Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą regeneracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą regeneracja. Pokaż wszystkie posty

Moja pielęgnacja włosów - wcierka Banfi Hajszesz, szampon Anwen, maska Delia

Tuning maski



Moja dzisiejsza pielęgnacja opiera się głównie na masce Delia, którą postanowiłam urozmaicić. Zamiast nakładać same proteinki doszłam do wniosku, że czas na równowagę PEHową :D. Ale od początku...

Zaczęłam od nowej wcierki Lady Banfi Hajszesz. Ostatnio znalazłam ją w promocji w drogerii Pigment i od razu wrzuciłam do koszyka razem z wersją łopianową. Nie wiem jak ta łopianowa, ale Lady śmierdzi tak okropnie, że po wmasowaniu w skórę silnie walczyłam z mdłościami ;O. Zasmrodziłam cale mieszkanie... Ledwo co upłynęło 40 minut, a ja z ręką na ustach biegłam do łazienki... Na szczęście już po spłukaniu jest niewyczuwalna :D.

Gdy wcierka została spłukana umyłam skórę głowy szamponem peelingującym od Anwen. Dopiero później przyszło mi do głowy czy jest sens nakładać wcierkę, a potem umyć głowę szamponem oczyszczającym... Ale już przepadło...

Po spłukaniu szamponu nałożyłam na długość włosów przygotowaną wcześniej maskę z półproduktami. Co tam dodałam ? Poniżej przepis:


- 3 łyżki maski Delia keratin
- 1 solidna pompka olejku Wellness & Beauty 
- 10 kropli gliceryny



Same proteiny ostatnio mocno puszą mi włosy, więc szukając równowagi dorzuciłam jeszcze emolient i humektant.

Maseczkę nałożyłam na odciśnięte z wody włosy i wmasowałam. Po 30 minutach spłukałam. Włosy zabezpieczyłam na mokro olejkiem w kremie od Garnier.






Efekt mi się podoba. Włosy są miękkie, puszyste i bardzo gładkie. Lśnią i odbijają światło. Blogger niestety okrutnie rozjeżdża mi zdjęcia :(. Załączam Wam nawet mój pierwszy movie hair ;D. 




Jak Wam się podoba ? Koniecznie dajcie znać w komentarzu :D. A może jakieś rady ? Co byś zmieniła w mojej pielęgnacji ?


Czytaj dalej

Moja pielęgnacja włosów - olejowanie Wellness and beauty mango papaja

Regeneracja -> czas... start !





W ostatnim poście z wizyty w salonie fryzjerskim (TU) wspomniałam Wam, że moje włosy po koloryzacji wymagają intensywnej pielęgnacji. Nie czekałam długo i za ich naprawę wzięłam się od razu. Oczywiście z pomocą przyszły mi jak zawsze oleje. A dokładnie jeden - Wellness & Beauty mango i papaja. Żeby mieć pewność powodzenia misji sięgnęłam po produkt dobrze mi znany i tolerowany. Testuje go już dłuższy czas i wiem, że moje włosy go uwielbiają :D. 





Takim oto sposobem dzisiaj zafundowałam moim włosom olejowanie wspomnianym wyżej olejkiem, który nałożyłam na suche włosy od nasady aż po końce, pomijając skórę głowy. Olej zemulgowałam maską jagodową Kallos po około 3 h. 





Następnie skórę głowy umyłam szamponem Delia Cameleo Anti Damage, spłukałam i nałożyłam ponownie na długość włosów maskę Kallos, aby mieć pewność, że olej został dokładnie usunięty. Na koniec wszystko spłukałam.





Włosy zabezpieczyłam jedwabiem z Delia i pozostawiłam do naturalnego wyschnięcia. Zdjęcia zrobiłam na drugi dzień od mycia w świetle naturalnym bez użycia lampy. Włosy są miękkie, lśniące, puszyste, ale dociążone. Może jeszcze niepowalające, ale to kwestia czasu :D trzymajcie kciuki !





