Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą garnier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą garnier. Pokaż wszystkie posty

Moja pielęgnacja włosów - czerwona maseczka z Lidla - CIEN PROFFESSIONAL maseczka odbudowująca włosy osłabione

Tym razem jest lepiej !



Idę za ciosem 😺 dziś przedstawiam Wam kolejny eksperyment maseczkowy. Pamiętacie ostatnią szopę po zielonej masce z Lidla? Tym razem w użyciu mam jej czerwoną siostrę, czyli maseczkę odbudowującą z keratyną i jedwabiem do włosów osłabionych. Jak się sprawdziła? O tym już za chwilę!

Maseczka ma sprawić, że włosy osłabione staną się bardziej odporne, sprężyste i podatne na układanie. Zawarta w produkcie keratyna i jedwab mają spełniać funkcję ochronną i regenerującą. Po użyciu włosy powinny lśnić zdrowym blaskiem. Zaraz się przekonamy 😼.  

Zaczęłam od dokładnego umycia włosów szampanem Equilibra. Zazwyczaj myje tylko skórę głowy i tym razem było tak samo. Nie stosowałam ostatnio nic mocno obciążającego, więc mycie długości włosów mogłam sobie odpuścić. Po wypłukaniu szamponu i odciśnięciu nadmiaru wody nałożyłam czerwoną maseczkę z Lidla mniej więcej od ucha w dół ku końcówkom. Zawinęłam w ręcznik i odczekałam 15 minut.

Po upływie czasu wzięłam się za płukanie czupryny. I w tym momencie zauważyłam pierwszą różnicę między czerwoną maską, a zieloną. Włosy podczas płukania były bardzo miękkie i nie wydawały się splatane, co miało miejsce przy użyciu tej zielonej.

Następnie odcisnęłam włosy z wody i nałożyłam olejek w kremie od Garnier ze szczególnym uwzględnieniem końcówek. Włosy schły naturalnie, a zdjęcia wykonałam następnego dnia po południu, a więc kłaczki były już nieco "zużyte", jeśli mogę to tak określić 😸.





Efekt okazał się na prawdę bardzo fajny. Czerwona maska z Lidla nie sprawi, że włosy będą jak z reklamy, ale uważam że jest zdecydowanie lepsza niż jej poprzedniczka, czyli ta wersja zielona. Włosy są zdecydowanie bardziej gładkie i puszyste, ale nie spuszone! To już ogromny plus. Błyszczą się i pięknie mienią w słońcu. Jedynce co mogę zarzucić to fakt, że są nieco sztywne. Na zdjęciach tego nie widać, ale w dotyku da się to wyczuć.


Spokojnie, to już moja ostatnia maska z Lidla, więc już ich u mnie nie zobaczycie 😺. Szukam produktów, które mnie zachwycą, a efekty po lidlowych produktach do włosów są niestety przeciętne.


Czytaj dalej

Moja pielęgnacja włosów - olejowanie pewniakiem, czyli makadamia i awokado od Loton SPA Beauty Oil Therapy

Good hair day today



Obiecałam Wam, że maj będzie miesiącem intensywnej pielęgnacji włosów i... nic się nie zmieniło 😹. Wybaczcie, że nie wrzucam Wam tutaj miliona postów, ale po prostu mój plan regeneracji opiera się na tych samych krokach, więc nie widzę sensu, żeby pokazywać Wam cały czas to samo. Nie wykluczam przedłużenia planu pielęgnacji na kolejny miesiąc. Postaram się na koniec podsumować efekty i pokazać zdjęcia przed i po.

Od razu mogę Wam powiedzieć, że tym razem nie stawiam na zagęszczenie i walkę z wypadaniem. Mam wrażenie, że to w moim przypadku walka z wiatrakami. Im bardziej chce i się staram tym efekt jest mniejszy niż jeśli o tym zapomnę i nie zwracam uwagi... dziwne prawda ? 🙀

Ale do sedna... dzisiaj postawiłam na olej dobrze mi znany i ceniony, a mianowicie Loton SPA Beauty Oil Therapy makadamia i awokado. Uważam, że to jeden z lepszych produktów do olejowania włosów. Nie przebił moich ukochanych olejków od Wellness & Beauty (w tych linkach możecie zobaczyć efekty jakie wyciągam z włosów po olejowaniu wspomnianym produktem TU i TU i TU), ale jest bardzo bliski ideału.

