Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą syoss. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą syoss. Pokaż wszystkie posty

Jak ochłodzić blond drogeryjną farbą ? - Syoss PROFESSIONAL PERFORMANCE, KREM TRWALE KOLORYZUJĄCY SALONPLEX 10-5 BLOND LOS ANGELES

Drugie podejście i zaskakujące efekty !



Dzisiaj mam Wam do pokazania efekty koloryzacji, którą przeprowadziłam na początku lipca. Wybaczcie takie opóźnienie, ale mam ostatnio mało czasu... Zwlekałam nie tylko z publikacją, ale także z wykonaniem zabiegu. Powodem było moje niezdecydowanie odnośnie kolejnej farby. Jednak czas imprez okolicznościach zmusił mnie do szybkiej decyzji. Stojąc przed drogeryjną półką z farbami byłam totalnie zdezorientowana. Ostatecznie, żeby nie kombinować (i nie skompromitować się w razie wpadki) wybrałam farbę Syoss, żeby dać jej jeszcze jedną szansę. Farbowałam nią włosy 4 miesiące temu - tu efekty. Tym razem, by nie popełnić tego samego błędu co poprzednio, kupiłam dwa opakowania.

Po zmieszaniu zawartości utleniacza z farbą nałożyłam mieszankę na odrost i odczekałam ok. 35 min. Następnie moja kochana siostrunia ♥ rozprowadziła farbę na długości. Kolejne 10 minut spędziłam w oparach smrodu nie z tej ziemi zamknięta w łazience. Przez cały proces koloryzacji towarzyszyło mi pieczenie skóry głowy.

Po upływie czasu zmoczyłam włosy i spieniłam farbę. Już wtedy czułam, że skóra jest wrażliwa. Spłukałam farbę i spieniłam ulubiony szampon po czym spłukałam i nałożyłam na odciśnięte z wody włosy maskę dołączona do opakowania. Również spłukałam. Podczas całego zabiegu wypadło mi nieco więcej włosów niż zwykle.




Przez kolejne 24 h zmagałam się z jakąś dziwną wrażliwością skóry głowy. Lekkie pieczenie i nadwrażliwość minęły dopiero po kolejnym myciu. Mam wrażenie, że farba mnie uczuliła.

Kolor wyszedł na prawdę całkiem fajny. Odrost nie złapał w 100 % i widać, że włosy u nasady są nieco żółte. Z kolei te na długości są chłodne i prezentują się na prawdę świetnie.

Myślę, że gdybym zaczęła używać tej farby regularnie to uzyskałabym, w końcu mój wymarzony chłodny blond. Niestety nie mogę tego zrobić, bo boję się kolejnej reakcji alergicznej. Chyba nie pozostaje mi nic innego jak fryzjer 🙀.


Czytaj dalej

I co z tym blondem ? - Koloryzacja Syoss Professional Performance, Krem trwale koloryzujący SALONPLEX 10-5 Blond Los Angeles

Tym razem Syoss



Z końcem lutego poddałam swoje włosy kolejnej koloryzacji 😄. Tym razem postawiłam na farbę drogeryjną Syoss SALONPLEX 10-5 Blond Los Angeles. Tak wiem. Wspominałam Wam ostatnio, że postaram się znaleźć farbę profesjonalną, z której wyczaruje idealny chłodny blond. Ale będąc na zakupach w Rossmannie zatrzymałam się przy półce z farbami i... i... popatrzyłam na Syoss i... kupiłam ją pod wpływem chwili 😲😆. Ach ta kobieca rozwaga i umiar w wydawaniu pieniędzy 😄. Nie drążmy tego tematu i przejdźmy do koloryzacji.

Jak już wspomniałam powyżej farbę zakupiłam ot tak, więc jak się spodziewacie nie przeczytałam o niej żadnej recenzji. Może i słusznie, bo pewnie bym jej nie kupiła. Zerknijcie na  wizaż.

Zaangażowałam, jak zwykle, moją siostrę i wzięłyśmy się do pracy. Po nałożeniu odrostu odczekałam 30 minut, po czym siostra nałożyła farbę na długość. Kupiłam tylko jedno opakowanie farby utwierdzona w przekonaniu, że wystarczy na pokrycie odrostu i długości. Możliwe, że a tym miejscu popełniłam błąd. Zbyt skąpo pokryłam odrost w obawie, że zabraknie na długość. Czekając aż upłynie 30 minut zauważyłam, że farba na odroście miejscami zwyczajnie zaschła... Oczywiście kolor w tamtej chwili był totalnie beznadziejny.

Już przeklęłam w myśli, że znowu będzie porażka, ale... siostra nałożyła resztę produktu na długość i to co zostało na odrost. I chyba to uratowało sprawę. Bo przy użyciu większej ilości farby odrost cały czas był mokry, a farba "pracowała". Na długości trzymam farbę przez 15 minut, czyli w sumie: odrost + długość = 45-50 minut.

Następnie zmoczyłam włosy i spieniłam farbę, spłukałam i umyłam włosy szamponem. Po spłukaniu szamponu nałożyłam maskę dołączoną do produktu.

Zdjęcia zrobiłam po drugim myciu od farbowania.






Podczas koloryzacji zawyrokowałam, że farba jest do d.... I jestem załamana 😠. Ale jak widać na zdjęciach efekt wcale nie jest taki tragiczny. Odrost wyszedł nawet całkiem nieźle w porównaniu do farby Wellaton, którą użyłam poprzednim razem. Włosy na długości są chłodne i mam nadzieję, że ten efekt utrzyma się na dłużej 😃.



Czytaj dalej

DENKO listopad i grudzień

Zeszłoroczne denko



Tym razem uzbierało mi się tego znacznie więcej niż ostatnio :-)



Maska Kallos Keratin

To proteinowe cudo całkowicie zawładnęło moimi włosami. Jeśli miałabym Wam polecić proteinowy produkt to zdecydowanie byłaby to ta maska. Jest świetna - po prostu. Dokładna recenzję znajdziecie pod tym linkiem. Jestem pewna, że do niej wrócę gdy tylko wykończę moje dotychczasowe zapasy :-) protein dostarcza mi teraz maska Kallos Milk. Niedługo recenzja!



Natura Silk jedwabna kuracja

Kolejny trafiony produkt! Serum do zabezpieczania końcówek spisywało się u mnie naprawdę dobrze. Wystarczyła kropelka aby włosy lśniły, były elastyczne i wizualnie wyglądały lepiej. Produkt bardzo wydajny i tani. Dokładna recenzja TUTAJ. Zdecydowanie kupię ponownie.



Be Beauty łagodzące mleczko do demakijażu

Mleczko do demakijażu okazało się raczej przeciętne. Co prawda ma swoje zalety, odpowiednia konsystencja, nie spływa z wacika, ładnie pachnie, dobrze zmywa makijaż. Mimo tylu zalet jest jedna wada, która decyduje o tym, że więcej go nie kupię. Szczypie w oczy, które po użyciu łzawią.



Odżywka Syoss Substance & Strength

Recenzje na jej temat możecie sobie przeczytać TUTAJ. Głównie proteinowa odżywka, która u mnie za bardzo się nie spisała. Nie dyscyplinowała ani nie wygładzała włosów. Tylko w małym stopniu nadawała blask i ułatwiała rozczesywanie. I to byłoby na tyle jeśli chodzi o zalety :-). Nie kupie ponownie.



Balsam Green Pharmacy przeciw wypadaniu z olejkiem łopianowym

Recenzja tego balsamu pojawi się na dniach. Mam mieszane uczucia co do niego. Nie jest to cudo przeciw wypadaniu, ale sprawdza się pod innym względem. Dowiecie się wkrótce :-)



Rival de Loop płyn micelarny

Dziwny produkt. Płyn micelarny raczej kojarzy mi się z demakijażem, a ten płyn zdecydowanie się do tego nie nadaję.  Tusz rozmazuje i rozciera w wielką czarną plamę, która jest nie do usunięcia. Dodatkowo okropnie szczypie w oczy! Nie polecam do demakijażu, ale odkryłam inne jego zastosowanie. Świetnie spisuje się do odświeżenia twarzy w ciągu dnia, (jeśli się nie malujemy) albo do oczyszczania skóry rano (zamiast żelu do twarzy). Idealnie oczyszcza skórę.  Nie uczula i nie wyskakują po nim żadne niespodzianki. Ja kupię go ponownie do używania właśnie w tym celu.



Płyn micelarny do demakijażu oczy Rival de Loop

Tym razem sięgnęłam po produkt przeznaczony bezpośrednio do demakijażu delikatnej skóry wokół oczy i trafiłam w 10tke. Bardzo polecam, bo to maleństwo świetnie zmywa tusz, eyeliner, kredki, cienie itd... Wszystko :-)  dodatkowo jest bardzo delikatny. Wogóle nie szczypie, nie podrażnia i jest mega tani :-). Ja kupie ponownie na pewno :-)




Jak tam u Was?? :)




Czytaj dalej

Koloryzacja Syoss 9-1 Bardzo jasny blond

Testujemy Syoss 9-1 bardzo jasny blond





Z okazji Świąt Bożego Narodzenia zniknęłam z blogosfery, a od ostatniego postu minął właśnie tydzień (?!). No cóż czas bezwstydnego objadania się minął i czas wrócić do rzeczywistości :)


Trochę prywaty - świąteczny look :)


Dzisiaj mam dla Was krótką notkę z okazji mojego przedświątecznego farbowania odrostów. Od ostatniej koloryzacji Joanną Srebrnym Pyłem minęło 3 miesiące (TUTAJ), a kolor z odrostu w 50 % wypłukał się. Obwiniałam o to szczególnie wcieranie kozieradki. 

Postanowiłam wyrównać kolor, więc szukałam trochę mocniejszej farby. Traf chciał, że wpadła mi w ręce farba Syoss 9-1 bardzo jasny blond.

Nie przedłużając... 

Farbę nałożyłam na suche, nieumyte włosy tylko na odrost. 




Skóra trochę piekła przy nakładaniu, a dało się wytrzymać. Farbę trzymałam ok. 35 minut, ale już po 10 minutach można było zauważyć, że wlosy zaczynają się rozjaśniać. 

Po 35 min obficie spłukałam włosy ciepłą wodą i spieniłam szampon Ives Rocher w skalp, a długość przeciągnęłam pianą. Spłukałam i nalożyłam odżywkę dołączoną do farby. Odżywka jest bardzo wydajna, wystarczyłaby na conajmniej dwa użycia. Wprasowałam ją we włosy, po czym spłukałam. Włosy po odżywce były jedwabiście gładkie. Ostatnie płukanie zrobiłam chłodną wodą. 





Farba nie do końca poradziła sobie z moim odrostem. Kolor wpada w żółty :(. Ogólnie nie denerwuje mnie to tak bardzo, bo jak zobaczycie poniżej, raczej stapia się w długością. Ale wciąż szukam farby, która złapałaby mój odrost w nieco chłodniejszym odcieniu. 





Zobaczymy jak będzie z trwałością, mam nadzieje, że odrost nie wypłuka się tak szybko jak w przypadku Joanny :)




Jak Wam się podoba?? :)




Czytaj dalej

Odżywka Syoss PRO-CELLIUM KERATIN

Recenzja Syoss Substance & Strength





Opis produktu:




Odżywka przeznaczona do włosów normalnych i delikatnych. Dzięki technologii Pro - Cellium Keratin wzmacnia włókna włosów, ułatwia rozczesywanie oraz zapewnia włosom większą odporność na działanie czynników zewnętrznych. 




Cena: ok. 13 zł za 500 ml w Rossmann





Skład: 







Aqua, Cetearyl Alcohol (emolient), Quaternium-87 (ułatwia rozczesywanie, nadaje objętość i połysk - nie nawarstwia się na włosach), Hydrolyzed Keratin (keratyna), Niacinamide (witamina PP - poprawia ukrwienie skóry, wzmacnia cebulki włosów hamując ich wypadanie), Panthenol (prowitamina B5 - humektant, działa nawilżająco, przyspiesza regenerację naskórka), Prunus Armeniaca (Kernel Oil) (olej z pestek moreli) , Parfum, Glyceryl Stearate (emolient tłusty - działa nawilżająco, zmiękcza i wygładza), Propylene Glycol (humektant - nawilża), Isopropyl Myristate (emolient suchy - ciekły wosk, nawilża zmiękcza i wygładza), Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate (humektant - nawilża, zapobiega elektryzowaniu się włosów), Citric Acid (kwas cytrynowy - regulator pH, usuwa przebarwienia i rozjaśnia), Phenoxyethanol (związek z grupy alkoholi - substancja konserwująca), Stearamidopropyl Dimethylamine (naturalny składnik pozyskiwany z oleju rzepakowego, zastępuje silikon, działa antystatycznie i odżywczo), Ceteareth-20 (usuwa zanieczyszczenia), Sodium Methylparaben (konserwant), Hexyl Cinnamal (imituje zapach jaśminu, znajduuje się na liście potencjalnych alergenów), Butylphenyl Methylpropional (składnik kompozycji zapachowych, znajduje się na liście potencjalnych alergenów), Benzyl Salicylate (składnik kompozycji zapachowych, znajduje się na liście potencjalnych alergenów), Linalool (alkohol - imituje zapach konwali, potencjalny alergen), Benzyl Alcohol (alkohol, imituje zapach jaśminu, potencjalny alergen, konserwant), Limonene (zapach skórki cytrynowej - potencjalny alergen).


Skład jest krótki, ale gdy wypisałam wyjaśnienia nieco zwiększył objętość. Początek składu aż do połowy jest bardzo dobry i treściwy. Pod koniec, uważam, że niepotrzebnie znalazło się tak dużo substancji zapachowych, które znajdują się na liście potencjalnych alergenów, a także zbyt dużo konserwantów. 


Opakowanie i konsystencja: 




Odżywka znajduje się w plastikowej butli z dziubkiem o pojemności 500 ml. Butelka jest spora i ciężko się ją używa. Odżywka ma konsystencję kremową, lecz niezbyt zwartą. koloru przełamanej bieli. 


Działanie: 

Odżywka jest dziwna - to chyba najtrafniejsze określenie :D. Na pewno nie jest wydajna, trzeba użyć dużo produktu aby mieć pewność, że włosy zostały dokładnie pokryte. 

Przy aplikacji nie sprawia wrażenia, że włosy są wygładzone. Odżywka po prostu spływa z włosów nawet gdy nakładałam ją na mocno odciśnięte z wody włosy. Przez co włosy są tępe w dotyku przy nakładaniu.

Co do efektów - minimalnie ułatwia rozczesywanie. Włosy gdy już wyschną rzeczywiście lśnią i są gładkie. Dociąża także w małym stopniu, pozostawiając włosy sypkie. Nie przyspiesza przetłuszczania, jest lekka. 

Męczyłam się z nią bardzo długo, bo przy kilku pierwszych użyciach mnie zniechęciła na tyle, że używałam jej bardzo sporadycznie. Raczej już po nią nie sięgnę, chyba że po jakąś inną wersję z tej serii. 



Odżywkę Syoss Substance & Strength oceniam: 5/10. Średniak



Ktoś ją miał?? :)



Czytaj dalej

Tuning masek cz. IX - Złożona pielęgnacja

Coś jakby PEH





Dzisiaj postawiłam na złożoną i można powiedzieć wieloetapową pielęgnację włosów. Zaczęłam już wczoraj, naolejowałam włosy olejkiem Wellness & Beauty (olej sezamowy i ekstrakt z wanilii) zrobiłam warkocz i tak poszłam spać. 

Dziś rano olejek w dużej ilości się wchłonął. Wtarłam w skalp napar z kozieradki, który już w ogromnym stopniu wypłukał mi odrost, ale na ten moment bardziej zależy mi na spowolnieniu / zatrzymaniu wypadania włosów, więc wcieram dalej. 

Włosy na długości zmoczyłam wodą, odcisnęłam i nałożyłam:


Mieszanka PEH:

--> 2 łyżeczki maski Kallos Algae

--> 1 solidna łyżka olejku kokosowego Vatika

--> 1 łyżka nafty kosmetycznej z kompleksem witamin

--> 5 kropli hydrolizatu keratyny



Mieszankę wprasowałam we włosy od ucha w dół. Zakręciłam w ręcznik i tak spędziłam 1,5 h. Po tym czasie spłukałam pozostałości mieszanki i spieniłam żel Facelle, mycie powtórzyłam dwa razy. Spłukałam i nałożyłam na długość keratynową odżywkę Syoss. Także spłukałam i odsączyłam z wody. Na jeszcze wilgotne końcówki nałożyłam olejek orientalny Marion zmieszany z 2 kropelkami olejku Wellness & Beauty. Schły naturalnie. Gdy były już prawie suche splotłam je w warkocz.







Włosy są miękkie i jedwabiście gładkie. Ładnie błyszczą i odbijają światło. Końcówki wyglądają całkiem nie najgorzej, choć szykowałam już dla nich kolejne cięcie. 

Pięknie pachną, miałam ogromną nadzieję, że uda się zniwelować zapach nafty, która nie należy do najprzyjemniejszych, a jej zapach długo utrzymuje się na włosach. I udało się, także polecam sposób na Kallos Algae i olej kokosowy, które w połączeniu zabijają zapach nafty. 

Loki i fale to moja ulubiona fryzura i myślę, że mi pasuje, ale niestety brak jej trwałości. Fale bardzo szybko, w moim przypadku, prostują się. Nie wiem jak mogę, niezbyt inwazyjnie, zatrzymać ten swobodny efekt. 

Wieloetapowa pielęgnacja zdecydowanie służy, lecz nie w nadmiarze. Ja funduje ją sobie max. 2-3 razy w miesiącu i jestem zadowolona. 




Jakie są Wasze pomysły na złożoną pielęgnację?? :)




Czytaj dalej

DENKO maj i czerwiec

Denko maj i czerwiec




Czas na podsumowanie moich opróżnionych kosmetyków z maja i czerwca :) Ostrzegam trochę tego nazbierałam !





Ziaja anty-perspirant bloker

Tanio można go kupić zarówno w drogeriach Natura, Rossmann jak i bezpośrednio w Ziaji za ok 5zł. Na pewno trzeba się zastosować do zalecenie żeby nie używać go na ogoloną skórę pach. Przekonałam się na własnej skórze, że okropnie piecze. Ale piekło nie tylko po depilacji. Im dłużej używałam tym bardziej piekło. Sprawdzał się przez pierwsze dwa dni, a potem pot powracał. Jak dla mnie totalny niewypał. Przeleżał tak w łazience prawie rok aż wreszcie postanowiłam się go pozbyć :) na pewno nie kupię ponownie.





Szampon wzmacniający Garnier Fructis Goodbye Damage

Dokładną recenzję można zobaczyć TUTAJ. Pokrótce dodam, że to całkiem przyzwoity szampon, dobrze się pieni, dokładnie oczyszcza i nadaje połysk. Myślę, że kiedyś do niego wrócę.





Olejek jaśminowy Chameli

Mój ulubieniec ! Powtórzę się, ale tak jak wspominałam w RECENZJI tego olejku, po prostu go uwielbiam. Pięknie pachnie jaśminem. Świetnie odżywia i regeneruje włosy, nadaje im połysk i dodaje blasku. Rozświetla ciepłe odcienie blondu. Polecam przede wszystkim blondynkom. jest lekki i łatwo zmywa się z włosów. Ja na pewno do niego wrócę :)





Żel pod prysznic Palmolive Oriental Beauty

Bardzo intensywny zapach, ciężki i dość "orientalny", który przy dłuższym używaniu po prostu zaczął mnie drażnić. Dobrze się pieni, jeśli chodzi o wydajność to jest raczej średni. Może kiedyś wrócę do tej serii, ale na pewno wybiorę inny zapach.





Salvadori Oliwa z oliwek

Moja pierwsza butelka oliwy z oliwek dobiła do dna ! Męczyłam się z nią już trochę, bo moje włosy przestały być tak wymagające i oliwa zaczęła je nieco obciążać. Dokładna recenzja TUTAJ. Ale za czasów gdy moje włosy były zniszczone i suche, oliwa z oliwek sprawdzała się najlepiej i była moim ulubieńcem ! Więc gdybym była jeszcze w takiej sytuacji na pewno bym po nią sięgnęła znowu.





Zmywacz do paznokci ISANA

Od zmywacza nie wymagam zbyt wiele. Nigdy nie inwestowałam w zmywacze, które miał w składzie witaminy, minerały i inne cuda. Zmywacz ma po prostu usunąć lakier, a paznokciowe SPA można zapewnić sobie w inny sposób. Zmywacz ISANY spełnia swoje zadanie i jest moim ulubieńcem :) sięgam po niego ciągle.





Żel do twarzy Ziaja Liście Manuka

Nie jakiś rarytas, ot zwykły żel do twarzy. Nie szkodzi, ani nie zachwyca. Dokładna recenzja TUTAJ. Ja już raczej po niego nie sięgnę. 





Mleczko do demakijażu twarzy Carrefour

Mleczko rzeczywiście nadaje się wyłącznie do demakijażu twarzy. Testowałam go do zmywania oczy, ale podrażniał więc zaprzestałam. Niby nie najgorszy, ale jednak wole takie produkty, które mogę używać zarówno do demakijażu oczy jak i całej twarzy. Nie kupię ponownie.





Odżywka Syoss Supreme Selection

Bardzo słaba odżywka. Z włosami robi tyle co .... NIC. Dokładna recenzja TUTAJ. Bardzo kiepski produkt. Nie polecam i nie kupię ponownie.




To byłoby na tyle :) ja tam Wasze denka?? 





