Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farcom seri natural line. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farcom seri natural line. Pokaż wszystkie posty

Tuning masek cz. XVI - Jak obciążyć włosy...

Seri Farcom z olejem arganowym





Znacie maskę Seri z olejem arganowym? Mi towarzyszy już bardzo długo. Zazwyczaj po jej użyciu moje włosy są lekko spuszone, ale uspokajają się po kilku godzinach. Dzisiaj zachciało mi się eksperymentów i postanowiłam spróbować zapobiec spuszeniu i trochę dociążyć włosy. Czy mi się udało? ... Po tytule chyba łatwo się domyślić, że nie :), ale o tym dokładnie poniżej. 

Zaczęłam od dokładnego umycia włosów szamponem Agafii (stymulator wzrostu) metodą kubeczkową. Następnie spłukałam i nałożyłam uprzednio przygotowana maskę.


- 1 czubata łyżka maski Seri Farcom z olejem arganowym
- 1 pompka olejku Wellness & Beauty z masłem shea i olejkiem jojoba
- 15 kropli d-panthenolu


Wszystko wymieszałam, nałożyłam na wilgotne włosy i zawinęłam w ręcznik. Po 20 minutach spłukałam i już czułam, że włosy są bardzo miękkie i śliskie. Schły naturalnie.

Gdy wyschły już wiedziałam, że eksperyment w jakimś stopniu się powiódł. Włosy były jedwabiście miękkie, lśniące i nawilżone. Ale... Zdjęcia zrobiłam drugiego dnia, żeby pokazać Wam efekt w świetle dziennym i bez lampy.

Włosy rano okazały się bardziej obciążone niż myślałam. Dodatkowo moja nadgorliwość doprowadziła do jeszcze większej katastrofy, bo stwierdziłam, że nie wyjdę z domu bez zabezpieczenia końcówek... Co skutkowało jeszcze większym obciążeniem :-D. I tak oto mamy włosy zbijające się w strączki...






Nie ulega jednak wątpliwości ze włosy są mega miękki i lśniące, a także zdyscyplinowane (aż nadto) :-D :-D


Przy następnym tuningowaniu tej maski zmienię proporcje i może efekt będzie lepszy :-)



A jak tam Wasze włosowe szaleństwa? :-)



Czytaj dalej

Akcja - miesiąc naturalnej pielęgnacji (2)

Zmieniam kolor włosów?? - Kakao i cynamon 






Na dzisiejszy eksperyment natchnęła mnie jedna z uczestniczek akcji Anwen, a dokładnie Ania, która wypróbowała na swoich jasnych włosach kakao. Postanowiłam tym razem także trochę poeksperymentować z tym produktem. Jakoś nigdy wcześniej nawet nie pomyślałabym o tym by do swojej pielęgnacji wprowadzić kakao, ale podekscytowana świetnymi rezultatami koleżanki "po fachu" postanowiłam spróbować :D. 

Samo kakao to za mało... pomyślałam... i sięgnęłam po cynamon :D wyszło mi coś takiego:


--> 1 czubata łyżka maski Seri Farcom z olejem arganowym

--> 1 płaska łyżeczka kakao

--> 1 płaska łyżeczka cynamonu





Wszystko zmieszałam i nagle... zapachniało murzynkiem (oczywiście mam na myśli ciasto :D)

Zaczęłam od umycia skóry głowy szamponem Eveline Argan Keratin metodą kubeczkową. Następnie spłukałam piane i nałożyłam na włosy kakaową mieszankę (pomijając skalp).

Po 30 min spłukałam włosy, odsączyłam z wody i zabezpieczyłam pompką fluidu na końcówki Marion. 









Czytałam gdzieś, że po kakao włosy powinny być nawilżone, miękkie i błyszczące. Z tym nawilżeniem to nie byłabym taka pewna. Owszem włosy są błyszczące i bardzo miękkie, ale nawilżenia po nich nie widać :(. 

Po cynamonie, natomiast, miały być również błyszczące, ale też puszyste. I puszyste rzeczywiście są :). 