P.S. dla tych co o olejowaniu wiedzą niewiele zapraszam na mój wpis dotyczący tego zagadnienia, wyjaśniający krok po kroku co i jak należy robić TUTAJ.

Olejek nałożyłam na suche włosy od ucha w dół ku końcówkom na 2 h. Po tym czasie zemulgowałam olej maska Kallos banana. To mój drugi słój tego wynalazku i na prawdę go sobie chwale 😻. Po dokładnym wmasowaniu maski we włosy spłukałam ją ciepłą wodą, po czym odcisnęłam włosy. Następnie umyłam skórę głowy szampanem Equilibra. Spłukałam i ponownie nałożyłam maskę mniej więcej od ucha w dół ku końcówkom. Wmasowałam przez moment i spłukałam. Odciśnięte włosy z wody potraktowałam moim ulubionym olejkiem w kremie z firmy Garnier.





Włosy schły naturalnie. Zdjęcia wykonałam dnia następnego w świetle dziennym. Kosmyki są nieco odgniecione po koczku, ale myślę, że to nie zaburzy efektu jaki uzyskałam. Spójrzcie tylko jak błyszczą... są cudownie miękkie w dotyku i tak aksamitne ! Jestem zachwycona 😻 Olej i tym razem mnie nie zawiódł !


Macie swoje sprawdzone sposoby na #goodhairday ? 😺


Czytaj dalej

Moja pielęgnacja włosów - maseczka z Lidla - Cien Proffessional maseczka wzmacniająca / włosy pozbawione witalności i objętości

Totalne rozczarowanie 



Moje włosy ostatnio trochę "podupadły" (jeśli mogę to tak nazwać) na kondycji i obiecałam sobie, że miesiąc maj wykorzystam maksymalnie na to żeby poprawić ich stan. Swój plan wcieliłam od razu 1 maja i na włosach wypróbowałam maseczkę z Lidla, która w moich zapasach leży już jakiś czas.




Maska przeznaczona jest do włosów pozbawionych objętości i witalności. Zawiera olej awokado i ekstrakt z korzenia bambusa oraz olej z nasion słonecznika. Według producenta ma pogrubiać  i zregenerować włosy. Co ciekawe ma także zagęszczać... nie bardzo wiem jakim sposobem skoro nie nakłada się jej na skórę głowy (takie zalecenie zamieszczone jest na saszetce).




Zaczęłam od dokładnego umycia  włosów szampanem Equilibra (wzmacniający szampon przeciw wypadaniu aloes olej arganowy keratyna). Ten szampon trafił do moich ulubieńców w 2017 roku. Jakiś miesiąc temu kupiłam drugą butelkę, żeby sprawdzić czy zmieniły się moje odczucia co do niego. Na nowo odkryłam jego cudowne działanie ❤. Jest po prostu idealny do codziennej pielęgnacji. Pachnie obłędnie, co dodatkowo umila aplikacje. Ale... dość o nim ! Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii sięgnijcie do recenzji sprzed 2 lat - nic się nie zmieniło 😍.

Po umyciu i odciśnięciu włosów z wody nałożyłam maseczkę z Lidla. Produkt wytwarza poślizg i rozprowadza się bardzo przyjemnie. Po czym zawinęłam turban i odczekałam przepisowe 15 minut. Po tym czasie spłukałam maskę i osuszyłam ręcznikiem włosy. Podczas płukania zniknął efekt śliskich włosów, a pod palcami dało wyczuć się splątanie. Po spłukaniu maski, na jeszcze wilgotne kosmyki wmasowałam odrobinkę sprawdzonego olejku w kremie od Garnier.




Nie wiem co poszło nie tak... może to że poszłam spać w lekko wilgotnych włosach? Rano obudziłam się z wielką szopą... włosy były suche, matowe i spuszone. Nie był to efekt puszystości i miękkości, a spuszenia... ogromnie się zawiodłam. Myślałam, że włosy będą gładkie i lekko puszyste, bo po maskach rzadko mam włosy pełne objętości. Raczej ten efekt jest subtelny. Czegoś podobnego się nie spodziewałam.


