Strony

Hybryda - Rosalind nr C07 cat eye, Bling nr 29 black

Kocie oko



Zestaw do kociego oka w swoich zapasach mam od roku ! Dlaczego tak długo zwlekałam z użyciem ? Przez ostatni rok tak dużo się wydarzyło, że zwyczajnie nie miałam czasu na wymyślny mani. Trwałam w przekonaniu, że kocie oko jest zbyt wymagające i czasochłonne, więc najzwyczajniej w świecie upchnęłam je głęboko w szufladzie.

W końcu nadszedł ten dzień... oglądaliście mecz Chorwacja - Anglia ? Ja też ! Jeszcze zanim się zaczął nastawiłam się na porażkę Chorwatów. Pierwsza bramka Anglików tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że tak zakończy się mecz, więc lekko znudzona wzięłam się za hybrydkę, a jednym okiem spoglądałam w TV. Dziecko usnęło, więc czasu było aż nadto i wtedy do głowy przyszło mi kocie oko.




Paznokcie pociągnęłam bazą, następnie nałożyłam jedną warstwę czarnego koloru z firmy Bling nr 29. Na czarny położyłam 3 warstwy kociego oka z firmy Rosalind nr C07.  Przy każdej warstwie manewrowałam magnesem i układałam drobinki w odpowiedni wzór. Na koniec pociągnęłam topem z Semilaca i gotowe.




Teraz wyobraźcie sobie jak ciężko było mi skupić się na robieniu paznokci, gdy sytuacja na boisku diametralnie się zmieniła :D... Dzisiaj walka o trzecie miejsce, ale ja czekam na jutro - na finał :).




Prawa ręka, którą robiłam jako pierwszą wyszła nie tak jakbym chciała, ale dopiero uczyłam się panować nad magnesem. Lewa wyszła idealnie :D. Lakier Rosalind ma gęstą konsystencję i bardzo wygodnie wykonuje się mani. Jak widzicie nic nie rozlałam na skórki :D.

Efekt kociego oka bardzo mi się podoba ! Mam w zapasach jeszcze jeden kolor i następnym razem go wypróbuję. Zapowiada się też większe zamówienie na lakiery z tym efektem :D.


Jak Wam się podoba ? Kocie oko jest jeszcze na czasie, czy to już przeszłość?? :D


Czytaj dalej

Czy farba bez amoniaku da radę ochłodzić blond i zniwelować żółte refleksy? - FitoColor trwała farba w kremie 9.1 popielaty blond od Fitokosmetik

Znowu coś zmalowałam !



Pamiętacie jak na insta pokazałam Wam moje włosy po koloryzacji ? Nie? Zerknij tutaj. Dokładnie 3 tygodnie temu zafarbowałam włosy (pomijając odrost) farba Fitocolor. Jest to farba opracowana na bazie naturalnych składników, bez amoniaku, z efektem bio-laminowania. Można ją dostać chociażby w mojej ulubionej Drogerii Pigment w bardzo przystępnej cenie. Znalazła się u mnie przypadkiem, bo z ciekawości dorzuciłam ją do zamówienia z kosmetykami. Przyznam się, że pierwotny plan był taki - przetestuje na mamie i jak wyjdzie ładnie to zamówię dla siebie ;D :D ;D. Jednak mama nie dała się namówić, zatem nie pozostało mi nic innego jak przetestować na sobie...




Zamówiłam tylko jedno opakowanie, więc albo musiałam oszczędzać albo położyć tylko na cześć włosów. Zamysł był taki, żeby zgasić żółć. Postanowiłam ominąć odrost (który zapewne i tak by nie złapał) i położyć farbę na włosy już wcześniej farbowane na blond.

Kolor na pudelku wpada idealnie w chłodne tony, więc już miałam w głowie wizję moich pięknych popielatych pukli.





Moja siostra oszczędzając każdy mililitr  wzięła się za misterną robotę i z precyzją sapera nakładała farbę pasmo po pasmie. Nie uwierzycie, ale starczyło :D aż sama byłam w szoku.

Odczekałem około 40 minut i spłukałam farbę, umyłam włosy szamponem i nałożyłam odżywkę dołączoną do opakowania. Po raz pierwszy podczas koloryzacji nie czułam uporczywego i nachalnego zapachu amoniaku. Farba ma jakąś lekko ziołową woń, ale nie jest drażniąca ani męcząca. Jeśli chodzi o odżywkę dołączona do zestawu - to cudo ! Na prawdę pięknie pachnie, ułatwia rozczesywanie, nadaje poślizg, a włosy lśnią i mienia się. Czego zupełnie nie widać na zdjęciu :(.