Włosy na szczęście nie zmieniły koloru po kakao, więc blondynki bez obaw mogą korzystać z jego właściwości :)





Próbował ktoś z Was kakao w pielęgnacji włosów?? :) a może macie jeszcze inne szalone pomysły?? :)





Czytaj dalej

Nawilżenie + cięcie włosów

Kolejny raz nawilżenie





Znowu walczę z przesuszeniem... Ale nie ma się co dziwić, ostatnio daję włosom nieźle popalić. Rzadko olejuje, bo zwyczajnie brak mi czasu. Staram się, aby co najmniej raz w tygodniu na minimum 1 h nałożyć olej (kiedyś olejowałam częściej), ale różnie to bywa... powiedzmy, że mi się udaje ;). Częściej sięgam po maski 2-3 razy w tygodniu, ale przeważnie używam ich do mycia, więc wprosowuje przez kilka minut we włosy. Uważam, że jest to całkiem niezła metoda, ale widać niewystarczalna, aby zapanować nad puchem. Dawniej maseczki lądowały na włosach na 1-2 h przed myciem i osiągałam efekt wow, a teraz muszę sobie radzić inaczej :)




Żeby nie tracić zbyt wiele czasu, a osiągnąć zamierzony cel, postawiłam na pielęgnację po myciu, która jest znacznie szybsza niż wieloetapowa, a równie skuteczna. Zaczęłam od umycia skóry głowy szamponem INSIGHT mającym opóźnić przetłuszczanie. Spieniłam go dokładnie, spłukałam i nałożyłam wcześniej przygotowaną stuningowaną maskę:


--> 1 czubata łyżka maski Seri Farcom z olejkiem kokosowym

--> 1 płaska łyżeczkę maski Serical crema al latte

--> 1 pompka oleju Wellness & Beauty z olejem jojoba i masłem shea (nie ryzykowałam większej ilości, bo maskę nakładam na umyte już włosy, a więc po zabiegu tylko je opłukam)

--> 1 solidna łycha aloesu


Równowaga została zachowana, w mieszance znajdziemy nie tylko humektanty, ale zarówno emolienty jak i małą dawkę protein. 

Jak już wspomniałam, maseczkę nałożyłam na uprzednio umyte włosy. Wprasowałam i zwinęłam w turban. Po czasie mniej więcej 30 min udałam się do łazienki spłukać włosy. Już podczas płukania czułam, że włosy są bardzo miękkie i gładkie - uwielbiam ten efekt, bo już wtedy wiem, że włosy są zadowolone. Osuszyłam i zabezpieczyłam tylko końcówki minimalną ilością mgiełki Gliss Kur. Gdy wyschły obcięłam włosy metodą, o której pisałam w TYM poście. Poleciało jakieś 1,5 cm z długości, nie cieniowałam włosów. 

Zdjęcia jak zwykle wykonałam następnego dnia rano, dzięki czemu możecie zobaczyć włosy w świetle naturalnym, bez użycia lampy. 





Efekt jest zadowalający :). Końcówki ujarzmione i gładkie. Włosy są dociążone, błyszczą, odbijają światło, mienią się i są bardzo miękkie. Wyglądają na zregenerowane i nawilżone. 






Jak na tak szybką i mało skomplikowaną pielęgnację osiągnęłam efekt z salonu fryzjerskiego i to bez użycia tony silikonów :)



Jak Wam się podoba? :)




Czytaj dalej

Tuning masek cz. XI szukam nawilżenia

Seri Farcom z olejem arganowym + duuuużo humektantów





Kilka dni temu sporządziłam mgiełkę do włosów, która miała w szybkim tempie dać maksymalne efekty i ekspresowo odżywić włosy. Nie spisałam przepisu ani nie zrobiłam zdjęć. Po prostu zmiksowałam to na co miałam ochotę, dolałam wody i mgiełką zrosiłam włosy. Po tym jak umyłam włosy okazało się, że są (przepraszam za wyrażenie) ZAJEBISTE! Ale dokładnie co i jak dowiecie się w kolejnych postach, ponieważ muszę odtworzyć miksturkę i zrobić zdjęcia także cierpliwości ;-).




A dzisiaj mam pomysł na maksymalne nawilżenie. Tuningowi poddałam maskę Seri Farcom Natural Line z olejem arganowym. Pełną recenzję tej (wg mnie świetnej) maski możecie przeczytać TUTAJ. A wracając do tematu...


Moc nawilżenia:

--> 2 łyżeczki maski Seri Farcom z arganem
--> pół łyżeczki spiruliny
--> 10 kropli d-pantenolu





Wszystko zmieszałam i nałożyłam na uprzednio zmoczone i odciśnięte włosy. Wprasowałam, zawinęłam w koszulkę i tak chodziłam ok. 20 minut. Po tym czasie dla pewności podgrzałam włosy suszarką, aby ułatwić składnikom wniknięcie w głąb włosa.