Nie bardzo rozumiem zachwyt na maskami z Lidla na innych blogach. U mnie ta zielona okazała się totalna klapą. Myślicie, że inne wersje będą lepsze? 


Czytaj dalej

Kosmetyki drogeryjne - Mówię Jak Jest ! - Odżywka Garnier Fructis Oil Repair 3

Do włosów zniszczonych, suchych i łamliwych




Zaczynam nową serię wpisów ! Recenzje kosmetyków drogeryjnych przewijają się u mnie na blogu dość często i ze statystyk wiem, że często ich poszukujecie. Zdecydowałam się, że będą one opatrzone specjalnym tytułem "Kosmetyki drogeryjne - Mówię Jak Jest!". Pod tym hasłem będziecie mogli odnaleźć moje recenzje dotyczące produktów np. z Rossmanna, Natury, Hebe i wielu innych drogerii internetowych. Oczywiście wpisy były, są i będą tworzone bez ściemy. Tylko moje prawdziwe i rzetelne odczucia co do produktów. 

Serię wpisów zaczynam od odżywki Garnier Fructis Oil Repair 3.


Opis produktu:

Fructis Oil Repair3, to moc trzech olejków dla odbudowy i odżywienia. Formuła z 3 olejkami potrójnie pielęgnuje włókna włosów, by je odbudować i zapobiec ich łamliwości. 
1. Olejek z oliwek: dla blasku 
2. Olejek z awokado: dla włosów jedwabiście miękkich w dotyku
3. Olejek z karité: dla spektakularnie gładkich włosów 

Odżywione i odbudowane włosy stają się miękkie, jedwabiste, pełne blasku i łatwe w rozczesywaniu.


Cena: ok. 9zł za 200 ml w Rossmann, markety, Drogeria Natura


Skład:



Aqua/Water (woda), Cetearyl Alcohol (emolient pozyskiwany z oleju kokosowego - tworzy film, zapobiega odparowywaniu wody), Behentrimonium Chloride (konserwant / antystatyk), Cetyl Esters (tworzy film, zapobiega odparowywaniu wody, wygładza), Niacinamide (witamina B3 - nawilża, uelastycznia, działa przeciwstarzeniowo), Saccharum Officinarum Extract/Sugar Cane Extract (wyciąg z trzciny cukrowej - nawilża i odżywia), Olea Europaea Oil/Olive Fruit Oil (oliwa z oliwek - odżywia, wzmacnia, nawilża, regeneruje), Trideceth-6 (substancja myjąca / emulgator), Chlorhexidine Digluconate (substancja bakteriobójcza i bakteriostatyczna), Limonene (zapach), Camellia Sinensis Leaf Extract (macerat z zielonej herbaty - działa ściągająco, antybakteryjnie i nawilżająco), Linalool (zapach), Benzyl Salicylate (naturalny filtr przeciwsłoneczny / zapach), Benzyl Alcohol (rozpuszczalnik, zapach, konserwant), Amodimethicone (silikon usuwalny łagodnym szamponem - wygładza, zmiękcza, nadaje połysk), Isopropyl Alcohol (rozpuszczalnik / konserwant - działa odtłuszczająco, oczyszczająco; TO ZŁO), Pyrus Malus Extract/Apple Fruit Extract (olej z pestek jabłka - rozjaśnia, nawilża, wygładza), Pyridoxine HCl (witamina B6 - kondycjonuje, pełni role filtra przeciwsłonecznego, działa antybakteryjnie i antyoksydacyjnie), Persea Gratissima Oil/Avocado Oil (olej awokado - pielęgnuje i regeneruje), Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter (masło shea - naturalny filtr UV, koi, nawilża, nadaje połysk, zmiękcza, wygładza), Citric Acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant), Butylphenyl Methylpropional (zapach), Cetrimonium Chloride (antystatyk - wygładza, zapobiega splątywaniu, nadaje połysk, wydłuża trwałość produktu), Citrus Medica Limonum Peel Extract/Lemon Peel Extract (wyciąg ze skórki cytryny - wygładza, zmiękcza, dezynfekuje), Hexyl Cinnamal (zapach), Parfum/Fragrance (zapach) (FIL C169842/1 barwnik).


