Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejowanie. Pokaż wszystkie posty

Moja pielęgnacja włosów - włosing - olejowanie jedwabnym olejkiem Ecolab

Odświeżam kategorię z pielęgnacją włosów



Dawno nie było nic włosowego, więc postanowiłam troszeczkę odświeżyć tę kategorię wpisów na moim blogu. Cztery miesiące temu ponownie skróciłam włosy, o czym Wam nie wspomniałam, wiec przy okazji pokaże Wam również mają aktualizację włosową.

Swoją pielęgnację zaczęłam od olejowania na sucho nowym produktem. Mowa o jedwabnym olejku (intensywne wzmocnienie i wzrost) marki Ecolab (bądź też Eo Lab lub Eco Laboratorie - znalazłam ten produkt pod różnymi nazwami i nie wiem, która jest poprawna), który w zapasach mam już jakiś czas, ale dopiero dzisiaj będzie miał swoją premierę.

Olej zemulgowałam po upływie 2 h maską Kamilla Wax Colour Care Laboratorium Pilomax do włosów farbowanych na blond (o której już szykuje oddzielny post). Niewtajemniczonym w "emulgowanie" polecam wpis o tym jak krok po kroku olejować włosy. Następnie spłukałam maskę i rozprowadziłam normalizujący szampon Tołpa do włosów tłustych (nowość dla mnie) tylko na skórze głowy. Spłukałam i ponownie rozprowadziłam maskę na włosach na długości od ucha w dół na odciśnięte z wody włosy i dokładnie wmasowałam. Spłukałam wszystko i pozostawiłam do wyschnięcia. Zdjęcia zrobiłam następnego dnia w świetle dziennym bez użycia lampy.




Nie da się nie zauważyć, że są suche na końcach. Walczę z tym od kiedy zaczął się sezon noszenia kurtek. Są trochę odgniecione po spaniu, ale nie zwracajmy na to uwagi. Zauważyłam, że po użyciu olejku są bardziej błyszczące i sprężyste oraz zdecydowanie bardziej miękkie.




Moja aktualna długość totalnie mnie nie satysfakcjonuje. Mniej więcej od razu po ostatnim strzyżeniu stwierdziłam, że popełniłam błąd. Długość włosów do ramion, która jest bardzo wygodna niestety znudziła mi się na tyle, że jestem na etapie zapuszczania. Chciałabym powrócić do długości sprzed moich skrajnych cięć np jak w tym poście.


Może ktoś z Was poleci wcierkę na szybszy porost i zahamowanie wypadania ? :)


Czytaj dalej

Moja pielęgnacja włosów - olejowanie Your Natural Side masło migdał i kokos

Wielki powrót do olejowania kokosem 



Olej kokosowy sam w sobie potrafi zrobić niezłe spustoszenie na mojej głowie. Bardzo często olejowanie nim kończyło się u mnie szopą i włosy wyglądały znacznie gorzej niż przed aplikacją... Nie pamiętam kiedy ostatnio stosowałam go solo, więc musiało to być dawno temu. Dzisiaj sobie o nim przypomniałam, ale z racji że akurat w zapasach nie mam go w czystej postaci, postanowiłam użyć mieszanki dwóch olejków. Mam na myśli masło od Your Natural Side migdał i kokos. Jak nazwa wskazuje poza olejem kokosowym znajduje się w nim również olej migdałowy, który na prawdę bardzo lubię i świetnie sprawdza mi się w pielęgnacji włosów.




Zaczęłam od nałożenia olejku na suche włosy prawie od nasady aż po końce. Pominęłam skórę głowy. Włosy zawinęłam w koka i tak paradowałam przez jakieś 2 h. Po tym czasie zmoczyłam klaczki, odcisnęłam z wody i wmasowałam maskę Kallos banana. Następnie spłukałam i umyłam tylko skórę głowy szampanem Equilibra. Spłukałam pianę z włosów i po odciśnięciu wody ponownie wmasowałam odrobinkę maski. Spłukałam i pozostawiłam by wyschły.

Zdjęcia wykonałam następnego dnia rano w naturalnym świetle bez użycia lampy.




Spójrzcie tylko jak wyglądają włosy! Ja jestem zachwycona ! 💚 Są niesamowicie miękkie, lśniące, sprężyste i mięsiste. Połączenie tych dwóch olejków to po prostu bomba! Olej migdałowy wygładza i nadaje piękny połysk, a kokosowy zwiększa ich objętość dwukrotnie.


