Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki kolorowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki kolorowe. Pokaż wszystkie posty

Błyszczyk do ust - Czy może konkurować z uwielbianą przez wszystkich matową pomadką ? - Revers Vivat Shine Liquid Lipstick nr 4 Seville

Metaliczny blask



Dzisiaj wpis w iście błyszczącym stylu ! Błyszczyki, a szczególnie te iskrzące, wspominam jako mój totalny niezbędnik w czasach gimnazjum 😁. Te kilkanaście lat temu był to zdecydowany hit i must have moich młodzieńczych lat. Czy błyszczyki przetrwały w mojej kosmetyczce do dziś ? Może Was zaskoczę, ale TAK ! Z tą różnicą, że dzisiaj sięgam głównie po produkty cieliste, w kolorze nude lub szkliste. Są idealnym dopełnieniem codziennego makijażu. Uważam, że to niezobowiązujące i dziewczęce wykończenie każdej stylizacji.




Błyszczyki iskrzące w moim mniemaniu odeszły do lamusa i omijam je szerokim łukiem. Jednak zdarza mi się zaszaleć na rzecz błyszczyków metalicznych. Są równie efektowne i urozmaicają prosty, stonowany makijaż. Zdecydowanie na polecenie zasługuje pomadka do ust w płynie marki Revers, czyli Vivat Shine Liquid Lipstick.




Gama kolorystyczna jest niezwykle bogata, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Mój odcień to numer 4, czyli Seville. Kolor to piękny róż z metalicznym wykończeniem. Barwa jest niezwykle efektowna utrzymana w ciepłej tonacji. Drobinki są mocno zmielone i jest ich tak dużo, że tworzą taflę odbijającą światło na różne barwy.




Produkt zamknięty jest w standardowym opakowaniu typowym dla błyszczyków o pojemności 5 ml. Ma fantastyczny zapach - bardzo słodki, który porównałabym do czekolady. Można ją zakupić TUTAJ za niecałe 15 zł. Po więcej informacji zapraszam na stronę Revers.




Pomadkę nakłada się bardzo wygodnie za pomocą aplikatora. Produkt jest gęsty i trzyma się wyrysowanych granic. Niestety skleja usta i samo noszenie bynajmniej dla mnie nie jest komfortowe. 




Utrzymuje się na prawdę długo i cały czas wygląda nienagannie. Nie wysusza się, nie kruszy. Jedynie minimalnie zbiera się od wewnętrznej strony ust. Trzeba mieć na uwadze, że może przechodzić na zęby. Posiada bardzo dobre krycie i to już przy pierwszej warstwie.


Czytaj dalej

Kompaktowa paleta chłodnych rozświetlaczy - Revers LUMI STROBING PROFESSIONAL HIGHLIGHTER PALETTE

Jestem na TAK !



Pamiętacie moją ostatnią bardzo pozytywną recenzję paletki do konturowania od Revers (tutaj)? Byłam nią na tyle oczarowana, że  z wielką ochotą zabrałam się za testowanie palety rozświetlaczy LUMI STROBING PROFESSIONAL HIGHLIGHTER PALETTE tej samej marki w numerze 02. Dzisiaj z przyjemnością przestawię Wam moje wnioski :) zapraszam !




Produkt mieści się w małej plastikowej palecie, która zamknięta jest w tekturowym kartoniku. Kolorystyka jest totalnie moja ❤ utrzymana w różowym złocie. Delikatna i z klasą. Dostępna jest tutaj za jedyne 15 zł.




Paleta numer 2 w swojej gamie ma kolory utrzymane w chłodnej tonacji. Po wielu próbach z różnymi rozświetlaczami wciąż dochodzę do wniosku, że niezależnie od pory roku zdecydowanie lepiej wyglądam i czuje się w chłodniejszych tonach. Nie wykluczam ciepłych rozświetlaczy, bo także po nie sięgam (np ten z palety do konturowania Revers), ale częściej wybieram te chłodne.

Jak już Wam wspominałam we wpisie o palecie do konturowania - upodobałam sobie nakładanie rozświetlaczy palcem, więc nie jestem w stanie ocenić pylenia tych produktów. Pod naciskiem palca mogę jedynie stwierdzić, że produkty są bardziej pudrowe niż kremowe.




