Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koloryzacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koloryzacja. Pokaż wszystkie posty

Jak ochłodzić blond drogeryjną farbą ? - Syoss PROFESSIONAL PERFORMANCE, KREM TRWALE KOLORYZUJĄCY SALONPLEX 10-5 BLOND LOS ANGELES

Drugie podejście i zaskakujące efekty !



Dzisiaj mam Wam do pokazania efekty koloryzacji, którą przeprowadziłam na początku lipca. Wybaczcie takie opóźnienie, ale mam ostatnio mało czasu... Zwlekałam nie tylko z publikacją, ale także z wykonaniem zabiegu. Powodem było moje niezdecydowanie odnośnie kolejnej farby. Jednak czas imprez okolicznościach zmusił mnie do szybkiej decyzji. Stojąc przed drogeryjną półką z farbami byłam totalnie zdezorientowana. Ostatecznie, żeby nie kombinować (i nie skompromitować się w razie wpadki) wybrałam farbę Syoss, żeby dać jej jeszcze jedną szansę. Farbowałam nią włosy 4 miesiące temu - tu efekty. Tym razem, by nie popełnić tego samego błędu co poprzednio, kupiłam dwa opakowania.

Po zmieszaniu zawartości utleniacza z farbą nałożyłam mieszankę na odrost i odczekałam ok. 35 min. Następnie moja kochana siostrunia ♥ rozprowadziła farbę na długości. Kolejne 10 minut spędziłam w oparach smrodu nie z tej ziemi zamknięta w łazience. Przez cały proces koloryzacji towarzyszyło mi pieczenie skóry głowy.

Po upływie czasu zmoczyłam włosy i spieniłam farbę. Już wtedy czułam, że skóra jest wrażliwa. Spłukałam farbę i spieniłam ulubiony szampon po czym spłukałam i nałożyłam na odciśnięte z wody włosy maskę dołączona do opakowania. Również spłukałam. Podczas całego zabiegu wypadło mi nieco więcej włosów niż zwykle.




Przez kolejne 24 h zmagałam się z jakąś dziwną wrażliwością skóry głowy. Lekkie pieczenie i nadwrażliwość minęły dopiero po kolejnym myciu. Mam wrażenie, że farba mnie uczuliła.

Kolor wyszedł na prawdę całkiem fajny. Odrost nie złapał w 100 % i widać, że włosy u nasady są nieco żółte. Z kolei te na długości są chłodne i prezentują się na prawdę świetnie.

Myślę, że gdybym zaczęła używać tej farby regularnie to uzyskałabym, w końcu mój wymarzony chłodny blond. Niestety nie mogę tego zrobić, bo boję się kolejnej reakcji alergicznej. Chyba nie pozostaje mi nic innego jak fryzjer 🙀.


Czytaj dalej

I co z tym blondem ? - Koloryzacja Syoss Professional Performance, Krem trwale koloryzujący SALONPLEX 10-5 Blond Los Angeles

Tym razem Syoss



Z końcem lutego poddałam swoje włosy kolejnej koloryzacji 😄. Tym razem postawiłam na farbę drogeryjną Syoss SALONPLEX 10-5 Blond Los Angeles. Tak wiem. Wspominałam Wam ostatnio, że postaram się znaleźć farbę profesjonalną, z której wyczaruje idealny chłodny blond. Ale będąc na zakupach w Rossmannie zatrzymałam się przy półce z farbami i... i... popatrzyłam na Syoss i... kupiłam ją pod wpływem chwili 😲😆. Ach ta kobieca rozwaga i umiar w wydawaniu pieniędzy 😄. Nie drążmy tego tematu i przejdźmy do koloryzacji.

Jak już wspomniałam powyżej farbę zakupiłam ot tak, więc jak się spodziewacie nie przeczytałam o niej żadnej recenzji. Może i słusznie, bo pewnie bym jej nie kupiła. Zerknijcie na  wizaż.

Zaangażowałam, jak zwykle, moją siostrę i wzięłyśmy się do pracy. Po nałożeniu odrostu odczekałam 30 minut, po czym siostra nałożyła farbę na długość. Kupiłam tylko jedno opakowanie farby utwierdzona w przekonaniu, że wystarczy na pokrycie odrostu i długości. Możliwe, że a tym miejscu popełniłam błąd. Zbyt skąpo pokryłam odrost w obawie, że zabraknie na długość. Czekając aż upłynie 30 minut zauważyłam, że farba na odroście miejscami zwyczajnie zaschła... Oczywiście kolor w tamtej chwili był totalnie beznadziejny.