W ruchu :)




Wydaje mi się, że końcówki kwalifikują się już do podcięcia, ale wstrzymam się jeszcze chwilę :). Jak Wam się podoba efekt ? :D


Czytaj dalej

Efekty kremowania włosów codziennie przez 10 dni - Krem do ciała Isana chia babassu

10 dni kremowania




Pamiętacie moje ostatnie zachwyty nad kremowaniem TUTAJ? Jakiś czas temu na półkach Rossmanna znalazłam to cudeńko z Isany. I oczywiście przepadłam. Pokażę Wam dzisiaj efekty codziennego kremowania włosów przez 10 dni. Zdjęcia podzieliłam na etapy. Zatem zobaczycie moje włosy po jednym zabiegu, czterech, siedmiu i dziesięciu. Zaznaczę, że podczas tego eksperymentu kremowanie włosów odbywa się u mnie przed każdym myciem na minimum jedną godzinę do maksymalnie dwóch. A że myje włosy prawie codziennie całe przedsięwzięcie nie zajęło mi dużo więcej niż dwa tygodnie. Do mycia używam za każdym razem tego samego szamponu - Equilibra. Szamponem myję tylko skórę głowy, a długość maską Kallos Omega. 

Zaczniemy oczywiście od samego kremu. Jak zawsze rozszyfrowałam dla Was skład.




"Krem do ciała z olejem babassu i olejem z nasion Chia (Szałwii Hiszpańskiej) oraz gliceryną stanowi optymalna pielęgnację suchej skóry. Wysoce skuteczny pantenol polepsza zdolność skóry do wiązania wody, chroniąc w ten sposób przed jej utratą i w konsekwencji wysuszeniem. Krem do ciała szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy."

Aqua (woda), Glycerin (gliceryna - nawilża), Glyceryl Stearate Se (emulgator - tworzy film, zapobiega odparowywaniu wody, zmiękcza, wygładza, nawilża), Ethylhexyl Stearate (emulgator pochodzenia roślinnego - nawilża, natłuszcza, zmiękcza, wygładza), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy - odżywia, nawilża, kondycjonuje, wygładza), Butylene Glycol (nawilża, ułatwia penetrację składników w głąb skóry, rozpuszczalnik), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea - naturalny filtr UV, chroni, nawilża, nadaje połysk, zmiękcza, wygładza i nawilża), Cetyl Alcohol (emolient - tworzy film, nawilża), Phenoxyethanol (konserwant), 




Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe - wygładza, chroni przed przesuszeniem), Salvia Hispanica Seed Oil (olej z nasion chia - poprawia elastyczność, nawilża, regeneruje), Orbignya Oleifera Seed Oil (olej babassu - nawilża, zmiękcza), Panthenol (prowitamina B5 - nawilża, koi, regeneruje), Sodium Hydroxide (regulator pH), Carbomer (zagęstnik), Parfum (zapach), Glyceryl Stearate Citrate (emulgator pochodzenia roślinnego), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant, łagodny humektant), Tetrasodium Glutamate Diacetate (antyoksydant pochodzenia roślinnego), Tocopherol (witamina E - antyoksydant, wzmacnia, nawilża, hamuje wypadanie włosów), Alpha-Isomethyl Ionone (zapach).




Kremik przeznaczony jest do pielęgnacji ciała, co wcale nie zniechęca mnie do użycia go na włosy ;). Skład bogaty jest w substancje natłuszczające i nawilżające zatem idealnie sprawdzi się w pielęgnacji włosów. Moje kosmyki w ostatnim czasie są nieco suche i matowe, brak im nawilżenia i blasku. Czy ten produkt poradzi sobie z takimi problemami? Patrząc na skład -  zdecydowanie tak.


Wrażenia po pierwszym użyciu.



Włosy są niezwykle miękkie i miłe w dotyku. Nabrały blasku. Czuprynka jest lekka i odbita od nasady pomimo tego, że krem nakładałam bardzo wysoko. Włosy nie są spuszone, a puszyste. Nie widać obciążenia. 


Wrażenia po czwartym użyciu. 



Nie mogę wyjść z podziwu ! Włosy prezentują się tak rewelacyjnie, że ciągle chodzę do lustra i je oglądam :). Dzisiaj wystarczyła im tylko godzinka trzymania kremu by osiągnąć ten niesamowity efekt gładkości i miękkości. Zobaczcie na końcówki <3 idealnie dociążone !


Wrażenia po siódmym użyciu.



Dzień przed siódmym kremowaniem musiałam oczyścić włosy, bo były już trochę obciążone. Następnego dnia odbyło się kremowanie i takie mamy efekty ! Idealna tafla, bardzo błyszcząca i miękka. 