Opakowanie i konsystencja:




Odżywka zamknięta jest w plastikowej, żółtej butelce na zatrzask o pojemności 200 ml. Butelka jest poręczna i wygodna tylko ten zatrzask sprawia kłopoty. Przy zamykaniu trzeba mocno dociskać wieczko, żeby zaskoczyło. Odżywka jest dość gęsta, koloru białego.


Moja opinia:

Lubię ten specyfik. Za woń. Za konsystencje. Za łatwą aplikacje. Zapach ma cudowny, jakiś taki cytrusowo-słodki. Mogłabym go wąchać długo i na pewno szybko by mi się nie znudził.





Konsystencja jest gęsta, odżywkę aplikuje się bardzo łatwo. Nie spływa podczas nakładania i co bardzo ważne dla mnie - delikatnie pieni się, a więc dłonie suną po włosach bez przeszkód.

Włosy już podczas płukania są gładkie i niesplątane. Po wysuszeniu efekt pozostaje. Włosy błyszczą, wyglądają na nawilżone, są miękkie w dotyku i łatwo się rozczesują. Odżywka dociąża włosy, ale ich nie obciąża. Końcówki są zdyscyplinowane, a włosy lekkie i puszyste.





Wydajność jest średnia. Żeby rozprowadzić ją na całych włosach (pomijając skalp) muszę użyć jednorazowo wielkość orzecha włoskiego.

Skład... Cóż nie jest to jakieś cudo :) bardzo dużo konserwantów, rozpuszczalników i zapachów (czyli wiemy już dlaczego tak pięknie pachnie :D). Oliwa z oliwek znajduje się koło połowy składu, z kolei pozostałe dwa, czyli olej awokado i masło shea daleko po połowie.  Substancja, która mnie niepokoi to z pewnością Isopropyl Alkohol. Może wysuszać i powodować alergie. Fakt, że znajduje się w tej odżywce zachwiał moje pozytywne nastawienie do niej. Na plus zaliczam, że odżywka posiada kilka ciekawych ekstraktów, łatwo zmywalny silikon, kilka emolientów oraz witaminy B3 i B6.

Ostatnia odżywka z Garniera jaką miałam okazje używać to TA i miałam co do niej mieszane uczucia. Jeśli chodzi o działanie to Garnier Oil Repair 3 okazała się zdecydowanie lepsza od poprzedniej :)



Macie ulubione odżywki z Garniera? Co polecacie? :) Jak Wam się podoba nowa seria wpisów ? :)


Czytaj dalej

Ulubieńcy ostatnich miesięcy

Mój mały niezbędnik 


Takiego wpisu jeszcze u mnie nie było, ale postanowiłam go stworzyć, bo zebrało mi się kilka fajnych produktów, które chciałabym Wam polecić. Nie będą to wyłącznie kosmetyki do włosów ! Także wielbicielki specyfików do twarzy i paznokci również serdecznie zapraszam.




Zacznę od twarzy. Jakiś czas temu pisałam Wam o cudownym serum i olejku do twarzy od Fitomed ! Recenzja nie była napisana pod wpływem pierwszego zachwytu ! Te produkty nadal są moimi zdecydowanymi faworytami w pielęgnacji twarzy. Nasza miłość zrodziła się latem, kiedy moja cera nie była zbyt wymagająca, dlatego byłam bardzo ciekawa, jak zestaw poradzi sobie w nieco gorszych warunkach jesienią. Moja cera w tym czasie pomimo, że jak zwykle jest świecąca w strefie T to jest też mocno przesuszona na policzkach. Ciężko mi wtedy znaleźć wyważoną pielęgnację przy tak skrajnych wymaganiach.

Jak się okazało mój ulubiony zestaw daje radę ! Serum świetnie nawilża i napina skórę, a olejek natłuszcza i koi. Skład jest tak czysty, że nie wpływa na mocniejsze przetłuszczanie w strefie T, co powodują inne bardziej inwazyjne kosmetyki.




Czas na włosy ! Z włosowych kosmetyków upodobałam sobie dwa produkty. Olejek w kremie z firmy Garnier i szampon peelingujący Anwen. Olejek jest ostatnio moim nieodłącznym elementem codziennej pielęgnacji włosów. Sięgam po niego po każdym myciu włosów, ale także w ciągu dnia. Większą porcję serwuje sobie na mokre włosy, żeby je dociążyć i odżywić. Na suche włosy olejek nakładam nieco skromniej tylko po to by je wygładzić.




