Lilia, magnolia, a może słonecznik ? Który zapach Dagmar od Świt Pharma skradł moje serce ?

Dla każdego coś dobrego...




Rzadko decyduje się na recenzowanie perfum. Należę do grona osób, które nie przepadają za częstą zmianą zapachów. Mam już swoje sprawdzone i ulubione nuty, a szukanie nowych niespecjalnie mnie kręci ;). Mój nos jest dość czuły na wszelkie mocne, ciężkie i mdlące perfumy, które pomimo tego, że przy zakupie wydają się idealne to jednak, gdy są już moje okazują się zbyt przytłaczające. Co w moim przypadku najczęściej kończy się bólem głowy :(.

Tak czy inaczej jestem pewna, że większość z Was uwielbia otaczać się coraz to nowym zapachem i pewnie niejedna ma niezłą kolekcję swoich ulubieńców! Dlatego dzisiejszy post będzie dotyczył własnie wód toaletowych, które wpadły w moje ręce już dość dawno, lecz natłok codzienności uniemożliwił mi pokazanie Wam ich wcześniej. Mowa o trzech pięknych, ale jakże różnych zapachach Dagmar od Świt Pharma.


Magnolia



"Zmysłowy i uwodzicielski zapach dla romantycznej i subtelnej kobiety. Bazę kompozycji stanowią cedr i paczula, zaś w nucie głowy rozbrzmiewają słodkie, owocowe akordy.

Nuty zapachowe DAGMAR MAGNOLIA:

Głowy: czarna porzeczka, mandarynka, grejpfrut

Serca: magnolia, jaśmin, kwiat pomarańczy

Bazy: paczula, drzewo sandałowe, cedr, wanilia, piżmo"




Zdradzę Wam od razu... Magnolia to mój ulubiony z tych trzech zapachów! Woń jest dla mnie idealna - lekka, słodka, kwiatowa i tylko trochę owocowa. Zapach jest subtelny i rześki, ale nie mdły. Wyczuwam w nim nuty wanilii i kwiatów, a cytrusy bardzo subtelnie. Jest świetnym dopełnieniem dziennych stylizacji.  Przede wszystkim nie jest ciężki i przytłaczający, zatem dla migrenowców w sam raz.

Wyczuwam go do 4 h na skórze i nieco dłużej na ubraniu. Taki czas w zupełności mnie satysfakcjonuje i jeśli mam ochotę to z chęcią sięgam po niego znowu, gdy woń się ulotni. Powiem szczerze, że nie ruszam się z domu bez kilku mgiełek Magnolii ;)


Lily



"Czarująca i lekka kompozycja dla nowoczesnej i dynamicznej kobiety. Inspiracją dla stworzenia zapachu były pełne egzotycznych kwiatów ogrody botaniczne.

Nuty zapachowe DAGMAR LILLY:

Głowy: brzoskwinia, jabłko, zielony hiacynt
Serca: lilia, róża, jaśmin
Bazy: bursztyn, piżmo"




Ten zapach zajął zaszczytne drugie miejsce choć na początku nie byłam do niego przekonana i stawiałam go na końcu. Lilia w pierwszej fazie ma specyficzny i nieco zbyt mocny zapach jak dla mnie. Przy bliższym poznaniu okazuje się jednak dość słodką i wyrazistą wonią. Wyczuwam w niej nutki kwiatów, głównie lilii oraz dojrzałej, soczystej brzoskwinki. Mam wrażenie, że zapach stworzony jest dla zmysłowej i młodej kobiety.

Trwałość jest identyczna jak w przypadku Magnolii.


Sunflower



"Ciepły, energetyczny zapach idealny na dzień dla wiecznej optymistki. To lekka, kwiatowa i niezwykle kobieca kompozycja, odpowiednia na każdą porę dnia.

Nuty zapachowe DAGMAR SUNFLOWER:

Głowy: kwiat pomarańczy, melon, brzoskwinia
Serca: irys, róża herbaciana, cyklamen, osmantus
Bazy: drzewo sandałowe, mąkla tarniowa, piżmo, bursztyn"




Słonecznik spadł z drugiego na trzecie miejsce. Wyczuwam w nim najbardziej zapach melona, ale przełamanego wonią róży. Dość osobliwe połączenie i niezwykle intensywne, które najbardziej pasuje do kobiety dojrzałej i pewnej siebie. Sunflower jest najbardziej wyrazistym i ciężkim zapachem wśród wód perfumowanych Dagmar. Zapewne dlatego stawiam go na trzecim miejscu, bo w pewnym momencie zaczyna mnie męczyć. Trwałość (jak na złość :D ) słonecznika jest najdłuższa i utrzymuje się do 6 h. 


