Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty

Chwila odprężenia i relaksu z Efektima peeling myjący dragon fruit watermelon extract

Smoczy owoc i arbuz




Hejka Kochani 😊 

Pogoda za oknem jak na wrzesień na prawdę nas rozpieszcza. Dlatego większą część dnia spędzam poza domem i pielęgnacja schodzi na drugi plan. Jednak nie mogę odmówić sobie wieczornego domowego SPA 😍 tym razem w roli głównej wystąpi peeling myjący do ciała marki Efektima. 





Jeśli śledzicie moje wpisy od dłuższego czasu to wiecie, że z firmą Efektima jest mi zdecydowanie po drodze... W czasie tej znajomości znalazłam kilka na prawdę fajnych produktów i stworzyłam kilka, chętnie czytanych przez Was, recenzji. Między innymi tu i tu i tu i tu. Jak do tej pory byłam pewna, że Efektima to najlepsze produkty do relaksacji. Czy w przypadku peelingu smoczy owoc & arbuz będzie podobnie ? Zapraszam ! 





Produkt zamknięty jest w plastikowej tubie, która stoi na korku o pojemności 200 ml. Peeling ma lekką i rzadką konsystencję. Posiada grube drobinki. Pachnie bardzo słodko. 





Produkt rozprowadzam na mokrej skórze i masuję. Aplikacja jest przyjemna, drobinki są niezwykle delikatne i sam zabieg przebiega bardzo relaksująco. Jeśli miałabym go opisać jednym słowem to użyłabym - energetyzujący. Za sprawą nieoczywistej woni działa na mnie niezwykle relaksująco, energetycznie i pozytywnie nastraja. 





Ze względu na delikatność kosmetyku stosuje go nawet kilka razu w tygodniu. Przy innych tego typu produktach raczej tego unikam z uwagi na podrażnienia. 





Skóra po zastosowaniu jest gładka, miękka, nawilżona i nieziemsko pachnąca ❤. Ponadto świetnie oczyszczona i świeża. Efekt utrzymuje się nawet na drugi dzień po użyciu. 





Zdecydowanie mogę go polecić nawet dla wrażliwych skór. Produkt jest niezwykle delikatny, a jego skład jest wzorowy. Ciekawszymi składnikami będą proszek z nasion czarnej porzeczki i puder ryżowy z kiełków ryżu, które na dobrym poziomie złuszczą naskórek. Wyciąg z arbuza, który działać będzie nawilżająco i zmiękczająco. Wyciąg z owoców pitaja (smoczy owoc) wygładza i rozświetla skórę dostarczając jej witaminy A i C oraz witaminy z grupy B, a także minerały takie jak żelazo, fosfor i wapń. Ponadto delikatne środki myjące zapewniają odświeżenie skóry, bez uczucia ściągnięcia i podrażnień. 





W tak dobrej cenie (12,99 zł) myślę, że nie znajdziecie lepszego peelingu myjącego. I tym razem marka Efektima mnie nie zawiodła 😍 polecam 💓


Czytaj dalej

Powracacie do kosmetyków, które przy pierwszym użyciu Was zniechęciły ? - Alterra krem do rąk rokitnik bio i olej arganowy bio

Lekki niczym chmurka



Kremy do rąk to u mnie na blogu kategoria mocno lekceważona. Nie tylko z powodu ogromnej i łatwej dostępności, ale głównie z powodu tego, że ciężko mi znaleźć taki, który by sprostał moim wymaganiom. Jak wiecie (lub nie) sezon zimowy zawsze spędzam na ratowaniu swoich dłoni. Co bym z nimi nie robiła zwykle wyglądają jakbym dzień i noc pracowała w chłodni. Są suche, ściągnięte, podrażnione i niekiedy popękane, a więc bardzo wymagające. Dlatego jest niewiele kosmetyków drogeryjnych, które się u mnie sprawdzają. Dzisiaj jednak chce Wam pokazać krem do rąk, do którego musiałam się przekonać, bo po pierwszym użyciu chciałam go wyrzucić. Dlaczego ? O tym za moment :).




