Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kremowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kremowanie. Pokaż wszystkie posty

Efekty kremowania włosów codziennie przez 10 dni - Krem do ciała Isana chia babassu

10 dni kremowania




Pamiętacie moje ostatnie zachwyty nad kremowaniem TUTAJ? Jakiś czas temu na półkach Rossmanna znalazłam to cudeńko z Isany. I oczywiście przepadłam. Pokażę Wam dzisiaj efekty codziennego kremowania włosów przez 10 dni. Zdjęcia podzieliłam na etapy. Zatem zobaczycie moje włosy po jednym zabiegu, czterech, siedmiu i dziesięciu. Zaznaczę, że podczas tego eksperymentu kremowanie włosów odbywa się u mnie przed każdym myciem na minimum jedną godzinę do maksymalnie dwóch. A że myje włosy prawie codziennie całe przedsięwzięcie nie zajęło mi dużo więcej niż dwa tygodnie. Do mycia używam za każdym razem tego samego szamponu - Equilibra. Szamponem myję tylko skórę głowy, a długość maską Kallos Omega. 

Zaczniemy oczywiście od samego kremu. Jak zawsze rozszyfrowałam dla Was skład.




"Krem do ciała z olejem babassu i olejem z nasion Chia (Szałwii Hiszpańskiej) oraz gliceryną stanowi optymalna pielęgnację suchej skóry. Wysoce skuteczny pantenol polepsza zdolność skóry do wiązania wody, chroniąc w ten sposób przed jej utratą i w konsekwencji wysuszeniem. Krem do ciała szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy."

Aqua (woda), Glycerin (gliceryna - nawilża), Glyceryl Stearate Se (emulgator - tworzy film, zapobiega odparowywaniu wody, zmiękcza, wygładza, nawilża), Ethylhexyl Stearate (emulgator pochodzenia roślinnego - nawilża, natłuszcza, zmiękcza, wygładza), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy - odżywia, nawilża, kondycjonuje, wygładza), Butylene Glycol (nawilża, ułatwia penetrację składników w głąb skóry, rozpuszczalnik), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea - naturalny filtr UV, chroni, nawilża, nadaje połysk, zmiękcza, wygładza i nawilża), Cetyl Alcohol (emolient - tworzy film, nawilża), Phenoxyethanol (konserwant), 




Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe - wygładza, chroni przed przesuszeniem), Salvia Hispanica Seed Oil (olej z nasion chia - poprawia elastyczność, nawilża, regeneruje), Orbignya Oleifera Seed Oil (olej babassu - nawilża, zmiękcza), Panthenol (prowitamina B5 - nawilża, koi, regeneruje), Sodium Hydroxide (regulator pH), Carbomer (zagęstnik), Parfum (zapach), Glyceryl Stearate Citrate (emulgator pochodzenia roślinnego), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant, łagodny humektant), Tetrasodium Glutamate Diacetate (antyoksydant pochodzenia roślinnego), Tocopherol (witamina E - antyoksydant, wzmacnia, nawilża, hamuje wypadanie włosów), Alpha-Isomethyl Ionone (zapach).




Kremik przeznaczony jest do pielęgnacji ciała, co wcale nie zniechęca mnie do użycia go na włosy ;). Skład bogaty jest w substancje natłuszczające i nawilżające zatem idealnie sprawdzi się w pielęgnacji włosów. Moje kosmyki w ostatnim czasie są nieco suche i matowe, brak im nawilżenia i blasku. Czy ten produkt poradzi sobie z takimi problemami? Patrząc na skład -  zdecydowanie tak.


Wrażenia po pierwszym użyciu.



Włosy są niezwykle miękkie i miłe w dotyku. Nabrały blasku. Czuprynka jest lekka i odbita od nasady pomimo tego, że krem nakładałam bardzo wysoko. Włosy nie są spuszone, a puszyste. Nie widać obciążenia. 