Ja jestem milion razu na TAK 💕 mieszanka kokos migdał od Your Natural Side zostaje wdrożona na stałe do mojej pielęgnacji 😻.


Czytaj dalej

Moja pielęgnacja włosów - olejowanie pewniakiem, czyli makadamia i awokado od Loton SPA Beauty Oil Therapy

Good hair day today



Obiecałam Wam, że maj będzie miesiącem intensywnej pielęgnacji włosów i... nic się nie zmieniło 😹. Wybaczcie, że nie wrzucam Wam tutaj miliona postów, ale po prostu mój plan regeneracji opiera się na tych samych krokach, więc nie widzę sensu, żeby pokazywać Wam cały czas to samo. Nie wykluczam przedłużenia planu pielęgnacji na kolejny miesiąc. Postaram się na koniec podsumować efekty i pokazać zdjęcia przed i po.

Od razu mogę Wam powiedzieć, że tym razem nie stawiam na zagęszczenie i walkę z wypadaniem. Mam wrażenie, że to w moim przypadku walka z wiatrakami. Im bardziej chce i się staram tym efekt jest mniejszy niż jeśli o tym zapomnę i nie zwracam uwagi... dziwne prawda ? 🙀

Ale do sedna... dzisiaj postawiłam na olej dobrze mi znany i ceniony, a mianowicie Loton SPA Beauty Oil Therapy makadamia i awokado. Uważam, że to jeden z lepszych produktów do olejowania włosów. Nie przebił moich ukochanych olejków od Wellness & Beauty (w tych linkach możecie zobaczyć efekty jakie wyciągam z włosów po olejowaniu wspomnianym produktem TU i TU i TU), ale jest bardzo bliski ideału.

P.S. dla tych co o olejowaniu wiedzą niewiele zapraszam na mój wpis dotyczący tego zagadnienia, wyjaśniający krok po kroku co i jak należy robić TUTAJ.

Olejek nałożyłam na suche włosy od ucha w dół ku końcówkom na 2 h. Po tym czasie zemulgowałam olej maska Kallos banana. To mój drugi słój tego wynalazku i na prawdę go sobie chwale 😻. Po dokładnym wmasowaniu maski we włosy spłukałam ją ciepłą wodą, po czym odcisnęłam włosy. Następnie umyłam skórę głowy szampanem Equilibra. Spłukałam i ponownie nałożyłam maskę mniej więcej od ucha w dół ku końcówkom. Wmasowałam przez moment i spłukałam. Odciśnięte włosy z wody potraktowałam moim ulubionym olejkiem w kremie z firmy Garnier.





Włosy schły naturalnie. Zdjęcia wykonałam dnia następnego w świetle dziennym. Kosmyki są nieco odgniecione po koczku, ale myślę, że to nie zaburzy efektu jaki uzyskałam. Spójrzcie tylko jak błyszczą... są cudownie miękkie w dotyku i tak aksamitne ! Jestem zachwycona 😻 Olej i tym razem mnie nie zawiódł !


Macie swoje sprawdzone sposoby na #goodhairday ? 😺


Czytaj dalej

Poradnik Blondynki - Jak poprawnie olejować włosy ? - Mój sprawdzony sposób olejowania włosów

6 kroków do pięknych włosów

Źródło

Nie spodziewałam się, że jest takie zapotrzebowanie na wpis wyjaśniający jak krok po kroku olejować włosy ! Napływające do mnie zewsząd pytania zmobilizowały mnie do stworzenia tego krótkiego poradnika ❣ Już kiedyś napisałam post o olejowaniu TU jednak mam wrażenie, że jest on mocno nieaktualny i zdecydowanie za mało w nim szczegółów. Dobór olejków i metody olejowania zostawiam Waszej inwencji twórczej. Jeśli jeszcze nie znalazłyście idealnej metody dla siebie, albo wciąż szukacie odpowiedniego oleju to zerknijcie w link powyżej (tam pokrótce wyjaśniam te kwestie). 

Dziś chcę Wam przedstawić mój niezawodny, stosowany od lat i moim zdaniem jeden z szybszych i łatwiejszych sposobów olejowania.

Zatem ! Bierzmy się do pracy !