Pierwszy z lewej to moim zdaniem bardzo uniwersalny kolor i będzie pasował do większości karnacji. Odcień sklasyfikowałabym w kategorii rozświetlaczy szampańskich. Jest średnio zmielony i nie tworzy na skórze tafli. A więc nie uzyskamy przy jego zastosowaniu efektu mokrej skóry. Jednak na pewno nie jest brokatowy. Wydobywa piękny blask w eleganckim stylu. Ma subtelny pigment, który nie przyćmiewa drobinek, dlatego nie będzie rozbielał skóry, a stapiał się z nią.




Drugi rozświetlacz w opakowaniu wydaje się dość ciemny, ale na pewno nie przyciemnia skóry. Barwa również utrzymana jest w chłodnym tonie ciemnego beżu przez który przebija srebrna poświata. Przepięknie prezentuje się na kościach jarzmowych. Ma drobiny średniej grubości i niezwykle subtelny pigment, który minimalnie wyróżnia się na skórze.




Trzeciego rozświetlacza trochę się bałam z racji tego, że w opakowaniu wygląda bardzo biało. Ten kolor będzie idealny dla chłodniejszych karnacji i raczej dla bladziochów. Posiada drobiny średniej grubości tak jak poprzednicy. Mieni się trójwymiarowo. W zależności od światła da się wyłowić białe, różowe i lekko fioletowo cząsteczki. Na skórze prezentuje się o dziwo bardzo ładnie ! Nie spodziewałam się, że tak "niecodzienny" kolor może prezentować się na prawdę pięknie. Jedyna uwaga, o której muszę wspomnieć to fakt, że ma mocny biały pigment i niestety rozbiela. Dlatego stosuje go z umiarem.




Każdym z tych trzech rozświetlaczy uzyskamy średni blask. Nie będzie nachalny, ale da się zbudować. Podoba mi się, że są wielofunkcyjne i z powodzeniem mogę wykonać nimi szybki makijaż oczu. Prezentują się na prawdę ciekawie.


Czytaj dalej

Kilka słów o konturowaniu twarzy w makijażu - Paleta do konturowania twarzy Revers HDBEAUTY PRO CONTOUR PALETTE

Modelowanie twarzy z Revers



Od kilku lat w makijażu stawiam na widoczne i doprecyzowane konturowanie twarzy. Znalezienie dobrej palety do tego zadania jest na prawdę trudne, bo nawet jeśli sprawdzi nam się rozświetlacz to np bronzer może być do niczego. Dlatego też rzadko inwestuje w palety. Wole kupić wszystkie te kosmetyki oddzielnie. Mam wtedy pewność, że dobiorę zarówno róż, rozświetlacz jak i bronzer do swoich preferencji. Ale niekiedy udaje się trafić na produkt, który stworzony jest tak spójnie, że odpowiada nawet wymagającym osobom. Do takich zdecydowanie należy paleta mineralna do konturowania od Lily Lolo, która swego czasu była moim ulubionym produktem w tej kategorii.




Dzisiaj z kolei mam Wam do pokazania paletę do konturowania twarzy HDBEAUTY PRO CONTOUR PALETTE od Revers w numerze 2, którą intensywnie testuję już jakiś czas. Czy udało jej się pokonać moją miłość do Lily Lolo i stała się moim must have ? O tym poniżej...

"Paleta do konturowania twarzy w której znajdziesz spektakularny rozświetlacz z efektem „glow blur”, satynowy róż do policzków, oraz aksamitnie matowy bronzer. Zestaw pozwala perfekcyjnie podkreślić Twoje kości policzkowe, wymodelować nos i stworzyć idealną linie żuchwy, w kilku prostych krokach. Lekka mineralna formuła HDBEAUTY PRO CONTOUR PALETTE łatwo się blenduje nie tworząc plam i smug. Doskonale sprawdzi się podczas wykonywania codziennego makijażu, jak i na wielkie wyjścia." więcej znajdziecie na stronie Revers.




Paletka zawiera trzy produkty do konturowania: rozświetlacz, róż i bronzer. Kosmetyk mieści się w plastikowym opakowaniu, który jest estetycznie zapakowany w tekturowe pudełeczko. Kolorystyka opakowania utrzymana jest w czerni i różowym złocie i prezentuje się bardzo elegancko. Koszt to około 15 zł - do zakupienia TUTAJ.




