Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metody olejowania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metody olejowania. Pokaż wszystkie posty

Poradnik Blondynki - Jak poprawnie olejować włosy ? - Mój sprawdzony sposób olejowania włosów

6 kroków do pięknych włosów

Źródło

Nie spodziewałam się, że jest takie zapotrzebowanie na wpis wyjaśniający jak krok po kroku olejować włosy ! Napływające do mnie zewsząd pytania zmobilizowały mnie do stworzenia tego krótkiego poradnika ❣ Już kiedyś napisałam post o olejowaniu TU jednak mam wrażenie, że jest on mocno nieaktualny i zdecydowanie za mało w nim szczegółów. Dobór olejków i metody olejowania zostawiam Waszej inwencji twórczej. Jeśli jeszcze nie znalazłyście idealnej metody dla siebie, albo wciąż szukacie odpowiedniego oleju to zerknijcie w link powyżej (tam pokrótce wyjaśniam te kwestie). 

Dziś chcę Wam przedstawić mój niezawodny, stosowany od lat i moim zdaniem jeden z szybszych i łatwiejszych sposobów olejowania.

Zatem ! Bierzmy się do pracy !




1. Zaczynam od rozczesania włosów. Następnie wyciskam na dłoń pompkę mojego ulubionego olejku makadamia, czyli dostępnego w Rossmannie Loton Spa & Beauty Oil Therapy. Rozsmarowuje w dłoniach i nakładam na włosy począwszy od końcówek. Stopniowo w górę - mniej więcej do połowy włosów lub aż do ucha. Dokładam kolejną pompkę oleju do momentu, aż uzyskam porządny efekt. Zazwyczaj zużywam około 4 pompki. Włosy odpowiednio naolejowane powinny być lekko tłuste, ale nie takie opływające olejem. Czas trwania zabiegu to w moim przypadku 1-2 h.




2. Po upływie wyznaczonego czasu całe włosy łącznie ze skórą głowy mocze letnio-ciepłą wodą. Odciskam z wody i w miejsce gdzie znajdował się olej nakładam łyżkę maski do włosów. Zazwyczaj używam Kallosów, bo są idealne do emulgowania oleju. Jedna wskazówka dla Was przy wyborze maski - do zmywania oleju najlepiej wybrać maskę, która po nałożeniu na włosy i pocieraniu nadaje poślizg i nawet delikatnie się pieni. Jeśli maska jest tępa po nałożeniu na włosy raczej nie uda się nią wymyć oleju. Narobi więcej szkód niż pożytku, bo dodatkowo splącze włosy przy pocieraniu.




3. Kiedy maska jest już na włosach zaczynam pocierać włosy, żeby dokładnie ją rozprowadzić. Wygląda to mniej więcej tak jakby pocierało się ręce na mrozie, z tą różnicą, że pomiędzy dłońmi są włosy. Takie wprasowywanie maski trwa u mnie jakieś 2-3 minutki. Po wprasowaniu od razu płukam włosy i skórę głowy letnio-ciepłą wodą. Olej został już zmyty.




4. Kolejnym krokiem jest umycie skóry głowy. Po lekkim odciśnięciu włosów z wody nakładam szampon na skórę i masuje kilka chwil starając się nie szorować włosów na długości. Kiedy olejuje włosy unikam szamponów z silnymi detergentami, bo wypłukują olej, który zdążył dopiero co wniknąć. Z produktów o delikatniejszym składzie polecam żel Facelle, ale sprawdźcie też TE szampony. Spłukuję szampon letnią wodą.




5. Następnie na mocno odciśnięte włosy z wody nakładam tą samą maskę, co poprzednio. Użycie po raz drugi maski uważam za nieodłączny element mojej pielęgnacji. Pomaga w rozczesaniu włosów, które po myciu mogą być splatane. Po nałożeniu w zasadzie od razu ją spłukuję.