Jestem ciekawa Waszych opinii :) Wolicie bardziej wyraziste i intensywne, czy zwiewne i lekkie zapachy ? :)


Czytaj dalej

Lace dresses from Gamiss - czyli siła przyciągania koronkowych sukienek !

W poszukiwaniu idealnej...


Ostatnio mam jakąś manie i ogromną chęć posiadania koronkowych rzeczy. Nie tak dawno temu zaopatrzyłam się w przepiękną, kobaltowa bluzkę i ciągle mi mało. Zatem przeglądam i oglądam online m.in. TUTAJ, ale też dotykam macam i po prostu szukam koronkowej sukienki w sklepach. 

Kolor w zasadzie nie ma dla mnie znaczenia, najważniejsze żeby była starannie wykonana, a sama koronka nie była tandetna. Dużą rolę gra również odpowiedni fason, czyli odcięcie pod biustem. Poniżej możecie zobaczyć co wybrałam. Jak Wam się podobają moje propozycje? :)







Przy okazji dorzucam jeszcze dwa kombinezony, w które póki co się nie zmieszczę, ale przecież pomarzyć zawsze można :D. Zdecydowanie korzystniej cenowo wychodzi zamawiając na necie niż kupując stacjonarnie. Doradźcie coś :D






Biała sukienka - TUTAJ
Czerwona sukienka - TUTAJ
Kobaltowa sukienka - TUTAJ
Kombinezon - TUTAJ
Kombinezon w paski - TUTAJ



Czytaj dalej

Dwa pomysły na stylizacje przyszłej mamy z Rosegal

Kobalt czy łosoś? :)




Dzisiaj przedstawiam dwa, proste zestawy na wyjście dla przyszłej mamy. W pierwszej stylizacji główną rolę gra kobaltawa, zwiewna bluzeczka z koronką i kokardą na dekolcie. Jest bardzo wygodna, a jej fason dobrze kryje "małe niedoskonałości" :). Dobrałam do niej czarne rurki z pasem na brzuszek, czarną torebkę i czółenka z ćwiekami na niewielkim słupku. Całość prezentuje się całkiem fajnie i przede wszystkim wygodnie :).








Druga stylizacja już trochę bardziej uwydatnia powiększający się brzuszek. Ta piękna, łososiowa koszula z kołnierzykiem jest regulowana wiązaniem na biodrze. Także w momencie, gdy przybędzie mi trochę kilogramów tu i tam mogę z łatwością sznurować ją luźniej i nadal będzie idealnie skrojona. Dobrałam do niej szpileczki w tym samym kolorze i czarną bawełnianą mini (jedyna w którą jeszcze się mieszczę :D). Zarówno w jednych jak i drugich butach jestem w stanie wytrzymać bardzo krótko, więc na zmianę mam balerinki. 







Pogoda coraz piękniejsza aż chciałoby się już zacząć wybierać idealne bikini na lato :D. Ja w tym roku sobie daruje, ale może Wy coś wybierzecie z high neck bikini. Zegarek i bransoletka również pochodzi z Rosegal. 




Kobaltawa bluzka - TUTAJ
Łososiowa koszula - TUTAJ
Zegarek etno - TUTAJ
Bransoletka - TUTAJ


Będę wdzięczna jeśli zechcecie kliknąć w powyższe linki :) :*



Czytaj dalej

Poradnik Blondynki - Jak pozbyć się niechcianego koloru? Jak wypłukać farbę z włosów?

Co stało się z moim blondem? Efekty nieudanej koloryzacji. Jak sobie poradzić z niechcianym kolorem?

Źródło


Potrzymałam Was trochę w niepewności :D. Tak jak przeczytaliście w tym poście stałam się ofiarą domowej koloryzacji... Na szczęście udało mi się wyjść z tego bez szwanku. No dobra... przybyła mi jedna, czy dwie zmarszczki, ale jakoś to przeżyje :D. 

Pomysłów na pozbycie się brudnej siwizny było kilka. Zawsze podkreślałam to, że regularne olejowanie szybciej wypłukuje farbę, a niektóre oleje ocieplają kolor. A więc jednym z pomysłów było bezustanne olejowanie. Zaczęłam od razu następnego dnia po koloryzacji. Nałożyłam olejek Wellness & Beauty na 4 h. Po tym czasie pełna nadziei emulgowałam olej, myłam włosy i suszyłam w napięciu tylko po to by doznać kolejnego rozczarowania. Jak się domyślacie jedno olejowanie nie pomogło. Co zresztą było dość logiczne, ale w tamtej chwili nie myślałam logicznie. 