Wrażenia po dziesiątym użyciu. 



Tym razem włosy zaprotestowały. Na zdjęciu są trochę niesforne i suche, a w dotyku niezwykle miękkie. Końcówki sterczą, są słabo nawilżone i wyglądają źle. Zatem wnioskuję, że taka częstotliwość jest dla nich zbyt duża.

Z całego eksperymentu wynika, że krem sprawdził się bardzo dobrze, a kluczem do idealnej tafli po kremowaniu jest częstotliwość stosowania kremu. U mnie najlepiej sprawdza się do tygodnia, a później należy zrobić przerwę lub zmienić sposób pielęgnacji. Podejrzewam, że dla każdego będzie to sprawa indywidualna. 


Na którym zdjęciu włosy podobają Wam się najbardziej ? :)


Czytaj dalej

Gliceryna w pielęgnacji włosów - przepis na trochę inne niż zwykle olejowanie !

Avokado + Kokos + Gliceryna




W końcu dorwałam glicerynę ! Początkowo myślałam, żeby zrobić z niej mgiełkę przed olejowaniem, ale jednak zdecydowałem się na coś innego. Do pomysłu z mgiełką na pewno wrócę przy kolejnej okazji. Póki co stworzyłam serum nawilżające:


- pół łyżeczki olejku kokosowego Etja

- 4 pompki olejku Avokado Etja

- 15 kropli gliceryny










Nie mieszałam składników w butelce z atomizerem, bo konsystencja i tak byłaby zbyt gęsta, żeby ją rozpylać. Rozprowadziłam na włosach na całej długości za pomocą dłoni jak przy olejowaniu na sucho. Zawinęłam w koczka i sącząc owocowy koktajl przysiadłam do laptopa, żeby naskrobać dla Was pościk :-)

Nie wiem kiedy upłynęły mi aż dwie godziny... Oderwałam się od pisania i poszłam emulgować miksturę. Użyłam do tego maski Seri Farcom Natural Line z arganem. Następnie spieniłam szampon ziołowy Isany tylko w skalp. Spłukałam, a długość przyciągnęłam dla pewności jeszcze raz maska z arganem. Schły naturalnie, a pod koniec dosuszyłam je chłodnym nawiewem suszarki. Zdjęcia wykonałam jak zwykle w świetle dziennym bez użycia lampy.






Włosy całkiem ładnie się ułożyły, są bardzo miękkie i miłe w dotyku. Może minimalnie straciły na objętości, ale mam nadzieje, że nie przełożyły się to na szybsze przetłuszczanie.Tafla jest gładka, a końcówki wyglądają jak marzenie :-) w końcu dociążone i zdyscyplinowane. Połysk też niczego sobie prawda? :-)



Czytaj dalej

Odżywka ekspresowa Gliss Kur Million Gloss

Włosy matowe, bez połysku





Pamiętajcie moja ulubioną mgiełkę do włosów? Pisałam o niej TU. Tak, mam na myśli złotą wersje z olejami Gliss Kur, a dokładnie Oil Nutritive. Dzisiaj nie o niej, a o wersji Million Gloss. Czy zabłysnę niczym milion dolarów?  O tym poniżej :-)


Opis produktu:




Million Gloss to pierwsza linia do pielęgnacji Gliss Kur zapewniająca olśniewający połysk do 10 dni. Formuła ekspresowej odżywki regeneracyjnej dla włosów matowych, bez połysku ze skoncentrowanym eliksirem Gloss - Elixir i kompleksem płynnej keratyny zapewnia długotrwały blask oraz miliony świetlistych refleksów we włosach dzięki innowacyjnej technologii zatrzymywania blasku. Ekspresowa odżywka regeneracyjna natychmiast ułatwia rozczesywanie i układanie włosów.