1. Zaczynam od rozczesania włosów. Następnie wyciskam na dłoń pompkę mojego ulubionego olejku makadamia, czyli dostępnego w Rossmannie Loton Spa & Beauty Oil Therapy. Rozsmarowuje w dłoniach i nakładam na włosy począwszy od końcówek. Stopniowo w górę - mniej więcej do połowy włosów lub aż do ucha. Dokładam kolejną pompkę oleju do momentu, aż uzyskam porządny efekt. Zazwyczaj zużywam około 4 pompki. Włosy odpowiednio naolejowane powinny być lekko tłuste, ale nie takie opływające olejem. Czas trwania zabiegu to w moim przypadku 1-2 h.




2. Po upływie wyznaczonego czasu całe włosy łącznie ze skórą głowy mocze letnio-ciepłą wodą. Odciskam z wody i w miejsce gdzie znajdował się olej nakładam łyżkę maski do włosów. Zazwyczaj używam Kallosów, bo są idealne do emulgowania oleju. Jedna wskazówka dla Was przy wyborze maski - do zmywania oleju najlepiej wybrać maskę, która po nałożeniu na włosy i pocieraniu nadaje poślizg i nawet delikatnie się pieni. Jeśli maska jest tępa po nałożeniu na włosy raczej nie uda się nią wymyć oleju. Narobi więcej szkód niż pożytku, bo dodatkowo splącze włosy przy pocieraniu.




3. Kiedy maska jest już na włosach zaczynam pocierać włosy, żeby dokładnie ją rozprowadzić. Wygląda to mniej więcej tak jakby pocierało się ręce na mrozie, z tą różnicą, że pomiędzy dłońmi są włosy. Takie wprasowywanie maski trwa u mnie jakieś 2-3 minutki. Po wprasowaniu od razu płukam włosy i skórę głowy letnio-ciepłą wodą. Olej został już zmyty.




4. Kolejnym krokiem jest umycie skóry głowy. Po lekkim odciśnięciu włosów z wody nakładam szampon na skórę i masuje kilka chwil starając się nie szorować włosów na długości. Kiedy olejuje włosy unikam szamponów z silnymi detergentami, bo wypłukują olej, który zdążył dopiero co wniknąć. Z produktów o delikatniejszym składzie polecam żel Facelle, ale sprawdźcie też TE szampony. Spłukuję szampon letnią wodą.




5. Następnie na mocno odciśnięte włosy z wody nakładam tą samą maskę, co poprzednio. Użycie po raz drugi maski uważam za nieodłączny element mojej pielęgnacji. Pomaga w rozczesaniu włosów, które po myciu mogą być splatane. Po nałożeniu w zasadzie od razu ją spłukuję.




6. Ostatni krok to spłukanie WŁOSÓW zimną wodą. Podkreśliłam WŁOSÓW, bo nie dotyczy to skóry głowy. Zimna woda zamyka łuski włosów, które dzięki temu są gładsze, bardziej błyszczące i zdecydowanie łatwiejsze w rozczesaniu. Nie należy polewać zimną wodą skóry głowy, bo wiąże się to z szybszym przetłuszczaniem, ale nie tylko. Zbyt zimna, a także zbyt gorąca woda może powodować łupież i inne problemy skórne. Dlatego warto zachować ostrożność.


Moja dawna długość :) aktualnie mam włosy do łopatek


Częstotliwość olejowania w moim przypadku jest bardzo zróżnicowana. Staram się, żeby olej lądował na włosach przynajmniej raz w tygodniu. Są chwile, że czasu mam nieco więcej i mogę sobie pozwolić na olejowanie nawet co drugie mycie.




Pamiętajcie, że włosy przesycone olejem, zatem takie które mają go za dużo i za często będą protestować. Zazwyczaj zwijają się w strąki, są oklapnięte i pomimo mycia wyglądają na tłuste. Warto wtedy na jakiś czas zrezygnować z oleju i oczyścić włosy szamponem z silnym detergentem. Polecam Wam TE, a przede wszystkim peelingujący szampon Anwen 💖




Mój system udoskonalałam długi czas. Kiedy uczyłam się olejować popełniłam wiele błędów, które dopiero po pewnym czasie sobie uświadomiłam. Wiedza, którą dzisiaj się z Wami dzielę wynika z mojego długoletniego doświadczenia. Jak to poważnie zabrzmiało 😆


MAM nadzieję, że mój Poradnik wyjaśnił Wam zawiłości olejowania i będę bardzo szczęśliwa jeśli po tą metodę na piękne włosy będziecie sięgać teraz o wiele częściej !