Zaraz po koloryzacji - jeszcze przed terapią naprawczą


Później przyszedł mi do głowy szampon przeciwłupieżowy, bo gdzieś wyczytałam, że wypłukuje farbę. Niestety takowego nie miałam pod ręką, więc wybrałam zwykłą oczyszczającą Barwę. Szorowałam, pucowałam i nic... Siwizna nadal na swoim miejscu. Powiem szczerze, że byłam już nieźle załamana. Obmyślałam już plan, w jakiej krótkiej fryzurze po ścięciu będzie mi do twarzy.... Dobrze, że ten niefart przydarzył mi się na wolnym. Ale tak czy inaczej za dwa dni miałam iść do pracy... I co? Testowałam już nawet jak ułożyć włosy, żeby tą tragedię było jak najmniej widać. Okazało się, że ciasny kok załatwiłby sprawę, lecz przecież chciałam się tego pozbyć, a nie ukrywać. 




W końcu prześledziłam miliony stron w necie i mnie olśniło. No tak. Przecież to proste. Rozrobiłam moją oczyszczającą barwę w pojemniczku tak jak do mycia metodą kubeczkową. Następnie do pojemnika nasypałam płaską łyżeczkę sody oczyszczonej. Wstrząsnęłam i przystąpiłam do mycia. Dokładnie rozprowadziłam szampon na całej długości i masowałam kilka minut. Potem zostawiłam pianę na kilka chwil. Spłukałam. Czułam pod palcami niesamowity kołtun. W końcu to szampon oczyszczający i soda, więc czego innego się spodziewałam ? Żeby uniknąć późniejszego szarpania podczas czesania nałożyłam na włosy maskę Kallos Banana. Spłukałam i podsuszyłam włosy suszarką. 

Spojrzałam w lustro i już wiedziałam, że tym razem poszło mi znacznie lepiej. Gdy wyschły już całkowicie mogłam sobie pogratulować - wygrałam tę batalię. Włosy były już znacznie mniej siwe i ten brudny kolor nieco się spłukał. Byłam zadowolona :). Następnego dnia powtórzyłam cały zabieg. Co prawda włosy były bardzo spuszone i matowe, ale w końcu odzyskałam kolor ! Na regenerację przyjdzie czas. A tak wyglądają moje włosy po drugim oczyszczaniu z sodą. Jak zapewne zauważyłyście kolor z odrostu w znacznym stopniu również się wypłukał, więc całościowy efekt nie jest za ciekawy, ale to etap przejściowy. 


Zdjęcia w naturalnym świetle, bez lampy



Teraz dokładam wszelkich starań, aby włosy wróciły do dawnej świetności. Olejowanie i maski to w ostatnich tygodniach podstawa mojej pielęgnacji ;). Mimo wszystko warto czasem zaliczyć wpadkę, żeby się pozbierać, znaleźć sposób i dążyć do celu :)


Przypominam o konkursie trwającym na moim blogu :)





Czytaj dalej

Finger spinner - czyli sposoby na odstresowanie

Nie taki diabeł straszny, czyli praktyka czyni mistrza !


Miewacie czasem takie chwile, że wszystko wydaje się beznadziejne, a codzienne przeszkody jakie stawia Wam los są nie do pokonania? A może właśnie jesteście w trudnej sytuacji, z której nie widzicie wyjścia?

Niekiedy zdarzają się takie momenty w życiu, że ciężko pozbierać myśli, a jedyne pytanie, które nam się nasuwa to "Dlaczego akurat mnie to spotyka?". Ja sama niejednokrotnie zadaje sobie to pytanie, ale zapewne jak się spodziewacie odpowiedź nie jest taka prosta ;). Tak czy inaczej nie będziemy dziś gadać o problemach i smucić się, bo nie taki był zamysł. Za to przytoczę Wam parę pomysłów jak radzić sobie ze stresem i lękiem!