Wrażenia po czwartym użyciu. 



Nie mogę wyjść z podziwu ! Włosy prezentują się tak rewelacyjnie, że ciągle chodzę do lustra i je oglądam :). Dzisiaj wystarczyła im tylko godzinka trzymania kremu by osiągnąć ten niesamowity efekt gładkości i miękkości. Zobaczcie na końcówki <3 idealnie dociążone !


Wrażenia po siódmym użyciu.



Dzień przed siódmym kremowaniem musiałam oczyścić włosy, bo były już trochę obciążone. Następnego dnia odbyło się kremowanie i takie mamy efekty ! Idealna tafla, bardzo błyszcząca i miękka. 


Wrażenia po dziesiątym użyciu. 



Tym razem włosy zaprotestowały. Na zdjęciu są trochę niesforne i suche, a w dotyku niezwykle miękkie. Końcówki sterczą, są słabo nawilżone i wyglądają źle. Zatem wnioskuję, że taka częstotliwość jest dla nich zbyt duża.

Z całego eksperymentu wynika, że krem sprawdził się bardzo dobrze, a kluczem do idealnej tafli po kremowaniu jest częstotliwość stosowania kremu. U mnie najlepiej sprawdza się do tygodnia, a później należy zrobić przerwę lub zmienić sposób pielęgnacji. Podejrzewam, że dla każdego będzie to sprawa indywidualna. 


Na którym zdjęciu włosy podobają Wam się najbardziej ? :)


Czytaj dalej

Poradnik Blondynki - Sprawdzony sposób na zregenerowanie włosów - kremowanie


Kremowanie włosów




Nie raz i nie dwa wspominałam Wam na blogu o regularnym kremowaniu włosów. Przykładacie się? Próbujcie? Jeśli nie to mam nadzieję, że tym wpisem Was przekonam.


Kremowanie włosów nie jest tak znane jak olejowanie, o którym słyszał już chyba każdy. Na początek wspomnę o produktach, jakich używać. Mamy tutaj spory wybór.



Czym kremować włosy?

- kremem do ciała
- balsamem do ciała
- masłem do ciała
- kremem do rąk


Firmy nie mają większego znaczenia, ważne żeby produkt, którego chcemy użyć miał w składzie olejki i substancje nawilżające.


Jak kremować włosy?

Ja preferuje i polecam również Wam kremowanie włosów na sucho. Należy dokładnie rozczesać włosy, podzielić na partie (ja dziele przeważnie na dwie) i rozprowadzić krem równomiernie na włosach. Produkt rozprowadzam na całych włosach, ale pomijam skalp. Zawsze nakładam krem mniej więcej jakieś 5 cm od skóry głowy, żeby nie obciążyć włosów u nasady i nie przyspieszyć przetłuszczania.





Ile kremu użyć do kremowania włosów?

Na to pytanie Wam nie odpowiem, bo każdy ma inną długość i gęstość włosów. Mogę jedynie zasugerować, że dokładnie nakremowane włosy powinny być lekko wilgotne, tłustawe - ale niemokre. Jeśli użyjecie zbyt dużej ilości zmycie kremu może być kłopotliwe. Ja używam około 2-3 łyżki na całe włosy.

Nakremowane włosy zawijam w koczka. Można też zawinąć włosy w ręcznik i/lub nałożyć czepek, żeby wytworzyło się ciepło, które ułatwi penetracje substancji z kremu w głąb włosa.


Jak długo kremuje się włosy?

Optymalne trzymanie kremu na włosach to moim zdaniem 1-2 h. Poniżej godziny raczej nie zobaczymy efektu. Z kolei powyżej dwóch godzin możemy skończyć z obciążonymi włosami zbijającymi się w strąki.




Jak zmyć krem z włosów?