Krem zamknięty jest w tubce o pojemności 75 ml zamykanej na zatrzask. Konsystencja produktu nie jest zbyt gęsta o żółtym zabarwieniu.

Krem za pierwszym razem odrzucił mnie przez... zapach. Dawno nie wąchałam kosmetyku o tak brzydkiej woni. Porównałabym go do ziołowego syropu na kaszel... okropny... w tamtej chwili kiedy go użyłam po raz pierwszy nie miałam też większych problemów, ze skórą dłoni, więc nie zauważyłam jakiegokolwiek działania. Tak więc rzuciłam go w kąt i liczyłam, że po prostu zginie w otchłani moich zapasów... Ale jak pisałam w tym poście zaczęłam robić czystki w kosmetykach i tym sposobem dotarłam także do tego kremu.




Postawiłam go ponownie na półkę, aby mieć na widoku i sięgać po niego jak najczęściej. Zaczęłam go stosować regularnie i zauważyłam różnice!




Produkt fajnie sprawdza się przy częstym stosowaniu, czyli co najmniej kilka razy dziennie. Ja w ciągu dnia potrafię smarować dłonie kremem nawet 10 razy, a w szczególności po tym jak dłonie zmoczę. Skóra po zastosowaniu jest niezwykle sprężysta i elastyczna. Znika suchość i napięcie. Szybko się wchłania i pozostawia jedynie leciutką powłokę komfortu.




Kiedy skóra jest wyjątkowo mocno podrażniona i popękana często odczuwam pieczenie podczas aplikacji jakiegoś innego kremu. Przy produkcie Alterra tego problemu nie ma.




Jednak jeśli liczymy na mocną poprawę kondycji i regenerację skóry to nie uda się to przy użyciu tego kremu. On działa jedynie w chwili aplikacji nawilżając i uelastyczniając skórę i nic poza tym. Dlatego używam go w ciągu dnia, a na noc nakładam produkty mające na celu dogłębną regenerację (czyli te bardziej tłuste, które w ciągu dnia są niekomfortowe w noszeniu).




Krem nie ma wpływy długofalowego, ale doraźnie rodzi sobie świetnie i mogę go Wam polecić :)


Czytaj dalej

Na jaki kolor stawiasz w jesiennych stylizacjach paznokci ? - Revers - lakier do paznokci Solar Gel (efekt lakieru hybrydowego) nr 41 oraz Solar Gel Top Coat

Barwa dojrzałej wiśni



Odkąd pamiętam jesienny manicure zawsze kojarzył mi się z intensywnymi barwami. W tym uroczym sezonie królują u mnie zwykle czerwienie, odcienie borda i śliwki. Ostatnio zupełnie nie mam czasu na hybrydę, więc zastępuję ją standardowymi lakierami. Dzisiaj pokaże Wam duet, którym stworzyłam ten piękny mani ze zdjęcia poniżej. Mowa o lakierze do paznokci Revers Solar Gel (efekt lakieru hybrydowego) w numerze 41 oraz produkcie utwardzającym i wydłużającym trwałość, czyli Solar Gel Top Coat.




Nawet zwykły mani zaczynam od przemycia płytki paznokcia cleanerem i tak też zrobiłam w tym przypadku. Na oczyszczoną płytkę nałożyłam (uwaga) jedną warstwę lakieru ! Widzicie ten poziom krycia ?! Sama byłam w szoku. W planie miałam nałożyć dwie warstwy, ale gdy zorientowałam się jak kryje pierwsza to zrezygnowałam z drugiej. Pokrywając paznokcie jedną warstwą oszczędzam czas, a to dla mnie bardzo ważne, bo jedyna rzecz której nie cierpię w zwykłym lakierach to czas kiedy wysychają. Przed hybrydami używałam nagminnie zwykłych lakierów i wypróbowałam na prawdę mnóstwo marek z czego maksymalnie dwie mogły poszczycić się w miarę szybkim procesem zasychania lakieru.