Dzielcie się swoimi doświadczeniami ! Czekam na Wasze relacje z olejowania na instagramie pod hasztagiem #olejowaniejestfajne 

pozdrawiam Szmaragdowy Deszcz 💋


Czytaj dalej

Moja pielęgnacja włosów - olejowanie Wellness and beauty mango papaja

Regeneracja -> czas... start !





W ostatnim poście z wizyty w salonie fryzjerskim (TU) wspomniałam Wam, że moje włosy po koloryzacji wymagają intensywnej pielęgnacji. Nie czekałam długo i za ich naprawę wzięłam się od razu. Oczywiście z pomocą przyszły mi jak zawsze oleje. A dokładnie jeden - Wellness & Beauty mango i papaja. Żeby mieć pewność powodzenia misji sięgnęłam po produkt dobrze mi znany i tolerowany. Testuje go już dłuższy czas i wiem, że moje włosy go uwielbiają :D. 





Takim oto sposobem dzisiaj zafundowałam moim włosom olejowanie wspomnianym wyżej olejkiem, który nałożyłam na suche włosy od nasady aż po końce, pomijając skórę głowy. Olej zemulgowałam maską jagodową Kallos po około 3 h. 





Następnie skórę głowy umyłam szamponem Delia Cameleo Anti Damage, spłukałam i nałożyłam ponownie na długość włosów maskę Kallos, aby mieć pewność, że olej został dokładnie usunięty. Na koniec wszystko spłukałam.





Włosy zabezpieczyłam jedwabiem z Delia i pozostawiłam do naturalnego wyschnięcia. Zdjęcia zrobiłam na drugi dzień od mycia w świetle naturalnym bez użycia lampy. Włosy są miękkie, lśniące, puszyste, ale dociążone. Może jeszcze niepowalające, ale to kwestia czasu :D trzymajcie kciuki !





W ruchu :)




Wydaje mi się, że końcówki kwalifikują się już do podcięcia, ale wstrzymam się jeszcze chwilę :). Jak Wam się podoba efekt ? :D


Czytaj dalej

Moja pielęgnacja włosów - olejowanie olejem ryżowym

Olejowanie - emulgowanie - zabezpieczanie




Dawno nie było moich eksperymentów i codziennego cudowania z włosami, a więc nadrabiam :). Dzisiaj pokażę Wam efekty olejowania moim ryżowym ulubieńcem. Wspominałam już o nim TUTAJ, a TU i TU pokazywałam jak sprawdza się w połączeniu z innymi olejami, a także z substancjami nawilżającymi. Mam nadzieję, że Wam się nie znudził, bo ja go wręcz uwielbiam !

Od czego zaczęłam? Naolejwałam włosy od skóry aż po same końce olejkiem ryżowym. Tym razem nie pominęłam skóry głowy i wykonałam delikatny masaż palcami z odrobiną olejku. Następnie przez 2 h przysiadłam do laptopa i naskrobałam dla Was aż dwa posty ;D. 

Po tym czasie udałam się do łazienki zmyć z głowy tłuszczyk. Zaczęłam od emulgowania oleju i do tego zadania świetnie posłużył mi Kallos Omega. Kolejnym etapem było dwukrotne mycie (tylko) skóry głowy szamponem Alterra. Po spłukaniu szamponu jeszcze raz wprasowałam w długość włosów maskę Kallos Omega. Po czym również spłukałam i odsączyłam włosy z wody. Same końcówki zabezpieczyłam moim ulubionym serum do włosów od Eveline, o którym pisałam TU. Gdy włosy lekko podeschły spryskałam je czarną mgiełką Gliss Kur, którą dopiero zaczęłam testować. Schły naturalnie i rozczesałam je dopiero po całkowitym wyschnięciu.





Moim zdaniem włosy prezentują się świetnie :) bardzo łatwo się rozczesały (to pewnie zasługa maski) i są niezwykle miękkie w dotyku. Ładnie błyszczą i mienią się w słońcu czego chyba nie uda Wam się dostrzec, bo zdjęcia zrobiłam dopiero późnym popołudniem :/. 