Ja ułatwiam sobie to zadanie i zwyczajnie emulguje krem. Zaraz wyjaśnię, co mam na myśli. Pierwsza rzecz, którą wykonuję po skończeniu kremowania to mycie. Ale uwaga ! Myje tylko skórę głowy. Mocze włosy i spieniam szampon tylko w skalp. Gdy już dokładnie umyje skórę spłukuje szampon i zabieram się za emulgowanie kremu.

Potrzebna mi do tego maska do włosów, która nadaje się do mycia, czyli taka która w składzie posiada delikatne substancje myjące. Jak sprawdzić która to? Zauważyłyście, że czasem gdy nakładamy maskę na włosy i ją wprasowujemy to zaczyna się delikatnie pienić, a dłonie suną po włosach niczym po maśle? To właśnie ta maska :-).




A więc na odciśnięte włosy nakładam taka maskę i wprasowuje ją we włosy przez 2 minutki. Ostatni etap to płukanie i gotowe !


Jak na pewno nie zmywać kremu z włosów?

Odradzam mycie włosów po kremowaniu szamponem. Zwyczajnie wypukamy wszystkie substancje z kremu, które zdążyły wniknąć i zabezpieczyć włosy.


Jak często kremować włosy?

Ze swojego doświadczenia wiem, że systematyczność jest bardzo ważna. Niedawno skończyłam miesiąc z kremowaniem włosów przed każdym myciem. Efekt był całkiem ciekawy mniej więcej do połowy miesiąca. Włosy nabrały blasku i objętości, były sypkie, i bardzo miękkie. Po połowie miesiąca włosy zrobiły się mega obciążone i smętnie zwisały, co poskutkowało zmniejszeniem objętości. 




Myślę, że dwa razy w tygodniu przed myciem przez co najmniej miesiąc to optymalny czas dla kremowania włosów. Po takim czasie można liczyć na zadowalające efekty pod warunkiem, że dołączymy do tego jeszcze inną pielęgnację.


Kiedy zaprzestać kremowania włosów?

Tak jak wspomniałam wyżej. Gdy zobaczymy, że włosy są obciążone, zbijają się w strąki, brak im blasku. Wtedy czas na dokładne oczyszczanie włosów z nadmiaru substancji. Potrzebujemy szamponu, o krótkim składzie, w którym na początku znajdziemy SLS - silny detergent myjący. Skład szamponu powinien być pozbawiony olejów i nawilżaczy.


Jakie są efekty kremowania włosów?

Włosy po kremowaniu są wizualnie grubsze, a przynajmniej takie sprawiają wrażenie. Towarzyszy im sypkość i objętość. Pięknie błyszczą i odbijają światło. Ponadto są miękkie w dotyku. 




Tak na marginesie. Zauważyłam, że moja seria Poradnik Blondynki cieszy się dużym zainteresowaniem i powiem Wam szczerze, że uwielbiam dzielić się z Wami moimi radami. Nie tylko pisanie sprawia mi ogromną przyjemność, ale również czytanie Waszych rad i poradników. Szczególnie upodobałam sobie stronę kobieceporady.pl, znacie? Miejsce gdzie każda kobietka znajdzie temat dla sobie. Ja potrzebuję tylko duży kubek kawy, ciepły koc, laptop i jestem gotowa do czytania :-) polecam i Wam !



Czytaj dalej

Olejowanie skalpu + kremowanie włosów

Green Pharmacy olejek łopianowy ze skrzypem polnym 

+

 krem do ciała ISANA z panthelonem i masłem shea





Moja walka z wypadaniem nadal trwa... zrobiłam małą przerwę od kozieradki i dzisiaj postawiłam na olejek łopianowy Green Pharmacy ze skrzypem polnym (przeciw wypadaniu włosów). 




Zaczęłam od olejowania skalpu, aby urozmaicić zabieg do olejku z GP dodałam po 5 kropli olejku rozmarynowego i lawendowego firmy Etja. 