W przypadku bordowego lakieru od Revers czas utwardzenia jest nadzwyczaj krótki... Może Was to zdziwi, ale po pomalowaniu drugiej ręki ta pierwsza była już sucha. Myślę, że proces trwa maksymalnie 3-4 minuty.




Po zaschnięciu lakieru nałożyłam Top Coat. Produkt rozprowadza się poprawię, jednak trzeba zwrócić uwagę na ilość i szybkość aplikacji. Zdecydowanie lepiej nałożyć mniej produktu, ponieważ zbyt duża ilość zaczyna rozpuszczać lakier skutkiem czego powstają smugi i prześwity. Aby temu zapobiec top należy rozprowadzić w miarę szybko. Tym razem wysychanie paznokci trwa już znacznie dłużej. Trzeba uważać by nie odbić sobie niczego na płytce. Mniej więcej po około 10-15 minutach mani jest mocno utwardzony i trwały.




Producent obiecuje, że lakier pociągnięty topem powinien utrzymać się do 10 dni. Ja po tygodniu zmyłam lakier, bo końcówki były już mocno starte i paznokcie wyglądały nieestetycznie. Mimo wszystko wydaje mi się, że trwałość wypadła znacznie lepiej niż w przypadku innych standardowych lakierów. 


Czytaj dalej

Marka sportowa tworzy linię wód toaletowych - Fila Italia woda toaletowa dla kobiet

Stonowana kwiatowa woń



W ubiegłym miesiącu przedstawiłam Wam moją propozycję zapachu idealnego na jesień. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy lubią zbyt słodkie aromaty, dlatego dzisiaj zdecydowałam się napisać Wam kilka słów o wodzie toaletowej Fila Italia. Kategoria zapachowa jest zdecydowanie przeciwna i może dotrzeć do innych odbiorców.

Poza bogatym asortymentem odzieżowym i obuwniczym marka Fila posiada także linie wód toaletowych. O czym szczerze powiedziawszy do niedawna nie miałam pojęcia. Fila Italia aktualnie można zakupić w Drogerii Rossmann w promocji za jedyne 53,99 zł. Cena regularna to 79,00 zł. Promka trwa do połowy października także osoby zainteresowane muszą się spieszyć.




Zapach zamknięty jest w szklanym flakoniku o klasycznym dość masywnym kształcie (pojemność 100 ml). Flakon zapakowany jest w tekturowe pudełeczko utrzymane w kobiecych barwach. Atomizer działa sprawnie i rozpyla dużą chmurkę.

Wodę toaletową Fila Italia ze względu na dość mocne i intensywne nuty zdecydowanie utożsamiam z zapachem na wieczorne wyjście. Będzie idealnym dopełnieniem kobiecości, odwagi i determinacji. Z pewnością odnajdą się w nim kobiety pewne siebie, dojrzałe i energiczne.




Niestety nie mogłam odnaleźć pewnego źródła dotyczącego nut zapachowych. Dlatego zdając się na swój nos mogę jedynie nakreślić, co czuje. Zdecydowanie na pierwszy plan wysuwa się woń kwiatów, która absolutnie nie jest słodka. Ponadto wyczuwam zapach, który kojarzy mi się z piżmem, bo dodaje kompozycji takiego bardziej wyrazistego wymiaru.

Woda w chwili rozpylenia wydaje się przytłaczająca. W ciągu dnia delikatnie traci na intensywności i zyskuje nową lekko mydlaną woń, która dodaje świeżości i nieco łagodzi aromat.




Jak wiecie nie rozpylam perfum na skórze (z racji uczulenia). Na odzieży utrzymuje się bardzo długo. Czasem wyczuwam je nawet następnego dnia.

Woda toaletowa Fila Italia nie zyskała miana moich ulubionych zapachów wbrew pierwszym zachwytom. Mimo wszystko lepiej czuję się w słodkich, świeżych, lekkich i zwiewnych kompozycjach. Zbyt mocne aromaty na dłużej niestety nie są dla mnie.


Czytaj dalej

Maksymalna ochrona i pielęgnacja ust oraz podrażnionej skóry ciała - duńska marka Ecooking lip balm oraz multibalm

Kosmetyki które można zjeść ?