Już przeklęłam w myśli, że znowu będzie porażka, ale... siostra nałożyła resztę produktu na długość i to co zostało na odrost. I chyba to uratowało sprawę. Bo przy użyciu większej ilości farby odrost cały czas był mokry, a farba "pracowała". Na długości trzymam farbę przez 15 minut, czyli w sumie: odrost + długość = 45-50 minut.

Następnie zmoczyłam włosy i spieniłam farbę, spłukałam i umyłam włosy szamponem. Po spłukaniu szamponu nałożyłam maskę dołączoną do produktu.

Zdjęcia zrobiłam po drugim myciu od farbowania.






Podczas koloryzacji zawyrokowałam, że farba jest do d.... I jestem załamana 😠. Ale jak widać na zdjęciach efekt wcale nie jest taki tragiczny. Odrost wyszedł nawet całkiem nieźle w porównaniu do farby Wellaton, którą użyłam poprzednim razem. Włosy na długości są chłodne i mam nadzieję, że ten efekt utrzyma się na dłużej 😃.



Czytaj dalej

Kolejny raz coś poszło nie tak ... - Koloryzacja Wellaton 12/1

Kolor miał być chłodny...



Z lekkim poślizgiem, ale jest ! Włosy farbowałam tradycyjnie przed Świętami Bożego Narodzenia, żeby nie straszyć rodziny odrostem - gigantem 😛😲. Trochę mi się zeszło z publikacją, bo szarpałam się z myślą - czy jest sens publikować. Użyłam tej samej farby. Efekt uzyskałam taki sam jak poprzednim razem, czyli niezbyt zadowalający. Więc po co publikować ? Ostatecznie uznałam, że pokazuje Wam wszystko, co dotyczy włosów, więc nie może zabraknąć tego wpisu.




Zaczęłam od nałożenia odrostu na 30 minut. Po upływie tego czasu siostra przeciągnęła farbę na długość włosów na kolejne 10 minut.

Włosy zmoczyłam letnią wodą i spieniłam farbę, po czym ją spłukałam. Następnie nałożyłam szampon i umyłam skórę głowy, a spływającą pianą włosy. Spłukałam i nałożyłam saszetkę z maską dołączoną do farby. Również spłukałam i pozostawiam do naturalnego wyschnięcia.






Nie mam zdjęcia tuż po koloryzacji, ale może to i lepiej. Po pierwszym myciu kolor był całkiem ładny - chłodny i zgaszony. Niestety po kilku myciach odrost totalnie zżółkł... Poza tym dopiero na zdjęciach widzę, że końcówki nie rozjaśniły się na tyle by zrównać tonem z włosami na długości. Załączam zdjęcia mniej więcej 2 tygodnie po farbowaniu. Wybaczcie kiepską jakość, ale wciąż walczę o odrobinę naturalnego światła.


Jakoś mocno mnie to nie dołuje i nie będę dramatyzować. Nie jestem jednak do końca zadowolona. Wciąż poszukuję farby, która nieco bardziej zneutralizuje żółty odcień. Może ktoś z Was poleci dobrą chłodną farbę w kolorze blond ? A może dobry salon fryzjerski w Puławach ? 😉



Czytaj dalej

Mały dramat - Koloryzacja Wellaton 12/1

Trochę się zagadałam...




Moja dzisiejsza koloryzacja to delikatna wpadka, ale zanim zagłębie Was w tą katastrofę to opowiem co, jak i czego użyłam.

Nie po raz pierwszy wybrałam farbę Wellaton. Mam słabość do tej firmy połączoną z czymś w rodzaju zaufania. Wynika to z faktu, że używałam jej już kilka razy (tu, tu, tu, tu, tu) i przeważnie byłam zadowolona. Także świadoma tego co mogę nimi osiągnąć zdecydowałam się na kolor, którego używałam ostatnim razem TU, czyli bardzo jasny popielaty blond nr 12/1.