Zacznę od rozświetlacza, którego aplikacja jest bardzo przyjemna. Od jakiegoś czasu przywykłam do nakładania rozświetlacza za pomocą palca. Zrezygnowałam z pędzli, które zbyt mocno rozpraszają produkt po całej twarzy. Rozprowadzając kosmetyk palcem mam nad nim maksymalną kontrolę i nakładam go bardzo precyzyjnie. Nie martwię się, że coś się osypie. Dodatkowo aplikując go w ten sposób udaje mi się wydobyć z niego znacznie więcej pigmentu i blasku.




Rozświetlacz Revers ma przyjemną konsystencję, która nie jest zbyt sucha, ani za mocno kremowa. To coś pomiędzy i bardzo mi odpowiada. Przykleja się bez zarzutu na przypudrowany podkład i pozostaje na twarzy aż do zmycia, nie tracąc na blasku. Kosmetyk utrzymany jest w bardzo ciepłej, wręcz złotej tonacji.

Produkt posiada delikatną drobinę, która tworzy piękne rozświetlanie, ale nie jest taflą. Czyli nie zbudujemy nim efektu mokrej skóry.




Róż podobnie jak rozświetlacz należy do ciepłej tonacji. Kolor porównałabym do bardzo subtelnego różu przełamanego brzoskwiniowymi tonami. Utrzymany w macie.

Konsystencja jest już bardziej sucha i produkt nakładany pędzlem pyli się. Pigmentacja jest zrównoważona i ja to akurat bardzo lubię. Nie przepadam za mocno napigmentowanymi różami, czy bronzerami, bo w ich przypadku bardzo łatwo zrobić sobie plamę. Zdecydowanie bardziej wolę lżej napigmentowane produkty, którymi jestem w stanie budować intensywność w zależności od preferencji. Takim też kosmetykiem jest róż z paletki do konturowania Revers.

Róż podczas noszenia nieco traci na intensywności, dlatego sugerowałabym nakładać go szczodrzej.




Gdyby nie bronzer oceniłabym tą paletę jako zestaw utrzymany w ciepłej tonacji. Jednak bronzer nieco się wyróżnia i mam wrażenie, że jest bardzo neutralny i całkowicie matowy. Nie wpada w chłód, ale też nie jest mu blisko do ciepłych tonów. Wybierając paletę spośród pozostałych zdecydowałam się właśnie na numer 2 z uwagi na ciekawy odcień bronzera. Nigdy wcześniej nie miałam bronzera o takiej barwie, więc musiałam spróbować.

Uważam, że kolor jest na prawdę świetny. Idealnie pasuje do moje jeszcze minimalnie opalonej skóry.




Produkt aplikuje się nieco gorzej niż pozostałą dwójkę. Już pierwsze bardzo delikatne zamoczenie pędzla mocno rozpyla produkt, który się osypuje i przez to traci na wydajności.

Pigmentacja jest dość mocna i rewelacyjnie przyczepia się do przypudrowanej skóry. Jednak by nie zrobić sobie plam stopniuje go bardzo delikatnie. Daje piękny efekt subtelnego wykonturowania i rewelacyjnie podbija opaleniznę.




Całą paletę oceniam bardzo pozytywnie. Zdecydowanie zastąpiła miejsce poprzedników i to po nią sięgam najczęściej. Małe zgrabne opakowanie mieści wszystko to czego potrzebuje do wykonturowania twarzy i zajmuje bardzo mało miejsca w kosmetyczce. Mieliście okazję używać paletę do konturowania Revers?


Czytaj dalej

Dodaj sobie blasku - LUMI STROBING Rozświetlacz w płynie DRY CHAMPAGNE

Srebrzysty i iskrzący



Nie wiem jak Wy, ale ja jestem wielką fanką błysku! W makijażu oka zawsze stawiam na choćby minimalny blask, a rozświetlenie twarzy to u mnie punkt obowiązkowy. Nieważne, że żar leje się z nieba... po prostu pominięcie rozświetlacza to dla mnie kaleczenie rzemiosła.




Spotkałam się z zasadą - "masz mieszaną cerę ? Rozświetlacz nie jest dla Ciebie". Ja jestem posiadaczką cery mieszanej, która wyświeca się w strefie T, ale absolutnie nie przeszkadza mi to w używaniu rozświetlacza. Uwielbiam podkreślać szczyty kości jarzmowych, a także nos i brodę, czyli dość problematyczne strefy.




