Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lily lolo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lily lolo. Pokaż wszystkie posty

Makijaż oka w 4 wersjach - Delia, Lily Lolo, Sensique

Make Up Glam, Rainbow, Summer Glow



Dzisiaj mam dla Was wpis, który miał powstać dawno temu, ale jakoś nie miałam czasu go do końca "pociągnąć". Dziś naszła mnie wena, więc jestem -> pisze -> pokazuje moje pierwsze makijaże stworzone z myślą o blogu!

Moje zdolności makijażowe są raczej mocno ograniczone i zanadto się nie rozwijają, dlatego wymagam od Was wyrozumiałości :D.


1


Pierwsze oko wykonałam w całości kosmetykami Delia Soft Eyeshadow. Cienie, których użyłam to nr 10 pearl, 17 pearl, 08 matt, 18 matt. Nie spodziewałam się, że będą tak dobrze napigmentowane. Kolory są "żywe" i intensywne. Nie musiałam się nadto trudzić, żeby uzyskać piękny wyrazisty makijaż. Tusz również jest z firmy Delia i to mój ostatni must have!


1


Makijaż przetrwał nienaruszonym ok 7 h. Później go zmyłam tym produktem. Demakijaż również okazał się szybki i bezproblemowy.


2
2
2


Kolejny makijaż stworzyłam także kosmetykami Delia. Tym razem nieco pokombinowałam z kolorami, żeby uzyskać jasne i otwarte oko. Myślę, że ta wersja jest jeszcze ciekawsza i chyba bardziej mi pasuje. Jak myślicie ?


3


Malując kolejne oko trochę mnie poniosło :D. Zainspirowałam się jakimś makijażem na necie, ale trochę go zmodyfikowałam pod swoim kątem. Użyłam kosmetyków Delia i kilku moich już wysłużonych ceni z Sensique. Niestety numerki mi się starły :(.


3


Mam wrażenie, że ta wersja najbardziej pasuje do tęczówki. Jednak nie zmienia to faktu, że kolory są trochę szałowe, więc na co dzień się nie nadają.


4


Moim ostatnim cudeńkiem, które zrobiłam na szybko jest summer glow. Wykonałam go cieniami Lily Lolo od Costasy. Sensique był kolorem bazowym - to delikatnie błyszczący rdzawy kolor. Mocny perłowy brąz to "Moonlight", a mieniące się toffi występuje pod nazwą "Sticky Toffee" - oba od Lily Lolo. 


4

4


Powiem szczerze, że makijaż powstał zupełnie przypadkiem, od niechcenia, gdy miałam nieco więcej wolnego czasu w niedzielę rano. Szykowałam się na wyjście i jakoś mnie naszło na malunki. Ta wersja tak bardzo mi się podoba, że zamierzam ją wykonywać częściej. Mejkap jest szybki, wesoły, lekki i jest świetnym dopełnieniem skóry muśniętej słońcem.


Które oko Waszym zadaniem wyszło najciekawiej ? Pamiętajcie, że dopiero się uczę :D ...


Czytaj dalej

Delikatny - dzienny makijaż oka - Lily Lolo - Naturalna baza pod cienie Eye Primer, sypkie cienie do powiek Moonlight i Sticky Toffee

Lekki makijaż oka na co dzień 




Jakiś czas temu stałam się posiadaczką dwóch pięknych cieni do powiek oraz bazy pod cienie od Lily Lolo. Przez ten czas namiętnie je testowałam, bo nie ma co ukrywać służyły mi mocno w maskowaniu i odwracaniu uwagi od ciągle zmieniających się rysów twarzy przez hormony ciążowe. Mogę Wam już zdradzić, że moje kolejne łupy z Lily Lolo zaliczam do bardzo udanych. Dzisiaj pokaże Wam mój delikatny makijaż wykonany tymi właśnie produktami, ale zanim to to posłuchajcie kilku słów na temat samych produktów ;).