Mimo to włosy fajnie się układają, są gładkie, a końcówki zdyscyplinowane. Da się zauważyć, że kłaczki są dobrze nawilżone i nabłyszczone. Od razu uprzedzę Wasze pytania - nie, taka pielęgnacja nie obciążyła i nie przyspieszyła przetłuszczania włosów :).


Dzisiejszy post jest trochę zaległy, bo aktualnie moje włosy przeszły "niewielką" metamorfozę, ale zobaczycie ją dopiero za jakiś czas :). Póki co zostawiam Was z postami, które naprodukowałam na czas mojej zbliżającej się nieobecności :)


Czytaj dalej

Poradnik Blondynki - A co z pielęgnacją włosów blond w zimie?

Zimowy plan pielęgnacji włosów blond i nie tylko


Źródło


Ciepłe kurtki, wysokie kołnierze, szaliki, grube swetry, czapki, mróz, śnieg i silny wiatr. To wszystko kojarzy nam się z zimą. Dla jednych to bardzo klimatyczna pora roku, a dla innych zmora życia z długimi włosami :-) jak więc sobie radzić z pielęgnacją włosów, gdy zima w pełni? Przedstawię Wam dzisiaj kilka wskazówek.


1. Spinanie włosów.



Myślę, że nie jest to bardzo odkrywcze, ale często o tym zapominamy. Gdy wychodzimy z domu należy upiąć włosy. Nieważne, czy to koczek czy warkocz, ważne żeby włosy były spięte i nie ocierały o szalik i kurtkę. Upięcia powinny być lekkie, żeby nie ciągnęły zanadto skóry głowy. W tym sezonie sama początkowo o tym zapomniałam. Niezbyt korzystnie wyglądam w czapce, jeśli włosy są pod nią schowane. Biorąc jednak pod uwagę wszystkie za i przeciw zdecydowałam, że po pierwsze nie zrezygnuje z czapki (bo już jestem chora), a po drugie zmobilizuję się i będę upinać włosy. Bo dzięki temu nasze kosmyki mniej się kruszą i rozdwajają, a także są mniej podatne na uszkodzenia mechaniczne. Ponadto przedzieranie się przez śnieg i inne harce zimowe są znacznie wygodniejsze, gdy włosy nie fruwają wokół twarzy :). 





2. Zabezpieczanie końcówek.



Również nie należę do najbardziej systematycznych w zabezpieczaniu końcówek, ale staram się pamiętać o tym przynajmniej po każdym myciu. Na wilgotne włosy należy zaaplikować ulubione serum. Ja ostatnio męczę się z olejkiem Alterra (recenzja wkrótce), ale Wam polecam np. orientalne olejki Marion, serum Stapiz Argan'de, jedwab Natura Silk, czy ten z Green Pharmacy. Jedna pompka wystarczy. Przy tej pogodzie nie zaszkodziłoby stosować serum dwa razy dziennie, ale wiem, że posiadaczki włosów cienkich i rzadkich mogą tą intensywnością łatwo obciążyć swoje kłaczki. Częstotliwość zatem każdy musi dopasować do siebie. O tym jak poprawnie zabezpieczać włosy pisałam TUTAJ.






3. Olejowanie włosów.



Nie zapominamy o regularnym olejowaniu. Włosy są osłabione, a olej dostarcza im mnóstwo substancji odżywczych, nawilża i uelastycznia. Nie rezygnujmy z niego ! Ostatnio moim ulubionym jest miks olejków z Wellness & Beauty (Ten i Ten). Mogę Wam również polecić oliwkę Baby Dream fur mama, olej makadamia, olej kokosowy, czy oliwa z oliwek. Macie swoje ulubione oleje? Teraz jest dobry czas by po nie sięgnąć. Przynajmniej raz w tygodniu fundujemy sobie olejowanie na 1-3 h.


4. Maski emolientowe.



W sezonie zimowym można nawet zrezygnować z odżywek i zastąpić je lekkimi maskami. Po myciu nakładamy choćby na krótką chwilkę odrobinę maseczki i spłukujemy. Włosy będą zdecydowanie bardziej zabezpieczone niż po odżywce, łatwiej się rozczeszą i będą pięknie błyszczeć. Najlepiej jednak zostawić maskę po myciu przynajmniej na 30 min dwa razy w tygodniu. Wtedy substancje odżywcze będą miały czas, aby wniknąć we włosy, a efekty będą trwalsze. Oczywiście pamiętamy o regularnym oczyszczaniu włosów z nagromadzonych substancji.

