Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum do twarzy. Pokaż wszystkie posty

Całkiem niezłe serum do twarzy - Drugie podejście do marki Bioliq - Intensywne serum rewitalizujące Bioliq

Rewitalizacja pełną parą !





Pamiętam jeszcze czasy kiedy serum do twarzy było czymś zupełnie nieznanym i gdy stopniowo zaczęło pojawiać się na drogeryjnych półkach przechodziłam obok niego dość podejrzliwie. Do niedawna byłam zdania, że dobry krem w zupełności wystarczy. Trwałam w tym przekonaniu aż natrafiłam na okrzykniętą w blogosferze koreańską pielęgnację twarzy. Było to jakieś 2 lata temu. Jak już wkręciłam się w temat znalezienie odpowiedniego serum było wtedy moim priorytetem. Za poleceniem koleżanki trafiłam na Bioliq. Dzisiaj na nowo wracam do tego serum i właśnie skończyłam drugą buteleczkę.


Opis produktu: 

Preparat zawiera ekstrakty z kawioru i korzenia tarczycy bajkalskie, dzięki czemu serum intensywnie stymuluje rewitalizację skóry: aktywnie regeneruje, nawilża i odżywia, co znacząco poprawia jej wygląd i kondycję. Hamuje starzenie komórek skóry na drodze enzymatycznej, oddziałuje na metabolizm preadipocytów i adipocytów, co widocznie wpływa na kontur twarzy. Dodatkowo wyrównuje koloryt skóry, rozjaśniając przebarwienia i niewielkie plamki. Aplikować za pomocą pipetki na opuszek palca lub bezpośrednio na oczyszczoną skórę twarzy. Delikatnie wmasować. Stosować rano i / lub wieczorem, również jako bazę pod makijaż, samodzielnie lub z innymi produktami do pielęgnacji.


Skład: 




Aqua (woda), Glycerin (gliceryna - nawilża), Butylene Glycol (nawilża, ułatwia penetracje składników wgłąb skóry), Carborner (zagęstnik, stabilizator), Polysorbate 20 (detergent otrzymywany z oleju kokosowego - usuwa tłuszcz), Palmitoyl Oligopeptide (składnik aktywny - zbudowany z aminokwasów i kwasów tłuszczowych - działa przeciwstarzeniowo, stymuluje wytwarzanie kolagenu i kwasu hialuronowego, przyspiesza gojenie), Palmitoyl Tetrapeptide-7 (regeneruje, zmniejsza stany zapalne, stymuluje regenerację włókien kolagenu, działa odmładzająco i nawadniająco), Sodium Lactate (nawilża, zmiękcza, działa antybakteryjnie, reguluje pH, nie podrażnia), Glycerin (gliceryna - nawilża), Coco-Glucoside (składnik myjący, pianotwórczy pochodzenia roślinnego - bardzo łagodny dla skóry, biodegradowalny), Caprylyl Glycol (kwas tłuszczowy - nawilża, natłuszcza), Alcohol (alkohol - konserwant, ułatwia penetrację składników aktywnych, tonizuje, oczyszcza, odtłuszcza), Glaucine (ujędrnia, działa przeciwzapalnie), Propylene Glycol (glikol propylenowy - nawilża, ułatwia penetrację), Glycerin (gliceryna - nawilża), Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum (emulgator, stabilizator - nawilża), Propanediol (składnik pochodzenia naturalnego - nawilża, naturalny konserwant, nośnik substancji aktywnych), Scutellaria Baicalensis Extract (wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej - łagodzi podrażnienia, działa przeciwzapalnie, chroni przed starzeniem się skóry, rozjaśnia skórę, naturalny filtr UV), Glycerin (gliceryna - nawilża), Hypoxis Rooperi Rhizome Extract (ekstrakt z kłącza traw afrykańskich - rozjaśnia skórę, działa przeciwstarzeniowo), Caesalpinia Spinosa Gum (frakcja z drzewa Tara - stabilizuje emulsje), Polysorbate 80 (łagodny detergent - myje, odtłuszcza, nie podrażnia), Propylene Glycol (nawilża, ułatwia penetrację), Caviar Extract (wyciąg z kawioru - odmładza, ujędrnia, nawilża, regeneruje), Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer (wygładza, zmiękcza), Sodium Hydroxide (regulator pH, stosowany w ograniczonym stężeniu), Disodium EDTA (regulator lepkości), Benzyl Alcohol (rozpuszczalnik, konserwant, zapach), Metylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant), Lactic Acid (kwas mlekowy - nawilża, uelastycznia, spłyca zmarszczki, Parfum zapach


Cena: cena waha się w zależności od apteki między 15-25 zł za 30 ml)


Opakowanie i konsystencja:




Serum zamknięte jest w buteleczce z mlecznego szkła o pojemności 30 ml. Nakrętka zakończona jest pipetką, za pomocą której z łatwością można odmierzyć odpowiednią ilość produktu. Konsystencja jest lekko gęsta, aksamitna, ale nietłusta. Specyfik łatwo się rozprowadza.