Skład:




Aqua (woda), Cyclomethicone (silikon lotny - wyparowuje z włosów, zapobiega odparowywaniu wody, kondycjonuje, wygładza), Phenyl Trimethicone (silikon - nie wpływa negatywnie na włosy, łatwo się zmywa szamponem z detergentem, nadaje połysk, wygładza), Prunus Armeniaca Kernel Oil (olej z pestek moreli - nawilża, zmiękcza, wygładza, odbudowuje), Amodimethicone/Morpholinomethyl Silsesquioxane Copolymer (działa kondycjonująco), Panthenol (prowitamina B5 - humektant, nawilża, przyspiesza regeneracje), Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin (substancja antystatyczna - ułatwia rozczesywanie), Hydrolyzed Keratin (keratyna - nawilża, zmiękcza, wygładza, odbudowuje), Dimethiconol (lekki silikon - zmywalny delikatnym szamponem, ułatwia rozczesywanie, zmiękcza), Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone (emulgator), Lactic Acid (kwas mlekowy - humektant, nawilża), Polyquaternium-16 (silikon - może się nadbudowywać na włosach, do zmycia potrzebny jest szampon z detergentem), Cetrimonium Chloride (substancja konserwujaca i kondycjonująca - ułatwia  rozczesywanie, zapobiega plątaniu się włosów), Parfum (zapach), Sodium Benzoate (konserwant), Hexyl Cinnamal (zapach), Trideceth-5 (emulgator), Benzyl Salicylate (zapach), Limonene (zapach), Geraniol (zapach), Citronellol (zapach), Phenoxyethanol (konserwant), CI 42053 (barwnik).



Cena: ok. 10 zł za 200 ml w Rossmann, Hebe, supermarketach np. Carrefour



Opakowanie i konsystencja:




Mgiełka znajduje się w plastikowej butelce z atomizerem o pojemności 200 ml. Atomizer rozpyla odżywkę na bardzo delikatną mgiełkę. Butelka jest poręczna, ale korek odpada i pęka. Mgiełka jest cieczą koloru niebieskiego.



Działanie:

Używam ją najczęściej po myciu na jeszcze wilgotne włosy. Ułatwia rozczesywanie i delikatnie nabłyszcza. Czasem w ciągu dnia spiskuje nią suche włosy, wtedy jest w stanie minimalnie zaplanować nad puchem i ujarzmić końcówki.

Jeśli chodzi o wydajność to jest identyczna jak w przypadku złotej wersji z olejami. Czyli bardzo dobra. Butelka wystarcza na kilka miesięcy codziennego użytkowania.

Zapach jest subtelny, kojarzy mi się z... Niczym :-D po prostu jest przyjemny, ale nie jestem w stanie go do czegokolwiek porównać.




Jeśli chodzi o działanie to mam wrażenie, że wersja z olejami była lepsza. Może to tylko wrażenie, ale świadomość, że w złotej jest mnóstwo olejów jakoś przeważa nad Million Gloss, która w swoim składzie ma tylko jeden olejek i mnóstwo silikonów. Jej działanie jest tylko wizualne i powierzchownie. W złotej wersji ma się jednak nadzieje, że oleje maja szanse wniknąć we włosy i poprawić ich stan dlatego tez...


Ekspresową odzywkę Gliss Kur Million Gloss oceniam: 8/10.



Ktos ją testował?  :-)  jakie są Wasze odczucia? :-)




Czytaj dalej

Olejowanie - oliwka Baby Dream fur mama

Pierwsze podejście do oliwki Baby Dream fur mama





Swego czasu dość głośno było o oliwce Baby Dream, którą pokochały wszystkie włosomaniaczki. Mnie również nie ominęła ta chęć posiadania i w końcu zakupiłam swoją butelkę. Grzebiąc wtedy w akcesoriach dla niemowląt byłam nieco skrępowana, bo nie mam dzieci, więc czym prędzej wzięłam co chciałam i wyszłam. W tym pośpiechu najbardziej rzuciła mi się w oczy oliwka w niebieskiej butelce.

Dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się, że sporo dziewczyn poleca, ale wersję skierowaną dla mam (biało-fioletowa butelka). Z oliwki dla niemowląt byłam nawet zadowolona, łatwa aplikacja, dość dobrze się zmywa (aczkolwiek zawsze emulguje olej), o wiele tańsza niż fioletowa wersja. Mimo to przy kolejnej okazji wrzuciłam do koszyka wersję dla mam. Tak sobie czekała aż przyjdzie jej kolei i gdy tylko wykończyłam niebieską sięgnęłam po fioletową.