Nie odmawiajmy sobie także miksów masek i ich tuningowania. Polecam Wam tanie i łatwo dostępne emolientowe Kallosy, np. Banana, Blueberry, czy Omega. 


5. Nawilżanie.




Kiedy grzejnik aż kipi z gorąca, a powietrze jest tak suche, że gardło odmawia posłuszeństwa, a nasza skóra sypie się i łuszczy, sięgamy po balsam nawilżający do ciała czy szklankę wody by ugasić pragnienie. Tak samo jest w przypadku włosów. Nie możemy zapomnieć o ich nawilżaniu. Ja upodobałam sobie kilka produktów, które są proste i szybie w użyciu. 

Pierwszy z nich to aloes i najchętniej robię z niego płukankę. Po umyciu włosów i spłukaniu odżywki / maski zanurzam włosy w płukance, na którą składa się 1 litr wody i 1-2 łyżki stołowe aloesu. Później odciskam włosy z wody i już nie spłukuję aloesu. 





Drugi, trochę bardziej skomplikowany, to siemię lniane. Gotuję wywar z nasion lnu (1 szklanka wody i duża łyżka nasion), następnie przecedzam i czekam aż powstały żel przestygnie. Glutka mieszam z ulubioną maską w proporcji 1:1 i nakładam na umyte włosy na 30 min. Później płukam i gotowe. 

Mam nadzieję, że choć trochę moje pomysły Was zainspirują i tak jak ja przyłożycie się do dbania o włosy, tym bardziej teraz - zimą.

Trzeba jakoś przezimować i przeczekać czas nieprzychylny włosomaniaczkom :-)



Czytaj dalej

Olejowanie włosów olejkiem kokosowym Etja

Olej z miąższu kokosa Etja




Moja ulubiona Vatika kokosowa skończyła mi się już tak dawno temu, że całkiem zapomniałam o wspaniałych efektach jakie dawała na moich włosach. Wygrzebałam z otchłani moich zbiorów inne oleje m. in. ryżowy czy oliwkę dla dzieci Baby dream i głównie z nich korzystałam. Jednak kokos to olej, który moje włosy bardzo lubią i nie mogłam długo zwlekać z zakupem nowego egzemplarza. Uzupełniłam zapasy i tak oto dzisiaj przedstawiam efekty olejowania olejem kokosowym z firmy Etja.

Zdecydowałam się na olejowanie na sucho. Wypróbowałam wiele metod olejowania i ciągle wracam do tej na sucho. Mimo wszystko wygodna przezwyciężyła kreatywność :-).

Nałożyłam mniej więcej 1 łyżkę stołową oleju na włosy od ucha w dół. Po 2 h skórę głowy umyłam szamponem Baby Dream (znowu podjęłam się testów) metodą kubeczkową (o której pisałam TU), a olej zemulgowałam maską Seri Farcom z olejem arganowym.

Po myciu, gdy włosy były jeszcze mokre zauważyłam, że są bardzo miękkie. Gdy wyschły efekt miękkości pozostał, a dodatkowo włosy nabrały objętości, są gładkie i dociążone. Tylko końcówki nie chciały "pozować" do zdjęcia i trochę fruwały, ale na szczęście po godzinie dostosowały się do moich standardów :-).

Na zdjęciach moja aktualna długość włosów. Zdjęcia zrobione bez użycia lampy, w świetle naturalnym.









Stosujecie olej kokosowy w pielęgnacji włosów ? :-)


Jesteście ciekawi co u mnie?? Zapraszam Was na mojego...

... fejsa ...

i


... insta ... :)


Czytaj dalej

Olejowanie i nie tylko z Wellness and Beauty

Wellness & Beauty z olejem jojoba i masłem shea






Moi stali czytelnicy dobrze wiedzą, że to nie jest mój pierwszy olejek z tej firmy :-). Tych niewtajemniczonych zachęcam do przeczytania o wersji z olejem sezamowym i ekstraktem z wanilii - TUTAJ. Ten dzisiejszy właśnie dobija do dna, więc myślę, że to właściwa pora na recenzję.







Opis produktu:



Olej Jojoba to drogocenny ciekły wosk, otrzymywany z nasion krzewu simondsii kalifornijskiej, znanej jako Jojoba. W połączeniu z bogatym w wartościowe składniki masłem Shea, olejem migdałowym i olejem z nasion bawełny, a także witaminą E, wspomaga gospodarkę wodną skóry, sprawiając, że staje się ona delikatna, miękka i gładka. Dodatkowym atutem olejku jest to, że szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy na skórze.