Ostatnio coraz częściej w moje ręce wpadają kosmetyki organiczne o przejrzystych i naturalnych składach. Cieszę się, że na rynku jest coraz większy wybór wśród takich produktów. Jakieś dwa miesiące temu odkryłam nową zupełnie mi nieznaną duńską markę Ecooking food for your skin, która w swoim asortymencie posiada produkty tworzone z naturalnych składników. Niektóre z ich kosmetyków są jadalne !

Dzisiaj zrelacjonuje Wam jak używało mi się balsamu do ust Ecooking Lip Balm (almond oraz argan oil) pomegranate oraz wielofunkcyjnego balsamu, czyli Multibalm.




Zacznę od balsamu do ust, który zamknięty jest zgrabnym słoiczku o pojemności 15 ml, który gotowy jest do ponownego przetworzenia. Dostępny jest w Douglasie i kosztuje około 40 zł. Ma masełkowo-żelową konsystencję o świeżym słodkim zapachu. Prosto z opakowania pachnie wręcz jak guma balonowa. Dodatkowo różowy kolor produktu do złudzenia kojarzy się z gumą do żucia.




Balsam świetnie sprawdza mi się w codziennej pielęgnacji. Cienką warstwę nakładam w ciągu dnia, aby nawilżyć usta i je uelastycznić. Z kolei znacznie grubszą warstwę stosuje na noc by usta zregenerować i odżywić.




Produkt nie wchłania się całkowicie. Jest na tyle gęsty, że nie rozpływa się po kącikach ust i trzyma w miejscu gdzie został zaaplikowany. Bardzo długo pozostaje na wargach i sprawia że są elastyczne i gładkie. Przy używaniu tego produktu zapomniałam czym są spierzchnięte usta.

Jeśli lubicie owocowe balsamy do ust, które smakowicie pachną i sprawiają że usta stają się kuszące to serdecznie polecam ten produkt.




Multibalm to z kolei produkt o działaniu leczniczym do stosowania nie tylko na usta, ale także na suchą skórę łokci i pięt, a także na swędzące miejsca po ukąszeniu owadów.




Produktu zamknięty jest w podobnym słoiczku co balsam do ust, ale o większej pojemności (30 ml). Koszt to około 60 zł i również dostępny jest w Douglasie. Konsystencja przypomina mi taki już delikatnie skrystalizowany miodek. Ma specyficzny zapach, który porównałabym do wosku.




Dla mnie ten kosmetyk to istne wybawienie. Od wielu lat zmagam się z bardzo suchą skórą na dłoniach, która w sezonie jesienno-zimowym przeradza się wręcz w stany zapalne. Po konsultacji dermatologicznej wiem, że muszę dłonie mocno natłuszczać i nie dopuścić do popękania skóry.




Mutlibalm sprawdził mi się rewelacyjnie do tego zadania. Stosuje go głównie na noc, z uwagi na to, że jest to produkt bardzo tłusty. Aplikuje grubą warstwę balsamu, a w skrajnych sytuacjach nakładam bawełniane rękawiczki. Niesie ogromne ukojenie dla moich dłoni. Natychmiastowo nawilża, natłuszcza, uelastycznia i regeneruje. Nie wchodzi w reakcje z uszkodzonym naskórkiem.

Dzięki systematycznemu stosowaniu widzę że dłonie są w świetnym stanie. Bez żadnej pielęgnacji już pierwsze chłodniejsze dni sprawiłyby, że skóra stała by się popękana i czerwona.




Jak widzicie po zużyciu oba produkty są niezwykle wydajne i pomimo wysokiej ceny myślę, że warto w nie zainwestować. Znacie kosmetyki Ecooking food for your skin ?