Tak oto dzisiaj mamy efekty olejowania włosów oliwką Baby Dream dla mam. Na suche włosy na długości nałożyłam około 1 łyżkę stołową olejku. Już wtedy zauważyłam pierwszy aspekt przeważający na stronę fioletowej wersji. Oliwka zdecydowanie łatwiej się rozprowadziła, włosy po nałożeniu można było przeczesać co w przypadku oliwki dla niemowląt było niemożliwe. Oliwka dla mam ma też inny zapach, bardzo przyjemny.

Oliwka pozostała na włosach całkiem długo (jak na mnie) :) bo aż 6 h, ale że miałam sporo wolnego czasu i trochę obowiązków w domu, mogłam pozwolić sobie na takie "piżamowe" leniuchowanie z nieładem na głowie. Po tych 6 h zemulgowałam olej maską Serical Crema al latte (czyli proteinkami), która służy mi już głównie do tego zadania, bo chce ją jak najszybciej zużyć.

Następnie spłukałam i tylko skalp umyłam szamponem INSIGHT do przetłuszczającej się skóry głowy. Po myciu nie nakładałam już niczego, spłukałam, osuszyłam i zabezpieczyłam włosy mgiełką Gliss Kura. Schły jak zwykle naturalnie, a zdjęcia wykonałam na drugi dzień.






Pierwsze co zauważyłam to... Kolor ! Na partiach mocniej rozjaśnionych kolor jest bardziej platynowy niż zazwyczaj. Dziwne, bo tego się nie spodziewałam :D. Na pewno to nie kwestia światła, bo zdjęcia dla porównania zrobiłam w kilkugodzinnym odstępie czasowym. Użyłam tego samego aparatu. Wszystkie pozostałe kosmetyki, które zastosowałam dzisiaj używałam już wcześniej i nie spowodowały nigdy czegoś podobnego :). Nie mówię, że mi się to nie podoba, wręcz przeciwnie, ale jestem zaskoczona, bo o tym nie czytałam w recenzjach.




Po drugie włosy są wygładzone, miękkie i lśniące. Końcówki dociążone i nawilżone. Brak spuszenia i przesuszenia. Wizualna poprawa i blask.

Myślę, że pod kilkoma względami ta oliwka jest lepsza niż ta dla niemowląt, ale z dokładnym porównaniem poczekam do kilku użyć. Pierwsze podejście zaliczam do udanych :).



A Wy jakiego oleju używacie do olejowania? :)



Czytaj dalej

Nawilżenie + cięcie włosów

Kolejny raz nawilżenie





Znowu walczę z przesuszeniem... Ale nie ma się co dziwić, ostatnio daję włosom nieźle popalić. Rzadko olejuje, bo zwyczajnie brak mi czasu. Staram się, aby co najmniej raz w tygodniu na minimum 1 h nałożyć olej (kiedyś olejowałam częściej), ale różnie to bywa... powiedzmy, że mi się udaje ;). Częściej sięgam po maski 2-3 razy w tygodniu, ale przeważnie używam ich do mycia, więc wprosowuje przez kilka minut we włosy. Uważam, że jest to całkiem niezła metoda, ale widać niewystarczalna, aby zapanować nad puchem. Dawniej maseczki lądowały na włosach na 1-2 h przed myciem i osiągałam efekt wow, a teraz muszę sobie radzić inaczej :)




Żeby nie tracić zbyt wiele czasu, a osiągnąć zamierzony cel, postawiłam na pielęgnację po myciu, która jest znacznie szybsza niż wieloetapowa, a równie skuteczna. Zaczęłam od umycia skóry głowy szamponem INSIGHT mającym opóźnić przetłuszczanie. Spieniłam go dokładnie, spłukałam i nałożyłam wcześniej przygotowaną stuningowaną maskę:


--> 1 czubata łyżka maski Seri Farcom z olejkiem kokosowym

--> 1 płaska łyżeczkę maski Serical crema al latte

--> 1 pompka oleju Wellness & Beauty z olejem jojoba i masłem shea (nie ryzykowałam większej ilości, bo maskę nakładam na umyte już włosy, a więc po zabiegu tylko je opłukam)

--> 1 solidna łycha aloesu


Równowaga została zachowana, w mieszance znajdziemy nie tylko humektanty, ale zarówno emolienty jak i małą dawkę protein. 