Cena: ok. 10 zł za 150 ml w Rossmann




Skład:




Helianthus Annus Seed Oil (olej z nasion słonecznika - zawiera kwas linolowy i witaminę E; regeneruje, zapobiega odparowywaniu wody), Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy - zmiękcza, nawilża, działa przeciwzapalnie, przeciwgrzybiczo i antybakteryjnie), Parfum (zapach), Tocopheryl Acetate (przeciwutleniacz/antyoksydant - opóźnia procesy starzenia, zapobiega utracie wody), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea - nadaje połysk, wygładza, zmiękcza, działa regenerująco i nawilżająco; zapobiega odparowywaniu wody), Gossypium Herbaceum Seed Oil (olej z nasion bawełny - odbudowuje, nawilża, odżywia, zmiękcza i łagodzi podrażnienia; antyoksydant), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba - natłuszcza, zmiękcza i łagodzi podrażnienia; działa przeciwzapalnie i odżywczo), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów - zawiera witaminę A, B1, B2, B6, D, E; nawilża, regeneruje, zmiękcza i wygładza), Tocopherol (witamina E, antyoksydant - hamuje procesy starzenia, zapobiega utracie wody)



Opakowanie i konsystencja:





Olejek znajduje się w plastikowej, przezroczystej buteleczce z pompka. Pompka jest sprawna i bardzo wygodna, można ją przekręcić i wtedy nie wycieknie nam ani kropelka np. podczas podróży. Konsystencja olejku jest identyczna jak w wersji z olejek sezamowym, czyli porównywalna do innych olei, ale tych rzadszych. Kolor - słomkowo-żółty.





Działanie:

Moja opinia będzie w dużej mierze oparta na porównywaniu go z wersją sezamowa.

Na pewno się nie zawiodłam. Olejek świetnie nadaje się do olejowania co możecie zobaczyć TU i TU i TU. Dodaje go również do masek i serum olejowego. Właściwie dodaje go do wszystkiego co nakładam na włosy :).

Świetnie nawilża, dociąża i nabłyszcza włosy. Po użyciu włosy są bardzo miękkie i zregenerowane.




Takie miksy olejków zawsze sprawdzały się u mnie lepiej niż jeden olej solo. Włosy naciągają to czego potrzebują z poszczególnych olejów przez co efekt zawsze mnie zadowala.

Zabezpieczam nim włosy, ale jedna pompka to zdecydowanie za dużo także nawet nie próbujcie nakładać takiej ilości bo będziecie zmuszone umyć włosy :-). U mnie wystarczy nałożyć 1-2 krople na mokre włosy w same końcówki. Równie dobrze sprawdza się jak mieszam 1-2 kropelki z serum do zabezpieczania.




Stosuje go nie tylko do włosów, ale także, zgodnie z przeznaczeniem, do ciała, a także na podrażniona i popękana skórę dłoni. Wykazuje silne działanie regenerujące, nawilżające i ochronne. Wnika w skórę, więc nie trzeba się martwić, że pozostawi tłustą warstwę.

Uważam, że skład jest znacznie lepszy od wersji z sezamem, ponieważ nie mamy tak dużej ilości konserwantów ani potencjalnych alergenów. Lecz mimo wszystko tytułowy olej jojoba występuje dopiero po oleju ze słonecznika, rycynowym i oleju z nasion bawełny. Trochę to oszukiwanie klienta, ale wybaczam, bo efekty są zadowalające.




Zapach ma zupełnie inny niż sezamowy lecz równie piękny i bardzo lubię, gdy utrzymuje się na włosach :-).

Z kolei jeśli chodzi o działanie to mam wrażenie, że olej z sezamem spisywał się ciut lepiej. Chodzi mi o tą jedną jedyną różnice - sypkość. Włosy po jojoba są mięciutkie, ale brakuje im sypkości i sprężystości, co bez problemu można osiągnąć używając W&B z sezamem.





Ogólnie decyzja była trudna, ale olejek Wellness & Beauty z olejkiem jojoba i masłem shea oceniam: 9/10.



Lubicie olejki Welnness & Beauty?? :)




Czytaj dalej