Moje oczekiwania były jasne - maksymalnie rozjaśnić odrost bez żółtego refleksu i delikatnie schłodzić długość włosów.




Rozmieszałam w miseczce dwa opakowania farby wraz z utleniaczami. Zaczęłam od pokrycia odrostu. Towarzyszyła mi siostra, która miała zająć się nakładaniem farby na długość i z tyłu głowy (tam gdzie nie mogłam pokryć ich sama).

Agatka usnęła, więc czasu było aż nadto. Skończyłam nakładać odrost z przodu i bez zastanowienia powiedziałam "dobra Bożena teraz Twoja kolej". Więc siostra wzięłam się za nakładanie farby. Trochę się zagadałyśmy i nagle dotarło do mnie, co uczyniłam !!!!


Źródło


Zamiast nałożyć farbę tylko na odrost i odczekać około 30 min po czym nałożyć farbę na długość na około 10 min - nałożyłyśmy farbę od razu na odrost i długość... Powiem szczerze, że mnie zatkało. W panice dramatyzowałam, że spale włosy, ale nie było już odwrotu.

Postanowiłam nie zmywać farby, bo odrost zdążył się już trochę rozjaśnić. Zdecydowałam się trzymać farbę w sumie jakieś 30 minut (odrost), czyli na długości pozostawiłam ją na 20 minut. Dałam sobie mniej więcej 10 minut na nakładanie odrostu.

Po upływie założonego sobie czasu zmyłam farbę, spieniłam szampon, a na koniec nałożyłam załączoną do zestawu maskę silikonową.




Już podczas płukania widziałam, że włosy na długości złapały popiel. Po wyschnięciu efekt na szczęście stracił na sile. Długość jest mocniej rozjaśniona i miejscami (np przy twarzy) wpada w siwy. Odrost niestety za krótko trzymałam i wyszedł trochę żółty. Różnica między nim, a długością jest zauważalna, ale chcę ją zniwelować olejami, które ocieplą długość.


bez czesania


Powiem tak - wielkiej tragedii nie ma, ale jednak najadłam się strachu 😠. Co sądzicie ? Pocieszcie mnie 😕


Czytaj dalej

Kolejna koloryzacja włosów - tym razem Wellaton 12/1

Chłodną Blondynką chcę być



Po kolejną farbę sięgnęłam mniej więcej 3 tygodnie (!) od poprzedniej koloryzacji. Jednak bez obaw :) ostatnim razem użyłam farby ziołowej. Pamiętacie ? Jeśli nie - podsyłam link. Wtedy farbowałam włosy na długości, bez odrostu i właśnie ten odrost tak mnie denerwował, że musiałam w końcu coś z nim zrobić.

Wybór farby jak zwykle przyprawia mnie o nerwice i za każdym razem przybywa mi chociaż jeden siwy włos ;(. Tak było i tym razem. Zamysł był inny, ale z braku czasu i niewielkiego wyboru robiąc szybkie zakupy w Rossmannie w biegu wrzuciłam do koszyka Wellaton. Jednak tym razem postanowiłam na kolor popielaty, czyli 12/1. Tak - zdecydowałam się zrezygnować z ciepłego blondu na rzecz chłodnej blond tafli. Czy tym razem misja się powiodła ?

Zatrudniłam, jak zawsze, moją siostrę, która tym razem miała pełne pole do popisu, bo w zanadrzu aż dwa opakowania farby. Jak się okazało z powodzeniem ta ilość wystarcza na włosy mojej długość. Nałożyłyśmy farbę najpierw na odrost na 30 minut, a następnie siostra przeciągnęła farbę na długość. W sumie czas koloryzacji to mniej więcej 45 minut.

Porównując 12/0 z 12/1 pod względem aplikacji i zapachu wypadają tak samo. Nie zmieniło się nic także pod względem pieczenia skóry, które jest dość uporczywe, ale na szczęście szybko mija.

Po upływie czasu zlałam włosy obficie wodą i spieniłam farbę. Następnie spłukałam i nałożyłam szampon u nasady i umyłam skórę głowy. Włosy na długości jedynie przeciągnęłam pianą. Po spłukaniu nałożyłam odżywkę dołączona do farby. Bomba silikonowa oczywiście w mig wygładziła włosy i nadała im poślizg, więc płukanie było bardzo przyjemne. Po spłukaniu odczekałam aż włosy wyschną naturalnie.