Moja opinia:

Serum stosuje 2 razy dziennie na twarz i szyję. Rano po umyciu twarzy i użyciu toniku oraz na noc po demakijażu i oczyszczaniu twarzy. Buteleczka skończyła mi się bardzo szybko (mniej więcej po miesiącu) zatem wydajność nie jest powalająca, albo ja nie znam umiaru 😀 ale chyba bardziej to pierwsze.





Aplikując produkt trzeba się spieszyć, bo dość szybko wnika w skórę i pozostawia ją w pierwszej chwili mocno lepką. Mi to akurat nie przeszkadza, bo efekt ten mija po kilkunastu minutach.

Pierwszy raz miałam z nim do czynienia 2 lata temu i byłam wtedy w ciąży, więc stan mojej cery był nieobliczalny. Teraz kiedy hormony wróciły do normy mogę śmiało powiedzieć, że serum świetnie nawilża skórę, dodaje jej blasku, odżywia i ujędrnia. Pamiętam też, że w ciąży faktycznie wpływał na poprawę owalu twarzy. Dzięki niemu mogłam jako tako pozbierać rysy twarzy... 🐷





Za sprawą lepkości, którą funduje nam ten produkt moja skóra jest znacznie bardziej elastyczna i widocznie zregenerowana.

Jestem trochę zawiedziona tym, że serum tylko w niewielkim stopniu wpływa na niewielkie zmarszczki, chociażby te wokół oczu. Nie można mieć wszystkiego 😟.


Miał ktoś z Was to serum ? A jakie kolejne możecie mi polecić ? 😄 tym razem stawiam na coś działającego przeciwzmarszczkowego 😆


Czytaj dalej

Ulubieńcy ostatnich miesięcy

Mój mały niezbędnik 


Takiego wpisu jeszcze u mnie nie było, ale postanowiłam go stworzyć, bo zebrało mi się kilka fajnych produktów, które chciałabym Wam polecić. Nie będą to wyłącznie kosmetyki do włosów ! Także wielbicielki specyfików do twarzy i paznokci również serdecznie zapraszam.




Zacznę od twarzy. Jakiś czas temu pisałam Wam o cudownym serum i olejku do twarzy od Fitomed ! Recenzja nie była napisana pod wpływem pierwszego zachwytu ! Te produkty nadal są moimi zdecydowanymi faworytami w pielęgnacji twarzy. Nasza miłość zrodziła się latem, kiedy moja cera nie była zbyt wymagająca, dlatego byłam bardzo ciekawa, jak zestaw poradzi sobie w nieco gorszych warunkach jesienią. Moja cera w tym czasie pomimo, że jak zwykle jest świecąca w strefie T to jest też mocno przesuszona na policzkach. Ciężko mi wtedy znaleźć wyważoną pielęgnację przy tak skrajnych wymaganiach.

Jak się okazało mój ulubiony zestaw daje radę ! Serum świetnie nawilża i napina skórę, a olejek natłuszcza i koi. Skład jest tak czysty, że nie wpływa na mocniejsze przetłuszczanie w strefie T, co powodują inne bardziej inwazyjne kosmetyki.




Czas na włosy ! Z włosowych kosmetyków upodobałam sobie dwa produkty. Olejek w kremie z firmy Garnier i szampon peelingujący Anwen. Olejek jest ostatnio moim nieodłącznym elementem codziennej pielęgnacji włosów. Sięgam po niego po każdym myciu włosów, ale także w ciągu dnia. Większą porcję serwuje sobie na mokre włosy, żeby je dociążyć i odżywić. Na suche włosy olejek nakładam nieco skromniej tylko po to by je wygładzić.