Szampon peelingujący od Anwen mam już dość długo i wkrótce pojawi się recenzja. W krótkiej przedrecenzji mogę Wam powiedzieć, że to chyba jedyny szampon na rynku o takiej konsystencji i przeznaczeniu. Uwielbiam go za to, że w końcu mogę się pożegnać z mozolnym peelingowaniem skóry głowy raz na dwa tygodnie. Szampon Anwen idealnie sprawdza się w tej dziedzinie i zastępuje mi maskę zmieszaną z kawą. Co prawda uwielbiałam woń kawy na włosach, ale szampon ma równie urzekający zapach mięty ! Ponadto oszczędzam dużo czasu, bo mieszanie ze sobą maski z kawą, nakładanie na skórę i masowanie trochę trwa. A dołączając do tego jeszcze zmycie wszystkiego szamponem równa się - dużo czasu. Ponadto trzeba też wziąć pod uwagę, że wypłukanie kawy nie jest takie proste.

Stosując szampon Anwen łączę ze sobą wszystkie te czynności i wykonuję je za jednym razem. Czyli myje włosy szamponem podczas gdy drobinki masują skórę głowy. Płukam i gotowe 😊. Dokładną recenzję przedstawię Wam już niedługo.




W moich ulubieńcach nie zabraknie także gadżetów włosowych. A mianowicie czegoś bez czego każda włosomaniaczka (no może poza posiadaczkami loków) nie wyobraża sobie życia ! Oczywiście chodzi o szczotkę do włosów. Pisałam Wam w tym poście, że moje poszukiwania idealnego czesadła mogłyby trwać w nieskończoność, gdyby nie Aliexpress ! Tam właśnie znalazłam idealną szczotkę do włosów i to za 10 zł. Rewelacyjnie radzi sobie z rozczesaniem nawet bardzo długich włosów. Nie plącze, nie elektryzuje, nie wyrywa i nie ciągnie. Wygładza, jednocześnie masując skórę głowy. Ideał ? Dla mnie tak !




Przejdziemy teraz do paznokci. Kto jeszcze nie słyszał o moim odkryciu ? Jeśli znajdzie się tutaj choć jedna osoba, której umknął wpis z moją ukochaną odżywką do skórek i paznokci od Orphica to serdecznie zapraszam ! Pokrótce powiem Wam tylko, że kosmetyk sprawdził mi się na prawdę dobrze. Kiedy pisałam recenzję moje dłonie były w świetnej kondycji. Niestety ostatnia plucha dała im popalić i skóra ponownie stała się sucha i zaczęła pękać. To samo dopadło skórki. Nad dłońmi wciąż jeszcze pracuje, ale skórki odzyskały dawny blask po kilku aplikacjach odżywki ! Nie wiem, czy będę kiedykolwiek w stanie się z nią rozstać 💖.

Także jeśli poszukujesz produktu, który nawilży i wygładzi skórki oraz zregeneruje płytkę paznokciowa to myślę, że warto zwrócić uwagę na produkt marki Orphica.


To już koniec moich ulubieńców, ale bardzo spodobała mi się taka forma pisania o produktach, które podbiły moje serce. Postanowiłam, że posty z ulubieńcami będą pojawiać się regularnie na blogu ! Znacie któryś z wymienionych przeze mnie kosmetyków ? Czekan na Wasze opinie 😃


Czytaj dalej

Moja pielęgnacja włosów - wcierka Banfi Hajszesz, szampon Anwen, maska Delia

Tuning maski



Moja dzisiejsza pielęgnacja opiera się głównie na masce Delia, którą postanowiłam urozmaicić. Zamiast nakładać same proteinki doszłam do wniosku, że czas na równowagę PEHową :D. Ale od początku...

Zaczęłam od nowej wcierki Lady Banfi Hajszesz. Ostatnio znalazłam ją w promocji w drogerii Pigment i od razu wrzuciłam do koszyka razem z wersją łopianową. Nie wiem jak ta łopianowa, ale Lady śmierdzi tak okropnie, że po wmasowaniu w skórę silnie walczyłam z mdłościami ;O. Zasmrodziłam cale mieszkanie... Ledwo co upłynęło 40 minut, a ja z ręką na ustach biegłam do łazienki... Na szczęście już po spłukaniu jest niewyczuwalna :D.