6. Ostatni krok to spłukanie WŁOSÓW zimną wodą. Podkreśliłam WŁOSÓW, bo nie dotyczy to skóry głowy. Zimna woda zamyka łuski włosów, które dzięki temu są gładsze, bardziej błyszczące i zdecydowanie łatwiejsze w rozczesaniu. Nie należy polewać zimną wodą skóry głowy, bo wiąże się to z szybszym przetłuszczaniem, ale nie tylko. Zbyt zimna, a także zbyt gorąca woda może powodować łupież i inne problemy skórne. Dlatego warto zachować ostrożność.


Moja dawna długość :) aktualnie mam włosy do łopatek


Częstotliwość olejowania w moim przypadku jest bardzo zróżnicowana. Staram się, żeby olej lądował na włosach przynajmniej raz w tygodniu. Są chwile, że czasu mam nieco więcej i mogę sobie pozwolić na olejowanie nawet co drugie mycie.




Pamiętajcie, że włosy przesycone olejem, zatem takie które mają go za dużo i za często będą protestować. Zazwyczaj zwijają się w strąki, są oklapnięte i pomimo mycia wyglądają na tłuste. Warto wtedy na jakiś czas zrezygnować z oleju i oczyścić włosy szamponem z silnym detergentem. Polecam Wam TE, a przede wszystkim peelingujący szampon Anwen 💖




Mój system udoskonalałam długi czas. Kiedy uczyłam się olejować popełniłam wiele błędów, które dopiero po pewnym czasie sobie uświadomiłam. Wiedza, którą dzisiaj się z Wami dzielę wynika z mojego długoletniego doświadczenia. Jak to poważnie zabrzmiało 😆


MAM nadzieję, że mój Poradnik wyjaśnił Wam zawiłości olejowania i będę bardzo szczęśliwa jeśli po tą metodę na piękne włosy będziecie sięgać teraz o wiele częściej !


Dzielcie się swoimi doświadczeniami ! Czekam na Wasze relacje z olejowania na instagramie pod hasztagiem #olejowaniejestfajne 

pozdrawiam Szmaragdowy Deszcz 💋


Czytaj dalej

Olejowanie wieloetapowe z wykorzystaniem równowagi PEH

Nowa metoda olejowania





Dawno nie olejowałam włosów, a wiedziałam, że rano nie będę miała na to czasu, wiec postawiłam na nocne olejowanie.

Na całą noc nałożyłam na włosy olejek Wellness & Beauty (olej jojoba i masło shea). Rano wstałam wcześniej i nałożyłam na skalp moja wcierkę z pokrzywy i skrzypu, a na długość (na olejek Wellness & Beauty) dołożyłam olejek kokosowy Vatika na godzinkę. 




Po tym czasie zmoczyłam włosy i długość umyłam maska Serical Crema al latte, do której dodałam po 5 kropelek keratyny i mleczka pszczelego w glicerynie. Następnie umyłam skalp szamponem Kativa Macadamia dwukrotnie. Spłukałam i w długość wprasowałam jeszcze odżywkę aloesową Isana. Wszystko spłukałam i zabezpieczyłam odżywką ziołową do włosów blond firmy Fitomed.



Włosy wydawały się miękkie już podczas schnięcia. Po wysuszeniu tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że są mięciutkie, dociążone, pełne blasku... Zniknął mat na końcówkach, a włosy zyskały na puszystości !





Wszystkie zdjęcia zostały wykonane w świetle dziennym, bez użycia lampy.  





Równowaga PEH jak zawsze sprawdza się u mnie najlepiej ;-). Poza tym dawno nie używałam olejku kokosowego, który także jest moim ulubieńcem.



Jak podoba Wam się efekt?? :-) 




Czytaj dalej

Poradnik Blondynki - Jak dbać o wlosy po rozjaśnianiu?

Sposoby regeneracji, odżywienie, walka o kolor, połysk, gęstość i wiele innych



Źródło


Sporo osób zadaje mi pytanie "Jak dbać o włosy po rozjaśnianiu?" i dzisiaj postaram się na nie odpowiedzieć.





1. Farba.

Po pierwsze trzeba zwrócić uwagę na wybór odpowiedniej farby do włosów. Ja sama przetestowałam już kilka drogeryjnych firm i (tu Was rozczaruje) nie znalazłam odpowiedniej.