Niestety zdjęć z tego dnia nie mam, bo pogoda była tak paskudna, że nie mogłam uchwycić koloru. Te które widzicie to fotki po 2 myciach. Użyłam wtedy szamponu ziołowego Fitomed i ich lekkiej odżywki. Zatem pokazuje włosy bez silikonów.




Jeśli chodzi o efekty to usatysfakcjonowana jestem tylko w połowie. Bardzo podoba mi się kolor na długości. Został ochłodzony, a żółty wydaje się być maksymalnie zgaszony choć jeszcze nie został całkiem zlikwidowany.




Nie bardzo przypadł mi do gustu odrost. Odcina się od całości i wpada w żółty. Liczyłam się z tym, że cudów nie będzie, ale może przy drugim podejściu złapie lepiej ? Będę musiała to sprawdzić :).




Jak Wam się podoba "nowa ja" ? :D


Czytaj dalej

Czy farba bez amoniaku da radę ochłodzić blond i zniwelować żółte refleksy? - FitoColor trwała farba w kremie 9.1 popielaty blond od Fitokosmetik

Znowu coś zmalowałam !



Pamiętacie jak na insta pokazałam Wam moje włosy po koloryzacji ? Nie? Zerknij tutaj. Dokładnie 3 tygodnie temu zafarbowałam włosy (pomijając odrost) farba Fitocolor. Jest to farba opracowana na bazie naturalnych składników, bez amoniaku, z efektem bio-laminowania. Można ją dostać chociażby w mojej ulubionej Drogerii Pigment w bardzo przystępnej cenie. Znalazła się u mnie przypadkiem, bo z ciekawości dorzuciłam ją do zamówienia z kosmetykami. Przyznam się, że pierwotny plan był taki - przetestuje na mamie i jak wyjdzie ładnie to zamówię dla siebie ;D :D ;D. Jednak mama nie dała się namówić, zatem nie pozostało mi nic innego jak przetestować na sobie...




Zamówiłam tylko jedno opakowanie, więc albo musiałam oszczędzać albo położyć tylko na cześć włosów. Zamysł był taki, żeby zgasić żółć. Postanowiłam ominąć odrost (który zapewne i tak by nie złapał) i położyć farbę na włosy już wcześniej farbowane na blond.

Kolor na pudelku wpada idealnie w chłodne tony, więc już miałam w głowie wizję moich pięknych popielatych pukli.





Moja siostra oszczędzając każdy mililitr  wzięła się za misterną robotę i z precyzją sapera nakładała farbę pasmo po pasmie. Nie uwierzycie, ale starczyło :D aż sama byłam w szoku.

Odczekałem około 40 minut i spłukałam farbę, umyłam włosy szamponem i nałożyłam odżywkę dołączoną do opakowania. Po raz pierwszy podczas koloryzacji nie czułam uporczywego i nachalnego zapachu amoniaku. Farba ma jakąś lekko ziołową woń, ale nie jest drażniąca ani męcząca. Jeśli chodzi o odżywkę dołączona do zestawu - to cudo ! Na prawdę pięknie pachnie, ułatwia rozczesywanie, nadaje poślizg, a włosy lśnią i mienia się. Czego zupełnie nie widać na zdjęciu :(.




Kolor wyszedł stonowany, powiedziałabym, że nawet trochę ściemniał. Żółć została zniwelowana, a gdzieniegdzie można zauważyć siwe pasemka. Nowy kolor tak przypadł mi do gustu, że nie wytrzymałam i od razu wstawiłam zdjęcie na insta, które zresztą o wiele lepiej oddaje prawdziwy kolor niż zdjęcia robione aparatem (w godzinach wieczornych). Subtelna zmiana, a tak cieszy ;).


Foto z mojego insta


Wspomnę jeszcze o kondycji włosów po koloryzacji. Są w świetnej formie. W zasadzie jakby w ogóle nie były farbowane, więc ten specyfik nie wpłynął na ich stan.