Szampon peelingujący od Anwen mam już dość długo i wkrótce pojawi się recenzja. W krótkiej przedrecenzji mogę Wam powiedzieć, że to chyba jedyny szampon na rynku o takiej konsystencji i przeznaczeniu. Uwielbiam go za to, że w końcu mogę się pożegnać z mozolnym peelingowaniem skóry głowy raz na dwa tygodnie. Szampon Anwen idealnie sprawdza się w tej dziedzinie i zastępuje mi maskę zmieszaną z kawą. Co prawda uwielbiałam woń kawy na włosach, ale szampon ma równie urzekający zapach mięty ! Ponadto oszczędzam dużo czasu, bo mieszanie ze sobą maski z kawą, nakładanie na skórę i masowanie trochę trwa. A dołączając do tego jeszcze zmycie wszystkiego szamponem równa się - dużo czasu. Ponadto trzeba też wziąć pod uwagę, że wypłukanie kawy nie jest takie proste.

Stosując szampon Anwen łączę ze sobą wszystkie te czynności i wykonuję je za jednym razem. Czyli myje włosy szamponem podczas gdy drobinki masują skórę głowy. Płukam i gotowe 😊. Dokładną recenzję przedstawię Wam już niedługo.




W moich ulubieńcach nie zabraknie także gadżetów włosowych. A mianowicie czegoś bez czego każda włosomaniaczka (no może poza posiadaczkami loków) nie wyobraża sobie życia ! Oczywiście chodzi o szczotkę do włosów. Pisałam Wam w tym poście, że moje poszukiwania idealnego czesadła mogłyby trwać w nieskończoność, gdyby nie Aliexpress ! Tam właśnie znalazłam idealną szczotkę do włosów i to za 10 zł. Rewelacyjnie radzi sobie z rozczesaniem nawet bardzo długich włosów. Nie plącze, nie elektryzuje, nie wyrywa i nie ciągnie. Wygładza, jednocześnie masując skórę głowy. Ideał ? Dla mnie tak !




Przejdziemy teraz do paznokci. Kto jeszcze nie słyszał o moim odkryciu ? Jeśli znajdzie się tutaj choć jedna osoba, której umknął wpis z moją ukochaną odżywką do skórek i paznokci od Orphica to serdecznie zapraszam ! Pokrótce powiem Wam tylko, że kosmetyk sprawdził mi się na prawdę dobrze. Kiedy pisałam recenzję moje dłonie były w świetnej kondycji. Niestety ostatnia plucha dała im popalić i skóra ponownie stała się sucha i zaczęła pękać. To samo dopadło skórki. Nad dłońmi wciąż jeszcze pracuje, ale skórki odzyskały dawny blask po kilku aplikacjach odżywki ! Nie wiem, czy będę kiedykolwiek w stanie się z nią rozstać 💖.

Także jeśli poszukujesz produktu, który nawilży i wygładzi skórki oraz zregeneruje płytkę paznokciowa to myślę, że warto zwrócić uwagę na produkt marki Orphica.


To już koniec moich ulubieńców, ale bardzo spodobała mi się taka forma pisania o produktach, które podbiły moje serce. Postanowiłam, że posty z ulubieńcami będą pojawiać się regularnie na blogu ! Znacie któryś z wymienionych przeze mnie kosmetyków ? Czekan na Wasze opinie 😃


Czytaj dalej

Błogie marcepanowe uniesienie - Olejek śliwkowy w pielęgnacji twarzy i włosów - Your Natural Side

Siła natury




Lubicie zapach marcepanu ? Jesienią uwielbiam woski o tej woni, które otulają dom i nadają mu magiczną atmosferę. Potrzebuje wtedy już tylko koc, kawa, ciastko i dobra książka 💖 tak mogę spędzać każdy wieczór !

Ostatnio w moje ręce wpadł olejek śliwkowy, który obłędnie pachnie marcepanem 💕. Ta woń jest tak apetyczna, że można się zapomnieć i go zjeść ! Dzisiaj chce Wam przybliżyć kilka fajnych pomysłów jak można umilić sobie życie za sprawą tego kosmetyku !


Opis produktu:

Olej z pestek śliwki o przyjemnym marcepanowo – migdałowym zapachu. Przeznaczony do pielęgnacji każdego typu skóry, zwłaszcza odwodnionej i wymagającej ujędrnienia. Łagodzi i uspokaja cerę problemową.