Baza pod cienie



Baza to koszt 54,90 zł za 4 g w opakowaniu z lusterkiem TU. Musze przyznać, że nie dogadałam się z nią od razu. Trzeba zaznaczyć, że nie nadaje się do stosowania razem z kremem bb od Lily. Po pierwsze krem uelastycznia skórę, która staje się miękka. Baza pod cienie nałożona na taki krem zwyczajnie upłynnia się i wnika w zmarszczki. Zatem te dwa produkty raczej nie będą współgrały idealnie.




Wszystko się zmienia, gdy wykonuje swój dzienny makijaż przy pomocy matującego pudru, podkładu spf 15, które aplikuje na wklepany wcześniej lekki (nietłusty) krem do twarzy. Na tak przygotowaną twarz (i powieki) nakładam bazę pod cienie. Zaczynam od górnej powieki gdzie stosuję kolor beżowy, a kończę na dolnej powiece, na którą aplikuję kolor żółty, który ma za zadanie niwelować cienie pod oczami. Wystarczy musnąć powieki produktem, nie trzeba nakładać go bardzo dużo. W niewielkiej ilości radzi sobie znacznie lepiej niż gdy nałożymy go zbyt dużo.




Skład: 

SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL (olej jojoba - odbudowuje, nawilża, natłuszcza), EUPHORBIA CERIFERA (CANDELILLA) WAX (wosk kandelila - nawilża, kondycjonuje, zmiękcza, wygładza), ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL (olej arganowy - wzmacnia, regeneruje, nawilża, łagodzi), MICA (naturalny pigment - rozświetla), TOCOPHEROL (witamina E - antyoksydant - wzmacnia, nawilża), [MAY CONTAIN CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE) (naturalny biały pigment), CI 77491 (IRON OXIDE) (naturalny czerwony, czerwono-brązowy pigment), CI 77492 (IRON OXIDE) (czerwony barwnik syntetyczny), CI 77499 (IRON OXIDE) (czarny barwnik)]

Skład przedstawia się bardzo przyjemnie. Znajdziemy w nim dwa olejki -  jojoba, arganowy oraz wosk kandelila. Ponadto witaminę E i naturalne barwniki. 


Cienie do powiek



Cień Moonlight to głęboki, zimny i połyskujący brąz. Drobinki są drobno zmielone zatem nie ma mowy o typowym brokacie tylko subtelnym połysku. Znajdziemy go na stronie Costasy za 36,90 zł za 2 g w słoiczku 10 ml. 




Skład: 

MICA (naturalny pigment - rozświetla), [+/- CI 77499 (IRON OXIDE) (czarny barwnik), CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE) (naturalny biały pigment)].





Na powieki pokryte bazą nakładam cień Moonlight, który rozprowadzam przy pomocy cienkiego, skośnego pędzelka przy samej linii rzęs od mniej więcej środka w stronę zewnętrznego kącika oka. Podkreślając i podciągając nieco linie do góry by uzyskać kocie oko. Czasami przedłużam tą linie ciągnąć ją wyżej na załamanie powieki, aby uzyskać mocniej zaakceptowane oko.





Kolejnym krokiem jest delikatnie rozświetlenie wewnętrznych kącików i środka oka za pomocą kolejnego cienia Lily, którym jest Sticky Toffee. To delikatne złoto, na które trzeba uważać ;). Kolor należy stopniować, bo jest niezwykle efektowny, zatem gdy chcemy uzyskać delikatny dzienny makijaż należy użyć go w małej ilości. Chyba że macie chęć zaszaleć w piątkowy wieczór to wtedy nie żałujcie sobie tego koloru :D. Cena jest identyczna jak w przypadku Moonlight. 





Skład:




MICA (naturalny pigment - rozświetla), [+/- CI 77491 (IRON OXIDE) (naturalny czerwony, czerwono-brązowy pigment), CI 77510 (FERRIC FERROCYANIDE) (błękit pruski, dozwolony w ograniczonym stężeniu, barwnik), CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE) (naturalny biały pigment)].






Zazwyczaj nie podkreślam dolnej powieki aby nie przytłoczyć lekkiej formy makijażu, która ma otworzyć i unieść oko do góry.