Czytaj dalej

Czy antyperspirant bez soli i aluminium działa i sprawdzi się w wymagających okolicznościach ? - Bionsen, Caring Touch Deodorant 24h (Dezodorant damski bez soli i aluminium w sprayu)

Lekki niczym powietrze



Na kosmetyki do ciała szczególną uwagę zaczęłam zwracać będąc w ciąży. Uważałam by nie wcierać w skórę podejrzanych substancji. Pod lupę wzięłam także antyperspiranty. Wyrzuciłam te które zawierały aluminium i sól. Na ich miejsce wyszukałam produkty, które były wolne od tych składników i dawały mi psychiczną wolność w ich używaniu. Miałam spokojną głowę i nie musiałam martwić się, że nakładam na skórę coś, co może mi zaszkodzić.




Tej zasady trzymam się do dziś i kupując antyperspirant decyduje się na ten bez aluminium, soli, czy parabenów. Wybór na rynku jest coraz większy i nie muszę przywiązywać się do jednej marki. Podczas testów trafiłam na kilka porażek, które zupełnie nie radziły sobie w sytuacjach stresowych i zlana potem leciałam pod prysznic. Antyperspirant musi dawać mi poczucie komfortu i pewność, że nie zawiedzie mnie nawet w wymagających sytuacjach. Znalezienie takiego, który by to zapewniał i nie zawierał soli i aluminium nie jest proste.




Dzisiaj mam Wam do pokazania kosmetyk marki Bionsen, dezodorant bez soli i aluminium w spreju. Czy sprostał moim wymaganiom ? Sprawdźmy 😊


"DEZODORANT BIONSEN z japońskimi minerałami o działaniu pielęgnacyjnym dba o Twoją skórę, zapewniając długotrwałą ochronę. Dzięki formule z cynkiem i PCA* działa przeciwbakteryjnie i eliminuje nieprzyjemny zapach a dodatek witaminy E pielęgnuje skórę, która po zastosowaniu dezodorantu jest miękka i gładka. Delikatny i kobiecy zapach uzupełnia formułę wolną od aluminium i parabenów." więcej informacji na stronie Hebe.




Kosmetyk mieści się w standardowym spreju z atomizerem o pojemności 150 ml. Koszt to około 19 zł w Drogerii Hebe. Atomizer rozpyla ogromną chmurę produktu. Zapach jest nieco duszący, ale tylko podczas aplikacji. Tuż po staje się subtelny i lekki.




Antyperspirant osiada na skórze, delikatnie ją nawilżając i zmiękczając. Nie powoduje uczucia, że skóra pod pachami jest naciągnięta. Produkt utrzymuje świeżość i ogranicza pocenie na kilka długich godzin. W ciągu dnia wymaga ponownej aplikacji. Nie zauważyłam, żeby zostawił ślady na ubraniach




Świetnie sprawdza się zastosowany nawet po depilacji. Nie powoduje pieczenia, podrażnienia, ani nie uczula. Jest to jeden z lepszych dezodorantów bez soli, aluminium i parabenów jaki dane mi było sprawdzić na swojej skórze. 


Czytaj dalej

Kuszący zapach jesieni - Perfumowana Mgiełka do ciała BODY MIST PURE SENSATION Wild Plum & Fressia

Słodycz z nutką pikanterii



Bardzo lubię moment kiedy przemijają upały, a wieczory stają się coraz chłodniejsze. Kiedy w powietrzu czuć aurę nadchodzącej jesieni. Ten etap przemijającego niemalże roku nastraja mnie optymistycznie, uspokaja i wycisza umysł.

Wśród jesiennych zapachów mam kilka faworytów z tamtego roku, ale dziś chce Wam przedstawić moje ostatnie odkrycie. Perfumowana Mgiełka do ciała BODY MIST PURE SENSATION Wild Plum & Fressia o niesamowitym zapachu dzikiej śliwy przełamanym goryczką. Na stronie Revers wybór mgiełek jest spory i decydując się na swój zapach zaufałam intuicji. Jakże się sprawdziła ! Idealnie wpasowała się w mój nastrój i nadchodzącą piękną jesień.