Idealny do pielęgnacji: 
- cery suchej i podrażnionej
- problemowej, zanieczyszczonej
- z nadprodukcją sebum
- dojrzałej z oznakami starzenia
- suchych, rozdwajających się i zniszczonych włosów
- łamliwych paznokci
- spierzchniętych ust

Działanie:
- przeciwstarzeniowe
- nawilżające
- regulujące
- ochronne
- regenerujące

Więcej TU


Skład:



Prunus Domestica Seed Oil; (Olej z pestek śliwki nierafinowany 100%) nawilża, regeneruje, koi, łagodzi podrażnienia, zmiękcza, wygładza, odbudowuje, działa przeciwzmarszczkowo, zmniejsza niedoskonałości, reguluje pracę gruczołów łojowych.


Cena: około 20 zł za 10 ml TU


Opakowanie i konsystencja:



Olejek mieści się w buteleczce z brązowego szkła o pojemności 10 ml. Zaopatrzony jest w pipetkę. Posiada gęstą konsystencję o intensywnie żółtym zabarwieniu.


Moja opinia:

Tak jak wspomniałam na początku... zapach totalnie mnie zachwycił ! Uwielbiam go i to w szczególności jesienią. Jeśli tak samo jak ja macie skłonność do zatracenia się w marcepanowej woni to nie wahajcie się ! Olejek musi być Wasz !




Na stronie producenta znajdziecie wiele sposobów na wykorzystanie tego specyfiku. Ja upodobałam sobie dwa z nich. Pierwszy to nakładanie olejku na twarz wieczorem, po dokładnym demakijażu (zamiast kremu).




W takiej formie produkt bardzo dobrze nawilża, łagodzi drobne podrażnienia i uspokaja cerę. Buzia po zastosowaniu jest miękka, elastyczna i odprężona. Oczywiście jest też delikatnie tłusta co nie powinno być zaskoczeniem, bo olej jest treściwy i nie wchłania się do końca. Z tego też powodu uważam, że jest odpowiedni dla skóry suchej na co dzień i pod makijaż oraz na noc. Bądź (jak w moim przypadku) dla cery mieszanej, ale tylko w formie regeneracji po demakijażu, czyli na noc. Wydaje mi się, że zastosowanie go przed makijażem w przypadku cery mieszanej mogłoby skutkować szybszym przetłuszczaniem, a w efekcie mega błyskiem.




Mój drugi sposób na wykorzystanie tego cuda to zabezpieczanie końcówek ! Jak wiecie na punkcie włosów mam bzika... jest jesień, więc pojawiają się już dni, gdy nieodłącznym elementem garderoby jest szal i kurteczka. Wtedy włosy maksymalnie narażone są na ocieranie oraz zimne powietrze. Jak temu zaradzić ? ⇩




Pamiętaj ! Najlepszym rozwiązaniem jest zabezpieczanie końcówek przed wyjściem z domu. Ja robię to nawet 2-3 razy dziennie. W dłoniach rozgrzewam 1 krople olejku i nakładam na włosy począwszy od końcówek ku górze (mniej więcej do ucha).




Dla posiadaczek włosów, które łatwo obciążyć polecam zmieszać kropelkę olejku z kroplą odżywki (1:2). Wtedy mamy kompleksową ochronę wraz z regeneracja, a mieszanka olejku z odżywką nie obciąży włosów tak mocno jak sam olejek. 




Włosy będą Wam wdzięczne za takie zabiegi 😃 jestem tego pewna ! Zerknijcie na moje ☺️. Olejkiem z pestek śliwki zabezpieczam je od 3 miesięcy. Oczywiście poza zabezpieczeniem stosuje różne inne zabiegi, które utrzymują je w dobrej kondycji, ale tylko spójrzcie na końcówki ! Moim zdaniem są w świetnym stanie !




Ponadto wydajność olejku jest na prawdę bardzo dobra. Po 3 miesiącach intensywnego stosowania zarówno do twarzy jak i włosów zostało mi 1/3 buteleczki. Gdyby nie moja niezgrabność pewnie byłoby go więcej, ale trochę mi się wylało 😲


Przekonałam Was ? Niech moc śliwki i marcepanu będą z Wami ❣


Czytaj dalej

Szukasz serum i kremu, które zadbają o matowe wykończenie Twojej twarzy ? - Nourish Odżywcze serum peptydowe i krem nawilżający - zestaw do cery mieszanej i tłustej

Matowa pielęgnacja cery tłustej i mieszanej



Dzisiaj mam tą przyjemność przybliżyć Wam trochę informacji i przedstawić moją opinie na temat produktów, których składy oparte są w ponad 80 % na naturalnych składnikach. Jak wiecie uwielbiam naturalną pielęgnację i bardzo liczyłam, że zestaw Nourish od Costasy również sprosta moim wymaganiom. Czy tak się stało ? O tym poniżej..