Gdy wcierka została spłukana umyłam skórę głowy szamponem peelingującym od Anwen. Dopiero później przyszło mi do głowy czy jest sens nakładać wcierkę, a potem umyć głowę szamponem oczyszczającym... Ale już przepadło...

Po spłukaniu szamponu nałożyłam na długość włosów przygotowaną wcześniej maskę z półproduktami. Co tam dodałam ? Poniżej przepis:


- 3 łyżki maski Delia keratin
- 1 solidna pompka olejku Wellness & Beauty 
- 10 kropli gliceryny



Same proteiny ostatnio mocno puszą mi włosy, więc szukając równowagi dorzuciłam jeszcze emolient i humektant.

Maseczkę nałożyłam na odciśnięte z wody włosy i wmasowałam. Po 30 minutach spłukałam. Włosy zabezpieczyłam na mokro olejkiem w kremie od Garnier.






Efekt mi się podoba. Włosy są miękkie, puszyste i bardzo gładkie. Lśnią i odbijają światło. Blogger niestety okrutnie rozjeżdża mi zdjęcia :(. Załączam Wam nawet mój pierwszy movie hair ;D. 




Jak Wam się podoba ? Koniecznie dajcie znać w komentarzu :D. A może jakieś rady ? Co byś zmieniła w mojej pielęgnacji ?


Czytaj dalej

Czy rzeczywiście jest taka świetna jak ją opisują? - Garnier Ultra Doux intensywna odżywka z cudownymi olejkami

Włosy zniszczone i łamliwe 




Opis produktu:

Intensywna Odżywka z Cudownymi Olejkami Garnier Ultra Doux, to starannie opracowana receptura z dodatkiem odżywczego olejku arganowego, zwanego Złotem Maroka oraz olejku kameliowego, który od stuleci jest ceniony ze względu na swoje właściwości wygładzające. Bogata formuła o egzotycznym zapachu odżywia zniszczone włosy i nadaje im wyjątkowy połysk.




Natychmiastowe działanie - włosy olśniewają pięknem i blaskiem.


Cena: 9 zł za 200 ml w Rossmann


Skład:

Aqua/Water (woda), Hydroxypropyl Starch Phosphate (emulgator - reguluje lepkość, stabilizuje emulsje), Quaternium-87 (wygładza, zwiększa objętość i ułatwia rozczesywanie), Stearyl Alcohol (emolient - natłuszcza, nawilża, wygładza, zmiękcza), Behentrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Amodimethicone (silikon - usuwalny łagodnym szamponem, wygładza, zmiękcza, nadaje połysk, działa ochronnie), Cetyl Esters (emolient - zmiękcza i wygładza), CI 19140/Yellow 5 (barwnik), CI 14700/Red 4 (barwnik), Sodium Hydroxide (regulator pH - dozwolony w ograniczonym stężeniu), Phenoxyethanol (konserwant), Argania Spinosa Oil/Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy - wzmacnia, regeneruje, nawilża, antyoksydant), Trideceth-6 (emulgator), Chlorhexidine Digluconate (substancja bakteriobójcza), Camellia Oleifera Seed Oil (olej z nasion Kamelii Olejodajnej - silnie nawilża, regeneruje, natłuszcza, wygładza), Limonene (zapach), Candelilla Cera/Candelilla Wax (wosk z liści wilczomlecza - natłuszcza, wygładza, odżywia), Linalool (zapach), Benzyl Alcohol (zapach, rozpuszczalnik), Propylene Glycol (humektant - nawilża), Isopropyl Alcohol (rozpuszczalnik, konserwant, odtłuszczacz, może wywoływać alergie), 2-Oleamido-1,3-Octadecanediol (emulgator pochodzenia naturalnego), Geraniol (zapach), Cetrimonium Chloride (Konserwant), Citronellol (zapach), Hexyl Cinnamal (zapach), Parfum/Fragrance (zapach) (F.I.L. C55008/2).