Rozmarynowy - rozgrzewa, a więc pobudza cebulki do wzrostu, z kolei lawendowy - uspokaja i odpręża :). Przy aplikacji olejku na skalp jak zwykle straciłam trochę włosów. Nie wiem z czego to wynika. Olejek zawsze nakładam powoli, a masaż skalpu robię delikatnie...




Kontynuując moje SPA... zmoczyłam włosy na długości i nałożyłam krem do ciała z panthenolem i masłem shea firmy ISANA. Zawinęłam włosy w koczek i tak spędziłam ok 1,5 h. 

Po tym czasie zmoczyłam włosy ciepłą wodą i na długość wprasowałam maskę Serical crema al latte. Następnie umyłam skalp szamponem Yves Rocher volume, długość przeciągnęłam pianą. Na koniec nałożyłam jeszcze "odkrycie blogosfery" - Isana oil care. Wszystko spłukałam i zabezpieczyłam kropelką olejku Wellness & Beauty z sezamem. 




Włosy po zabiegu są bardzo sypkie - czego się nie spodziewałam... zawsze po kremowaniu były dociążone i zdyscyplinowane, a dzisiaj coś w nich wstąpiło... :).


Po dokładnym rozczesaniu

Widać ładny połysk na długości i miękkość. Końcówki nie są tak zdyscyplinowane jakbym chciała, są bardziej puszyste aczkolwiek jeszcze nie przypięłabym im łatki - spuszone. 




Poza tym możecie podziwiać mojej cięcie... ostatnio sama podcięłam włosy o jakieś 2 cm. Efekt strzyżenia mi się podoba, bo końcówki w końcu wyglądają przyzwoicie i nie szpeci ich ani jeden włosek, który rozwarstwia się na milion części :). Co prawda za równo nie wyszło, ale popracuje nad tym i poprawie przy kolejnej okazji jak nożyczki wpadną mi w ręce :)






Kremujecie swoje kłaczki? :)



Czytaj dalej

Krem do ciała + olejek na włosy?? TAK !

Nietypowe kremowanie - o co chodzi???





Dzisiaj stwierdziłam, że samo kremowanie to za mało... i co?? Postanowiłam coś zmiksować.

Zaczęłam od aplikacji kozieradki w skalp. Październik jest dla mnie miesiącem pod znakiem wcierki i muszę się pochwalić, że idzie mi to całkiem systematycznie. Z kolei o efektach opowiem innym razem. Gdy kozieradka wylądowała już na skórze, zmoczyłam włosy na długości, następnie odcisnęłam nadmiar wody. Na tak przygotowane włosy nałożyłam:



Serum kremowe:

--> 2 łyżeczki kremu do ciała ISANA masło shea i kakao

--> 5 pompek olejku Wellness & Beauty (olej sezamowy i wanilia)




Włosy zakręciłam w koszulkę i tak spędziłam godzinę. 

Ciężko w tym miesiącu dogodzić moich włosom i miałam sporą nadzieję, że może tym razem się uda. Fruwające, ostatnio, końcówki moich chyba przeproteinowanych włosów chciałam zaspokoić sporą porcją emolientów. Czy się udało?? Hmm zobaczcie sami... 

Ze zdjęciami musiałam sobie radzić dzisiaj sama, więc nie oczekujcie zaskakującej jakości :D.








Może nie rzuca się to tak bardzo w oczy, ale włosy błyszczą, są wygładzone i trochę usztywnione po kremie. Sztywność jak zwykle minie po kilku godzinach, choć czasem mam ochotę, żeby została. Włosy, gdy są sztywniejsze, znacznie lepiej się układają, nie są przyklapnięte, nie strączkują się, ani nie plączą. 

Na pierwszych dwóch zdjęciach włosy są wysuszone i rozczesane. Na pozostałych zdjęciach włosy są pofalowane po koczku.

