Misz masz na głowie
Tak jak obiecałam jakiś czas temu odtworzyłam przepis na mgiełkę olejową.
Niestety mam wrażenie, że użyłam tym razem złych proporcji albo o czymś zapomniałam, bo niestety nie osiągnęłam efektu WOW.
Mgiełka misz masz
--> 1 łyżka oleju ryżowego
--> 5 pompek Wellness & Beauty (masło shea i olej jojoba)
--> pół łyżeczki oleju arganowego Etja
--> 1 łyżeczka oleju kokosowego Vatika
--> 10 kropli oleju ze słonecznika
--> 10 kropli oleju makadamia
--> 10 kropli oleju z nasion bawełny
--> 1 łyżeczka maski INSIGHT Anti-Frizz
--> pół łyżeczki kulek mocznika
--> 8 kropli mleczka pszczelego w glicerynie
--> 8 kropli hydrolizatu keratyny
--> 1 łyżeczka masła do ciała Isana (masło shea i kakao)
Wszystko zmieszałam, olej kokosowy najpierw podgrzałam i też dodałam do mieszanki.
Miałam problem z kulkami mocznika, bo za nic nie chciały się rozpuścić, wiec położyłam butelkę z mieszanka na grzejniku mając nadzieję że może mocznik się rozpuści...
Nie przewidziałam że moja butelka z atomizerem przechylona do poziomu pod wpływem ciepła będzie wyrzucić zawartość... Tak więc jak już zauważyłam że coś cieknie szybko skończyłam podgrzewanie i spsikałam włosy mgiełką. Zawinęłam w koszulkę i tak spędziłam godzinę.
Potem zmoczyłam włosy ciepłą wodą i wmasowałam maskę Serical crema al latte. Spłukałam i spieniłam szampon BingoSpa z algami. Spłukałam i nałożyłam jeszcze na moment wspomnianą wyżej maskę latte. Zabezpieczyłam mgiełką Gliss Kur (niebieska). Schły naturalnie.
Za pierwszym razem jak wypróbowałam ten miks olejów osiągnęłam efekt niesamowicie miękkich włosów - takich do głaskania i dotykania. Błyszczały i były bardzo elastyczne.
Niestety tym razem nie było już tak kolorowo. W zasadzie włosy błyszczą jak za pierwszym razem, ale nie są już takie miękkie. Mam wrażenie ze to wina kremu Isany, bo w dużych ilościach usztywnia włosy.
No cóż mimo wszystko połysk jest, nawilżenie jest, wizualna poprawa wyglądu tez jest i odżywienie dzięki keratynie też jest.
Jak Wam się podoba? :-)