Opis produktu:

Odżywcze serum peptydowe




Unikalne połączenie witamin i minerałów sprawia, że serum jest bardzo efektywnym, lekkim produktem nawilżającym, po użyciu którego skóra jest wyciszona, jędrniejsza i wyraźnie zdrowsza. Polecane dla cery mieszanej. Serum pomaga przywrócić skórze jej naturalną równowagę.

Więcej info znajdziecie TU.


Krem nawilżający do skóry mieszanej i tłustej




Dzięki wyjątkowym składnikom, krem z serii Nourish Balance ma właściwości regulujące wydzielenie sebum, przywracające skórze równowagę oraz odbudowujące jej naturalną barierę lipidową.

Po więcej informacji zapraszam TU.


Skład serum:

Aqua (water) woda, Pyrus malus (apple) fruit powder* (sproszkowany ekstrakt z jabłka - wzmacnia włókna kolagenowe, wygładza, zmniejsza zmarszczki, rozjaśnia, nawilża), Pyrus malus (apple) fruit water (hydrolat jabłkowy - nawilża, uelastycznia, wygładza), Glycerin (gliceryna - nawilża), Palmitoyl tripeptide-5 (głęboko penetrujący mały peptyd - aktywnie usuwa zmarszczki, ujędrnia, nawilża), Niacinamide (witamina B3 - nawilża, uelastycznia, działa przeciwzmarszczkowo, spłyca zmarszczki, poprawia koloryt skóry), Calcium panthothenate (witamina B5 - regeneruje), Sodium ascorbyl phosphate (forma witaminy C - przeciwutleniacz, działa przeciwrodnikowo, spowalnia procesy starzenia, rozjaśnia, naturalny konserwant), Tocopheryl acetate (stosowany zamiast witaminy E - przeciwutleniacz, antyoksydant),





Pyridoxine HCL (witamina B6 - filtr przeciwsłoneczny, zmniejsza wydzielane sebum, działa antybakteryjnie i antyoksydacyjnie), Maltodextrin (maltodekstryna - pozyskiwana ze skrobi, odżywia, pełni funkcję zagęstnika i wypełniacza), Sodium starch octenylsuccinate (zagęstnik), Silica (krzemionka - substancja mineralna pochodzenia naturalnego - wypełniacz, matuje, przedłuża trwałość kosmetyków), Cetearyl glucoside (nawilża skórę, poprawia konsystencję, bezpieczny dla skóry), Xanthan gum (zagęstnik), Sodium levulinate (stablizator pH, naturalny konserwant), Levulinic acid (konserwant, zapach), Sodium hyaluronate (pochodna kwasu hialuronowego - intensywnie nawilża, zmiękcza, wygładza), Potassium sorbate (konserwant - może podrażniać, wywoływać alergie), Parfum (apple aroma) zapach, Simmondsia chinensis (jojoba) seed oil (olej jojoba - odbudowuje, warstwę lipidową skóry, nawilża, natłuszcza, uelastycznia, zagęszcza). 


Skład kremu:

Aqua (water) woda, Pyrus malus fruit powder* (sproszkowany ekstrakt z jabłka - wzmacnia włókna kolagenowe, wygładza, zmniejsza zmarszczki, rozjaśnia, nawilża), Pyrus malus fruit water (hydrolat jabłkowy - nawilża, uelastycznia, wygładza), Glycerin** (gliceryna - nawilża), Cetearyl alcohol (emolient pozyskiwany z oleju kokosowego - tworzy film, zatrzymuje wodę, może zapychać pory), Prunus amygdalus dulcis oil* (olej ze słodkich migdałów - odżywia, odnawia, odmładza, poprawia ukrwienie, natłuszcza, nawilża), Helianthus annuus seed oil* (olej z nasion słonecznika - nie zatyka porów, działa przeciwzapalnie, antyoksydacyjnie, wygładza, regeneruje), Crambe abyssinica seed oil* (olej abisyński - intensywnie nawilża, redukuje zmarszczki, wygładza, uelastycznia, zmiękcza), Cetearyl glucoside (nawilża, bezpieczny dla skóry), Sodium levulinate (stablizator pH, naturalny konserwant), Levulinic acid (konserwant, zapach), Glyceryl stearate (zatrzymuje wodę, natłuszcza, wygładza, zmiękcza), Cetearyl olivate (emolient pozyskiwany z oliwy z oliwek), Sorbitan olivate (substancja myjąca, natłuszczająca, nawilżająca), Xanthan gum (zagęstnik), Argania spinosa kernal extract (wyciąg z pestek drzewa arganowego - uelastycznia, nawilża, opóźnia procesy starzenia, łagodzi podrażnienia), 