Co ciekawe nie obciążyłam włosów. Byłam pewna, że taka porcja emolientów to, delikatnie mówiąc, za dużo. Ale póki co nie zauważyłam, żeby włosy przetłuszczały się szybciej niż zwykle. Za to pięknie pachą, bo zapach tego kremu utrzymuje się na włosach bardzo długo.

Włosy są sprężyste i w końcu zapanowałam nad końcówkami. Mam z nimi spory problem :/... Włosy ciągle mi się puszą. Nie pomogło nawet obcięcie 2 cm. Myślałam, że to wina częstego używania protein, ale nie rozgryzłam tego tematu do końca. W każdym bądź razie dzisiaj wyglądają całkiem nieźle ;).




Jak u Was wygląda jesienna pielęgnacja?? :)





Czytaj dalej

Kolejny krem do ciała ISANA idealny na włosy?? Sprawdź jak poradzi sobie podczas kremowania !

Kremowanie włosów - Isana z masłem shea i pantenolem





Ostatnio wpadł mi w ręce krem do ciała Isana "odpreżenie" z masłem shea i pantenolem. Co prawda jeszcze nie skończyłam opakowania tego z masłem shea i kakao, ale uznałam że ten może okazać się równie dobry jak jego poprzednik i tak oto wylądował na moich włosach. Jedna zanim to... przyjrzyjmy mu się bliżej...




Opis:

Pantenol skutecznie poprawia zdolność wiązania wilgoci wewnątrz skóry, pomaga utrzymać równowagę nawilżenia skóry i chroni ją przed wysuszeniem. Specjalna formuła pielegnacyjna z bogatym w składniki masłem shea, olejem kokosowym i gliceryną intensywnie odpręża skórę. Kwiatowe i drzewne nuty łączą się ze szczyptą wanilii, tworząc zmysłową kompozycję zapachową i pozostawiając przyjemne odczucie.




Cena: ja zapłaciłam na promocji w Rossmannie 8 zł za 500 ml.




Skład:

Aqua, Glycerin (gliceryna),  Glyceryl Stearate Se (emulgator), Ethyl­Hexyl Stearate (emolient tłusty), Cetearyl Alcohol (emolient tłusty), Butylene Glycol (humektant), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Panthenol (pantenol), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Phenoxyethanol (konserwant), Carbomer (zagęstnik), Parfum, Sodium Cetearyl Sulfate (detergent), Xanthan Gum (zagęstnik), Rosa Centifolia Flower Extract (macerat z płatków róży), Ethylhexylglycerin (konserwant), Tetrasodium Glutamate Diacetate (substancja chelatująca), Sodium Benzoate (konserwant), Lactic Acid (humektant), Sodium Hydroxide (regulator pH), Potassium Sorbate (konserwant), Geraniol (zapach), Citronellol (zapach), Hexyl Cinnamal (zapach), Coumarin (zapach).







Opakowanie i konsystencja:


Krem znajduje się w plastikowym słoju o pojemności 500 ml. Konsystencja kremu jest bardzo gęsta. Aplikacja jest nieco trudna, bo w składzie brak substancji ułatwiających poślizg, więc trzeba się trochę pomęczyć, żeby pokryć dokładnie włosy. Jeśli chodzi o wydajność - (podobnie jak w przypadku kakao) jest średnia. Kolor kremu to delikatny beż. 


Działanie:

W skalp wtarłam balsam łopianowy z Green Pharmacy, a na długości nałożyłam (na zwilżone włosy) krem Isana. Trzymałam go ok 2 h, po tym czasie spłukałam i spieniłam szampon Dove tylko u nasady, a włosy przeciągnęłam pianą. Po spłukaniu nałożyłam jeszcze na minutkę maskę Kallos Argan. Zabezpieczyłam olejkiem orientalnym Marion. Schły naturalnie. 

Gdy włosy wyschły okazało się, że są bardziej sztywne niż po użyciu Isana z masłem shea i kakao. Co nie znaczy, że jest to wada. Włosy w dotyku wydają się grubsze, zabezpieczone, mniej się plączą. 