Na blogu pisze o tym dopiero teraz, bo chciałam poczekać i sprawdzić czy / i w jakim stopniu farba się wypłuka / ile zajmie to czasu. Od koloryzacji minęły 3 tygodnie i już mogę Wam zdradzić że... wypłukała się :(. Wydaje mi się, że wypłukała się zupełnie. Liczyłam się z tym, bo produkt nie zawiera amoniaku, ale miałam nadzieję, że nie nastąpi to aż tak szybko. 




Kolor jak najbardziej przypadł mi do gustu i farbę mogę Wam polecić do ochłodzenia blondu. Wiadomo czas wypłukiwania na moich włosach może być krótszy niż na innych. Wszystko zależy od struktury włosa i podatności na farbowanie.


Jeśli szukasz produktu, który zniweluje żółtko i ochłodzi Twój wymarzony blond - polecam farbę Fitocolor. Włosy nie stracą na kondycji i swoim naturalnym blasku, zyskasz piękny stonowany blond i zaplacisz grosze :)


Czytaj dalej

Wizyta w salonie fryzjerskim ! Małe (wielkie) poprawki

Co tym razem zmalowali mi na głowie ?


Źródło

Tak tak tak... mówiłam kiedyś (a może wcale nie tak dawno), że fryzjera odwiedzam tylko przy okazji podcinania końcówek. Jednak tym razem zachciało mi się odświeżyć kolor. Jak wiecie przez okres ciąży nie farbowałam włosów i nabawiłam się mega odrostu, który za sprawą domowej koloryzacji nie chciał zrównać się z długością :(... podchodziłam do tego kilka razy bez rezultatu, więc w końcu postanowiłam skorzystać z usług specjalisty.

Wybrałam salon, nadarzyła się okazja i pełna entuzjazmu szłam na koloryzacje. Zamysł był taki: Zrównać kolor odrostu z długością, która pozostanie bez zmian. Jednak moje oczekiwania trochę minęły się z wizją fryzjerki. Zaproponowała mi najpierw rozjaśnienie odrostu pasemkami i nałożenie farby na resztę. Czas trwania 3 h. Ogólnie pomysł niegłupi, ale czas mnie naglił.... w domu została moja mała Agata :O. Nigdy nie zostawiałam jej na tak długo, a jako matka panikara - oczywiście... panikowałam :D. 

Doszłyśmy do kompromisu na tej zasadzie, że pasemka zostaną położne tylko na część odrostu. To znaczy na górze i po bokach, żeby zaoszczędzić czas. I tak się stało. Na resztę włosów przesympatyczna fryzjerka położyła farbę rozjaśniającą. Jaką nie wiem, bo ze stresu zapomniałam zapytać.

Odczekałam czas potrzebny na odpowiednie rozjaśnienie włosów i inna Pani zmyła farbę. Nałożyła coś jeszcze na włosy. Odczekałam kolejne 10 minut i byłam gotowa do suszenia.




Efekt mnie zadowolił, choć widać jeszcze ze odrost się różni. Jednak fryzjerka ostrzegała mnie, że tak może być i dodała, że warto byłoby następnym razem zrobić cały odrost w pasemkach i nałożyć beżową farbę. Pomysł mi się spodobał i myślę że przy kolejnej wizycie uda się już uzyskać efekt zadowalający.




Lżejsza o niemałą kwotę wsiadłam w auto i jak strzała pomknęłam do domu. W drzwiach okazało się, że mała śpi w najlepsze :D.

Jeśli chodzi o stan włosów. Oceniam go po samodzielnym myciu w domu swoimi produktami. Włosy u nasady są bardziej tępe niż na długości. To sprawka rozjaśniacza. Liczyłam się z tym. Teraz muszę przyłożyć się bardziej do pielęgnacji i na nowo zacząć olejować włosy od nasady aż po końce. Wychodziłam już nie z takich opresji, więc jakoś dam radę :).


Jak Wam się podoba? :)


Czytaj dalej

Koloryzacja Wellaton 12/0 - walka z żółtym odrostem

Odświeżenie odrostu 




Moja ostatnia koloryzacja miała miejsce dwa miesiące temu i pewnie z kolejną poczekałabym jeszcze miesiąc albo chociaż do Świąt. Odrost nie rzucał się tak mocno w oczy, ale w ubiegłą niedzielę mieliśmy Chrzest naszej małej i z racji tego wydarzenia postanowiłam zafarbować sam odrost naturalny i ten żółty, który nie złapał idealnie ostatnim razem (TU).