Spłukałam i spieniłam szampon Yves Rocher Volume w skalp i (tradycyjnie) długość przeciągnęłam pianą. Na koniec nałożyłam jeszcze trochę maski Seri Farcom z arganem i wprasowałam w długość. Końcówki zabezpieczyłam Gliss Kurem (niebieskim). Schły naturalnie.

Rezultat mnie usatysfakcjonował. Gdy były jeszcze mokre były jedwabiście gładkie i miękkie. Po wyschnięciu były lekko spuszone. Ale u mnie to normalnie po użyciu humektantów. Po 2 godzinach wszystko się uspokoiło. Włosy doszły do siebie i efekt możecie zobaczyć na zdjęciach.






Włoski są dociążone i bardzo bardzo miękkie. Lśnią jak zawsze :-) 



Macie swoje ulubione sposoby na użycie spiruliny i d-pantenolu? :)



Czytaj dalej

Moje zapasy kosmetyczne - MASKI DO WŁOSÓW

Bardzo ważny punkt mojej pielęgnacji - czyli maski






Jak robiłam to zdjęcie nie mogłam się powstrzymać od śmiechu :D .... Nie spodziewałam się, że mam tego aż tak dużo ! Upchnięte w szafie... zakamuflowane na łazienkowej półce... zapomniane w kącie... Gdy tak je pozbierałam do zdjęcia zaszokowałam się :D. No ale przecież na ogól wiadomo, że masek tak jak butów nigdy nie jest za wiele !


Zaczniemy o mojej ulubionej grupy - Kallos





1. Kallos Keratin - bardzo dobra proteinowa maska do włosów. Zawiera keratynę i proteiny mleka. Odbudowuje naturalną strukturę włosów, wypełniając ubytki w ich włóknach. Jedna z lepszych masek proteinowych jakie miała do tej pory. Pomysły na kallos keratin można zobaczyć TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

2. Kallos Algae - jeśli chodzi o skład jest to typowa maska emolientowo-humektantowa mająca zapewnić maksimum nawilżenia. Odżywić oraz odbudować zniszczone i martwe włosy. Zawiera oliwę z oliwek i wyciąg z alg. Jeszcze jej nie przetestowałam, czeka na swoją kolej.

3. Kallos Blueberry - ostatnio mój hit wśród kallosów. Również maska emolientowa, zawiera olej z avocado, a także ekstrakt z owoców czarnej jagody. Nawilża, odżywia o regeneruje zniszczone włosy. Polecana do włosów farbowanych. Recenzja TUTAJ.

4. Kallos Banana - kolejna emolientowa maska. Bogata w aktywne składniki m. in. witaminy A, B1, B2, B3, B5, B6, C, E, oliwę z oliwek i ekstrakt z banana. Odmładza, nawilża i pobudza włosy. Tworzy warstwę ochronną na włosach. Polecana przy stylizacji włosów ciepłym nawiewem suszarki lub prostownicą. Co ciekawe, rozjaśnia włosy. Maskę bananową już testowałam i jej recenzja czeka już na publikację. W skrócie powiem, że to bardzo ciekawy produkt.

5. Kallos Color - emolientowa maska o bardzo krótkim składzie. Zawiera olej z ziarna lnu, który chroni kolor włosów farbowanych przed szkodliwym promieniowaniem UV. Moja wielka niewiadoma - mam ją od kilku dni i tak jak algae czeka na swoją kolej. 

6. Kallos Omega - moja faworytka ! Ciekawa maska emolientowa, zawiera mnóstwo kwasów tłuszczowych omega-6, ponadto olej makadamia i olej z nasion ogórecznika lekarskiego. Krótki ale wartościowy skład. Recenzja TUTAJ.

7. Kallos Argan - niesamowita maska rzekomo arganowa, która w składzie nie ma oleju arganowego ! Coś niesamowitego ! Ale producent obiecuje nam zapach olejku arganowego :) to już coś ! Maska odżywia i regeneruje włosy farbowane. Maska mimo wprowadzającej w błąd nazwy jest typowo humektantowo-proteinową maską. Nie zachwyciła mnie, mam wrażenie, że z włosami robi tyle co NIC. Staram się ją urozmaicać półproduktami, więcej pomysłów na wykorzystanie tej maski znajdziecie TUTAJ, TUTAJ.



Kolejna grupa






1. Farcom Seri Natural Line - świetna emolientowo-humektanowa maska. Kilka recenzji można zobaczyć TUTAJ i TUTAJ. Zawiera olej arganowy, witaminę E, kwasy Omega-3 i Omega-6, które pozwalają włosom zniszczonym i matowym odzyskać połysk i miękkość. 

