowałam ręcznie i musiałam się nad nimi trochę napracować, ale uważam, że było warto :)




Wykorzystałam jak zwykle bazę i top z Semilaca, a lakiery to Blingi. Nr 80, czyli pastelowy róż potrzebował 3 warstw do pełnego krycia. Podejrzewam, że na idealnie gładkiej płytce wystarczyłyby dwie warstwy. Podobnie sprawa wygląda z nr 29, czyli czarnym. 







Jak Wam podobają się pazurki w takim słodkim wydaniu? Na jakie kolory stawiacie zimą? :)


Czytaj dalej

Konkurs z okazji Dnia Kobiet !

Weź udział i wygraj paczkę kosmetyków !




Tak jak obiecałam wracam do Was ponownie z konkursem. Tym razem skompletowałam paczuszkę prezentową (coś do włosów, twarzy i ciała), aby umilić jednej z Was Dzień Kobiet ! Zabawa skończy się odpowiednio wcześniej, żebym zdążyła nadać paczuszkę, która musi dojść najpóźniej 8 marca. Zasady będą takie same jak poprzednim razem z małym wyjątkiem. Kosmetyki, które dla Was wybrałam prezentuję poniżej. 


Do wygrania jest: 

1. Szampon do włosów suchych i zniszczonych z Apteczki Agafii.
2. Balsam do włosów zniszczonych pokrzywa zwyczajna od Green Pharmacy.
3. Balsam do ciała kwitnąca wiśnia od Eveline. 
4. Błyszczyk do ust od Eveline.
5. Lanolinowe mydełko od Elfa Pharm (na prawdę świetne !)
6. Żurawinowy peeling cukrowy od Lirene.
7. Peeling gruboziarnisty od Perfecta.
8. Wet &Wild top do paznokci.
9. Wet & Wild top matujący do paznokci.

oraz mnóstwo próbek.


Aby wziąć udział należy:

--> zaobserwować (publicznie) blog Szmaragdowy Deszcz
--> polubić fanpage na facecooku
--> zaobserwować instagram
--> dokończyć zdanie: Mój ulubiony produkt do pielęgnacji włosów to... (nie musicie pisać dlaczego, po prostu jestem ciekawa Waszych ulubieńców :))


Powyższe warunki są obowiązkowe i otrzymacie za nie 4 losy. Dodatkowe punkty, możecie zdobyć udostępniając rozdanie na swoim blogu lub w mediach społecznościowych, a za każde udostępnienie otrzymacie jeden los. W ten sposób zwiększacie swoje szanse na wygraną ;). Jeśli zdecydujecie się na udostępnienie wspomnijcie o tym w komentarzu ze zgłoszeniem i zamieście link.




Wzór zgłoszenia w komentarzu: 

1. Obserwuje blog jako: 
2. Lubię facebook jako: 
3. Obserwuję instagram jako: 
4. Dokończ zdanie: Mój ulubiony produkt do pielęgnacji włosów to...
5. Udostępniam (nieobowiązkowe) link



Regulamin: 

1. Organizatorem rozdania oraz sponsorem nagród jestem Ja, czyli autorka bloga - Szmaragd
2. Wszystkie nagrody są nowe i nieużywane.
3. Aby wziąć udział w rozdaniu należy zostawić komentarz pod tym postem według wzoru.
4. Rozdanie trwa od 01.02.2017 do 01.03.2017 r. do godz. 23.59.
5. Zwycięzca zostanie wyłoniony w drodze losowania.
6. Na wiadomość e-mail z danymi do wysyłki od zwycięzcy czekam 3 dni od daty ogłoszenia wyników, jeśli jej nie otrzymam wylosuję kolejną osobę.
7. Nagrodę wysyłam na swój koszt i jedynie na terenie Polski.
8. Prawidłowe zgłoszenie się do rozdania jest równoznaczne z zapoznaniem się i z zaakceptowaniem niniejszego regulaminu.
9. Niniejszy konkurs nie jest grą losową w rozumieniu ustawy z dnia 19.11.2009r. o grach hazardowych (Dz.U.09.201.1540 z póź. zm.)
10. Osoby, które po ogłoszeniu wyników przestaną obserwować mój blog, fanpage na facebooku lub Instagram nie będą brane pod uwagę w kolejnych rozdaniach.



Życzę powodzenia ! :)  wyniki ogłoszę w oddzielnym poście w ciągu kilku dni od zakończenia konkursu ;) :*




Czytaj dalej