Kupując farbę nie mogłam się zdecydować czy wybrać tą co poprzednim razem (Wellaton 12/0), czy numer 12/1, czyli bardziej chłodny platynowy odcień. Z wiercącym się małym Szkrabem w wózku uznałam, że na dłuższe przemyślenia nie ma czasu i ostatecznie (żeby nie ryzykować) wybrałam 12/0. Na pewno przy kolejnej koloryzacji zdecyduję się jednak na 12/1 i zobaczymy jakie będą efekty :).

Farbę wymieszałam w miseczce i nałożyłam na odrost i jakieś 10 cm dalej na długość. Tym razem farbę trzymałam ponad 40 minut dla lepszego efektu. Spłukałam, umyłam włosy szamponem i założyłam silikonową bombę, czyli odżywkę dołączoną do farby. Odsączyłam z wody, schły naturalnie i rozczesałam je dopiero na sucho. Zdjęcia wykonane są w świetle dziennym bez użycia lampy.






Farba złapała już trochę lepiej i kolor wygląda na (prawie) wyrównany. Jeśli chodzi o kondycje włosów to nie ucierpiała jakoś nadzwyczajnie, bo od października staram się regularnie olejować włosy. 


Jak Wam się podoba? :) Ktoś poleci dobrą CHŁODNĄ farbę blond? :)


Jeśli jesteście ciekawi co u mnie słychać i chcecie być na bieżąco zapraszam na Insta i Fejsa :P :D


KLIK

KLIK


Czytaj dalej

Moja pielęgnacja włosów - ostre cięcie i koloryzacja

Pierwsza koloryzacja po 10 miesiącach !




Właśnie dobiegła końca moja najdłuższa przerwa w koloryzacji włosów! Całe 10 miesięcy! Przez całą ciążę nie farbowałam włosów, a nawet kilka miesięcy przed porodem zaprzestałam jakichkolwiek sposobów pielęgnacji, bo zwyczajnie nie miałam już na to siły. Ograniczyłam się jedynie do szamponu i odżywki, a i to niekiedy sprawiało mi trudności tym bardziej, że włosy musiałam myć właściwie codziennie. Z tego też powodu w sierpniu postanowiłam skrócić kłaczki, by było mi wygodniej. Poleciało z 10 cm... Zdecydowałam się także na cieniowanie po to, żeby włosy lepiej się układały, a ja nie musiała poświęcać na pielęgnację zbyt dużo czasu i energii.

Aktualnie jestem już po porodzie i nareszcie wracam do dawnej pielęgnacji by na nowo zadbać o włosy ;). Czas po porodzie okazał się dla mnie łaskawy i zaobserwowałam znaczne zmniejszenie przetłuszczania. Słyszałam o tym już wcześniej, ale nie spodziewałam się, że akurat na mnie spadnie to szczęście, bo na ogół moje włosy przetłuszczają się bardzo szybko. Zdaje sobie też sprawę, że to okres przejściowy, ale mimo to bardzo mnie cieszy, bo mogę spokojnie myć włosy co 3 dni! Ogromne ułatwienie przy małym dziecku ;)

Ale wracając do samej koloryzacji. Wybrałam sprawdzoną farbę z efektów, której byłam kiedyś (TU, TU i TU) bardzo zadowolona, czyli Wellaton 12/0. Zaczęłam od mojego pokaźnego odrostu, na który nałożyłam z pomocą siostry mieszankę farby na 35 minut. Następnie po upływie czasu siostra rozprowadziła farbę na długość włosów. Jak się spodziewacie potrzebowałam dwóch opakowań farby. Spłukałam wszystko po 10 minutach. Następnie umyłam dokładnie włosy szamponem i nałożyłam odżywkę dołączoną do opakowania. Włosy schły naturalnie, a pod koniec podsuszyłam je chłodnym nawiewem suszarki.






Tak jak się spodziewałam odrost słabo złapał i wpada w żółty. Trochę odróżnia się od długości, która nabrała chłodniejszej tonacji. Za bardzo nad tym nie ubolewam, bo przy kolejnej koloryzacji na pewno wszystko się zrówna ;).


