Strony

Zatrzymaj lato na dłużej ! Jak rozświetlić twarz by wyglądała młodziej ? - Illuminating Face Shimmer / rozświetlający balsam do twarzy z drobinkami złota

Buzia muśnięta słońcem...




Chyba każda kobieta chce błyszczeć i zachwycać swoim świeżym i naturalnym wyglądem. Szczególne latem jest to bardzo ważne by nie zatracić się w mocno kryjących pokładach i dać skórze trochę odetchnąć. Co zrobić by nasza twarz na dłużej zatrzymała letni blask ? Ja już wiem !

Dziś na tapecie produkt, który tak długo mnie kusił, że musiałam w końcu dostać go w swoje ręce. Mowa o rozświetlającym balsamie do twarzy z drobinkami złota Nourish od Costasy. Początkowo nie bardzo wiedziałam jak się do niego zabrać. Niby to oczywiste, ale jednak musiałam przetestować go na różne sposoby by go dobrze poznać. W końcu stał się moim niezbędnikiem w makijażu. Ale zanim to - to przedstawię Wam kilka istotnych szczegółów.


Opis produktu:




Zawiera drobinki złota, które dają efekt optycznego liftingu i sprawiają, że skóra wygląda zdrowiej. Dodatkowo, aktywny wyciąg z bobku tonka z jednej strony sprawia, że skóra zyskuje promienność, z drugiej natomiast neutralizuje nierówny koloryt skóry i redukuje widoczność plam starczych. Aloes stymuluje produkcję kolagenu. Po użyciu Golden Glow Illuminating Face Shimmer skóra jest jędrniejsza, gładsza i zdrowsza. Tripeptydy i kwas hialuronowy sprawiają, że zmarszczki stają się mniej widoczne i chronią skórę przed szkodliwym wpływem środowiska.


Skład:

Skład INCI (* składniki z upraw ekologicznych, ** pochodzenie ekologiczne):

Aqua (water) woda, Glycerin** (gliceryna - nawilża), Mica (mineralny wypełniacz - nadaje perłowe rozświetlenie, nie pochłania sebum), Argania spinosa (argan) kernel oil* (olej arganowy - wzmacnia, regeneruje, działa przeciwstarzeniowo, nawilża, łagodzi objawy trądziku), Lactobacillus/dipteryx odorata seed ferment filtrate (działa przeciwstarzeniowo, ochronnie i wygładza), Leuconostoc/radish root ferment filtrate (naturalny konserwant), Vitellaria paradoxa* (masło shea - naturalny filtr UV, koi, chroni, nawilża, zmiękcza, wygładza, może zapychać), Palmitoyl tripeptide-5 (głęboko penetrujący mały peptyd - ujędrnia, nawilża, usuwa zmarszczki), Cetearyl olivate (emolient pozyskiwany z oliwy z oliwek), Sorbitan olivate (substancja myjąca, natłuszczająca, nawilżająca), Algin (emulgator pozyskiwany z alg brunatnych - odmładza, odżywia, nawilża, regeneruje, działa antybakteryjnie, nie zapycha porów), Sodium levulinate (stabilizator pH, naturalny konserwant), 





Levulinic acid (konserwant, zapach), Xanthan gum (zagęstnik), Sodium hyaluronate (pochodna kwasu hialuronowego - intensywnie nawilża, zmiękcza, wygładza), Kaolin (glinka biała/porcelanowa - delikatny wypełniacz, matuje, pochłania nadmiar sebum, koi), Aloe barbadensis leaf juice powder* (proszek z liści aloesu - nawilża, regeneruje, pielęgnuje, łagodzi), Potassium sorbate (konserwant, może podrażniać, wywoływać alergie), Boswellia neglecta oil* (olejek z kadzidłowca - działa ściągająco i przeciwzmarszczkowo), Commiphora myrrha oil (olejek z kory mirry - posiada właściwości przeciwbólowe i kojące), Citrus aurantium flower oil* (olejek z kwiatów pomarańczy - normalizuje wydzielanie sebum, matowi, wygładza, nawilża, uelastycznia), Citral (zapach), Farnesol (zapach), Geraniol (zapach), Limonene (zapach), Linalool (zapach), C177891(titanium dioxide) (naturalny filtr przeciwsłoneczny, naturalny minerał, biały pigment, rozjaśnia), C177491 (iron oxide) (regeneruje, nawilża)


Cena: 30 ml za 109 zł w Costasy


Opakowanie i konsystencja:




Balsam mieści się w szklanej buteleczce z pompką o pojemności 30 ml, która z kolei zamknięta jest w tekturowym kartoniku. Kolorystyka jest bardzo minimalna, co moim zdaniem nawiązuje do produktów dobrej jakości, które nie muszą bronić się ostrą grafiką. Buteleczka jest przezroczysta, więc mamy pod kontrolą zużycie produktu. Balsam ma przepiękny beżowy kolor pełen złotych migoczących drobinek.  Konsystencja jest zwarta średniej gęstości.