Olej arganowy i kameliowy znajdziemy gdzieś w połowie składu po silikonach i emolientach, a nawet po barwnikach. Nie wydaje mi się, aby ich drogocenne właściwości miały szansę przebić się przez ten gąszcz silikonów, rozpuszczalników i konserwantów, ale kto wie...


Opakowanie i konsystencja:




Odżywka mieści się w plastikowej tubce zamykanej na zatrzask o pojemności 200 ml. Nakrętka stanowi także podstawę odżywki. Konsystencja produktu jest standardowa, nie za gęsta, ale też nie spływa z włosów. Kolor - pomarańczowy.


Działanie:

Zapach odżywki jest niezwykle przyjemny i jest to jej zdecydowanie największy atut. Wyczuwam nuty zarówno słodkie jak i orientalne.

Pomimo pierwszego zawodu jaki mi sprawiła spisuje się na prawdę świetnie. O minusach opowiem później, a teraz same pozytywy. Produkt maksymalnie wygładza włosy. Potrafi zaplanować nad puchem spowodowanym nie tylko szamponem oczyszczającym, ale także pogodą.

Co ciekawe do tej pory po porządnym oczyszczaniu włosów zawsze musiałam zastosować maskę, żeby bez problemu rozczesać włosy. Teraz wystarczy, że nałożę odpowiednią ilość odżywki i włosy rozczesują z wielką łatwością.




Nabłyszcza i dociąża włosy. W mgnieniu oka nadaje włosom miękkość, którą da się wyczuć już podczas spłukiwania odżywki.

Wydajność produktu jest tragiczna. To jest własnie ten minus. Podczas aplikacji specyfik ginie na włosach i jest niewyczuwalny. Nie da się wmasować odżywki we włosy, bo zwyczajnie z nich znika. Dopiero podczas płukania czuję, że jednak nałożyłam coś na włosy. Zaznaczę, że aplikuję jej dość sporo, powiedzmy wielkość śliwki. Odżywka nie nadaje się do mycia włosów.

Mimo tego bardzo ją lubię i z chęcią skończę opakowanie, ale czy sięgnę po nią drugi raz? Chyba nie :-) dalej szukam produktu, który nie zawiedzie mnie pod żadnym względem, a już na pewno poszczyci się lepszym składem.



Znacie ją? Jakie odżywki z Garnier polecacie? :)



Czytaj dalej

Garnier Fructis Goodbye Damage - szampon idealny??


Goodbye Damage - szampon wzmacniający do włosów bardzo zniszczonych, z rozdwojonymi końcówkami







Opis:

Szampon ma za zadanie wypełnić ubytki w strukturze włosów, wzbogacony o olejek z owoców amli naprawia od wewnątrz zniszczone włosy.






Cena: ok. 7 zł za 250 ml w carrefour





Skład:

Water, Sodium Laureth Sulphate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauryl Sulphate, Glycol Distearate, Sodium Chloride, Amodimethicone, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Niancinamide, Sugarcane Extract, Sodium Benzoate, Hydrolyzed Vegetable Protein PG-Propyl Silanetriol, Sodium Hydroxide, PPG-5-Ceteth-20, Trideceth-6, Salicylic Acid, Limonene, Camellia Sinensis Leaf Extract, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Apple Fruit Extract, Carbomer, Pyridoxine HCI, Citric Acid, Cetrimonium Chloride, Butylphenyl Methylpropional, Lemon Peel Extract, Hexyl Cinnamal, Phyllanthus Emblica Fruit Extract, Fragrance.


Tak wiem, skład nie zachwyca. Amla na końcu składu... Bardzo dużo substancji będących na liście potencjalnych alergenów. Poza tym na przodzie składu dumnie króluje SLS.



Opakowanie i konsystencja:

Szampon znajduję się w plastikowej butelce o pojemności 250 ml. Konsystencja jest gęsta, perłowo biała. Bezproblemowa aplikacja, szampon świetnie się pieni.





Działanie:

Szampon stosowałam przez dwa miesiące, ale nieciągle (z przerwami na inne szampony), można powiedzieć, że co drugie mycie używałam właśnie tego szamponu. Świetnie oczyszcza włosy i skórę głowy pozostawiając uczucie świeżości. Bardzo dobrze się pieni, wystarczy niewielka ilość aby dokładnie umyć włosy mojej długości.