Dzisiejszy bohater to rozświetlacz w płynie od marki Revers, czyli Lumi Strobing w kolorze numer 04 Dry Champagne. Więcej informacji o nim znajdziecie TU. Produkt zamknięty jest w plastikowym pojemniczku z pipetką o pojemności 15 ml. Konsystencja jest dość gęsta i trochę trudno wydobyć ją z opakowania. Barwa na pierwszy rzut oka wydaje się ciepła. Jednak po rozprowadzeniu na skórze deklaruje się w zimnym odcieniu srebra z nutką różu. Zakupicie go TUTAJ za około 15 zł.




Rozświetlacze płynne nie są moimi faworytami. Zwykle sięgam po te w kamieniu lub sypkie. Z produktem Revers musiałam nauczyć się współpracować, bo wcześniej nie miałam okazji używać takiej formy rozświetlacza.

Mam dwa ulubione sposoby aplikacji rozświetlacza Lumi Strobing Revers. Pierwszy to wklepywanie produktu gąbką na jeszcze wilgotny nieprzypudrowany podkład. Następnie zacementowanie, czyli puder i konturowanie. Rozświetlacz daje efekt gładkiej, mokrej tafli. Prezentuje się dość intensywnie, więc nie muszę wzmacniać go dodatkowo sypkim produktem.




Drugi, zdecydowanie częściej wykonywany przeze mnie, zabieg to rozświetlanie ciała przy pomocy Lumi Strobing. Najlepiej sprawdza mi się w formie zmieszanej z balsamem. Do porcji balsamu dodaję 3 - 4 krople produktu. Rozświetlacz świetnie łączy się z balsamem do ciała. Przy takiej mieszance uzyskuje piękną połyskującą tafle. Jednak miejcie na uwadze fakt, że rozświetlacz ma chłodne tony, więc przy mocnej opaleniźnie będzie się wyróżniał. Dla bladziochów powinien być w sam raz, bo nie przyciemnia skóry.




Próbowałam również zaaplikować go solo na ciało. Jednak ciężko go rozprowadzić skutkiem czego robią się plamy. Mam na myśli takie skoncentrowane drobinki w jednym miejscu, które nie sposób rozetrzeć.


Jakie są Wasze ulubione sposoby aplikacji rozświetlacza w płynie? A może wolicie wersję sypkie ?


Czytaj dalej

Czy cena zawsze idzie w parze z jakością ? - Cienie do powiek NEW CITY TRENDS, PROFESSIONAL EYESHADOW PALETTE

Jakość nie powala 😢



Nie jestem specjalistą w dziedzinie makijażu, ale uwielbiam się malować 💗. Chłonę mnóstwo filmików makijażowych i przepadam zarówno za tymi artystycznymi jak i tymi codziennymi. Na te typowo instagramowe niestety sobie nie pozwalam, bo nie mam tak dużo czasu na zabawę cieniami. Bardzo lubię robić makijaże użytkowe i wzbogacać je drobnym akcentem kolorystycznym. Zazwyczaj sięgam więc po palety o stonowanych i neutralnych barwach. Dzisiaj mam Wam do pokazania paletę utrzymaną właśnie w takich bardzo wyważonych i codziennych kolorach. Mowa o paletce Revers New City Trends Set 1 w numerze 03.




"NEW CITY TRENDS 
PROFESSIONAL EYESHADOW PALETTE, Cienie do powiek
to kompaktowa paleta idealnie dobranych cieni do powiek. Zestaw zawiera 6 nowych odcieni o różnorodnych efektach wykończenia - od matowych przez satynowe po metaliczne. Dzięki intensywnej pigmentacji możesz stworzyć wyrazisty, efektowny makijaż oczu, który utrzyma się przez cały dzień. Wysoki poziom nasycenia koloru i delikatna konsystencja zapewnia bezproblemową aplikację - cienie doskonale się rozcierają i dobrze przylegają do skory. Zestaw odpowiedni do makijażu dziennego oraz wieczorowego."*

* więcej znajdziecie TU


Paleta jest mała i poręczna, wykonana z plastiku. Niestety nie posiada lusterka. Zapakowana była w kartonik. Paletę zakupicie TU za niecałe 15 zł.




Przedstawię Wam teraz kolory. Niestety nie posiadają one żadnych nazw, ani numerów, więc po prostu zacznę od lewej strony. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że kolorystyka jest bardzo fajna. Jednak w miarę użytkowania zaczęłam zauważać niedociągnięcia. Paleta nie posiada matowego beżu, który moim zdaniem powinien znaleźć się w każdej paletce. Robiąc makijaż paleta Revers muszę posiłkować się inną posiadającą matowy beż, który używam na ruchomą powiekę jako podkład lub pod łuk brwiowy.