Kolor wyszedł stonowany, powiedziałabym, że nawet trochę ściemniał. Żółć została zniwelowana, a gdzieniegdzie można zauważyć siwe pasemka. Nowy kolor tak przypadł mi do gustu, że nie wytrzymałam i od razu wstawiłam zdjęcie na insta, które zresztą o wiele lepiej oddaje prawdziwy kolor niż zdjęcia robione aparatem (w godzinach wieczornych). Subtelna zmiana, a tak cieszy ;).


Foto z mojego insta


Wspomnę jeszcze o kondycji włosów po koloryzacji. Są w świetnej formie. W zasadzie jakby w ogóle nie były farbowane, więc ten specyfik nie wpłynął na ich stan.

Na blogu pisze o tym dopiero teraz, bo chciałam poczekać i sprawdzić czy / i w jakim stopniu farba się wypłuka / ile zajmie to czasu. Od koloryzacji minęły 3 tygodnie i już mogę Wam zdradzić że... wypłukała się :(. Wydaje mi się, że wypłukała się zupełnie. Liczyłam się z tym, bo produkt nie zawiera amoniaku, ale miałam nadzieję, że nie nastąpi to aż tak szybko. 




Kolor jak najbardziej przypadł mi do gustu i farbę mogę Wam polecić do ochłodzenia blondu. Wiadomo czas wypłukiwania na moich włosach może być krótszy niż na innych. Wszystko zależy od struktury włosa i podatności na farbowanie.


Jeśli szukasz produktu, który zniweluje żółtko i ochłodzi Twój wymarzony blond - polecam farbę Fitocolor. Włosy nie stracą na kondycji i swoim naturalnym blasku, zyskasz piękny stonowany blond i zaplacisz grosze :)


Czytaj dalej

Instagram Mix czerwiec

Ach włoooosy... 



Witam Was w lipcu ! I zapraszam na przegląd czerwca na moim insta :D.

Jak zapewne zauważyliście to właśnie instagram jest miejscem, które aktualizuje na bieżąco... ba ! Podejrzewam, że niektórzy są zdania, że wręcz spamuje ;D. Ale nie będę ukrywać, że lubię informować Was co nowego u mnie się dzieje. Zatem nie przedłużam i zapraszam na małe podsumowanie ubiegłego miesiąca.




Zdecydowanie włosy i kosmetyki królowały w tym miesiącu. Zacznę od włosów, bo w końcu zaczęłam z nimi kombinować i wydobywać fale :O. Te pierwsze grube, piękne, hollywoodzkie fale uzyskałam dzięki kręceniu na skarpetę. Efekt bardzo mi się podoba i może to dziwnie zabrzmi, ale skarpetki do kręcenia używam właściwie codziennie !





Pomysł na afro zrodził się przez przypadek. Z reguły nie przepadam za falami po warkoczu, bo na moich włosach wyglądają raczej "niezdrowo". Tak jakby włosy były przesuszone i pogniecione. Jednak znalazłam na to sposób. Przed wykonaniem warkocza nakładam na suche włosy olejek w kremie od Garniera i odrobinę pianki do układania włosów. Następnie zaplatam warkocz na noc. Rano wystarczy rozplątać włosy (bez czesania) i gotowe ! Jak chcę zatrzymać ten efekt na dłużej psikam włosy lakierem. Ten sam zabieg dotyczy także kręcenia na skarpetę :).




Włosy w kitce są po koloryzacji. Skusiłam się na pewną ziołową i przystępną cenowo farbę bez amoniaku, o której dokładnie napisze Wam już wkrótce. Zanim to zrobię chcę jednak sprawdzić jak długo utrzyma się na moich włosach. Efekt póki co, jak widzicie, jest całkiem fajny. Kolor jest nieco chłodniejszy, a żółć mocno zgaszona. Gdzieniegdzie widać siwe refleksy.




Filmik przedstawia włosy po użyciu kosmetyków Fitomed, o których dokładnie pisałam TU. Widzicie tą objętość ? Mam wrażenie, że lepsza jakość jest jednak na instagramie, więc odsyłam Was TUTAJ.




Na zdjęciu powyżej prezentuję Wam idealną tafle po mojej złożonej pielęgnacji. Tutaj znajdziecie więcej szczegółów.




Przejdę teraz do kosmetyków. W czerwcu podjęłam nową współpracę z Your Natural Side, która zaowocowała nowymi produktami do twarzy, ciała i włosów. W moich zapasach pojawiło się masło kokos migdał, niebiańsko pachnący olejek z pestek śliwki, woda jaśminowa i miętowa. Na razie testuje olejek i wodę miętową. Na recenzję będziecie musieli trochę poczekać.