Serrenoa serrulata fruit extract (ekstrakt z owoców palmy Serenoa Repens), Sesamum indicum seed extract (wyciąg z nasion sezamu - nawilża, odżywia, regeneruje, łagodzi, odbudowuje), Beta sitosterol (związek pozyskiwany z roślin strączkowych - nawilża, uelastycznia, ujędrnia), Tocopherol (witamina E - nawilża, działa przeciwtrądzikowo), Parfum (apple aroma) zapach, Simmondsia chinensis seed oil (olej jojoba - odbudowuje, warstwę lipidową skóry, nawilża, natłuszcza, uelastycznia, zagęszcza), Niacinamide (witamina B3 - nawilża, uelastycznia, działa przeciwzmarszczkowo, spłyca zmarszczki, poprawia koloryt skóry), Calcium pantothenate (witamina B5 - regeneruje), Sodium ascorbyl phosphate (forma witaminy C - przeciwutleniacz, działa przeciwrodnikowo, spowalnia procesy starzenia, rozjaśnia, naturalny konserwant), Tocopheryl acetate (stosowany zamiast witaminy E - przeciwutleniacz, antyoksydant), pyridoxine HCL (witamina B6 - filtr przeciwsłoneczny, zmniejsza wydzielane sebum, działa antybakteryjnie i antyoksydacyjnie), Maltodextrin (maltodekstryna - pozyskiwana ze skrobi, odżywia, pełni funkcję zagęstnika i wypełniacza), Sodium starch octenylsuccinate (zagęstnik), Silica (krzemionka - substancja mineralna pochodzenia naturalnego - wypełniacz, matuje, przedłuża trwałość kosmetyków), Aloe barbedensis leaf juice powder* (proszek z liści aloesu - nawilża, regeneruje, pielęgnuje, łagodzi), Potassium sorbate (konserwant - może podrażniać, wywoływać alergie).


Cena: serum ok. 133 zł za 30 ml TU, Krem ok 127 zł za 50 ml TU. 


Opakowanie i konsystencja:




Zarówno serum jak i krem mieszczą się w szklanych butelkach z pompkami, które zamknięte są w tekturowych kartonikach o takiej samej kolorystyce. Różni je pojemność: serum 30 ml, a krem 50 ml. Buteleczki są przezroczyste także bez problemu można kontrolować zużycie produktu. Konsystencja serum jest dość wodnista, ale łatwo nad nią zapanować. Ma przezroczysto-mleczną barwę, która delikatnie mieni się czego zupełnie nie widać na skórze. Krem z kolei jest biały i znacznie gęściejszy niż serum.


Moja opinia:




Zestaw od Nourish stosuje tylko rano. Na uprzednio umytą twarz staram się nałożyć tylko odrobinkę serum. Niestety pompka nie ułatwia sprawy, bo wyrzuca z siebie za dużą porcję. Produkt szybko się wchłania i w ciągu chwili idealnie matuje skórę. Daje się wyczuć efekt napięcia, ale nie ściągnięcia. Po prostu cera staje się bardziej zwarta, jędrna i nawilżona. Producent poleca dwa sposoby stosowania serum i kremu. Zamiennie serum - krem --> efekt zmatowienia. Krem - serum --> efekt rozświetlenia. Ja stawiam na mat.





Kolejnym krokiem jest krem. W tym przypadku łatwo panować nad pompką i bez problemu wydobywam mniej więcej dużą kroplę i taka ilość rozprowadzam na twarzy. Krem również pozostawia lekkie matowe wykończenie. Ponadto buzia nabiera miękkości i jest jedwabiście gładka w dotyku.





Oba produkty pachną jabłuszkiem, choć woń serum jest znacznie bardziej wyrazista. W kremie poza nutką jabłka wyczuwam pudrowość.




Na tak przygotowaną twarz nakładam makijaż. Zestaw stanowi świetną bazę zarówno dla podkładów sypkich jak i płynnych. Makijaż utrzymuje się bardzo długo, nawet do 6 h bez poprawek i bez świecenia. Uważam, że to dobry wynik jak na możliwości mojej cery, która w strefie T potrafi zabłysnąć już w ciągu 2 h przy innym kremie. A przy panujących upałach nawet szybciej.




