Kolor miał być chłodny...
Z lekkim poślizgiem, ale jest ! Włosy farbowałam tradycyjnie przed Świętami Bożego Narodzenia, żeby nie straszyć rodziny odrostem - gigantem 😛😲. Trochę mi się zeszło z publikacją, bo szarpałam się z myślą - czy jest sens publikować. Użyłam tej samej farby. Efekt uzyskałam taki sam jak poprzednim razem, czyli niezbyt zadowalający. Więc po co publikować ? Ostatecznie uznałam, że pokazuje Wam wszystko, co dotyczy włosów, więc nie może zabraknąć tego wpisu.
Zaczęłam od nałożenia odrostu na 30 minut. Po upływie tego czasu siostra przeciągnęła farbę na długość włosów na kolejne 10 minut.
Włosy zmoczyłam letnią wodą i spieniłam farbę, po czym ją spłukałam. Następnie nałożyłam szampon i umyłam skórę głowy, a spływającą pianą włosy. Spłukałam i nałożyłam saszetkę z maską dołączoną do farby. Również spłukałam i pozostawiam do naturalnego wyschnięcia.
Nie mam zdjęcia tuż po koloryzacji, ale może to i lepiej. Po pierwszym myciu kolor był całkiem ładny - chłodny i zgaszony. Niestety po kilku myciach odrost totalnie zżółkł... Poza tym dopiero na zdjęciach widzę, że końcówki nie rozjaśniły się na tyle by zrównać tonem z włosami na długości. Załączam zdjęcia mniej więcej 2 tygodnie po farbowaniu. Wybaczcie kiepską jakość, ale wciąż walczę o odrobinę naturalnego światła.
Jakoś mocno mnie to nie dołuje i nie będę dramatyzować. Nie jestem jednak do końca zadowolona. Wciąż poszukuję farby, która nieco bardziej zneutralizuje żółty odcień. Może ktoś z Was poleci dobrą chłodną farbę w kolorze blond ? A może dobry salon fryzjerski w Puławach ? 😉