Jeśli chodzi o trwałość to jest na prawdę przyzwoita. Taki makijaż utrzymuje się od rana do końca dnia! Nic nie spływa, nie wchodzi w załamania powieki (chyba że jest 35 stopni ciepła :D). Cenie nie rozmywają się, a kolory pozostają bez zmian. Podczas nakładania cienie minimalnie się obsypują, ale wystarczy zamieść je grubym pędzelkiem i nie ma po nich śladu :).







Jak Wam się podoba ? Muszę zaznaczyć, że w tej dziedzinie jestem zielona, więc mam nadzieje, że mnie nie zhejtujecie :D


Czytaj dalej

Czy kremy bb są wciąż na topie? - BB Cream Fair Lily Lolo

Blady krem BB od Lily Lolo - czy warto?




Kiedyś byłam wielką fanką kremów bb i ciągle testowałam nowe marki, aby w końcu przekonać się, że krem bb stworzony dla mojej cery po prostu nie istnieje. Nastał więc czas kiedy takie specyfiki stały się dla mnie zupełnie obojętne. Jednak przeglądając asortyment Costasy i głównie skupiając się na kosmetykach Lily Lolo trafiłam właśnie na taki krem. Poczytałam trochę opinii na jego temat i uległam. Tak oto znalazł się w moim posiadaniu i dzisiaj dowiecie się, czy poradził sobie z moją mieszaną cerą ze skłonnością do świecenia się w strefie T.


Opis produktu:

Krem BB o lekkiej formule, w skład którego wchodzą odżywcze składniki o właściwościach przeciwstarzeniowych i nawilżających oraz mineralne pigmenty zapewniające wyrównanie kolorytu cery. Użyty jako podkład daje lekkie krycie i efekt zdrowej, promiennej cery. Świetnie sprawdza się także jako baza pod podkład mineralny.





- Bez silikonów
- Efekt ujędrnienia i działanie przeciwstarzeniowe
- Zawiera składniki nawilżające tj. hialuronian sodu, ekologiczny aloes oraz olejek jojoba
- Delikatne krycie oraz rozświetlenie
- Naturalne antyoksydanty oraz ochrona przeciwbakteryjna
- Odpowiedni dla wegan
- 40 ml



Skład:

AQUA (woda), CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE (emolient pochodzenia naturalnego - nawilża, zmiękcza, wygładza, nadaje poślizg), GLYCERIN (gliceryna - nawilża), COCO-CAPRYLATE (składnik pochodzenia roślinnego - natłuszcza, nawilża, całkowicie bezpieczny), CETEARYL OLIVATE (naturalny emulgator - nawilża, hipoalergiczny), SORBITAN OLIVATE (substancja myjąca, natłuszczająca, nawilżająca, emulgator), SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL (olej jojoba - odbudowuje, nawilża, natłuszcza, uelastycznia, zagęszcza), TRITICUM VULGARE (WHEAT) GERM OIL (olej z kiełków pszenicy - natłuszcza, chroni, nawilża, ujędrnia, zmiękcza, wygładza, uelastycznia), PRUNUS AMYGDALUS DULCIS (SWEET ALMOND) OIL (olej ze słodkich migdałów - odżywia, odmładza, natłuszcza, nawilża), ARGANIA SPINOSA (ARGAN) KERNEL OIL (olej arganowy - wzmacnia, regeneruje, nawilża), STEARIC ACID (nośnik substancji aktywnych, emulgator, pochodzenie naturalne), CETYL ALCOHOL (emolient - nawilża, może zapychać pory), GLYCERYL STEARATE (emolient pochodzenia naturalnego - natłuszcza, wygładza, zmiękcza), BORON NITRIDE (pochłania sebum, matowi skórę, zwiększa poślizg), BENZYL ALCOHOL (rozpuszczalnik, zapach), PARFUM (zapach), 