Z całą pewnością mogę Wam odradzić farby Palette, Londy i Garniera, które u mnie wywołują silne pieczenie, świąd i utratę włosów (RECENZJA koloryzacji Garnier). Nie polecam także Syoss Oleo Intense (RECENZJA) oraz Schwarzkopf Nectra Color, które pomimo braku amoniaku są w stanie przeżreć się do mózgu :-D.

Farby, które są ok pod względem braku skutków ubocznych to przede wszystkim Joanna Naturia. Korzystam z nich chyba najczęściej, lecz kolor nie zawsze wychodzi jak na pudelku. TUTAJ możecie zobaczyć odcień Szlachetna Perła, a TUTAJ  i TUTAJ Srebrny Pył.

Kolejną farbą, która jako tako się sprawdza jest Syoss (nie rozjaśniacz, ani wersja Oleo), lecz i w tym przypadku kolor jest daleki od ideału (TUTAJ).

Kolejna ciekawa farba to odcień N9 z Color & Soin. Farba jest droga, ale na naturalnych składnikach. Kiedy ją nakładałam byłam w lekkim szoku, bo farba zmienia kolor na pomarańczowy... Pomyślałam wtedy "a niech to znowu będę ruda...", ale przy spłukiwaniu okazało się, że włosy nadal są koloru blond aczkolwiek z delikatna rdzawą poświatą na odroście. Możliwe, że kolor 10N okazałby się idealny, ale nigdy nie zdecydowałam się go wypróbować.

Dawno temu używałam także Wellaton 10/0 i mam zamiar do niej wrócić przy najbliższej koloryzacji. Kiedyś z efektów po tej farbie byłam zadowolona ;-) zobaczymy jak będzie tym razem.

Z farb profesjonalnych nie korzystałam. Jakoś przeraża mnie wizja mieszania odpowiednich proporcji i czekanie w napięciu "co wyjdzie tym razem? " tak więc nie używam. Ale sporo osób sobie chwali tego typu farby, ale ja sama nie jestem w stanie dobrać sobie takich produktów, a Paniom w sklepach fryzjerskich najzwyczajniej nie ufam :-D (podobnie z wyborem odpowiedniego fryzjera - ale to już temat na kolejny post).

Kiedy już zafarbujemy włosy... Po kilku myciach od farbowania ukazuje się prawdziwy stan włosów... SZOK ! I tutaj czas na punkt nr 2.





2. Szampon.

Wybierając odpowiedni powinnyśmy wziąć pod uwagę przede wszystkim skład.  Szampon powinien być delikatny, aby nie wypłukiwał farby, a także dlatego żeby dodatkowo nie wysuszał i nie niszczył włosów. Czyli detergentom mówimy NIE.

Warto wybrać szampon, który nie zawiera SLS. I tutaj złapałam się w pułapkę. Myślałam, że wybierając szampon dla dzieci robię dobrze - myliłam się. Baby Dream, Bambino (RECENZJA), czy Johnsons, które używałam piekielnie plątały mi włosy przez co spędzałam 10 minut na tym, żeby je rozczesać, a i tak ostatecznie je rwałam. Dla wysokoporowatych włosów szampony dla dzieci to kiepski pomysł. Dla nisko lub średnioporowatych mogą okazać się bardzo dobre.

Ostatecznie dzięki nawiązanej współpracy (z Centrum Zdrowego Włosa) znalazłam swój (na tą chwilę) ideał - nawadniający szampon Insight anti-frizz (RECENZJA). Jest delikatny, dobrze oczyszcza i zmywa oleje. Przy tym nawilża i odżywia włosy. Przejdź do sklepu.





Kolejny, który jest równie dobry i o wiele tańszy to Yves Rocher Volume (RECENZJA). Z tą różnica, że w składzie zawiera ALS, ale to i tak łagodniejsza wersja niż SLS.

Skoro jesteśmy przy szamponach warto wspomnieć o szamponach oczyszczających. Stosując silikony i inne substancje, które nadbudowują się na włosach trzeba raz na jakiś czas (mniej więcej 1-2 razy w miesiącu) oczyścić zarówno skórę głowy jak i włosy.