Dzięki produktom Nourish odkryłam, że moja skóra niekoniecznie toleruje efekt matowienia i redukcję sebum na co dzień. Przy dłuższym codziennym stosowaniu niestety zapchałam cerę, a szczególnie szyje. Dlatego teraz zestaw Nourish nakładam wyłącznie na twarz, pomijając szyję i dekolt. Staram się także ograniczyć nieco ich stosowanie i zostawić je sobie na większe okazje. Nie tylko z obawy, że skóra może zareagować wypryskami, ale także z uwagi na to by zanadto nie przyzwyczaiła się do ich działania - bym wciąż mogła cieszyć się matową skórą i nieskazitelnym makijażem na dłużej.




Składy obu produktów są długie, ale w zasadzie nie można się do niczego przyczepić. Rozpisałam je powyżej.




Oba produkty są bardzo wydajne, więc nawet wysoka cena nie jest już taka straszna :). 


Myślę, że zestaw sprawdzi się świetnie na wyjątkowe okazje, kiedy nasz nieskazitelny "look" jest wręcz wymagany :).

A u Was jakie kosmetyki królują w takie upały jak dziś ? :D


Czytaj dalej

Najlepsza, dogłębna, a zarazem lekka pielęgnacja twarzy - Fitomed Esencja nawilżająca oraz olejek miejski

Mój różany duet w pielęgnacji cery mieszanej



Moja lista produktów typu serum do twarzy, esencja, czy olejek ciągle się powiększa. A ja wciąż nie jestem zadowolona w 100 procentach z tych, które miałam okazję używać. Dlatego też do zestawu od Fitomed podeszłam z rezerwą. Powiedzmy sobie wprost - nie spodziewałam się cudów. Jak się okazało byłam w ogromnym błędzie. Niech każdy dowie się że -  znalazłam najlepszą esencję i olejek do twarzy ! Zanim opowiem co i jak -  przedstawię Wam trochę informacji na temat dzisiejszych bohaterów.


Opis produktu:

Esencja nawilżająca do cery mieszanej róża domasceńska


Najważniejsze składniki: kwas hialuronowy, woda różana, wyciąg z owoców dzikiej róży, pantenol, kompleks polisacharydów o działaniu nawilżającym.
Działanie:
- nawilża
- wygładza
- zwiększa zdolność naskórka do lepszego przyswojenia substancji odżywczych z kolejno nakładanych kosmetyków: olejków, kremów, maseczek
- daje uczucie satynowej skóry, świeżości, komfortu i relaksu
Więcej przeczytacie TU


Olejek miejski do cery mieszanej dzika róża



Najważniejsze składniki: nierafinowane oleje: z pestek maliny, ze słodkich migdałów, olej z pestek truskawki, olej z nasion dzikiej róży, witaminy E i C.

Działanie:

- odżywia,
- nawilża,
- chroni przed smogiem i w niewielkim zakresie przed promieniami UV (SPF = 2 w badaniach spektrofotometrycznych in vitro),
- stosowany razem z esencją „Róża damasceńska” Fitomed (esencja – jako prekosmetyk) działa wygładzająco i odmładzająco na naskórek (w badaniach aplikacyjnych potwierdziło skuteczność takiego zestawienia 86% testujących).

Więcej TU.


Skład esencji:

Aqua woda, Rosa Damascena Flower Water (woda różana - nawilża, działa lekko ściągająco, antybakteryjnie, przeciwzapalnie, łagodząco, ujędrnia, wygładza, odżywia), Glycerin (gliceryna - nawilża), Pantenol (prowitamina B5 - nawilża, koi podrażnienia, ułatwia penetrację wgłąb skóry), Rosa Canina Fruit Extract (ekstrakt z owoców dzikiej róży - chroni skórę przed działaniem wolnych rodników, łagodzi poparzenia słoneczne, poprawia jędrność i elastyczność skóry, redukuje drobne zmarszczki, nawilża, wygładza, rewitalizuje), Sodium Hialuronane (pochodna kwasu hialuronowego - intensywnie nawilża, zmiękcza, wygładza), Sodium Alginate (działa ochronnie i nawilżająco, zapobiega rozwarstwianiu), Pnenoxyethanol (konserwant, dozwolony w ograniczonym stężeniu), Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum (emulgator, stabilizator, działa nawilżająco), Caesalpinia Spinosa (działa nawilżająco), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant), C.I.16255 barwnik.