Jak już wspomniałam, maseczkę nałożyłam na uprzednio umyte włosy. Wprasowałam i zwinęłam w turban. Po czasie mniej więcej 30 min udałam się do łazienki spłukać włosy. Już podczas płukania czułam, że włosy są bardzo miękkie i gładkie - uwielbiam ten efekt, bo już wtedy wiem, że włosy są zadowolone. Osuszyłam i zabezpieczyłam tylko końcówki minimalną ilością mgiełki Gliss Kur. Gdy wyschły obcięłam włosy metodą, o której pisałam w TYM poście. Poleciało jakieś 1,5 cm z długości, nie cieniowałam włosów. 

Zdjęcia jak zwykle wykonałam następnego dnia rano, dzięki czemu możecie zobaczyć włosy w świetle naturalnym, bez użycia lampy. 





Efekt jest zadowalający :). Końcówki ujarzmione i gładkie. Włosy są dociążone, błyszczą, odbijają światło, mienią się i są bardzo miękkie. Wyglądają na zregenerowane i nawilżone. 






Jak na tak szybką i mało skomplikowaną pielęgnację osiągnęłam efekt z salonu fryzjerskiego i to bez użycia tony silikonów :)



Jak Wam się podoba? :)




Czytaj dalej

Tuning masek cz. XV przeproteinowanie czy przesuszenie?

Sposób na przesuszone włosy





Często nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy mamy do czynienia z przeproteinowaniem czy przesuszeniem. Ja sama mam z tym spory problem, ale przeważnie radzę sobie z nim poprzez analizę dotychczasowej pielęgnacji. 

Powiedzmy tygodniowa - cofam się wstecz i sprawdzam czego używałam w ciągu tygodnia. Jeśli stosowałam jakieś produkty proteinowe to mam odpowiedz - przeproteinowanie włosów. Natomiast jeśli nic podejrzanego nie wkradło się do mojej pielęgnacji w tym tygodniu to zapewne brak nawilżaczy i emolientów spowodował to małe sianko na mojej głowie. 




Dzisiaj także zrobiłam analizę, a diagnoza brzmi: przesuszone końcówki. Ostatnio niezbyt często sięgałam po półprodukty, keratyna też poszła w odstawkę. A więc te suche końcówki to na szczęście tylko brak nawilżaczy.

Zaczęłam od naolejowania włosów olejkiem kokosowym Vatika, który towarzyszył mi przez jakieś 3 h. Po tym czasie, kiedy włosy naciągnęły emolientów, zabieram się za tuningowanie maski Kallos Color. Maska nie robi z moimi włosami zbyt wiele, wiec jest świetna bazą do tuningu. Skoro emolienty już były to aby zachować równowagę do maski muszą trafić nawilżacze: 


--> 2 łyżeczki Kallos Color
--> 1 płaska łyżeczka spiruliny
--> 10 kropli d-panthenolu


Składniki wymieszałam. Najpierw umyłam skalp szamponem Barwa Ziołowa. Spłukałam i odcisnęłam z wody. Na długość wprasowałam mieszankę i pozostawiłam na włosach przez pół godziny po czym spłukałam. Włosy wyschły naturalnie. Zdjęcia zrobiłam następnego dnia w świetle dzienny, bez lampy.



Zwycięstwo!  Końcówki w końcu prezentują się jak końcówki włosów, a nie sztywna szczotka :-D. Brak spuszenia - kolejne zwycięstwo ;-). Włosy są odbite od nasady dzięki oczyszczającej Barwie, która na pewno przedłuży ich świeżość.




D-panthenol odpowiedzialny za nawilżenie, wygładzenie i pogrubienie włókna włosa spisał się świetnie. Co do pogrubienia to oczywiście ciężko mi się odnieść, ale na pewno gołym okiem widać, że włosy są nawilżone i wygładzone. 






Spirulinę bardzo ciężko sklasyfikować. Ja wpisałabym ją w co najmniej 3 grupy. Proteiny - bo zawiera białko. Humektanty - bo idealnie nawilża i wygładza włosy. Substancje aktywne - bo zawiera dużo witamin.




W moim przypadku spirulina zawsze idealnie nawilża i dociąża włosy. Nigdy nie zauważyłam, aby po spirulinie włosy były przesuszone lub przeproteinowane.

Tak samo było i tym razem ;-)  włosy są miękkie i gładkie, a także ładnie błyszczą.




Jakie są Wasze ulubione półprodukty?? :)




Czytaj dalej