2. Serical Crema al latte - bardzo dobra maska proteinowa ! Pięknie pachnie i zapewnia zregenerowanie włosów osłabionych i zniszczonych rozjaśnianiem. Kilka pomysłów na wykorzystanie tej maski znajdziecie TUTAJ i TUTAJ.

3. BingoSpa masło shea i 5 alg - zawiera masło Shea (karite) i botaniczny kompleks pięciu alg: Ascophyllum, Spiruliny, Laminarii, Morszczynu i Nori dla wzmocnienia i regeneracji włosów. Regeneruje włókno włosa, odbudowuje włosy od cebulek po same końce i wygładza ich powierzchnie, nadając im niezwykły połysk. O niej zupełnie zapomniałam i tak tkwiłaby w swoim ukryciu do końca świata, gdyby nie pomysł na tego posta !

4. L'Biotica Biovax latte - proteinowa maska do włosów. Recenzja TUTAJ. Proteiny mleczne posiadają zdolność naprawiania przerwanych wiązań keratyny, dzięki czemu odbudowują nawet ekstremalnie zniszczoną strukturę włosa. Zawarte w olejku ze słodkich migdałów glicerydy kwasu oleinowego i linolowego zmiękczają i wygładzają włosy oraz łagodzą podrażnienia skóry głowy.

5. ISANA krem do ciała z masłem shea i kakao - krem do ciała który służy mi do kremowania włosów. Efekty kremowania możecie zobaczyć TUTAJ. 






To byłoby na tyle.... Ktoś mnie przebije?? :D






Czytaj dalej

Maska + Olej + Aloes


MASKA Seri Farcom z arganem + OLEJ z pestek winogron







Powrót do korzeni :). 



Dawno dawno temu... kiedy wczytywałam się w blogi o tematyce podobnej do mojego... przeczytałam o olejowaniu ! Początkowo olejowałam włosy na sucho, później idąc na łatwiznę mieszałam olej z maską. Jest to bardzo wygodna metoda. Po pierwsze - łatwiejsza aplikacja ! Po drugie - łatwiejsze zmywanie oleju z włosów ! 








Składniki na mieszankę:



--> 3 łyżki oleju z pestek winogron



--> 3 łyżeczki maski Seri Farcom z arganem



--> kropla (wielkości wisienki) żelu aloesowego GorVita



--> 7 kropli hydrolizatu keratyny





Po zmieszaniu specyfik wyglądał tak jakby zważyła nam się śmietanka 30%... Lecz przy nakładaniu, gdy rozcierałam go w dłoniach, składniki łączyły się.


Mieszankę nałożyłam na suche włosy pod czepek. Po dwóch godzinach zmyłam ciepłą wodą. W skalp wmasowałam szampon (Garnier Goodbye Damage), pianą przeciągnęłam po długości. Od ucha w dół nałożyłam odżywkę (Nectar of Nature z czerwoną wiśnią). Spłukałam, zabezpieczyłam olejkiem orientalnym Marion. Gdy trochę wyschły podsuszyłam suszarką i zakręciłam w kok. 






No i najwidoczniej coś poszło NIE TAK :)






Włosy puszą się i ciężko nad nimi zapanować. Są sztywne i plączą się. Obwiniam o to keratynę. Po prostu po raz pierwszy przeproteinowałam włosy ! Mimo tego włosy ładnie błyszczą - zawsze to jakiś plus :) no i nie są obciążone !




Na drugi dzień prezentują się już lepiej. Przestały się puszyć i po nocnym warkoczu wyglądają całkiem nieźle.









Nie polecam...

... Szmaragdowy Deszcz ... :)



Czytaj dalej

Tuning masek cz. II


W roli głównej Seri Natural Line with argan oil








Tym razem postanowiłam urozmaicić nieco Seri z olejkiem arganowym . Maska sama w sobie sprawdza się na moich włosach bardzo dobrze. Świetnie wygładza i nawilża włosy, które po jej zastosowaniu pięknie lśnią - co można zobaczyć TUTAJ. Ale nie byłabym sobą gdybym nie próbowała jej dodatkowo ulepszyć :)





A więc:




--> 2 łyżeczki maski Seri Natural Line with argan oil



--> 4 krople hydrolizatu keratyny 



--> 5 kropli mleczka pszczelego w glicerynie





Składniki dokładnie wymieszałam i nałożyłam na zwilżone włosy pod foliowy czepek i turban. Od czasu do czasu podgrzewałam suszarką. Po 40 min. spłukałam i spieniłam szampon (Green Pharmacy pokrzywa zwyczajna) tylko na skórze głowy. Spłukałam i nałożyłam odzywkę (Nectar & Nature masło shea i avokado) na długość włosów na minutkę i także spłukałam. Zabezpieczyłam końcówki olejkiem arganowym.