Skład olejku:

Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil (olej z nasion malin - działa łagodząco, przeciwzapalnie, nawilża, zmiękcza, ujędrnia, zapobiega powstawaniu zaskórników, naturalny filtr przeciwsłoneczny), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów - odżywia, odmładza, odnawia, nawilża, natłuszcza, poprawia ukrwienie), Rosa Canina (Rosehip) Fruit Oil (olej różany - uelastycznia, regeneruje, zwalnia procesy starzenia, zmniejsza ilość zmarszczek, zmniejsza zbliznowacenia, ma działanie lekko ściągające), Tocoferyl Acetate (stosowany zamiast witaminy E - hamuje procesy starzenia), Ascorbyl Palmitate (witamina C - hamuje procesy starzenia, złuszcza, wygładza, stymuluje produkcję kolagenu, zmniejsza zaczerwienienia, działa przeciwzapalnie).


Cena: esencja 35 zł za 30 ml TUTAJ, olejek miejski 42 zł za 30 ml TUTAJ


Opakowanie i konsystencja:



Zarówno esencja jak i olejek mieszczą się w szklanych buteleczkach z pipetkami. Esencja w przezroczystej, a olejek w brązowej. Obie mają 30 ml pojemności. Serum ma lekką konsystencję galaretki i jest zabarwione na różowo. Olejek ma piękny żółty kolor i oleistą konsystencję.


Moja opinia:



Zacznę od zapachów, bo oba bardzo mnie ciekawiły z racji tego, że różana woń to jedna z moich ulubionych, lecz w kosmetykach zapach ten nie zawsze należy do najprzyjemniejszych. I tutaj pierwsze zaskoczenie - esencja pachnie niebiańsko. Dla mnie to bardzo subtelny zapach ogrodowych róż.

Olejek miejski ma już zupełnie inny zapach. Wyczuwam nutkę ziół i suszonych kwiatów 😃. Mi osobiście zapach przypadł do gustu.





Produkty Fitomed używam tylko raz dziennie - rano przed makijażem. Po uprzednim umyciu twarzy nakładam solidna kroplę esencji. Należy pospieszyć się z aplikacją, bo kosmetyk bardzo szybko się wchłania. Uważam, że jest to świetny produkt dla zabieganych, bo w sekundę po nałożeniu można już aplikować olejek lub nawet od razu przystąpić do robienia makijażu.

Buzia po zastosowaniu samej esencji jest wygładzona, jędrna, miękka, odprężona, nawilżona i sprężysta. Za sprawą natychmiastowego wchłonięcia się kosmetyku nie ma mowy o błyszczeniu się cery, która po użyciu jest aksamitna i satynowa.





Kolejnym krokiem jest nałożenie olejku miejskiego. Mi wystarcza dosłownie kropla. W przypadku, gdy nakładam olejek również na szyję wtedy używam nieco więcej. Olejek wklepuje w twarz, a ewentualny nadmiar usuwam przypadając chusteczkę higieniczna. W tym momencie buzia gotowa jest na wykonanie makijażu.

Muszę zaznaczyć, że oba produkty świetnie współgrają z podkładem płynnym i sypkim. Nawet mocno kryjący podkład wygląda bardzo naturalnie i nic się nie roluje. Jedynie trwałość nie jest imponująca, lecz natural look wszystko wynagradza :).

Uwielbiam efekt jaki dają te kosmetyki ! Za sprawą olejku cera jest promienna, nawilżona, odżywiona i maksymalnie odprężona. Wszelkie podrażnienia są ukojone.





Byłam bardzo ciekawa jak sprawa ma się z zapychaniem porów, bo jednak częste stosowanie olejków nie wypływa zbyt dobrze na moją cerę. Zestaw od Fitomed używam codziennie od miesiąca i  póki co jestem bardzo miło zaskoczona ! Przez ten czas nie zarejestrowałam problemów z cerą, które mogły być spowodowane przez te produkty. A to na prawdę świetna nowina! Odkryłam lekką, ale dogłębną pielęgnację twarzy, którą mogę sobie zafundować na co dzień !





Składy obu kosmetyków są rewelacyjne. Rozpisałam je powyżej i jak widzicie nie mogę się do niczego przyczepić. Sama natura 👌👌.


Czy mają jakieś wady ? Myślę, że dwie - esencja za szybko się kończy :(. A ceny nie należą do najniższych. Jednak ja przekonałam się, że warto 😉 gorąco polecam także Wam !



Czytaj dalej