Zapach jest piękny ! Jeszcze bardziej mi się podoba niż w wersji kakaowej. Utrzymuje się do kilku godzin po myciu. 

Włosy są bardzo błyszczące, odżywione, nawilżone i mimo tego, że są sztywne to wyglądają dosyć lekko :).








Krem do ciała Isana z masłem shea i pantenolem oceniam: 10/10.







Kolejny raz 
polecam kremowanie

Szmaragdowy Deszcz




Czytaj dalej

Moje zapasy kosmetyczne - MASKI DO WŁOSÓW

Bardzo ważny punkt mojej pielęgnacji - czyli maski






Jak robiłam to zdjęcie nie mogłam się powstrzymać od śmiechu :D .... Nie spodziewałam się, że mam tego aż tak dużo ! Upchnięte w szafie... zakamuflowane na łazienkowej półce... zapomniane w kącie... Gdy tak je pozbierałam do zdjęcia zaszokowałam się :D. No ale przecież na ogól wiadomo, że masek tak jak butów nigdy nie jest za wiele !


Zaczniemy o mojej ulubionej grupy - Kallos





1. Kallos Keratin - bardzo dobra proteinowa maska do włosów. Zawiera keratynę i proteiny mleka. Odbudowuje naturalną strukturę włosów, wypełniając ubytki w ich włóknach. Jedna z lepszych masek proteinowych jakie miała do tej pory. Pomysły na kallos keratin można zobaczyć TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

2. Kallos Algae - jeśli chodzi o skład jest to typowa maska emolientowo-humektantowa mająca zapewnić maksimum nawilżenia. Odżywić oraz odbudować zniszczone i martwe włosy. Zawiera oliwę z oliwek i wyciąg z alg. Jeszcze jej nie przetestowałam, czeka na swoją kolej.

3. Kallos Blueberry - ostatnio mój hit wśród kallosów. Również maska emolientowa, zawiera olej z avocado, a także ekstrakt z owoców czarnej jagody. Nawilża, odżywia o regeneruje zniszczone włosy. Polecana do włosów farbowanych. Recenzja TUTAJ.

4. Kallos Banana - kolejna emolientowa maska. Bogata w aktywne składniki m. in. witaminy A, B1, B2, B3, B5, B6, C, E, oliwę z oliwek i ekstrakt z banana. Odmładza, nawilża i pobudza włosy. Tworzy warstwę ochronną na włosach. Polecana przy stylizacji włosów ciepłym nawiewem suszarki lub prostownicą. Co ciekawe, rozjaśnia włosy. Maskę bananową już testowałam i jej recenzja czeka już na publikację. W skrócie powiem, że to bardzo ciekawy produkt.

5. Kallos Color - emolientowa maska o bardzo krótkim składzie. Zawiera olej z ziarna lnu, który chroni kolor włosów farbowanych przed szkodliwym promieniowaniem UV. Moja wielka niewiadoma - mam ją od kilku dni i tak jak algae czeka na swoją kolej. 

6. Kallos Omega - moja faworytka ! Ciekawa maska emolientowa, zawiera mnóstwo kwasów tłuszczowych omega-6, ponadto olej makadamia i olej z nasion ogórecznika lekarskiego. Krótki ale wartościowy skład. Recenzja TUTAJ.

7. Kallos Argan - niesamowita maska rzekomo arganowa, która w składzie nie ma oleju arganowego ! Coś niesamowitego ! Ale producent obiecuje nam zapach olejku arganowego :) to już coś ! Maska odżywia i regeneruje włosy farbowane. Maska mimo wprowadzającej w błąd nazwy jest typowo humektantowo-proteinową maską. Nie zachwyciła mnie, mam wrażenie, że z włosami robi tyle co NIC. Staram się ją urozmaicać półproduktami, więcej pomysłów na wykorzystanie tej maski znajdziecie TUTAJ, TUTAJ.