Kontynuacja współpracy z Resibo przyniosła mi olejek do demakijażu, o którym mi pisałyście w ostatniej recenzji ich produktów TU i TU. Uczucia co do niego mam mieszane. Coś rozregulowało moją cerę i nie potrafię zdiagnozować co. Mam tylko nadzieję, że nie on jest sprawcą ;(.




W czerwcu doczekaliście się w końcu konkretniej recenzji kosmetyków Fitomed. Czytaliście ? Nie? To tutaj podrzucam link.





Na ten post szykowałam się ładnych kilka miesięcy i pewnie nie powstałby, gdyby nie moja determinacja ✌. Mowa o wpisie dotyczącym wypadania włosów po ciąży. Niby temat rzeka, ale tak na prawdę w necie brak prawdziwych i skutecznych pomysłów na walkę z tą przypadłością, która niejedną mamę doprowadza do frustracji. Opisałam Wam kilka produktów, które sama używałam i w jakimś stopniu poprawiły kondycję włosów. Bo o całkowitym zatrzymaniu wypadania niestety nie ma mowy.




Ostatnio coś mnie ciągnie do szalonych makijaży, więc na insta pokazałam Wam moje oko w bajecznych kolorach. Może to nie #makeupartist ale staram się :D. Zastanawiam się nad oddzielnym wpisem na bloga z moimi malowidłami. Co myślicie??




Nie zabrakło także hybrydowych inspiracji. Czerwone wino to nowa hybryda mojej siostry. Wzorek może trochę "kuleje", ale ćwiczę.




Kolejną hybrydową propozycję stworzyłam na swoich pazurkach. Pomysł na neonowy manicure jak znalazł !




Na koniec wrzucam Wam trochę jedzonka. A co, niech Wam ślinka cieknie :D. 







Ciekawskich zapraszam poniżej 



Czytaj dalej

Zaful Summer Fashion - Bikinis

Przegląd bikini

Przedwczoraj wkroczyliśmy w kalendarzowe lato :D ach jak przyjemnie. Choć pogoda typowo letnia utrzymuje się już jakiś czas to jednak dopiero teraz mówimy o lecie. Wakacje czas start ! Wczoraj z wielką pompą, aż do późnego wieczora (przynajmniej w Puławach) świętowane było zakończenie roku szkolnego... A wy jak świętowaliście? A może rok szkolny już Was nie dotyczy? ;D

Zaplanowaliście już wakacyjne atrakcje? Może wyjazd nad wodę? Nad morze? Dobry humor i głowa wolna od trosk już jest, ale czy znalazłaś już odpowiedni kostium kąpielowy ? Nie? Nic straconego :). Przegląd letnich kiecek mamy za sobą, więc czas na szałowe bikini ! 

Nie lubię nudnych, oklepanych kostiumów, dlatego chcę Wam pokazać kilka kolorowych propozycji z Zaful. Myślę, że niejedna z Was przejrzy je z przymrużeniem oka, choć liczę na to, że jednak znajdziecie trochę inspiracji i na ten rok wybierzecie coś szalonego ! Może w dwóch pierwszych przypadkach majteczki są trochę zbyt kuse, ale myślę, że znajdzie się odważna :)


KLIK
KLIK
KLIK
KLIK
KLIK


P.S. dziewczyny ! Mam dla Was kupon... Przy zakupach powyżej $25 odlicza się 3 dolce, przy zakupach powyżej $50 odlicza się aż 6 dolców, a robiąc zakupy powyżej $100 zaoszczędzicie aż 12 dolarów !

Kupon : ZafulW


Czytaj dalej

Hybryda - Bling nr 148 yellow, Bling nr 29 black, Elitte 99 nr 1323 white

Żółty neon



Ten kanarkowy żółty chodził za mną od dawna tylko nie bardzo wiedziałam jak go ugryźć... ostatecznie zdecydowałam się na klasyczne połączenie z czernią i mam wrażenie, że to był dobry wybór ;D. Po pierwsze żółty jest tak efektowny, że kombinowanie z innym "szałowym" kolorem mogłoby mnie pogrążyć w kiczu. A znając moje umiejętności wolałam nie ryzykować :P. Po drugie... nie chciałam pstrokacizny tylko coś w miarę prostego i szybkiego w wykonaniu. Padło na czarny zaciek.