Podoba Wam się mój odświeżony kolor? :) i co sądzicie o pocieniowanych końcówkach? :) a długość? Nie za krótko ? :D


Czytaj dalej

Jak uzyskać różowy blond w domu ? - Różowa, fioletowa i srebrna płukanka Delia Cameleo

Odrobina wakacyjnego szaleństwa !




Myślę, że każda blondynka choć raz pomyślała o różowym blondzie, który do niedawna był osiągalny tylko przez farby. Ja także należę do grona tych marzycielek i dzisiaj zaprezentuję Wam sposób na osiągnięcie wymarzonego różowego blondu, ale bez użycia farby !

Zapewne zwróciłyście uwagę na płukanki Delia Cameleo, które obiegły już blogosferę ;) tak, tak, to o nich będzie dzisiaj mowa. Stałam się szczęśliwą posiadaczką trzech z nich. Różowa wprost od pierwszego użycia stała się moją ulubioną pomimo pierwszego szoku, który wywołała i kilku wpadek :D ale po kolei. 





Srebrną miałam już kiedyś okazję stosować i dzięki niej znalazłam idealny dla mnie sposób na ochłodzenie blondu. O tym eksperymencie przeczytacie TU. Do fioletowej nie byłam przekonana i czekałam z pierwszym użyciem dość długo, ale o tym za chwilę. 

Czas na różową ! Zaczęłam od umycia włosów jak zwykle szamponem i nałożeniu odżywki. Spłukałam wszystko i odcisnęłam włosy z wody. I w tym momencie zaczęły się schody :D nie, nie myślcie sobie, że zapomniałam naszykować miskę ! Miskę miałam pod ręką. Niestety z roztargnienia i wszem kapiącej wody, spływającej mi z włosów wprost do oczu trochę było mi ciężko rozmieszać płukankę... niechcący zafarbowałam nie tylko dłonie i wannę, ale także pralkę :o ! Gdy w końcu udało mi się rozrobić łyżkę płukanki w dwóch litrach wody zamoczyłam w niej włosy.





Ku mojemu zaskoczeniu włosy chwyciły dosłownie w sekundę i byłam lekko przerażona! Zdawałam sobie sprawę, że efekt będzie widoczny, ale nie spodziewałam się, że aż tak :D.

Poniżej możecie zobaczyć moje różowe włosy :). Po pierwszym szoku róż tak mi się spodobał, że przy kolejnym myciu powtórzyłam eksperyment. Jednak zamiast zrobić standardową płukankę postanowiłam dodać specyfik do maski Kallos Omega i po umyciu włosów nałożyłam różową papkę na 5 minut po czym spłukałam. 









Kolor złapał równo i trzymał się na prawdę długo. Całkowite spłukanie różu nastąpiło po 6 myciach, ale zaznaczę, że szamponem myje tylko skórę głowy, a długość włosów odżywką lub maską. Podejrzewam, że gdybym myła długość włosów szamponem kolor wypłukałby się znacznie szybciej. Dodam, że spłukiwał się równomiernie i codziennie mogłam cieszyć się innym odcieniem różu ;)





Z kolei płukanka fioletowa, tak jak wspomniałam na początku, czekała na swoją kolej dość długo. Postanowiłam nie bawić się w tradycyjne płukanie i oszczędzić sobie sprzątania całej łazienki. Rozmieszałam łyżkę płukanki z maską do włosów i taką mieszankę nałożyłam na umyte wcześniej włosy na 5 minut. Po czym spłukałam. Płukanka delikatnie zneutralizowała żółte refleksy, ale nie było to aż tak widoczne. Dlatego chcę powtórzyć eksperyment i użyć więcej produktu. Jeśli wyjdzie z tego coś godnego uwagi to na pewno pokażę Wam na blogu :). 


Najbardziej do gustu przypadła mi różowa płukanka :) Co sądzicie? :)


Czytaj dalej

Zostałam brunetką?? - Koloryzacja Delia Cameleo Omega + 3.3 Dark Chocolate Brown

Efekty koloryzacji 3.3 ciemny czekoladowy brąz od Delia Cameleo



Nie wiem czy zauważyłyście, ale od kilku ładnych miesięcy nie farbuje włosów :). Nie, nie, nie mam zamiaru schodzić z blondu na rzecz swojego koloru. Do koloryzacji mam zamiar wrócić pod koniec tego roku, także już niebawem.