Kolejna grupa






1. Farcom Seri Natural Line - świetna emolientowo-humektanowa maska. Kilka recenzji można zobaczyć TUTAJ i TUTAJ. Zawiera olej arganowy, witaminę E, kwasy Omega-3 i Omega-6, które pozwalają włosom zniszczonym i matowym odzyskać połysk i miękkość. 

2. Serical Crema al latte - bardzo dobra maska proteinowa ! Pięknie pachnie i zapewnia zregenerowanie włosów osłabionych i zniszczonych rozjaśnianiem. Kilka pomysłów na wykorzystanie tej maski znajdziecie TUTAJ i TUTAJ.

3. BingoSpa masło shea i 5 alg - zawiera masło Shea (karite) i botaniczny kompleks pięciu alg: Ascophyllum, Spiruliny, Laminarii, Morszczynu i Nori dla wzmocnienia i regeneracji włosów. Regeneruje włókno włosa, odbudowuje włosy od cebulek po same końce i wygładza ich powierzchnie, nadając im niezwykły połysk. O niej zupełnie zapomniałam i tak tkwiłaby w swoim ukryciu do końca świata, gdyby nie pomysł na tego posta !

4. L'Biotica Biovax latte - proteinowa maska do włosów. Recenzja TUTAJ. Proteiny mleczne posiadają zdolność naprawiania przerwanych wiązań keratyny, dzięki czemu odbudowują nawet ekstremalnie zniszczoną strukturę włosa. Zawarte w olejku ze słodkich migdałów glicerydy kwasu oleinowego i linolowego zmiękczają i wygładzają włosy oraz łagodzą podrażnienia skóry głowy.

5. ISANA krem do ciała z masłem shea i kakao - krem do ciała który służy mi do kremowania włosów. Efekty kremowania możecie zobaczyć TUTAJ. 






To byłoby na tyle.... Ktoś mnie przebije?? :D






Czytaj dalej

Kremowanie włosów kremem do rąk !!!

Kremowanie włosów - krem odmładzający do rąk KOLASTYNA z oliwą z oliwek






Ruszając z kopyta po urlopie wzięłam się od razu za kremowanie. Włosy zażyły bardzo dużo kąpieli słonecznych, więc przyda się szybka regeneracja oraz nawilżenie. Idąc na łatwiznę użyłam kremu do rąk, który od dłuższego czasu mi zalegał, bo nie spisał się do kremowania dłoni. 




Skład całkiem przyjemny jak na krem do rąk, oliwa z oliwek rzeczywiście istnieje także poza etykietką z przodu :)


Na mokre włosy nałożyłam partiami krem do rąk Kolastyna właściwie od samej skóry. Troszkę wprasowałam i zawinęłam w koka.

Po 45 min. umyłam skalp i włosy biedronkowym szamponem Natei przeznaczonym do włosów farbowanych. Spłukałam i nałożyłam dwie zmieszane odżywki Syoss Supreme Selection i Syoss Substance & Strenght. Zabezpieczyłam włosy olejkiem orientalnym Marion i pozostawiłam do naturalnego schnięcia. 

Włosy początkowo wydawały się sztywne, ale po 30 min w koku ten efekt minął i prezentowały się tak:







Kolejny dowód na to, że kremowanie działa na moich włosach jak kompres i wyglądają jakbym wyszła prosto z salonu fryzjerskiego :). Lśnią, błyszczą i zachwycają :). Nie widać przesuszonych końcówek, które ujawniły się po ciągłym przebywaniu na słońcu. Włosy są gładkie i miękkie, nawilżone oraz wizualnie zregenerowane.



Na drugi dzień prezentują się równie elegancko :D










Dotarła moja paczka z Kallosami :) także już wkrótce pojawi się jakiś wpis na ten temat :)





Czytaj dalej