Moja opinia:




Po kilku próbach udało mi się wypracować system jak postępować z dzisiejszym bohaterem. Najczęściej przeze mnie stosowanym sposobem (moim zdaniem najlepszy pomysł na lato) jest nałożenie balsamu na powieki oraz obszar pod okiem po uprzednio wklepanym kremie. Jak na zdjęciu poniżej. Następnie kontynuuje makijaż kosmetykami mineralnymi (sypkimi).





Pompka jest nieco kłopotliwa i wyrzuca zdecydowanie za dużo produktu, więc naciskam ją do połowy i taka kropla wystarcza mi na jednorazowe użycie.





W tym przypadku produkt pięknie rozświetla zasinienia pod okiem. Oczywiście ich nie niweluje, bo jest transparentny. Jednak sam blask dodaje dużo świeżości i wypoczęcia nawet zmęczonej twarzy. 

Jestem posiadaczką cery mieszanej i mocno błyszczącej się w strefie T, więc gdybym nałożyła balsam na całą twarz pewnie byłoby mnie widać z kosmosu :| ... 





Zbliża się jesień, więc podkłady mineralne będę powoli zastępować tymi płynnymi i w tym przypadku również mam zamiar stosować złoty balsam. Jednak już w nieco innej formie. Próbowałam nakładać go identycznie jak przy minerałach, lecz w momencie gdy nakładam płynny podkład drobinki się ścierają i zupełnie ich nie widać. Najlepszy efekt uzyskuję, gdy zmieszam na dłoni kropelkę balsamu z dużą kropla podkładu (w proporcji 1:2) I taka mieszankę rozprowadzam na twarzy. Balsam sprawia, że podkład matujący (bo takiego używam) uzyskuje właściwości rozświetlające, ponadto świetnie nawilża skórę.





Nie muszę martwić się szybszym przetłuszczaniem twarzy, bo balsam nie nasila tego problemu. Subtelnie migoczące drobinki rozświetlają makijaż i dodają mu letniego uroku. Myślę, że taka wersja sprawdzi się jesienią ;). Ponadto buzi jest jędrna, rozpromieniona, odpowiednio nawilżona i wygląda dużo zdrowiej!

Kolejny sposób na wykorzystanie tego złotego cudeńka to rozświetlanie ciała. Mam tutaj na myśli, np. dekolt. Przy pełnym makijażu twarzy szyja i dekolt nie powinny się odcinać i wyglądać szaro. Jedna pompka to aż nadto, by dokładnie pokryć szyję, dekolt, a nawet ramiona.





Produkt jest bardzo wydajny, więc będę się nim cieszyć jeszcze bardzo długo.

Skład jest dość długi, ale po brzegi wypełniony drogocennymi składnikami. Rzadko zdarza się znaleźć w jednym produkcie tak dużo nowych substancji. Pierwszy raz spotykam się na przykład z: olejkiem z kadzidłowca, czy kory mirry. Nowością są dla mnie również składniki będące wynikiem fermentacji. 





Moim zdaniem dodanie tak wielu kompozycji zapachowych było zbyteczne, bo i tak woń jest ledwo wyczuwalna - kojarzy mi się z czymś świeżym. Chyba, że przed ich dodaniem balsam śmierdział to wtedy da się zrozumieć takie zapotrzebowanie na substancje zapachowe ;D.



Przyznam Wam szczerze, że to mój hit wśród kosmetyków Nourish :D.



Udostępnij ten post

14 komentarzy :

  1. Ależ się pięknie błyszczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja raczej bym wykorzystała go na ciało (np. ramiona <3 ) w sezonie letnim, ale jakoś zawsze zapominam o kupnie takich produktów :O

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne są takie rozświetlacze ale ja niestety jestem posiadaczką mieszanej cery więc wiem, że nie są dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem posiadaczką cery mieszanej i na szczęście znalazłam sposób na użycie serum :D

      Usuń
  4. OMG! Spoko skład i faktycznie się błyszczy :P
    Teraz na Izoteku chyba mogę sobie pozwolić na takie rarytasy bo wcześniej pewnie by mnie zapchał :D
    Szykuje się duży haul haha :D

    Buziaki,
    https://dragonsnectar.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń