Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bielenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bielenda. Pokaż wszystkie posty

Czy dobry skład idzie w parze z efektami na skórze ? - Bielenda Bakuchiol Regenerujący krem pod oczy przeciwzmarszczkowy

Aż 97 % składników pochodzenia naturalnego




Witajcie! 

Jakiś czas temu zachwycałam się kremem do twarzy z nowej linii Bielendy. Mowa oczywiście o swego czasu wiodącej prym linii Bakuchiol, która może poszczycić się na prawdę świetnymi składami kosmetyków. Idąc tą ścieżką postanowiłam wypróbować ich kolejne produkty. Już niebawem pojawi się recenzja płynu micelarnego, a już dziś zamierzam opowiedzieć Wam co nieco o kremie pod oczy. 





Produkt mieści się w plastikowej tubce o pojemności 15 ml, która z kolei zamknięta jest tekturowym pudełeczku. Szata graficzna utrzymana w motywach kwiatowych idealnie współgra z resztą kosmetyków z tej linii. Konsystencja jest odpowiednia, nie za rzadka i nie za gęsta. Powiedziałabym, że idealna do aplikacji.





Kosmetyk stosuję dwa razy dziennie. Rano po umyciu twarzy i nałożeniu toniku, serum i kremu do twarzy na dzien. Z kolei wieczorem po uprzednim demakijażu i nałożeniu toniku, serum i kremu do twarzy na noc. Opuszkami placów wklepuje kroplę produktu w skórę pod oczami oraz na powieki. Krem pod oczy Bielenda Bakuchiol aplikuje się na prawdę wygodnie, nic się nie roluje i szybko się wchłania. 





Krem dobrze przytrzymuje korektor i puder, nie rozmazuje ich i nie skraca ich trwałości. Skóra pod oczami jest nawilżona i elastyczna w momencie aplikacji. Niestety to tyle jeśli chodzi o plusy. 





Szczerze mówiąc zawiodłam się mocno na tym kremie. Myślałam, że otrzymam bogatą pielęgnację, która na długo nawilży, odżywi, natłuści i wygładzi skórę. Niestety tak się nie stało. Kosmetyk jest niezwykle lekki. Może dla niektórych osób będzie to atut, ale dla mnie to za mało. Moja skóra wymaga mocniejszego działania, a krem Bielenda tylko na chwilę daje mi poczucie komfortu. Dosłownie moment po nałożeniu w zasadzie nie czuć, że cokolwiek było aplikowane. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że skóra jest sucha, czy ściągnięta, bo nie jest (w końcu zaaplikowałam wcześniej na nią krem do twarzy). Zupełny brak wygładzenia i odświeżenia. O jakiejkolwiek korekcji zmarszczek, czy chociażby redukcji ceni pod oczami nie ma nawet mowy.





Aktualnie wykończyłam całe opakowanie produktu i nie zauważyłam żadnych długofalowych efektów. Ponadto przez fakt, że produkt nic "nie robi" nakładałam go więcej i skutkiem tego bardzo szybko się skończył. Wydajność zatem jest przeciętna. 





Co do składu to jest na prawdę bogaty i wartościowy, dlatego kompletnie nie rozumiem, co nie zagrało w połączeniu z moją skórą 🤷‍♀. 





Jeśli szukacie lekkiego kremu pod oczy to myślę, że będziecie z niego zadowolone. Niestety dla mnie jest za lekki, a jego działanie za słabe. Ale myślę, że przez wzgląd na wspaniały skład godny jest polecenia dla mniej wymagających skór. 


Czytaj dalej

Prawdziwa torpeda ! - Nawilżający krem przeciwzmarszczkowy do twarzy Bielenda Bakuchiol 40 plus

Efekt BioRetinol




Recenzja kremu goni recenzję kremu 😂, ale nazbierało mi się trochę produktów do opisania, więc nadrabiam zaległości... Nowa seria Bakuchiol od Bielendy ciekawiła mnie od momentu, gdy wypatrzyłam ją na półce w Rossmannie. Z początku podchodziłam sceptycznie, bo linia przeznaczona jest dla "wiekowych dam" 😁, ale po sprawdzeniu składów od razu wrzuciłam do koszyka dwa produkty. Krem do twarzy i krem pod oczy. Dlaczego korzystam z kremu do twarzy 40+? Czy seria Bakuchiol od Bielendy wyróżnia się na tle innych kosmetyków tej marki? Jak to jest z tym składem? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w tekście poniżej 😊 zapraszam! 





Krem mieści się w szklanym słoiczku z nakrętka o pojemności 50 ml, który z kolei zamknięty jest w tekturowym pudełeczku. Grafika utrzymana jest w motywach kwiatowych. Dużo producentów kosmetyków naturalnych skłania się ku takim wzorom i w sumie się nie dziwię. Co innego lepiej odwzorowuje zamiłowanie do składników naturalnych jak nie kwiaty? 💕 Konsystencja jest jedwabista i zwarta o białej barwie. Zapach jest niezwykle subtelny i przywodzi mi na myśl wiosenny bukiet. 





Krem nakładam na twarz i szyję dwa razy dziennie po uprzednim umyciu twarzy i zastosowaniu toniku i serum. Z racji tego, że producent zaleca stosowanie kremu zarówno rano i jak wieczorem postanowiłam zrezygnować z osobnego kremu na noc. Także kosmetyk został przeze mnie solidnie przetestowany. Krem aplikuje się bardzo przyjemnie. Nic się nie roluje nawet, gdy nałożę grubszą warstwę. Produkt dość szybko się wchłania pozostawiając lekkie aksamitne wykończenie. 





Buzia po użyciu jest gładka, jedwabista, elastyczna, odżywiona zregenerowana, miękka, promienna i nawilżona. Mam wrażenie, że kosmetyk jest minimalnie lżejszy od testowanego przeze mnie ostatnio kremu z Soraya Naturalnie TU. Uważam, że to nawet na plus, bo nieco lepiej przytrzymuje podkład i trwałość makijażu odrobinę się wydłuża. 





Nie powinna Was przerażać wizja stosowania kremu 50+, 60+ czy 70+. Ja się tym w ogóle nie przejmuje. Krem należy dopasować do preferencji cery. Jeśli moja cera potrzebuje regeneracji to krem regenerujący 60+ będzie w sam raz (przykładowo). Posiada składniki, które są niezbędne dla tego typu skóry, zatem jest idealny. Ale abstrahując od tego... 





Produkt Bielenda Bakuchiol stosuje od 2 miesięcy, więc wydajność jest standardowa, biorąc pod uwagę że używam go dwa razy dziennie. Przez ten czas nie zaobserwowałam jakichś nowych niepokojących zmian na mojej skórze (niestety) skłonnej do trądziku. Produkt mnie nie uczulił ani nie podrażnił. 





Co do składu to... jestem zachwycona 💚. Zazwyczaj substancją bazową kremów jest woda. Nie w tym przypadku. Już na samym początku składu mamy hydrolat z róży, następnie woda. Z ciekawszych składników glikol roślinny, skwalan, olej arganowy, olej kokosowy, emolient pozyskowany z nasion ostropestu, olej awokado, witamina E, (tytuowy) bakuchiol, ekstrakt z liści miłorzębu japońskiego, olej z nasion i owoców żurawiny, ceraminy, olej z nasion Sacha Inchi, oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, sterol roślinny, witamina C, olej sojowy. Jak dla mnie bomba ! Treściwy, ale jednocześnie lekki. 

Z całego serca polecam, tym bardziej, że aktualnie jest w promocji w Rossmannie :)


Czytaj dalej

Płyn micelarny który polecam? - Bielenda Fresh Juice płyn micelarny detoksykujący z bioaktywną wodą cytrusową

Demakijaż pod lupą




Witajcie kochani! Jak tam przygotowania do wiosny ? Ja już czekam z utęsknieniem ! A żeby umilić ten czas sobie i Wam pogadam trochę o demakijażu twarzy 😊. Jakiś czas temu skusiłam się na płyn micelarny od Bielenda. Seria Fresh Juice ma ponoć delikatne i bezpieczne składy 💪. Jak jest na prawdę? Zaraz się przekonamy, bo będę recenzować płyn micelarny detoksykujący z bioaktywną wodą cytrusową 😊. 





Płyn zamknięty jest w plastikowej butli z wygodnym dozownikiem o pojemności 500 ml. Kosmetyk ma konsystencje wody i posiada lekko cytrusowy zapach. 

Produkt stosuje codziennie do demakijażu zarówno twarzy jak i oczu. Wylewam niewielką ilość produktu na wacik i przykładam do zamkniętej powieki. Po kilku sekundach delikatnie przecieram i usuwam tusz do rzęs bądź inne produkty, które są na powiece. W następnej kolejności usuwam resztę makijaż z twarzy. Cały zabieg trwa dosłownie maksymalnie pół minuty. 





Płyn micelarny Fresh Juice od Bielenda na świetnym poziomie usuwa makijaż i pozostawia skórę praktycznie czystą. Jednak mimo wszystko po użyciu płynu zawsze myje twarz żelem i dopiero nakładam pielęgnację. Produkt nie stanowi w żadnym razie kosmetyku pielęgnacyjnego, a tylko i wyłącznie oczyszczający, który dodatkowo pozostawia powłokę. Dlatego jestem zdania, że jego pozostałości należy zmyć. 

Buzia po użyciu kosmetyku Bielenda jest napięta i lekko ściągnięta oraz błyszcząca. 





Kosmetyk ma duża pojemności, a ja osobiście zwracam na to dużą uwagę. Z racji tego, że produkty do demakijażu dosłownie idą jak woda. Duży pojemnik to dla mnie spora wygoda i oszczędność. 

Produkt stosuje około 2 miesięcy i z całą pewnością mogę potwierdzić, że nie podrażnia skóry twarzy ani wrażliwej skóry wokół oczu. Zdarza się, że demakijaż wykonuje dosłownie w biegu i bywało tak nie raz, że niewielka ilość wpływała mi do oka. Ale nie zaobserwowałam jakiegokolwiek podrażnienia, czy nawet pieczenia bądź późniejszego łzawienia. Produkt jest neutralny dla oka i z powodzeniem mogę go polecić dla bardziej wrażliwych. Skóra twarzy również nie była nigdy podrażniona, ani zaczerwieniona. 





Jeśli chodzi o skład to jest on bardzo dobry. Znajdziemy tutaj zaraz po wodzie ekstrakt z cytryny, sok z limonki, pantenol, kwas salicylowy. Zatem nie ma w nim nic co mogłoby źle wpływać na skórę i nasz organizm. Produkt moim zdaniem niepolecany dla mam spodziewających się dziecka z powodu dwóch składników. Dla niespodziewających się (:D) będzie w porządku. 





Detoksykujący płyn micelarny Fresh Juice od Bielenda jest na prawdę świetnym rozwiązaniem dla osób zabieganych, bo jest dobrze tolerowane przez skórę. Ponadto świetnie oczyszcza buzię z makijażu i zanieczyszczeń. Poza tym pojemność jest bardzo duża, a cena niezbyt wysoka. Mogę Wam go z całą pewnością polecić 😍. 


Czytaj dalej

Nowa, soczysta seria kosmetyków - Bielenda Fresh Juice Żel micelarny do mycia twarzy z bioaktywną wodą cytrynową

Nawilżający - cera normalna, sucha, wrażliwa



Micelarny żel do mycia twarzy od Bielenda trafił w moje posiadanie chyba głównie poprzez swoje piękne opakowanie... Tak, wiem niezbyt dobry powód w doborze kosmetyków, ale wydaje mi się, że nie tylko mi zdarzało się wybierać kosmetyki poprzez wizualne aspekty. Piszę w formie przeszłej, bo aktualnie zmieniam podejście do zakupów, ale o tym napiszę więcej innym razem. Wracając do tematu - nie wydaję na żele do twarzy więcej niż 20 zł, a akurat trafiła się jakaś promocja na markę Bielenda, więc myślę sobie: biorę ! I tym sposobem jestem dzisiaj po 2 miesiącach testów i właśnie skończyłam buteleczkę. Najwyższy czas na recenzję.




Żel zamknięty jest w plastikowej butelce z pompką o pojemności 190 ml. Ma dość rzadką, ale wciąż żelową konsystencję o lekko niebieskim zabarwieniu.




Po kilku użyciach byłam do niego sceptycznie nastawiona. Rozpraszał mnie zapach, na którym zawiodłam się najbardziej. Liczyłam na coś bardzo cytrusowego, świeżego, orzeźwiającego i energetycznego. Wnioskowałam po opakowaniu... A w rzeczywistości ten zapach to jakaś mdła, nadpsuta pomarańcza... przepraszam, ale na prawdę nie pachnie ładnie!




Ponadto żel nie należy do produktów mocno oczyszczających. Co jak się później okazało wyszło mi na dobre, bo moja cera wariuje od kilku miesięcy i taka przerwa od mocnych substancji oczyszczających była mi potrzebna. Jednak na początku stosowania mocno mnie to irytowało.




Buzia po zastosowaniu jest miękka, aksamitna i elastyczna, mimo to zawsze nakładam krem, aby zapewnić skórze maksimum nawilżenia.

Żel całkiem nieźle się pieni przy czym jest delikatny. Nie zauważyłam aby podrażniał, czy uczulał skórę. W przypadku dostania się do oka - piecze. 




Produkt Bielenda to chyba jeden z ostatnich kosmetyków z serii "przypadkowy produkt - kupiłam, bo była okazja". Aktualnie staram się dobierać kosmetyki głównie pod względem składu. Dzięki temu moja skóra wreszcie odzyskuje spokój. Powoli zmieniam swoją pielęgnację na BIO w niskiej cenie. Zdaje się, że znalazłam kilka perełek 😁 czekajcie na nowe posty 💚.


Czytaj dalej

Mój faworyt w kremach do twarzy dla cery mieszanej - Bielenda, Neuro Glicol + Vit. C, Nawilżający krem aktywator blasku i młodości skóry na dzień

Niezawodny nawet w trudnych sytuacjach



Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją naprawdę fajnego kremu do twarzy, który ukoił i uspokoił moją podrażnioną cerę. Myślę, że warto poznać ten niepozorny kosmetyk! Zostań do końca 😃.


Opis produktu:

Krem skutecznie podnosi jakość i kondycję skóry. Dzięki zawartości kwasu glikolowego w stężeniu 0,5% I W 100% stabilnej witaminy C gwarantuje podwójną, nowoczesną eksfoliację, wyniku czego skóra zostaje dogłębnie zrewitalizowana i odnowiona, zmarszczki wygładzone, a przebarwienia zredukowane. Zawarty w kremie neuropeptyd ma na celu wywołanie podobnych procesów w skórze, jak zabiegi medycyny estetycznej z użyciem toksyny botulinowej, która blokuje skurcze mięśni twarzy odpowiedzialne za powstawanie zmarszczek. Preparat skutecznie opóźnia procesy starzenia, zwęża pory, redukuje błyszczenie cery mieszanej, ujędrnia i optymalnie nawilża. Wyrównuje koloryt i rozświetla cerę, s wysoki filtr SPF 20 chroni odnowiony naskórek przed promieniowaniem UV.


Skład:




Aqua (Water), Ethylhexyl Methoxycinnamate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Octocrylene, Glycerin, Caprylic / Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, 3-0-Ethyl Ascorbic Acid, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ceteareth-18, Glycolic Acid, Acetyl Hexapeptide-8, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Tocopherol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Cyclopentasiloxane, Polysilicone-11, Ethylhexyl Hydroxystearate, Beta-Sitosterol, Dimethicone, Lecithin, Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Polycrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Propylene Glycol, Caprylyl Glycol, Potassium Hydroxide, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Methylparaben, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.


Cena: ok. 24 zł za 50 ml w Rossmann


Opakowanie i konsystencja:




Krem zamknięty jest w szklanym słoiczku z plastikową nakrętką o pojemności 50 ml. Niestety tekturowe pudełeczko zgubiłam, a szkoda, bo były na nim wszystkie dodatkowe informacje. Konstancja jest gęsta, kremowa i jedwabista o białym zabarwieniu.


Moja opinia:




Krem stosuje regularnie od grudnia ubiegłego roku i z całą pewnością mogę powiedzieć, że jest wydajny. Aplikuje  go na twarz i szyję każdego ranka po uprzednim umyciu twarzy.

Produkt rozprowadza się bardzo przyjemnie, bo ma jedwabistą i delikatnie tłustą konsystencję. Pozostawia na skórze powłokę nawilżenia i komfortu. Buzia jest w mgnieniu oka odprężona, sprężysta i wygładzona. Wszelkie podrażnienia są ukojone.





Uwielbiam efekt jaki daje. Sięgam po niego zawsze wtedy gdy mam jakiś kryzys twarzowy (😀), bo wiem, że sobie poradzi. Mam cerę mieszaną z tendencją do błyszczenia w strefie T oraz suchą  na policzkach. Ten krem świetnie radzi sobie z suchą, napiętą skórą, pozostawiając ją odpowiednio nawilżoną i natłuszczoną.





Produkt stanowi dobrą bazę pod makijaż. Zarówno podkład mineralny jak i płynny świetnie się na nim utrzymują. Nie waży i nie ciastkuje podkładów. Miejcie na uwadze to, że krem pozostawia tłustą warstwę, więc na pewno nie zmniejsza przetłuszczania cery. Jeśli macie z tym duży problem warto sięgnąć po bazę przed podkładem, aby maksymalnie wydłużyć trwałość makijażu.

Krem nie zapycha ani nie sprzyja powstawaniu krostek. Bardzo fajnie ujędrnia i uelastycznia skórę. Nie zauważyłam, żeby wpływał w jakikolwiek sposób na zmarszczki. Posiada filtr SPF 20, więc można bez obaw wystawiać buzie na pierwsze promienie wiosennego słońca ⛅.





PS Jak zapewne zauważyliście nie rozpisałam składu tego kremu do twarzy. Dokładne rozpisanie INCI pochłania mi to trochę czasu, a nie jestem pewna, czy Was w ogóle interesuje ten wątek. Dajcie znać w komentarzach, czy sprawdzacie składy 😊.


Czytaj dalej

Kosmetyki Drogeryjne - Mówię Jak Jest ! - Bielenda multiwitaminowa esencja 4w1 cera mieszana - jak sprawdziła się u mnie ??

Krem, maska, tonik i mleczko w jednym produkcie?




Nigdy nie doceniałam toników i zapewne tak by zostało, gdyby nie fascynacja koreańskimi sposobami pielęgnacji twarzy. Mój ostatni wpis inspirowany tym tematem dotyczył serum do twarzy. Dzisiaj chcąc kontynuować przedstawiam Wam esencję Bielendy, która swego czasu była hitem blogosfery 😄.


Opis produktu: 

Multiwitaminowa esencja Bielenda Multi Essence 4w1 do cery mieszanej. Innowacyjne rozwiązanie technologiczne do pielęgnacji i kondycjonowania skóry, wykorzystujące dobroczynny filtrat drożdżowy.

Intensywna, mocno skoncentrowana esencja do pielęgnacji cery mieszanej i tłustej to moc serum i lekkość toniku w jednym, to najlepsza dieta dla skóry, której efektem jest poprawa jej jakości.




Zawarty w esencji filtrat drożdżowy, bogaty w uzyskane w procesie fermentacji minerały, witaminy i aminokwasy, natychmiast zwiększa poziom nawilżenia skóry, poprawia sprężystość i elastyczność, rewitalizuje, dodaje skórze witalności.

Kwas glikolowy złuszcza naskórek, stymulując procesy naprawcze skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków, wygładza i ujednolica koloryt cery. Witamina B3, redukuje wydzielanie sebum i matuje cerę, prowitamina B5 łagodzi podrażnienia i redukuje zaczerwienienia, a kwas hialuronowy intensywnie i długotrwale nawilża. Esencja skutecznie doczyszcza, odświeża i rozświetla cerę, zamyka wilgoć w skórze. Płynna konsystencja doskonale wtapia się w skórę- czuć, że skóra pije kosmetyk. Nie klei się i szybko się wchłania.


Cena: ok. 15 zł za 200 ml w Rossmann


Skład: 

Aqua (Water) woda, Saccharomyces Ferment Filtrate (frakcja produktów fermentacji drożdży -  działanie probiotyczne, ogranicza rozwój patogenów na skórze, nawilża, stymuluje produkcję elastyny), Glycerin (gliceryna - nawilża), Niacinamide (witamina B3 - nawilża, uelastycznia, spłyca zmarszczki), Panthenol (prowitamina B5 - nawilża, regeneruje,przyśpiesza gojenie, ułatwia penetracje substancji wgłąb skóry), Sodium Hyaluronate (pochodna kwasu hialuronowego - intensywnie nawilża, zmiękcza i wygładza), Glycolic Acid (kwas glikolowy - złuszcza naskórek, sprzyja regeneracji, wygładza, zapobiega powstawaniu wyprysków), 




Sodium Lactate (zmiękcza, złuszcza, nawilża, reguluje pH, nie drażni, działa antybakteryjnie), Allantoin (alantoina - nawilża, ułatwia gojenie, działa przeciwzapalnie i ściągająco), Polysorbate 20 (detergent otrzymywany z oleju kokosowego - usuwa tłuszcz, nie podrażnia), Disodium Edta (reguluje lepkości, zwiększa trwałość), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant, łagodny humektant), Sodium Dehydroacetate (konserwant - nie podrażnia), Parfum (Fragrance) zapach, Butylphenyl Methylpropional (zapach), Hexyl Cinnamal (zapach), Lianlool (zapach).


Opakowanie i konsystencja:



Produkt mieści się w plastikowej butelce z zatrzaskiem o pojemności 200 ml. Konsystencja jest wodnista i nietłusta.


Moja opinia:

Produkt na waciku pachnie niebiańsko. Ta bardzo przyjemna woń po rozprowadzeniu na skórze już nie jest taka rewelacyjna. Zapach utlenia się i raj dla zmysłów pryska.

Esencję używam dwa razy dziennie, rano po umyciu twarzy żelem i wieczorem po demakijażu i umyciu twarzy. Przecieram wyciekiem buzie i szyję.

Pomimo jego wielofunkcyjności ja używam go tylko w formie toniku i w tej dziedzinie sprawdza się na prawdę dobrze. Usuwa zanieczyszczenia, resztki makijażu, które nie poddały się demakijażowi. Pozostawia skórę czystą i elastyczną.




Podejrzewam, że mógłby podołać również jako płyn micelarny, bo dobrze oczyszcza, ale moim zdaniem dyskwalifikuje go fakt, że nie należy stosować go w okolicach oczu. Co prawda ja delikatnie przecieram nim powieki i jak do tej pory nie doznałam podrażnienia, ale chyba nie zaryzykowałabym pocierania skóry wokół oczu tak jak przy demakijażu. 

Nawilża cerę na dobrym poziomie, więc nie ma mowy o ściągnięciu. Odświeża i dodaje blasku. Nie wchłania się do końca i pozostawia lekko lepką warstwę. Ta powłoka sprawia, że cera nie do końca zachowuje mat. Produkt nie matuje. Nie podrażnia ani nie uczula.

Buzia po systematycznym stosowaniu jest bardziej napięta, wolna od niedoskonałości, a pory są oczyszczone.




Na razie to jeden z lepszych toników jakie miałam okazję używać. Ponadto ma całkiem dobry skład, bogaty w substancje nawilżające, przeciwzapalne i regenerujące oraz witaminy. Z tego co zdążyłam się już zorientować to Bielenda ma na prawdę dobre jakościowo kosmetyki. Widać, że marka dba o swoją pozycję na rynku inwestując w skład produktów. Już niedługo będę miała dla Was recenzję ich kremu do twarzy, który zawładnął moją cerą 💖.


Kto z Was miał już to cudeńko? :) jeśli są tacy, którzy jeszcze nie mieli okazji używać to gorąco polecam !


Czytaj dalej

Piękna przed świętami - zimowa pielęgnacja twarzy i ust

Gotowa na zimę?




Czy zimą faktycznie intensywniej dbam o skórę twarzy i usta ? Tak ! Zima to czas kiedy świadomie sięgam po kosmetyki do zadań specjalnych. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, więc każda kobieta chce wyglądać wyjątkowo. Nie liczy się tylko wybór odpowiedniej garderoby. Ważnym elementem, który niewątpliwie przykuwa największą uwagę jest nieskazitelna cera. Razem z portalem Trusted Cosmetics postanowiłam stworzyć wpis i podzielić się z Wami moimi ulubieńcami wśród kosmetyków do zimowej pielęgnacji twarzy.




Zacznę oczywiście od oczyszczania, bo to zdecydowanie jeden z ważniejszych punktów w dążeniu do idealnej cery. Moimi faworytami jest delikatny peeling z węglem od Marion oraz czarna maska od Iva Natura. Zaczynam od złuszczenia naskórka peelingiem, który jest bardzo delikatny zatem nie ma mowy o podrażnieniu. Kolejnym krokiem jest maseczka, która dogłębnie oczyszcza i zamyka pory. Takie zabiegi funduje sobie 2 razy w tygodniu, aby osiągnąć i utrzymać optymalne efekty. Z kolei na co dzień sięgam po mój niezawodny żel do mycia twarzy Selfie Project, o którym przeczytacie, mam nadzieję, już wkrótce.

Będąc na etapie oczyszczania twarzy nie można zapomnieć o ustach ! Ja regularnie złuszczam naskórek ust peelingiem. Wargi zdecydowanie lepiej prezentują się, gdy nie są spierzchnięte i suche.




Gdy oczyszczanie mam już za sobą zabieram się za nawilżanie i natłuszczanie. Bardzo ważny punkt w zimowej pielęgnacji twarzy ! Tutaj upodobałam sobie kilka produktów. Jest to między innymi krem do twarzy Yves Rocher Nutritive Vegetal. Stosuję go od niedawna i już polubiłam za świetne nawilżenie. Ponadto nie podrażnia ani nie uczula wrażliwej skóry. Bardzo fajnie sprawdza mi się także krem z Ziaji Kozie Mleko z filtrem SPF 20, który z kolei mocno natłuszcza. 

Kolejnym ciekawym kosmetykiem, który testuje od tygodnia, a już wkradł się w moje łaski, jest mgiełka tonizująca od Delia. Bardzo fajny produkt również mocno nawilżający. Uwielbiam rozpylać ją na twarz bezpośrednio przed nałożeniem kremu. Tworzy na buzi niewidzialną, trochę lepką mgiełkę, która uelastycznia i nadaje miękkości. 




Pisząc o zimowej pielęgnacji twarzy nie sposób nie wspomnieć o ustach. Nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez pomadki ochronnej... Zimą najlepiej sprawdza mi się Palmers, choć często sięgam również po Isanę czy zwykłą wazelinę. 


A dla Was co jest najważniejsze w zimowej pielęgnacji twarzy i ust? ;)



Czytaj dalej

Poradnik Blondynki - Pozwól jej oddychać! Sposoby na zdrową i nieskazitelną cerę

Etap pielęgnacji - oczyszczanie




Jak często nakładacie makijaż? Ciągle życie w pędzie, stresująca praca, dom, szkoła, zajęcia dodatkowe, wyjścia z przyjaciółmi... Chcemy wyglądać pięknie w każdej sytuacji, mieć zadbaną cerę, nieskazitelny mejkap i ciągle uśmiechniętą buzię. To wszytko dodaje nam pewności siebie. Nawet gdy dobry humor nas nie opuszcza to co zrobić by zadbać o naszą facjatkę tak by makijaż prezentował się na niej jak najlepiej? Żeby od czasu do czasu poczuć się jak dziewczyna z okładki magazynu :D. Dzisiaj będzie właśnie o tym. Zdradzę Wam moje sprawdzone sposoby na piękną i nieskazitelną cerę.




Tutaj zapewne Was nie zaskoczę, ale moim pierwszym i najważniejszym punktem będzie codzienne oczyszczanie twarzy żelem. Zarówno rano  (przed makijażem) jak i wieczorem (po demakijażu) myje zwilżoną buzię żelem i płatkiem silikonowym (o tym małym, różowym gadżecie przeczytacie już wkrótce). Taka pielęgnacja na co dzień zupełnie mi wystarcza, ale... do czasu.

W końcu zauważam ze skóra zaczyna mocniej wydzielać sebum, pojawiają się niespodzianki, cera staje się matowa, sucha, "zapchana", a pory aż proszą się o oczyszczenie. To właśnie ten  czas. Co robię? Zaczynam od dogłębnego oczyszczenia.




Do oczyszczania bardzo dobrze służy mi mój sprawdzony już produkt od Selfie Project. Najczęściej robię nim peeling. Dokładnie rozprowadzam produkt i masuje dłońmi lub wspomagam się płatkiem silikonowym. Testowała, któraś z Was tą rękawicę do demakijażu? Dzięki uprzejmości Rabble, można skorzystać z tych rabatów i mieć ją taniej.




Po zmyciu peelingu sięgam po maskę. Póki co upodobałam sobie dwie. Gotową maskę od Iva Natura, która jest dla mnie mega odkryciem, a także glinkę z której robię maseczki dodając do niej wodę i kilka kropelek wybranego olejku. 




Obie maski stosuje tak samo, czyli nakładam na oczyszczoną i osuszona twarz po czym spłukuje po odpowiednim czasie dla każdej z nich. Po zmyciu maski już czuć, że skóra jest dobrze oczyszczona, gładka, jędrna, miękka i elastyczna. Ale czegoś tu brakuje... Tak, regeneracji i nawilżenia. Aby to osiągnąć potrzebny będzie nam krem do twarzy, ale zanim to...




Nie możemy zapomnieć o toniku. Bardzo ważny element pielęgnacji, bo bez niego krem nawet za grube pieniądze będzie działał średnio. Dlaczego? Tonik reguluje pH skóry i przygotowuje ją na przyjecie substancji odżywczych i nawilżających z kremu. Mam kilka toników, a ostatnio wpadła mi w oko ta multiwitaminowa esencja z Bielendy. 




Aby osiągnąć odpowiedni poziom nawilżenia niezbędny będzie indywidualnie dobrany krem. Musimy zadbać o to bym nie tylko wystarczająco nawilżał skórę, ale także posiadał właściwości regenerujące. TUTAJ znajdziecie kremy, które sama mam chęć przetestować i skorzystać z tych rabatów. Mój ulubiony krem z Perfecty niestety się kończył, więc go Wam nie pokaże, ale mam już zastępcę. Ten z Anida MediSoft użyłam dopiero kilka razy, a to za krótko, żeby powiedzieć o nim coś więcej, ale na pewno niedługo o nim przeczytacie.

Dzięki takiej pielęgnacji przeprowadzanej 1-2 razy w tygodniu jestem w stanie cieszyć się piękną, zdrową, pełną blasku cerą bez suchych skórek i martwego naskórka, a przede wszystkim bez wyprysków :)


 A jak Wy dbacie o swoje facjatki?  ;)


Czytaj dalej