"NUTY GŁOWY: Pomarańcze, Melon, Jabłko

NUTY SERCA: Śliwka, Frezja, Jaśmin, Brzoskwinia

NUTY BAZY: Truskawki, Piżmo, Wanilia" po więcej informacji zapraszam TUTAJ


Mgiełka zamknięta jest w plastikowej buteleczce z atomizerem o pojemności 210 ml. Buteleczka jest poręczna, a atomizer działa sprawnie i rozpyla dużą chmurę, która osiada niczym rosa.




Produkt rozpylam na ubraniach, bo skórę mam alergiczna, więc nie perfumuje ciała. Wystarczą trzy przyjemne chmurki by otulić się słodką wonią na długie godziny.

W momencie rozpylenia wyczuwam intensywną słodycz śliwki i brzoskwini. Kiedy zapach chwilę położy daje się wyróżnić spokojną woń jaśminu przełamaną piżmem. Mgiełka nie obciąża swoich charakternym zapachem, który jest lekki niczym piórko i nosi się bardzo przyjemnie.




Kompozycja zapachowa jest niezwykle owocowa i uroczo słodka, stworzona z kobiecą precyzją. Uważam, że mgiełka świetnie sprawdzi się zarówno na co dzień jak i na wieczorne wyjścia.


Czytaj dalej

Spacerem przez ogród pełen kwitnącej wiśni - Kwiatowo-piżmowa woda perfumowana dla kobiet NOU Cherry Blossom

Nou Cherry Blossom



Każda pora roku wiąże się u mnie ze zmianą perfum. Jesienią stawiam na słodkie, czasem nawet nieco orientalne zapachy. Zimą zwykle sięgam po bardziej intensywne i mocne. Wiosną po kompozycje kwiatowe, a latem ? Woń którą otulam się latem musi być lekka niczym piórko. Uwielbiam kwiatowo-owocowe połączenia ze słodką nutą. Dzisiaj chce Wam pokazać mój faworyt, który jest ze mną od 2 tygodni i cudownie odświeża w upalne dni.





"Romantyczny spacer zaczyna się pośród ogromnych peonii i soczystych brzoskwini, pośród których słychać łopot delikatnych skrzydeł motyli. Ogarnia cię spokój. Idziesz dalej kwiatowo-owocową aleją, rozkoszując się zachwycającym widokiem. Wydaje się, że za chwilę ogród się skończy, tymczasem odkrywasz nową ścieżkę. Tym razem delikatny powiew wiatru przynosi piękne zapachy kwitnących wiśni, jaśminu, róż i fiołków. A gdy ucichnie, poczujesz jeszcze piżmo i intrygujący zapach drewna.

NUTY ZAPACHOWE:
Nuta głowy: peonia, brzoskwinia
Nuta serca: kwitnąca wiśnia, jaśmin, róża, fiołek
Nuta bazy: piżmo, drzewo"*

* opis pochodzi ze strony Nou




Kiedy zapach układa się na skórze wyczuwam zdecydowane nuty kwitnącej wiśni. Cudowny słodkawy zapach 💓. Podczas noszenia wybija się woń jaśminu i peoni. Ostatnio jestem wielką fanką tych kwiatów i gdy kwitną piwonie mam je zawsze w domowym bukiecie. To miłe uczucie przenieść ten zapach na skórę i zatrzymać na dłużej.




Przed pierwszym użyciem obawiałam się, że piżmo może mi trochę przeszkadzać. Raczej w letnich kompozycjach staram się unikać intensywnych woni, które po pewnym czasie mnie męczą. Na szczęście nic podobnego nie ma miejsca. Piżmo jest wyczuwalne i obecne, ale nienachalne. 




Zapach Nou Cherry Blossom ma niezwykle subtelny charakter, ale nie brakuje mu pazura. Świetnie sprawdza się na co dzień jak i na wieczór. Wieczorem wystarczy użyć nieco więcej produkty, aby zbudować intensywność. Utrzymuje się około 6 h, po czym delikatnie się wytraca. 




Myślę, że zapach sprawdzi się zarówno na spotkaniu biznesowym jak i na romantycznej kolacji. 