Czytaj dalej

Koloryzacja Syoss Oleo Intense

Czas na farbowanie - Syoss Oleo Intense




Ostatnią koloryzację miałam 2 miesiące temu więc przyszedł najwyższy czas na odrosty. Ostatnim razem miałam okazje  farbować włosy Schwarzkopf Nectra Color 1000. Farba bez amoniaku wiec miałam nadzieję, że nie niszczę włosów w dużym stopniu... no cóż myliłam się. Już chwilę po nałożeniu miałam wrażenie, że farba weżre się mi do mózgu... Ból i pieczenie był okropny i trwał przez cały czas trwania koloryzacji. Podczas mycia myślałam, że skóra się uspokoi i letnia woda nieco ukoi podrażnioną skórę... ale nic z tego. Razem z pianą spłynęło sporo moich włosów. Ale jedyny plus tej farby to to, że idealnie pokryła odrosty i jak na farbę bez amoniaku kolor był naprawdę jasny.


Na kolejną koloryzację wybrałam Syoss Oleo Intense barwę 9-10 - poleciła mi znajoma. Przygotowując się do piątkowej koloryzacji postanowiłam poczytać trochę nie tylko o tej farbie, ale także o innych farbach bez amoniaku. To czego się dowiedziałam całkowicie zbiło mnie z tropu czy farbować włosy właśnie tą farbą, czy zdecydować się na inną z amoniakiem.



W duży skrócie : Amoniak będąc gazem rozchyla łuski włosa aby pigment mógł wniknąć w jego wnętrze, utlenia się w momencie nałożenia i znika po spłukaniu z włosów. Po użyciu farby z amoniakiem włosy przeważnie są suche, łamliwe, rozdwajające się, pozbawione blasku. Z kolei w farbach bez amoniaku musi być coś innego co go zastępuje i ma takie samo działanie, przez co taka farba jest w stanie rozjaśnić włos o kilka tonów. Są to sole amonowe, które są cieczami i mają to samo działanie, ale pozbawione są nieprzyjemnego zapachu towarzyszącego koloryzacji z amoniakiem. Sole amonowe również wnikają w strukturę włosa, ale nie pozbędziemy się ich spłukując farbę... Mogą pozostać we włosie nawet do 24 dni rozpulchniając go od środka i niszcząc. Po takich rewelacjach miałam kompletny mętlik w głowie i sporo obiekcji co do Syoss Oleo Intense.



Postanowiłam jednak zaryzykować. Nałożyłam farbę tylko na odrost i trzymałam przepisowe 30-35 min. Z tym kolorem powinnam trzymać nawet do 40 min, ale stwierdziłam, że nie ma takie potrzeby. Na pokrycie odrostów poszło mi 2/3 mieszanki. Po nałożeniu odczułam pieczenie, ale było to NIC w porównaniu z poprzednią przygodą z Nectrą Color. Po kilku minutach od nałożenia przestałam odczuwać pieczenie i w spokoju mogłam wytrzymać do końca czasu. Spłukałam farbę letnią wodą i dokładnie umyłam włosy szamponem. Przy myciu wypadło mi troche więcej włosów niż zwykle. Po spłukaniu szamponu nałożyłam na kilka minut maskę dołączoną do farby. Porcja jest spora, ale włosy po spłukaniu nie są jakieś mega miękkie i gładkie co dziwne bo przecież nie kładłam farby na długości, wiec wnioskuję, że maska nie jest jakiejś rewelacyjnej jakości. Osuszyłam włosy ręcznikiem i nałożyłam kropelkę olejku orientalnego Marion. Poczekałam aż wyschnął i przeczesałam Tangle Teezerem.



Jednak po wyschnięciu okazało się, że maska ujarzmiła nieco włosy i nadała im ładny połysk. Jeżeli chodzi o kolor to oczekiwałam jasnego beżowego blondu, ale nie popielatego ani nie platyny :D raczej stawiam na naturalne, miodowe odcienie.



Co uzyskałam???



Kolor można porównać do miodowego może nieco wpada w żółty co jakoś specjalnie mi nie przeszkadza, ale będę próbowała uspokoić go odpowiednią płukanką. Włosy są miękkie w dotyku i lśniące. Czy sprawdzi się u mnie przepowiednia rozpulchnionych włosów? To się okaże pewnie z czasem. Jak na razie nie zauważyłam jakiś większych uszkodzeń. Najbardziej deprymujące jest to, że nie wiem czego użyję na kolejną koloryzację za 2 miesiące... ? Póki co zapraszam na efekty mojej pracy :).










Może wy macie jakieś swoje typy farb blond? Co polecacie?




Czytaj dalej