SLS w składzie na pewno odstraszy wiele osób, lecz ja nie mogę powiedzieć, że mi zaszkodził. Nie zauważyłam zwiększonego wypadania, ani podrażnienia skalpu. Nie przyspieszył przetłuszczania. Ale przez SLS na początku składu nie ryzykowałabym używania tego szamponu do każdego mycia, bo w końcu mógłby powodować łupież.

Włosy po zastosowaniu są błyszczące i co mnie zaskoczyło, nie wymagają użycia odżywki. Rozczesują się bez problemu. Pięknie pachą i wyglądają zdrowo.



Szampon Garnier Fructis Goodbye Damage oceniam: 7/10



Za wizualne odczucia dałabym mu 10, ale za skład (który prędzej czy później odbije się na kondycji włosów) musiała odjąć kilka punktów.





A jakie jest Wasze zdanie?? :)






Czytaj dalej

Koloryzacja Garnier Color Sensation - DRAMAT ! Nie próbujcie tego w domu !


Koloryzacja Garnier Color Sensation 110 diamentowy super jasny blond







Dwumiesięczne odrosty (kolor odrostu można zobaczyć TUTAJ) wymagały już odświeżenia, więc razem z jedną z moich czytelniczek szukałyśmy odpowiedniej farby. Przede wszystkim łagodnej, która nie podrażni skalpu, ale także wystarczająco mocnej, która rozjaśni włosy do tego "oczekiwanego" tonu. Pomysłów padło bardzo dużo. Od farb bez amoniaku do tych z amoniakiem, lecz nauczona przygodami z tymi "bez" (Schwarzkopf Nectra Color - masakra) postawiłam na amoniak. Padło na Garnier Color Sensation diamentowy super jasny blond.





Zgodnie z zaleceniami na ulotce przygotowałam mieszankę farby. Nakładałam tylko na odrosty, bo taki był zamysł. Na suche włosy. Gdy nałożyłam już przód czułam, że zaczyna piec. Delikatnie. Niestety nakładając tył nie było lepiej. Po nałożeniu czułam już intensywne pieczenie. Nie mam pojęcia gdzie podziały się te ekstrakty kwiatowe i inne bzdury, które obiecywał producent.


Co prawda nie był to ból taki jak przy użyciu Schwarzkopf Nectra Color, ale bardzo zbliżony. Po ok 10 min przestało piec.


Farbę trzymałam 30 min, po tym czasie spłukałam letnią wodą i spieniłam szampon. Spłukałam i nałożyłam odżywkę dołączoną do farby. Spłukałam i już wtedy widziałam, że wypadło mi trochę więcej włosów niż po ostatnim farbowaniu Joanną (tutaj). Pozwoliłam naturalnie wyschnąć. Wtedy zaczął się dramat.


Gdy włosy tak sobie schły od czasu do czasu przeciągnęłam po nich ręką... w ręce zostawały mi włosy. Gdy wyschły już całkiem przeczesałam je delikatnie grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami. To co ujrzałam doprowadziło mnie do rozpaczy !!!


Na grzebieniu i na ubraniu zobaczyłam mnóstwo włosów... Ogłosiłam alarm w domu ! :) W popłochu zaczęłam panikować i obwiniać cały świat... Mój dramat innych domowników doprowadzał do łez, mnie także, ale z rozpaczy, a nie radości.






Dzisiaj mamy drugi dzień po farbowaniu. Efekty trzeba przyznać są zadowalające. Kolor wyszedł dokładnie taki jak na opakowaniu. Ciepły rozświetlony blond, ale jakim kosztem?


Tak wyglądają zafarbowane odrosty



Do tej pory czuje, że mam podrażniony skalp. Nie boli, ale przy czesaniu czuję, że jest wrażliwy. Włosy nie wypadają już tak jak wczoraj. Dziś mam zamiar zafundować skórze głowy jakiś olejowy kompres, może z żelem z aloesu? Zobaczymy co z tego wyjdzie.





Farbę Garnier Color Sensation 110 oceniam: 3/10. Dałam aż 3 za kolor i dobre krycie. 





Macie jakieś sprawdzone sposoby radzenia sobie z podrażnionym skalpem? ;)








Czytaj dalej