Jakiś czas temu otrzymałam propozycję przetestowania farby Delia Cameleo Omega + i zapewne z chęcią skorzystałabym, gdyby nie fakt, że jestem w ciąży. Zatem ta przyjemność przypadła mojej siostrze ;). Wybrała kolor nr 3.3, czyli ciemny czekoladowy brąz. Paczka, którą otrzymałam zaskoczyła mnie zawartością :D spodziewałam się dwóch opakowań farb i faktycznie je znalazłam, ale poza nimi dostałam także zestaw pielęgnacyjny i pędzelek :). Poza tym przesyłka była tak przepięknie i elegancko zapakowana, że ciężko mi było się z nią rozstać ;D.

Zanim przejdę do koloryzacji wspomnę jeszcze kilka słów o farbie.




"Czy chcesz, aby Twoje włosy wyglądały luksusowo każdego dnia?

Z myślą o tym, stworzyliśmy dla Ciebie wyjątkowy produkt - Cameleo Permanent Color Cream – farbę trwale koloryzującą. Przełomowatechnologia HCE (High Conditioning Enhancer) zapewnia intensywne wnikanie koloru we włosy i MAKSYMALNY efekt, a to wszystko za sprawą unikatowej kompozycji pigmentów, które zapewniają intensywny i wielowymiarowy kolor. Są bardziej odporne na wypłukiwanie, więc dłużej możesz cieszyć się swoim ulubionym kolorem."




"Czy ważna jest dla Ciebie ochrona i pielęgnacja włosów podczas farbowania?

Wiemy, jak ważna jest odpowiednia ochrona włosów. Cameleo Permanent Color Cream zapewnia Twoim włosom podwójną ochronę. Zawarte w farbie serum OMEGA PLUS to kompozycja pięciu naturalnych olei (makadamia, sezamowy, kukurydziany, słonecznikowy i z oliwek) bogatych w kwasy tłuszczowe omega 3-6-7-9 , które intensywnie nawilżają, wygładzają i chronią strukturę włosa. Balsam z kreatyną nakładany po koloryzacji, zapewnia odżywienie oraz regenerację i dodatkowo chroni kolor."


O poprawnej aplikacji i środkach ostrożności przeczytacie na stronie Delia.




A teraz wracam do koloryzacji. Mieszanka farby wraz z serum została rozprowadzona na suchych włosach przy pomocy pędzelka dołączonego do zestawu. Aplikacja była dość łatwa i szybka. Jedno opakowanie wystarczyło na dokładne pokrycie całych włosów.

Po upływie 30 minut farba została spłukana. Następnie spieniony został szampon dołączony do paczki. Po spłukaniu włosy były trochę tępe, ale po nałożeniu odżywki efekt zniknął. Odżywka dołączona do zestawu pozostawiła włosy gładkie i pełne blasku.




Zapach farby nie jest drażniący, ale też nie należy do najprzyjemniejszych, siostra porównała go do woni henny. Na szczęście po wyschnięciu włosów zapach jest już niewyczuwalny.




Odrost złapał minimalnie słabiej niż włosy na długości, ale nie rzuca się to jakoś drastycznie w oczy. Kolor wygląda dość oryginalnie, bo w zależności od światła przybiera inną barwę. Niestety na zdjęciach nie mogłam uchwycić tego głębokiego brązu i zamiast niego kolor bardziej wpisuje się w zimną czerń. Ale tak to już jest z brązami, że duże znaczenie ma, tak jak wspomniałam wyżej, odpowiednie światło.




Siostra używała tej farby już poprzednim razem i mogę Wam zdradzić, że kolor bardzo długo utrzymuje się, jest pełny blasku i nie płowieje. Rozjaśniane końcówki nieco szybciej tracą kolor, ale to normalne zjawisko. Włosy są w dobrej kondycji i wyglądają na wypielęgnowane.

Biorąc pod uwagę cenę, łatwość użycia i efekty koloryzacji możemy szczerze polecić tę farbę, bo obie jesteśmy z niej zadowolone :). W zapasie mamy jeszcze jedno opakowanie :D na pewno się nie zmarnuje !





Czytaj dalej