Są tutaj fanki słodkawo kwiatowych woni ? 💮


Czytaj dalej

Codzienna pielęgnacja nigdy nie była przyjemniejsza - Efektima myjący mus do ciała (wyciąg z limonki & olej z awokado), peeling do ciała cukier & olej kokosowy oraz peeling do ciała sól & olej awokado

Przełam rutynę z nowościami Efektima 😺



Dawno (a może nigdy?) nie było u mnie recenzji produktów do mycia ciała. Mam tutaj na myśli żele pod prysznic lub płyny do kąpieli, ale także peelingi do ciała. Tego typu kosmetyki zużywam w ogromnych ilościach, więc stawiam na produkty dostępne, przede wszystkim, cenowo. Zwracam uwagę również na łatwość aplikacji i piękny zapach. Dlatego dzisiaj przychodzę do Was z moją opinią na temat nowości, które właśnie testuję 😻.




Jak zapewne zauważyliście na moim insta jakis czas temu wpadła mi w ręce paczka z produktami Efektima. W pierwszej kolejności swoją uwagę zwróciłam na myjący mus do ciała wyciąg z limonki i olej awokado. Nigdy dotąd nie miałam do czynienia z musem do mycia i byłam bardzo ciekawa jego działania. W paczce znalazłam jeszcze dwa peelingi do ciała. Wersje z cukrem i olejem kokosowym oraz z solą i olejem awokado. Wiem że w ofercie dostępne są 4 warianty, więc na pewno z czasem wypróbuję pozostałe.

Jesteście ciekawi jak sprawdziły się u mnie produkty Efektima? Zapraszam na wpis 😎.




Zacznę oczywiście od musu do ciała, który swoim egzotycznym zapachem przyćmił wszystkie produkty do mycia, jakie dotąd używałam. Wystarczy lekko zwilżyć skórę i wmasować mus w skórę.




Specyfik ma konsystencję mięciutkiej puszystej śmietanki, która pod wpływem wody zmienia się w jedwabisty krem. Kolorem przywodzi mi na myśl lody pistacjowe. Rozprowadza się bardzo gładko, pomimo tego, że nie wytwarza takiej typowej mydlanej piany.




Skóra po użyciu jest aksamitna, gładka, dobrze oczyszczona, a przy tym całkiem nieźle nawilżona.




Żałuję jedynie, że wydajność tego musu jest bardzo przeciętna. Koszt to około 20 zł za 200 ml.




Peeling cukier & kokos posiada mnóstwo grubych drobinek. Produkt jest bardzo gęsty, więc trzeba poświęcić nieco uwagi, aby dokładnie wmasować go w skórę. Podczas aplikacji uwalnia się subtelny, słodkawy zapach, który umila cały zabieg.




Polubiłam ten peeling właśnie za te grube drobiny, które rewelacyjnie złuszczają martwy naskórek i pozostawiają skórę bardzo dogłębnie oczyszczoną, a zarazem dobrze natłuszczoną. Zatem jeśli lubicie mocno ścierające peelingi do ciała to myślę, że warto w niego zainwestować.




Jedna saszetka, czyli 30 ml wystarcza na peeling całego ciała. Jej koszt to 5,59 zł - teraz w promocji w Rossmann.




Peeling sól & awokado ma podobną konsystencję i kolor jak poprzednik. Drobiny są trochę mniejsze niż w przypadku cukrowego. 




Po lewej: cukier & kokos - Po prawej: sól & awokado


Również świetnie złuszcza naskórek oraz bardzo mocno natłuszcza. Jeśli macie podrażniona skórę, bądź otarty naskórek możecie zaobserwować pieczenie. Ja podczas aplikacji miałam podrażnione dłonie i odczulam na nich lekkie pieczenie. Myślę, że to nie jest żaden defekt, bo peeling zawiera sól, więc dostanie się jej w jakąś ranę może wywołać podobne reakcje. Miejcie to na uwadze.




Podczas aplikacji można wyczuć bardzo przyjemną cytrusową woń. Podobnie jak poprzednik ma taką samą pojemność i identyczną cenę. 




Spójrzcie tylko na szatę graficzną tych produktów... kto by przeszedł obojętnie ? 😻


Czytaj dalej