Zamiast matowego beżu w palecie Revers znajduje się biały mat (dodam, że to jedyny mat w palecie), który jest totalnie nieużytkowy. Konsystencją przypomina kredę. Osypuje się i właściwie nie da się go połączyć z innym kolorem. Podczas blendowania pigment wytrąca się do zera.

Kolejny po białym jest kolor przypominający beż przełamany pistacją - tak wygląda w opakowaniu. Na powiece prezentuje się jako satynowe srebro. Krycie ma znikome, a konsystencja jest dość sucha.




Kolor numer 3 to jeden z lepszych w tej palecie. Ma przepiękna barwę metalicznego brązu. Utrzymany jest w ciepłej tonacji. Ma masełkową konsystencje. Wystarczy odrobinę zanurzyć palec, żeby wydobyć maksymalny pigment i to bez użycia mokrej bazy. Łatwo się przyczepia do powieki, świetnie rozciera i łączy z innymi kolorami. Ładnie się utrzymuje i posiada pełne krycie. Mi służy jako nabłyszczenie centralnej części powieki ruchomej. Jako takie zwieńczenie całości.

Numer 4 to metaliczne złoto. Żałuję, ale w tym przypadku konsystencja nie jest tak dobra jak w przypadku metalicznego brązu nr 3. Złoto jest znacznie bardziej suche. Przy próbie aplikacji cień się zbryla i tworzy jakieś dziwne grudki. Trzeba trochę popracować, żeby uzyskać tafle. Kolor ma prześliczny - takie stare złoto. Krycie również na dobrym poziomie.




Numer 5 to satynowy brąz. Posiada maleńkie drobinki przez co nie mogę zaliczyć go do matów. Utrzymany w chłodnej tonacji. Konsystencja jest całkiem fajna, nie jest zbyt suchy i łatwo się rozprowadza do chmurki. Krycie na średnim poziomie.

Ostatni cień w palecie to satynowa szarość. W opakowaniu wygląda trochę jak czerń, ale nią nie jest. Na powiece wypada szaro i trochę jakby brudno. Ma miękką konsystencję podobnie jak poprzednik. Nie posiada pełnego krycia, ale mimo wszystko da się nim wzmocnić zewnętrzny kącik oka. Łatwo się rozciera i łączy. Kolor trochę kłopotliwy w blendowaniu.




Myślę, że jako paletka startowa jest w stanie komuś posłużyć. Mi brakuje w niej kilku kolorów, a niektórych bym się po prostu pozbyła. Szkoda, że nie posiada więcej matów. Z pewnością byłabym bardziej usatysfakcjonowana, gdyby zamiast tych satynowych cieni były maty. Metaliczne cienie są jeszcze w stanie się obronić, choć złoto się bryli. Co jest dość dziwne. A kredowa biel totalnie nie odnajduje zastosowania w moim makijażu.


Byłam pełna nadziei wybierając te paletę. Żałuję że nie sprawdziła się tak dobrze jak inne kosmetyki marki Revers.


Czytaj dalej

Zwiększ trwałość makijażu przy pomocy odpowiedniej bazy - Revers utrwalająca baza pod makijaż PRO FIXER MAKE-UP BASE

Niezawodna ?



Dzisiejszy post będzie poniekąd kontynuacją ostatniego wpisu dotyczącego podkładu od marki Revers. Poruszałam w nim wątek trwałości podkładu Naked Skin Match, która w połączeniu z dzisiejszym bohaterem znacznie się zwiększa. Mowa o utrwalającej bazie pod makijaż PRO FIXER MAKE UP BASE, po więcej szczegółów zapraszam TUTAJ.




Baza zamknięta jest w szklanej buteleczce z pompką o pojemności 30 ml. Produkt jest bezbarwny i bezwonny. Konsystencja jest gęsta, ale bardzo lekka, określiłabym ją jako żelowa.

Bazę aplikuje bezpośrednio na czystą cerę po uprzednim wklepaniu w nią kremu. Produkt ma silikonową, dość gęstą konsystencję, ale rozprowadza się bardzo przyjemnie. Ze względu na fakt, że baza jest silikonowa aplikuje ją tylko w najbardziej problematyczne strefy mojej twarzy tj czoło, nos i broda. Nie przeciągam jej na policzki w obawie przed zapchaniem cery.