Szampany, które polecam do oczyszczania to:

- Joanna Naturia z pokrzywa i zieloną herbata
- Barwa ziołowa

Oraz inne szampony z krótkim składem w cenach do 5 zł.






3. Maski.

Na początku używałam ich przy każdym myciu. Stosowałam przed myciem na 30 min - 1 h. Po myciu na 15-20 min lub jak odżywkę po myciu na 1-2 min.

Aktualnie maski używam 2-3 razy w tygodniu. Raz dogłębna regeneracja, czyli przed myciem na 30 min (często dodaje półprodukty). Kolejne dwa razy - zamiast odżywki, czyli po myciu wprasowuje przez 2-3 min po czym spłukuje.

Maski można mieszać ze sobą i komponować odpowiednie dla siebie mieszanki. Ważne jest aby na początek nie rzucić się bez opamiętania na maski z proteinami (np. Kallos Keratin, Milk, Biovax Latte, czy Serical Crema al latte), bo skończymy z przeproteinowaniem włosów.

Na początek powinniśmy sięgać raczej po emolientowe maski, które są najbezpieczniejsze dla zniszczonych rozjaśniaczem włosów (czyli Kallos Omega, Blueberry, Argan, Banana, Color czy Farcom Seri Natural Line z olejem arganowym).

Te humektantowe (czyli Kallos Algae, Aloe czy Insight anti-friz, o której pisałam TUTAJ, przejdź do sklepu) można sobie także na razie darować i sięgnąć gdy będzie odpowiednia pogoda (punkt rosy).

Dokładnie o moich maskach pisałam w TYM poście.






4. Odżywka - sprzymierzeniec !

Odżywka ułatwi rozczesywanie i dodatkowo zabezpieczy włosy przed uszkodzeniami i szarpaniem (podczas czesania).

Mogę Wam polecić odżywkę, która dodatkowo nawilży i odżywi włosy. To jedna z moich ulubionych, a mianowicie Isana Oil Care (poczytać o niej można TUTAJ).


Odżywek nie ma co żałować ;-)  używamy sporo przy każdym myciu (poza tymi momentami kiedy używamy maskę). Włos ma być śliski, a dłoń powinna sunąć. Nakładamy od połowy włosów w dół na 1-2 minutki. Można wprasować.







5. Olejowanie.

Moim zdaniem przy bardzo zniszczonych włosach powinno się olejować 2-3 razy w tygodniu na co najmniej 1 h. Ja początkowo nakładałam oliwkę Baby Dream nawet na 10-15min przed każdym myciem.





Teraz optymalny czas olejowania to moim zdaniem 1-3 h. W tym czasie olej dogłębnie wniknie w strukturę włosów i je odżywi. Niektóre osoby preferują nocne olejowanie, też go próbowałam, ale nie zauważyłam różnicy niż jak trzymam olej 3h.





Jeśli chodzi o częstotliwość olejowania to aktualnie nakładam olej ok. 1 raz w tygodniu i jest wystarczająco.





Oleje dla wysokoporowatych blondynek, które sprawdziły się u mnie to:

- oliwka Baby Dream (mini recenzja)

- olejek Wellness & Beauty (ulubieniec)

- olejek jaśminowy CHAMELI (recenzja)

- oliwa z oliwek (recenzja)

- olej z pestek winogron (możecie o nim przeczytać TUTAJ)

- olej kokosowy (nie próbujcie go w pierwszej kolejności, bo na bardzo zniszczonych włosach może wywołać puch nie do opanowania - recenzja)

- olej migdałowy (moim zdaniem - ŚWIETNY!) mini recenzja

- olej ryżowy (recenzja)

- olej makadamia (recenzja)

- olej arganowy (recenzja)

- olej z nasion bawełny (recenzja)



O metodach olejowania pisałam TUTAJ. Ja najczęściej wybieram metodę na sucho, bądź olejowanie w misce.






6. Silikony.

Włosy spalone rozjaśniaczem i te przesuszone ciągłą koloryzacja (dotyczy to nie tylko blondów) potrzebują silikonów.