Z racji tego, że żółty neon najlepiej prezentuje się na podkładzie postanowiłam położyć pod niego biały lakier z Elitte 99 o numerze 1323. Potrzebowałam dwóch warstw białego. Potem położyłam dwie warstwy żółtego koloru z firmy Bling o numerze 148. Zdobienie wykonałam czarnym kolorem również z palety Blingów o numerze 29. Baza i top pochodzą z firmy Semilac.




Trochę pozalewałam skórki ;O... Trwałość lakierów oceniam dobrze. Trzymały się ponad dwa tygodnie bez odprysków, czy startych końcówek. Nic nie odstawało przy skórkach. 


Dziewczyny szykuje się do zakupu bazy i topu. Co możecie polecić ??


Czytaj dalej

Czy ziołowe kosmetyki sprawdzają się na przesuszonych włosach ? - Fitomed szampon ziołowy Mydlnica lekarska oraz Fitomed odżywka zioła i witaminy

Tak wiele za tak niewiele




Na wstępnie odpowiem Wam na pytanie, które zadałam na moim social TU i TU

Dlaczego wybierając kosmetyki do włosów nie łączę je w zestawy? Czy szampon i odżywka z jednej serii sprawdzają się na moich włosach ? --> Otóż nie. 

Moja skóra głowy jest skłonna do szybszego przetłuszczania, a włosy na długości są z natury suche, a pod wpływem koloryzacji także zniszczone. Zatem wybierając kosmetyki Fitomed zdecydowałam się na szampon do włosów przetłuszczających się, żeby zapanować nad wydzielaniem sebum. A odżywkę dopasowałam do włosów na długości, aby zadbać o ich regenerację. 

Moja złota zasada na włosowych zakupach to: "szampon wybieram do skóry głowy, a odżywkę do włosów na długości".

Jak już wyjaśniliśmy sobie wszystko to mogę przejść do konkretów. Czy skompletowany przeze mnie zestaw od Fitomed sprawdził się na moich włosach ? Pokrótce przedstawię informacje, które podaje producent, a gdyby ktoś był zainteresowany dokładniejszym opisem to odsyłam na stronę Fitomed. Zaraz po opisach rozszyfruję składy.


Opis szamponu:



"Najważniejsze składniki: świeży wyciąg z korzenia mydlnicy lekarskiej, liścia szałwii, liścia rozmarynu.

Działanie:

- zmniejsza przetłuszczanie włosów, wydłuża okresy między myciem,
- poprawia połysk i miękkość włosów,
- sprzyja naturalnemu układaniu się włosów i podnoszeniu ich u nasady,
- wygładza powierzchnie włosa,
- mycie szamponem daje poczucie zwiększonej objętości włosów"

Więcej tutaj 


Opis odżywki:



"Najważniejsze składniki: wyciąg z ziela skrzypu i szyszek chmielu, witamina E i witaminy z grupy B, substancje kondycjonujące włosy.
Działanie:
zmniejsza łamliwość włosów po zabiegach fryzjerskich, 
- ułatwia rozczesywanie,
- nawilża i wygładza,
- nadaje włosom witalność i połysk.

Więcej tutaj 



Skład szamponu :

Aqua woda, Herbal Extract: Saponaria Officinalis Root (wyciąg z mydlnicy lekarskiej - substancja myjąca, wytwarza pianę, działa przeciwzapalnie, przeciwgrzybiczo i przeciwbakteryjnie), Salvia Officinalis (szałwia lekarska - działanie przeciwłupieżowe, hamuje wypadanie włosów), Rosmarinus Officinalis Leaf (wyciąg z liści rozmarynu - działanie przeciwzapalne i antybakteryjne), Coco-Betaine (substancja myjąca), Sodium Cocoyl Isethionate (łagodna substancja myjąca), 




Glycerin (gliceryna - nawilża, ułatwia penetracji wgłąb skóry), Sodium Pareth Sulfate (detergent), Citric Acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant), Benzyl Alcohol (rozpuszczalnik, zapach, konserwant, może podrażniać), Trilaureth-4 Phosphate (substancja myjąca), Ethylhexylglycerin (łagodny humektant, naturalny konserwant), Parfum zapach, Sodium Chloride (substancja polerująca, ścierająca, może podrażniać)


Skład odżywki:

Aqua woda, Herbal Extract: Equisetum Arvense (wyciąg ze skrzypu polnego - odbudowuje włosy, zapobiega łamaniu, odżywia, regeneruje), Humulus Lupulus Cone (wyciąg z chmielu - dodaje objętości, nadaje połysk, wspomaga leczenie łupieżu), Cetearyl Alcohol (emolient pozyskiwany z oleju kokosowego), Glycerin (gliceryna - nawilża), Behentrimonium Methosulfate (zapobiega elektryzowaniu, ułatwia rozczesywanie), Tocopheryl Acetate (stosowany zamiast witaminy E - przeciwutleniacz), Panthenol (prowitamina B5 - nawilża, koi, łagodzi podrażnienia, ułatwia penetracje wgłąb włosa), Citric acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (składnik pochodzenia roślinnego - wygładza, ułatwia rozczesywanie), Benzyl alcohol (rozpuszczalnik, zapach, konserwant, może podrażniać), Ethylhexylglycerin (łagodny humektant, naturalny konserwant), Parfum zapach.