Buzia po nałożeniu produktu natychmiast się wygładza, pory są wypełnione i praktycznie niewidoczne. Nie czuje ściągnięcia, a wręcz przeciwnie mam wrażenie, że skóra jest elastyczna. Twarz jest miła w dotyku i zmatowiona. 




Nałożony na bazę podkład trzyma się bez zarzutu. Świetnie chwyta się skóry bez względu, czy nakładam go gąbką, czy palcami. Miałam jakiś czas temu doświadczenie z bazą silikonową, po której podkład się wręcz ślizgał i podczas wklepywania odklejał... Na szczęście w tym przypadku nie ma o tym mowy. Zaznaczę jednak, że bazę Revers stosowałam pod podkład tej samej marki. Zatem możecie mieć pewność, że oba produkty świetnie ze sobą współpracują.




Jeśli chodzi o trwałość makijażu po nałożeniu bazy to jest na prawdę na wysokim poziomie. Miałam okazję użyć jej szykując się w ubiegłą sobotę na wesele i makijaż przetrwał prawie 10 h. W między czasie przypudrowałam go tylko dwa razy i to dosłownie odrobinkę. Mam problem z innymi bazami, bądź podkładami nałożonymi bez bazy. Zazwyczaj przy próbie użycia bibułki matującej trochę podkładu nią zbieram i powstaje prześwit. Przy użyciu bazy Revers nie miałam z tym problemu.

Podczas użytkowania produkt mnie nie zapchał, nie uczulił ani nie podrażnił. Nie działał też negatywnie na zmiany skórne, które leczę dermatologicznie.




Produktów tego typu nie używam codziennie, bo też nie robię makijażu każdego dnia. Jednak miałam trochę czasu, aby przetestować ją dokładnie w każdych warunkach (nawet plus 35 stopni) i jestem z niej na prawdę zadowolona. Spowalnia wyświecanie się w strefie T, pomaga równomiernie rozprowadzić podkład i świetnie go utrzymuje. Mam do niej zaufanie i bez obaw używam nawet przy większych uroczystościach.

Bazę można dostać TUTAJ za niecałe 20 zł 😺


Czytaj dalej

Promienna i matowa cera - podkład Revers Naked Skin Match

Wygładzenie, nawilżenie i mat w jednym?



Latem niezbyt często robię pełny makijaż, bo nie chcę zanadto obciążać skóry. Jeśli już zamierzam, bądź jestem zmuszona wyglądać "perfekcyjnie"(😹) wybieram zwykle lekkie podkłady o średnim kryciu. I dzisiaj będzie właśnie na temat takiego produktu. Mowa o Revers Naked Skin Match. 




Zdecydowałam się na kolor nr 02, czyli Nude Beige. Nie jestem zwolenniczką wybierania fluidów w ciemno i zwykle staram się najpierw dobrać kolor w drogerii zanim zamówię online. Niestety w tym przypadku nie miałam na to czasu, ale uważam swój wybór za trafiony. Kolor to ciepły beż, delikatnie wpada w żółte tony. Na mojej opalonej teraz twarzy wydaje się o pół tonu za jasny, ale po wykonturowaniu nie rzuca się w oczy, że odbiega kolorem od reszty ciała. Myślę, że na jesień będzie wręcz idealny. 




Podkład zamknięty jest szklanej buteleczce z pompką o pojemności 30 ml. Podanie produktu jest bardzo higieniczne i jedna pompka w zupełności wystarcza na pokrycie twarzy. Konsystencja jest gęsta, ale kremowa. 




Aplikacja jest bardzo szybka i przyjemna. Dla bardziej naturalnego efektu nakładam podkład palcami i zwykle poprzestaje na jednej warstwie. Skóra po aplikacji jest satynowa i delikatnie matowa. Produkt wygląda bardzo subtelnie, więc ewentualne niedoskonałości cery kryje korektorem. Przez podkład przebija naturalności twarzy i krycie w tym przypadku oceniam 3/5 gdzie 5 to pełne krycie.




Jeśli chce nieco zwiększyć krycie i zadbać o lepszą trwałość wklepuje podkład gąbką. Bez problemu mogę dołożyć drugą warstwę. Korzystam z tej opcji, jeśli mój wygląd ma być nienaganny. Makijaż dłużej się utrzymuje, a krycie jest o poziom wyższe.