Powstało mnóstwo wpisów w blogosferze, że silikony to zło. Według mnie to bzdura. Bez silikonów nie byłabym w stanie poradzić sobie w moimi włosami, więc w mojej pielęgnacji są punktem stałym, ale z umiarem.

W głównej mierzę mam na myśli sera silikonowe oraz mgiełki ułatwiające rozczesywanie, które mają w składzie silikony.





Niegdyś byłam "szczęśliwą" posiadaczka pasemek przez które czesanie włosów było zmorą mojego życia :-D. Po myciu przechodziłam katusze, rwałam, ciągnęłam... A i tak czesanie trwało ok. 20 minut (poważnie). Dopiero za jakiś czas odkryłam Biosilk, który wydawał się moim lekarstwem na wszelkie smutki :-D, ale jakże się rozczarowałam, gdy w końcu odkryłam, że włosy ciągle są suche, poplątane, połamane i wręcz martwe. Tak - alkohol w składzie serum na końcówki!

Ale ta epoka minęła i teraz bogatsza o swoje doświadczenia mogę bez wahania polecić Wam następujące sera do zabezpieczania końcówek:

- Marion olejki orientalne (obojętnie który - działają tak samo - recenzja TUTAJ)

- Stapiz Argan'de, który skład ma podobny do Mariona, ale według mnie działał nieco lepiej. Włosy są lśniące i bardzo łatwo się rozczesują (recenzja)

- Marion fluid na końcówki - moim zdaniem ma kiepską konsystencję, która jest bardziej kremowa niż oleista i łatwo obciążyć włosy. Ale ogólnie nie jest najgorszy.

- Natura Silk jedwabna kuracja (recenzja)

- olejki naturalne (makadamia, słonecznikowy, z nasion bawełny, z orzechów włoskich i wiele wiele innych) oraz gotowe miksy olejów (Wellness & Beauty) oczywiście w rozsądnej ilości - 1-2 kropelki.





Mgiełki ułatwiające rozczesywanie, które polecam to przede wszystkim Gliss Kur. Wiem że ma on swoich zwolenników jak i przeciwników, ale jeżeli chodzi o skład i dostępność to nie można im nic zarzucić. Moja ulubiona mgiełka z Gliss Kur to Oil Nutritive (ta złota). Recenzja TUTAJ.

A wiec wracając do tematu... Po myciu nakładam kropelkę serum Marion lub olejku naturalnego i wcieram w końcówki, a potem psikam 2-3 pompki mgiełki Gliss Kur.

Na drugi dzień po myciu także zdarza mi się zabezpieczać włosy w ten sposób. Włosy mimo takiej dawki nie są obciążone. Blondy naturalne i te rozjaśniane chłoną tego typu substancje, bo są im potrzebne.

Mając tak zabezpieczone włosy nie trzeba się obawiać ani pogody ani zanieczyszczeń ani odzieży, o którą włosy się ocierają.

Także ten punkt mamy z głowy. Czas na kolejny.






7. Peeling skalpu.

To sprawa indywidualna. Jeśli mamy tendencję do łupieżu lub skóra głowy się przetłuszcza... a może nakładamy maski lub oleje na skore głowy?  To wtedy TAK, zdecydowanie raz na miesiąc przydałyby się zrobić dogłębny peeling. Ja używam tych, które jestem w stanie zrobić sama, czyli cukrowego i kawowego (i TU).





Najbardziej polubiłam się z kawowym i wykonuje go (mieszam łyżeczkę kawy mielonej z taka sama ilością balsamu lub odżywki) ok. 2 razy w miesiącu.





8. Wcierki.

Włosy po rozjaśniaczu wypadają częściej i bardziej niż te naturalne. Warto zainwestować w idealną wcierkę.


U mnie najlepiej sprawdziły się:

- kozieradka (hamuje wypadanie włosów, pojawiają się nowe włosy - RECENZJA)

- jantar (minimalnie przyspiesza porost)

- woda brzozowa (minimalnie przyspiesza porost)

- olejki np. Łopianowy z Green Pharmacy, a także inne, o których wspominałam w punkcie o olejowaniu.