Tak na poprawę humoru zacznę od czegoś śmiesznego, co przykuło ostatnio moją uwagę na stronie Dresslily. Przyznam się, że trochę mi zajęło zanim zdołałam rozszyfrować do czego służy. Mowa oczywiście o chińskim gadżecie, a dokładnie czymś co nazywa się Finger Spinner. Swoim ciekawym kształtem przypomina śmigiełka. Zabawa polega na tym, że łapiemy środek między dwa palce jednej ręki a palcami drugiej kręcimy śmigłami. Podobno wciąga, uspokaja i działa rozluźniająco, a więc przestajemy zaprzątać sobie głowę problemami. Ile w tym prawdy nie wiem, ale to coś w stylu tych zabaweczek gdzie na płaskiej powierzchni znajduje się labirynt i kulka, którą trzeba poprowadzić do dziury. Mnie to wciąga, więc z chęcią sprawdziłabym i ten wynalazek :D.




Wracając do bardziej "poważnych" pomysłów radzenia sobie ze stresem to najlepszym sposobem (jeśli chodzi o mnie) na taka trudną sytuację, na którą nie jestem w stanie wpłynąć jest - nie myślenie o problemie :D. Proste, ale zdecydowanie niełatwe zadanie. Jak się zestresuje myśli mam zaabsorbowane wyłącznie tym co mnie trapi, dlatego sztuką jest znalezienie sobie jakiegoś zajęcia, które zajmie nam czas.

Jednym z preferowanych przeze mnie jest wyjście z domu, do znajomych, na ploteczki, ale także przegadanie sytuacji z kimś zaufanym. Miło jest czasem wyżalić się, prawda ? ;) Poza tym spotkania ze znajomymi przeważnie napawają optymizmem, a przecież o to właśnie chodzi, aby w tej szarej codzienności zapalić trochę światła.




Kolejnym ciekawym pomysłem jest spacer i pooddychanie świeżym powietrzem. Nic tak nie oczyszcza umysłu jak cisza, spokój i własne towarzystwo. Niektórym zamiast spaceru o wiele bardziej pomaga wysiłek fizyczny. Zatem co nam szkodzi wyjście na siłownię, czy pobiec przez las? ;)

Dla domatorów polecam zaplanować miły wieczór. Zapach ulubionej świecy wypełniający dom, dobra komedia i lampka czerwonego wina to przyjemne połączenie (podkreślam - LAMPKA, a nie całą butelka :D absolutnie nie mam na myśli topienia smutków w alkoholu!). Chyba ze jesteście zwolenniczkami wyjść do kina. Dobry romansik nie jest zły, a tu możecie wygrać bilety do multikina, dzięki Rabble.

To moje najprostsze, ale też najskuteczniejsze pomysły na radzenie sobie ze stresem :). Jakie są Wasze sposoby ? :)


Może ktoś ma czas kliknąć TUTAJ, TUTAJ i TU  ? :)


Czytaj dalej

Koloryzacja Joanna 213 Srebrny Pył - totalna masakra i co teraz ?

Nowe opakowanie = zupełnie inna farba ?




Pościk ogromnie spóźniony, bo wydarzenie miało miejsce w grudniu (!!!)... gdzieś mi zaginął... no dobra, tak naprawdę nie byłam pewna, czy to publikować ;D wybaczcie :o .... do rzeczy ... 

Zaskoczyły Was kiedyś efekty koloryzacji farbą, z którą miałyście wcześniej do czynienia?? Do tej pory byłam pewna, że nic mnie nie zdziwi sięgając po farbę, którą kiedyś stosowałam i byłam zadowolona zarówno z koloru jak i stanu włosów po zabiegu. I wiecie co? Jestem w szoku.





Pamiętacie jak kiedyś używałam  (bo było to co najmniej dwa razy TU TU) Joanny Srebrny Pył ? Byłam zachwycona kolorem, który był chłodny i mienił się srebrem.


STARE OPAKOWANIE
NOWE OPAKOWANIE


Dzisiaj jestem po koloryzacji właśnie TĄ farbą i właśnie TYM kolorem z tą różnicą, że nowe opakowanie różni się od starego. Wszystko zrobiłam dokładnie tak jak było w instrukcji. Na zwilżone włosy nałożyłam mieszankę farby najpierw na odrost na 30 min, a później na 10 min na długość. I co? I jestem załamana. No dobra póki co zachowuje zimną krew...

.... masakra ludzie ! Co ja mam na głowie?!?!?!?!

Nie wiem co się stało, ale po spłukaniu farby kolor wyszedł ciemniejszy od tego, który miałam wcześniej. Ponadto odrost bardzo kiepsko złapał. A kolor na długości? O matko i córko! Jest siwy ! Jakby niebiesko-siwy. A na dodatek złapał nierówno. Miałam nie pokazywać tych zdjęć na blogu.