Cena szamponu 13,50 zł za 250 ml TU, odżywki 12 zł za 200 ml TU


Opakowanie i konsystencja: 



Zarówno szampon jak i odżywka zamknięte są w plastikowych butelkach o pojemnościach 250 ml (szampon) i 200 ml (odżywka). Odżywka ma kremowy kolor i posiada funkcjonalną pompkę. Z kolei szampon jest bezbarwny i zamykany na zatrzask. Oba produkty mają średnią gęstość. 


Moja opinia: 



Produkty stosuje prawie przy każdym myciu od półtora miesiąca. Szampon pieni się bardzo dobrze i do jednorazowego mycia wystarczy taka porcja jak na zdjęciu poniżej. Produkt świetnie oczyszcza skórę głowy, włosy u nasady są odbite i aż skrzypią. Zaznaczę, że myje nim tylko skórę głowy, bo duża zawartość ziół może przesuszać i puszyć włosy na długości. A co za tym idzie mocno je plątać podczas mycia. 




Wybrałam go z myślą o wydłużeniu czasu między jednym myciem, a drugim i muszę przyznać, że faktycznie przedłuża świeżość włosów. Bez problemu mogę myć kłaczki co drugi dzień, bo nawet pod koniec drugiego dnia wyglądają nienagannie. Trzeciego dnia, jeśli nie mam czasu ich umyć, ratuje się suchym szamponem. Jednak to ostateczność, bo trzeciego dnia włosy kwalifikują się do mycia. Mimo wszystko wynik bardzo mnie zadowala. Po ciąży i porodzie moja skóra głowy trochę wariowała. Początkowo myłam włosy codziennie (choć czasem to było za rzadko), potem wystarczyło codziennie, z kolei za jakiś czas myte nawet co trzy dni wyglądały całkiem fajnie. Gdy hormony wróciły do normy zmuszona byłam znowu wrócić do mycia włosów niemal codziennie, aby wyglądać "wyjściowo". Także z pomocą tego szamponu wydłużyłam czas aż o jeden dzień. Dla mnie to dobry wynik. 





Skład szamponu jest krotki i całkiem przyzwoity. To czego bym się pozbyła zaznaczyłam na czerwono. Produkt zawiera kilka ekstraktów mających na celu ograniczenie wydzielania sebum. Znalazłam także kilka łagodnych substancji myjących.





Po umyciu włosów i spłukaniu szamponu na odciśnięte z wody włosy nakładam odżywkę Fitomed. Porcja jest dość solidna, powiedzmy około 5 pompek. Niech Was nie przeraża ta ilość 😉. Wynika głównie w tego, że moje włosy wręcz ją chłoną. A druga sprawa to to, że pompka nie wyrzuca zbyt wiele. 





Odżywka wytwarza minimalny poślizg i podczas masowania nie plącze włosów. Produkt nie zawiera silikonów, więc nie oczekujmy, że dłonie będą sunęły niczym po jedwabnej sukience. Jednak jak na ziołowy specyfik aplikacja jest na prawdę przyjemna. Miałam okazję używać sporo innych ziołowych odżywek i aplikacja przeważnie była bardzo kłopotliwa. 





Po spłukaniu i wysuszeniu włosów rozczesuje je moją nową szczotką, którą pokaże Wam już wkrótce :). Włosy nie sprawiają problemu i rozczesują się poprawnie. 







Po użyciu kłaczki są bardzo sypkie ! Zdecydowanie lekkie i puszyste. Nie ma mowy o obciążeniu nawet przy zastosowaniu tak dużej porcji jakiej używam. Produkt optycznie zwiększa objętość i nadaje lekki połysk. 





Skład odżywki również uważam za bardzo udany. Zawiera ekstrakty z chmielu i skrzypu polnego, które odpowiedzialne są za regenerację włosów oraz ich dobry wygląd. Ponadto kilka substancji nawilżających i kondycjonujących.


Co myślicie o produktach Fitomed? Wzbudziły Wasze zainteresowanie ? 😉


Czytaj dalej