Olejki warto mieszać z substancjami aktywnymi np. Sokiem z aloesu, siemieniem lnianym lub z olejkami eterycznymi, które rozgrzewają np. Rozmarynowy. Taki olejek rozgrzewa skórę oraz przyspiesza i ułatwia wnikanie substancji odżywczych.





9. Płukanki.

Punkt, który w początkowej fazie dbania o włosy omijałam. Wydawało mi się, że płukanki nie są do końca potrzebne. Na tą chwilę przekonałam się tylko do płukanki z nafty kosmetycznej (RECENZJA). Jest świetna i włosy po zastosowaniu zawsze są nienaganne, czyli błyszczą, tworzą lejącą się tafle.





Próbowałam także płukanki z lnu, która jakoś nieszczególnie się spisała (recenzja). A także płukanki z rumianku (recenzja).




10. Podcinanie włosów.

Jest to bardzo ważny punkt. Jeśli włosy się sypią, kruszą, łamią, urywają itd TRZEBA powtarzam TRZEBA je ściąć. Ich uszkodzenia mogą być tak dogłębne, że po ścięciu znacznej ilości włosy mogą kruszyć się wyżej, ponieważ uszkodzone są już w wyższych partiach. Dlatego obcinamy do skutku i prowadzimy pielęgnację. Tylko w takiej kolejności możemy osiągnąć wymarzony efekt pięknych i zdrowych włosów :).




Wydaje mi się że to już wszystko ;-)  jeśli ktoś dotarł do końca to gratuluje :-D




Czytaj dalej

Nietypowe olejowanie

Po raz kolejny - wzbogacone serum olejowe






Mam mnóstwo notatek z przeróżnymi sposobami pielęgnacji, które podpatrzyłam na innych blogach - z takim zamiarem, że kiedyś wypróbuje... Trochę się już tego uzbierało, więc dzisiaj postanowiłam choć w niewielkim stopniu uszczuplić moje zasoby :)

Padło na nietypowy sposób olejowania, a mianowicie na serum olejowe. Serum olejowe robiłam już nie raz, ale nigdy nie wpadłam na taką kombinację.


Składniki na serum:

--> 1/2 łyżeczki miodu rozpuszczona w 1/5 szklanki ciepłej wody

--> 7 pompek olejku Wellness & Beauty z sezamem

--> 6 kropli hydrolizatu keratyny

--> 1 łyżeczka maski Isana Oil Care

--> 1 łyżka maski Serical Crema al latte





i od razu Wam mówię - to za duża porcja :) co prawda wcierałam tak długo żeby wetrzeć wszystko aczkolwiek dziewczynom o włosach krótszych niż moje polecam nieco ograniczyć olejek i miód rozpuścić w mniejszej ilości wody, jedną z masek również można sobie darować. 





Zaczęłam od zmoczenia włosów na długości i ociśnięcia nadmiaru. Na tak przygotowane włosy nałożyłam serum olejowe, wprasowałam i zawinęłam w koszulkę. Cała ta mieszanka spędziła na mojej głowie 30 min. 

Następnie spłukałam wszystko ciepłą wodą i spieniłam szampon Yves Rocher w skalp, a włosy przeciągnęłam pianą. Potem nałożyłam jeszcze na chwilę Isana Oil Care i spłukałam. 








Efekty jakie uzyskałam to przede wszystkim sypkie i mięsiste włosy, ładny połysk i delikatne usztywnienie. Zauważyłam też że włosy są bardzej niż zwykle podatne na kręcenie. Na noc, suche już włosy zwinęłam na Mickey Mouse (jak Wam pokazywałam w tym poście), a rano miałam ładnie pofalowane włosy, bez strąków. Co ciekawe efekt trzyma się cały czas, a mamy 15.00 :)

Serum, w moim przypadku, to często świetne rozwiązanie bo nie zawsze wiem czego akurat potrzebują moje włosy. A kręcąc serum olejowe mogę dodać do niego co chcę i często ląduje tam "równowaga PEH" - dzięki której mogę być spokojna, że efekt będzie zadowalający :)



Macie swoj ulubione mixy na serum olejowe? :)




Czytaj dalej