Świetnie sprawdza mi się latem i mogę na niego liczyć nawet w przypadku jakichś ważnych uroczystości. Podkład nie spływa pod wpływem temperatury. Nie ciastkuje się, ani nie wyciera. Oczywiście pod warunkiem, że po aplikacji przypudruje twarz pudrem. Buzia wygląda świeżo, gładko i promiennie.




Delikatnie wyświeca się po około 4 h. Ale jak na moją cerę, która na ogół szalenie błyszczy się w strefie T uważam ten wynik za bardzo dobry. W tym momencie potrzebuje odrobiny pudru by przywrócić pełny mat.




Podczas moich prawie 3 tygodniowych testów podkład Revers nie zapchał mojej cery. Nie doznałam podrażnienia, czy zaczerwienienia. Nie spowodował powstania nowych niedoskonałości. A nawet nie kolidował z leczeniem dermatologicznym, które właśnie przechodzę.

Podkład Revers Naked Skin Match można zakupić tutaj za niecałe 17 zł. Bardzo go lubię za naturalne piękno cery i dobrą trwałość.


A jak jest u Was ? Mieliście okazję wypróbować kosmetyki Revers Jakie opinie ?


Czytaj dalej

Przyzwoity tusz do rzęs w dobrej cenie ? - Maskara LASH ARE READY, High Volume&Long Mascara

Rzęsy do nieba ? 👀



Każde nowe opakowanie maskary do rzęs wiąże się u mnie z dużym napięciem... W upalne dni rzadko się maluje, bo po pierwsze szkoda mi na to czasu, a po drugie nie chce ciągle martwić się tym, że moja twarz za chwile spłynie. Zatem jak już mam zrobić make up to zazwyczaj jest to niedziela lub inny świąteczny (ważny) dzień, kiedy mam wyglądać jak wyspana i zrelaksowana mama prawie dwuletniej gwiazdeczki. Czy to w ogóle możliwe ? 😆




Ale wracając do tematu... Zatem nową maskarę zwykle wypada mi wypróbować po raz pierwszy przed większym wyjściem. Chce wtedy wyglądać dobrze i ... znacie to napięcie? (w myślach - "jak mi poskleja rzęsy to się zabije") 😱.




Takie właśnie napięcie towarzyszyło mi podczas pierwszej aplikacji maskary Revers Lash Are Ready. Jak się sprawdziła ? O tym za chwile, najpierw kilka informacji...

"Pogrubiająco-wydłużający tusz do rzęs bez efektu sklejania. Precyzyjnie wydłuża, rozdziela i podkreśla rzęsy. Zapewnia naturalną objętość i wyjątkową długość, bez uczucia nadmiernego obciążenia. Tusz nie rozmazuje się i nie pozostawia grudek. Precyzyjna silikonowa szczoteczka, zapewnia dokładną aplikację niezależnie od długości rzęs i kształtu oka."*

* opis pochodzi ze strony producenta

Jak wiecie jestem uzależniona od tuszy do rzęs Eveline, które ubóstwiam od kilku lat. Dlatego moje zdziwienie było na prawdę ogromne, gdy po nałożeniu tuszu z Revers powiedziałam sama do siebie - łał!




Maskara zamknięta jest w standardowej tubce o pojemności 12 ml. Posiada silikonową szczoteczkę. Konsystencja jest odpowiednio gęsta, o mocnej intensywnie czarnej barwie.

Aplikacja jest niezwykle przyjemna. Szczoteczka posiada gęste igły, które precyzyjnie rozczesują rzęsy i nie pozostawiają na nich grudek.




Włoski są perfekcyjnie rozdzielone, podkręcone i wydłużone do nieba... Ja w życiu nie miałam tak długich rzęs !

Na zdjęciu widzicie moje rzęsy, na które położyłam dwie warstwy produktu. Efekt końcowy można budować i z powodzeniem położyć jeszcze jedną dodatkową warstwę. Tusz aplikuje się ekspresowo bez obawy, że sklei rzęsy.




Maskara nie kruszy się ani nie odbija na powiekach. Po całym dniu noszenia wygląda na prawdę dobrze. Zatem ma na prawdę świetną trwałość. Nie osypuje się i dobrze sprawdza się w upalne dni. Ponadto kosztuje jedynie 13 zł TU.


Jak Wam podobają się moje rzęsiska ? ❣


Czytaj dalej