Włosy trochę podsuszyłam suszarką i zakręciłam w koczka. Po godzinie wyglądały tak:







Z efektów jestem bardzo zadowolona :) włosy błyszczą i lśnią. Są dociążone i wygładzone. Bardzo miękkie w dotyku. Emolientowa maska (argan w składzie) wraz z humektantem (mleczko pszczele) którego dodałam stworzyła zgrany duet nawilżająco - wygładzający. Dodając nieco protein (hydrolizat keratyny) liczyłam się z tym, że może spowodować puszenie. Na szczęście nic takiego się nie stało zapewne z uwagi na to, że już dawno nie stosowałam protein :)


I znowu mogę z czystym sumieniem polecić Wam tę maskę oraz zachęcić do eksperymentowania z półproduktami :)







Czytaj dalej

Farcom Seri Natural Line - maska intensywne nawilżenie i połysk z olejem arganowym

Farcom Seri Natural Line maska do włosów intensywne nawilżenie i połysk





Będąc ostatnio na zakupach w Hebe pochłonięta szukaniem masek Kallosa bananowego i czekoladowego przejrzałam dokładnie ofertę masek jaką oferuje drogeria. Gdy zorientowałam się, że bananowego nie ma to z irytacją odłożyłam też czekoladowy. Ale uśmiech wrócił na moje usta gdy pomyślałam, że inne włosomaniaczki musiały tutaj być ;). Nie pozostało mi nic innego jak pogodzić się ze stratą i pocieszyć czymś innym... padło na maskę intensywne nawilżenie i połysk firmy Farcom SERI Natural Line z olejkiem arganowym. 


Czy się sprawdziła?


Zacznijmy od składu :  Aqua, Cetearyl Alcohol, Cocamide DEA, Cetrimonium Chloride, Dimethicone, Argania Spinosa (Kernel) Oil, Panthenol, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum, CI 19140, CI 16185, CI 42051.



Emolient tłusty tworzy warstwę filmu i zapobiega odparowywaniu wody; substancja myjąca; substancja kondycjonująca, która ułatwia rozczesywanie i zapobiega plątaniu się włosów; emolient suchy, który gasi pianę; i dopiero obiecany olej arganowy. Nie jest to może wymarzony skład, ale też nie można powiedzieć, że najgorszy :).


Koszt to ok. 15zł za litr. 



Jak zajęłam się dzisiaj włosami?




Po pierwsze nałożyłam na skalp olejek GP łopianowy ze skrzypem polnym, na długości spryskałam włosy mgiełką ISANy, która szczególnie nie spisuje się u mnie w innej roli niż mgiełka pod maskę bądź olej. Na wilgotne włosy nałożyłam tytułową maskę Farcom SERI Natural Line. Nałożyłam czepek i turban i tak pozostawiłam na ponad 1h. 



Po tym czasie umyłam skalp szamponem Dave, a po włosach na długości przeciągnęłam tylko pianę. Spłukałam, nałożyłam odżywkę Pantene PRO-V i również spłukałam, ale chłodniejszą wodą. Zabezpieczyłam moim serum do włosów Argan'de także z olejkiem arganowym, który napakowany jest głównie silikonami. Pozostawiłam do naturalnego wyschnięcia, przeczesałam dopiero na sucho Tangle Teezerem.




Oczekiwania ???



Producent obiecuje Nam, że włosy zniszczone, matowe odzyskają kolor, miękkość oraz połysk po zastosowaniu maski, a także pomoże ujarzmić włosy niesforne :).



Efekty ... ???




Ogólnie jestem zadowolona :). Maska podczas nakładania miała wyraźny zapach... porównałabym go do męskich perfum, ale całkiem przyjemny. Zapach pozostał we włosach do tej pory i szczególnie jest wyczuwalny przy rozpuszczeniu włosów z koczka. Włosy są bardzo miękkie i puszyste. W ogóle nie są obciążone. Blask jest nie do opisania :) dawno nie miały takie połysku. Jeżeli chodzi o nawilżenie to tutaj jestem trochę zawiedziona. Da się zauważyć, że końcówki są trochę spuszone, a nakładając maskę starałam się dokładnie pokryć końce. 




Moja ocena końcowa to 8/10.






A Wy próbowałyście tej maski? :)




Czytaj dalej