Jak już pozbierałam szczękę z podłogi i gałki oczne wyciągnęłam z odpływu postanowiłam przyjrzeć się temu na chłodno. Może to przez to kiepskie światło? Podchodzę do okna i patrzę... Patrzę... I nie dowierzam!  Mam szaro niebieskie włosy :o





Trochę spanikowałam, ale od razu podjęłam decyzję co robić. Najpierw chciałam usunąć blog :D jednak opamiętałam się! W tej całej panice w końcu siadałam i nawet nieźle uśmiałam się z tej sytuacji :D. Blog założyłam głównie po to by dzielić się z Wami moimi włosowymi pomysłami, więc stwierdziłam, że wpadki również należy pokazać ;D.

Kolejnym krokiem było znalezienie rozwiązania na moją brudną siwiznę. Przeszukałam pół internetu i znalazłam.




Udało mi się przywrócić kolor zbliżony do poprzedniego w ciągu kilku dni bez użycia farby. Jesteście ciekawi jak ? O tym w następnym poście!


Czytaj dalej

Crop tops Zaful - na tropie lata !

Powiało latem !


Jak tam u Was z pogodą? U mnie niestety zmiennie i przeważnie chłodno. Żeby trochę ocieplić atmosferę już oglądam letnie ciuszki ;). Czas przejrzeć nasze szafy w poszukiwaniu idealnych krótkich topów!

Kilka moich propozycji pochodzi z Zaful. Znalazły się tu zarówno dopasowane jak i te zwiewne krótkie bluzeczki, które świetnie będą komponowały się z wyższymi spódniczkami, czy krótkimi spodenkami. Mi osobiście najbardziej przypadły do gustu te zwiewne i lekkie bluzeczki w stylu hiszpanek. 


In English 


I wonder what's the weather like at your place? Here where I live it is veriable. To feel the summer I usually  browse for summer clothes. I'm trying to find ideal crop tops.

Some of my suggestion come from Zaful. Here they go tailored and airy tops which perfectly match high waisted skirts and shorts. Personally, I most liked the airy ones tops in Spanish style.



Będę wdzięczna jeśli zachcecie mnie wesprzeć i kliknąć w zdjęcia :) :*


Czytaj dalej

Modelowanie twarzy nigdy nie było aż tak łatwe - Naturalny zestaw do modelowania twarzy Lily Lolo - Sculpt Glow Contour Duo

Konturowanie i rozświetlanie twarzy przy pomocy paletki Lily Lolo




Modelowanie twarzy to chyba jedna z cięższych technik makijażu. Bardzo długo testowałam różne produkty i szukałam odpowiedniego dla siebie. Jeszcze nie doszłam do perfekcji, ale niestrudzenie uczę się prawidłowej sztuki konturowania i rozświetlania. Dlatego dzisiaj możecie poczytać co nieco o moich doświadczeniach, a pod koniec postu pokażę Wam efekty makijażu wykonanego minerałami Lily Lolo :)


Opis produktu: 

Sculpt & Glow Contour Duo - zestaw do modelowania twarzy - bronzer + rozświetlacz




Oto sposób na pięknie rozświetloną skórę, doskonale zaakcentowane kości policzkowe oraz wykonturowaną twarz. Zestaw Sculpt & Glow Contour Duo pomoże Ci piękne wymodelować twarz, by wydobyć jej naturalne piękno.

--> naturalny, prasowany bronzer w wyjątkowo twarzowym odcieniu sprawi, że konturowanie stanie się wyjątkowo proste
--> odbijający światło rozświetlacz nałożony w niewielkiej ilości idealne sprawdzi się, gdy będziesz chciała dodać dziennemu makijażowi delikatny „efekt glow”, z kolei zaaplikowany w większej ilości da „efekt wow” w makijażu na wielkie wyjścia
--> długotrwały efekt i łagodna formuła; w skład zestawu wchodzą mające działanie przeciwstarzeniowe olejek arganowy oraz wyciąg z mikołajka nadmorskiego
--> wolny od sztucznych substancji zapachowych oraz talku
--> odpowiedni dla wegan


Skład:

MICA (mika), OCTYLDODECANOL (emolient pochodzenia naturalnego - natłuszcza, nawilża), ARGANIA SPINOSA (ARGAN) KERNEL OIL (olej arganowy - regeneruje, działa przeciwstarzeniowo, nawilża, chroni, łagodzi), PUNICA GRANATUM (POMEGRANATE) SEED OIL (olej z pestek granatu - odmładza, wygładza, regeneruje, działa przeciwstarzeniowo, antyoksydant), CANDELILLA CERA (wosk candelilla - pielęgnuje, natłuszcza, nawilża, odżywia, wygładza), TOCOPHEROL (witamina E - spowalnia starzenie się skóry, wzmacnia, nawilża, działa przeciwtrądzikowo), RICINUS COMMUNIS (CASTOR) SEED OIL (olej rycynowy - odżywia, wzmacnia), 




POLYGLYCERYL-2 SOSTEARATE/DIMER DILINOLEATE COPOLYMER (regulator lepkości), GLYCERYL CAPRYLATE (emolient - wygładza, nawilża, zmiękcza), HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL (olej z pestek słonecznika - wygładza, regeneruje, działa przeciwzapalnie), LEPTOSPERMUM SCOPARIUM (MANUKA) OIL (olej manuka - działa przeciwtrądzikowo), SODIUM HYALURONATE (pochodna kwasu hialuronowego - nawilża, zmiękcza, wygładza), ERYNGIUM MARITIMUM CALLUS CULTURE FILTRATE (wyciąg z mikołajka nadmorskiego - działa przeciwstarzeniowo, nawilża), [+/- CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 77491 (IRON OXIDE), CI 77492 (IRON OXIDE), CI 77499 (IRON OXIDE] barwiki


Cena: 90,90 zł za 10 g w sklepie Costasy


Opakowanie i konsystencja:



Zestaw do konturowania mieści się w plastikowej paletce z lusterkiem, która z kolei zamknięta jest w tekturowym pudełeczku. Zarówno bronzer jak i rozświetlacz są w postaci sprasowanego pudru. Bronzer, co dla mnie bardzo ważne, nie zawiera rozświetlających drobinek. Kolor to głęboki ciepły brąz. Z kolei rozświetlacz posiada bardzo subtelny lekko złotawy kolor z mnóstwem maleńkich drobinek, również utrzymany w ciepłej tonacji.


Moja opinia:

Zacznę od aplikacji. Bronzer nakładam po uprzednim rozprowadzeniu pudru matującego i podkładu Lily Lolo bezpośrednio pod kość policzkową za pomocą skośnego pędzla. Bronzer jest lekki, więc nakładam go dość sporo na pędzel po czym rozprowadzam równomiernie na twarzy. Zdarza się, że muskam nim delikatnie także brodę i czubek nosa. 

Rozświetlacz aplikuję za pomocą także skośnego, lecz bardzo miękkiego pędzla. Rozprowadzam go nad kością policzkową, delikatnie muskam także zagłębienie nad brodą. Rozświetlacz również jest bardzo delikatny, a więc nie ma mowy o przerysowaniu. 




Bardzo cenię sobie mat bronzera. Już dawno przestałam używać błyszczących kosmetyków do konturowania i uważam, że w moim przypadku to zdecydowanie dobra decyzja. Pomijam już fakt, że moja cera nadmiernie błyszczy się w strefie T, a fundując jej jeszcze błyszczące policzki balansowałam na granicy tandety. Ponadto konturowaniem ukrywamy mankamenty, a ciężko byłoby ukryć coś świecącym produktem.




Rozświetlacz Lily Lolo jest dla mnie idealny przede wszystkim dlatego, że posiada bardzo maleńkie drobinki i nie jest mocno brokatowy. Dzięki temu można nim uzyskać bardzo subtelne i delikatne rozświetlanie tych części twarzy, które mamy zamiar uwypuklić.

Nie spodziewałam się, że w składzie znajdę tyle olejków i substancji nawilżająco-natłuszczających. Dzięki nim produkt dba nie tylko o wizualną poprawę cery, ale także ją pielęgnuje i odżywia. 

A tak wygląda mój cały makijaż wykonany mineralnymi kosmetykami Lily Lolo. Użyłam mineralnego pudru matującego (recenzja), podkładu SPF 15 warm peach (recenzja) i wspomnianego już zestawu do modelowania twarzy Sculpt & Glow Contour Duo.




Zestaw do modelowania twarzy Lily Lolo nie należy do pylących produktów zatem aplikacja jest bardzo przyjemna. Ponadto kolory są bardzo delikatne, więc jestem pewna, że nawet początkujący są w stanie poradzić sobie z konturowaniem twarzy. 


Jak Wam się podoba taki naturalny mejkap? :)


Czytaj dalej