SODIUM BENZOATE (konserwant), POTASSIUM SORBATE (konserwant), TOCOPHEROL (witamina E - antyoksydant, nawilża, wzmacnia barierę naskórka, działa przeciwtrądzikowo), ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE POWDER (proszek z liści aloesu - nawilża, regeneruje, pielęgnuje), LEPTOSPERMUM SCOPARIUM (MANUKA) OIL (olej manuka - działa antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo i przeciwzapalnie), PUNICA GRANATUM (POMEGRANATE) SEED OIL (olej z pestek granatu - działa przeciwzapalnie, przeciwtrądzikowo, odmładza, wygładza, regeneruje), DEHYDROACETIC ACID (konserwant, dozwolony w produktach eko), HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL (olej z nasion słonecznika - wygładza, regeneruje, działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie), SODIUM HYALURONATE (pochodna kwasy hialuronowego - mocno nawilża, zmiękcza, wygładza), LIMONENE (zapach), LINALOOL (zapach), BENZYL BENZOATE (zapach), BENZYL SALICYLATE (zapach), CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE) (naturalny minerał, biały pigment, filtr UV, rozjaśnia), CI 77491 (IRON OXIDE) (naturalny czerwono-brązowy barwnik), CI 77492 (IRON OXIDE) (syntetyczny czerwony pigment), CI 77499 (IRON OXIDE) (czarny barwnik - nawilża, regeneruje)


Cena: ok. 75,50 zł za 40 ml w sklepie Costasy


Opakowanie i konsystencja:




Krem mieści sie w białej tubce z pompką o pojemności 40 ml, która z kolei zamknięta jest w tekturowym kartoniku. Pompka działa sprawnie i uwalnia odpowiednią ilość produktu do jednorazowego użycia. Wybrałam kolor Fair, który jest bardzo jasny, ale po rozprowadzaniu stapia się ze skórą i daje bardzo delikatne krycie. Konsystencja jest lekko gęsta, więc nic nie spływa podczas aplikacji.


Moja opinia:

Krem nakładam po uprzednim umyciu twarzy żelem i przetarciu tonikiem. Aplikacja jest bardzo prosta, nic się nie roluje i nie wałkuje. Podejrzewam, że niektórym może przeszkadzać zapach produktu, który jest mocny i mi osobiście przypomina sianko (?). Ale bez obaw, woń szybko ulatnia się i jest niewyczuwalna.





Krem stapia się ze skórą i delikatnie ujednolica jej kolor. Twarz po nałożeniu jest promienna, nawilżona, odżywiona i wygładzona. Osoby borykające się z tłustą cerą powinny go sobie odpuścić, bo pozostawia skórę lekko błyszczącą.





Moje największe obawy, co do tego kremu krążyły głównie wokół tego, czy jest w stanie zachować mat. Powiem szczerze, że i tak i nie. Jeśli krem jest niczym nieutrwalony raczej nie mamy co liczyć, że buzia będzie matowa na dłużej. Jednak gdy go lekko przypudrujemy podkładem mineralnym Lily Lolo i wykonamy makijaż jak zwykle to z pewnością możemy się cieszyć nieskazitelną, matową skórą przez 3-4 h.





Nie musimy martwić się, że makijaż szybko się upłynni. Ponadto podkład nie wnika w zmarszczki i nie uwydatnia ich. Jest lekki i stanowi świetną bazę pod podkład mineralny. Nie obciąża skóry, która może swobodnie oddychać. Nie sprzyja powstawaniu zaskórników, ani innych niespodzianek. Nie podrażnia.


Myślę, że to świetna opcja na lato, kiedy nie mamy zbyt wiele czasu, a chcemy wyglądać świeżo i naturalnie ;)


Czytaj dalej

Mój ulubiony matowy róż o niesamowitym odcieniu - Lily Lolo Clementine satynowy brzoskwiniowo-różowy róż mineralny

Odrobina matowego szaleństwa na policzkach 




Do niedawna byłam pewna, że róż może dla mnie nie istnieć. Jakoś nie widziałam głębszego sensu uwydatniać dodatkowo moich z natury mocnych rumieńców dopóki nie trafiłam na to subtelne cudo ! Zapraszam do lektury, bo jest o czym poczytać :) a na dole znajdziecie makijaż wykonany moją małą kolekcją Lily Lolo :) 


Opis produktu: 

Brzoskwiniowo-różowy róż do policzków o kremowej konsystencji, dający satynowe wykończenie. Idealny dla wszystkich typów karnacji. Ponieważ Clementine daje bardzo subtelny efekt, doskonale sprawdzi się, gdy będziesz chciała podkreślić kolor swoich naturalnych rumieńców.




- nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, syntetycznych substancji zapachowych i konserwantów
- naturalny i delikatny
- lekka i jedwabiście gładka konsystencja
- daje subtelne wykończenie; bardziej intensywny efekt można uzyskać nakładając kilka warstw
- 100% naturalny


Skład: 



MICA mika - mineralny pigment, transparentny, perłowy wypełniacz [+/- CI 77491 (IRON OXIDE) czerwono brązowy barwnik pochodzenia naturalnego, CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE) biały pigment, filtr UV, CI 75470 (CARMINE) karmina - czerwony barwnik pochodzenia naturalnego]


Cena: 51,20 zł za 3 g w 20 ml słoiczku na stronie Costasy


Opakowanie i konsystencja:



Róż zamknięty jest w plastikowym słoiczku z zakrętką. Pod wieczkiem znajdziemy zabezpieczenie przed wsypywaniem się produktu w postaci plastikowej zasuwki oraz sitko ułatwiające aplikację. Produkt ma postać sypką i niepylącą. Kolor to przepiękny, ciepły róż, bez świecących drobinek. Barwa nie jest do końca taka oczywista, bo odcień jest tylko minimalnie ciepły, ale na pewno nie wpada w chłodne tony.


Moja opinia:

Po róż sięgam na sam koniec makijażu, aby dodać mu subtelnego wdzięku. Po uprzednim nałożeniu pudru matującego, podkładu, bronzera i rozświetlacza, uśmiecham się i minimalnie muskam pędzlem policzki w miejscu, gdzie uwypuklają się w uśmiechu. Używam niewielką ilość produktu, bo róż jest bardzo dobrze napigmentowany.




Produkt wygodnie się rozprowadza i aplikacja nie sprawi trudności nawet początkującym. Można go stopniować, wiec jeśli preferujecie mocniej zaznaczone policzki nic nie stoi na przeszkodzie, by dołożyć kolejną warstwę.

Róż prezentuje się bardzo subtelnie i podkreśla naturalną urodę, zatem idealnie wpasowuje się w mineralny makijaż.




Nie podkreśla zmarszczek, czy suchych skórek. Buzia po aplikacji jest gładka, aksamitna i matowa. Jedyny błysk, który rozpromienia moja twarz zawdzięczam rozświetlaczowi.

Co bardzo ważne zarówno róż jak i wszystkie kosmetyki Lily Lolo, którymi wykonałam powyższy makijaż nie wędrują po twarzy, trzymają się miejsca aplikacji, nie utleniają się, nie zmieniają koloru. Nie zapychają porów, a więc skóra jest swobodna, oddycha, a ja nie mam problemów z wypryskami.




Ponadto trwałość kosmetyków Lily Lolo ciągle mnie zaskakuje. Poza świeceniem się w strefie T, (która po kilku godzinach daje o sobie znać) makijaż nie wymaga żadnych poprawek i wygląda nienagannie.




Do obu powyższych makijaży użyłam:

1. Matujący puder mineralny Lily Lolo Flawless Matte (recenzja)
2. Podkład SPF 15 warm peach Lily Lolo (recenzja)
3. Korektor mineralny PeepO Lily Lolo (recenzja)
4. Bronzer i rozświetlacz Lily Lolo sculpt & glow (recenzja) 
5. Satynowy róż Lily Lolo Clementine
6. Tusz do rzęs Eveline Extension Volume
7. Cienie do powiek Miss Sporty
8. Szminka Huda Beauty kolor Bombshell


Macie jakieś doświadczenia z kosmetykami Lily Lolo? :) Co możecie mi polecić? :)


Czytaj dalej

Połysk czy mat ? Na co stawiasz? - Naturalna szminka Lily Lolo Intense Crush

Połyskujący kolor i intensywna pielęgnacja w jednym




Opis produktu: 

Naturalna szminka w odcieniu koralowo-brzoskwiniowym, idealna by dodać codziennemu makijażowi świeżości.

Wyjątkowa, naturalna formuła kremowych szminek Lily Lolo gwarantuje głęboki kolor oraz fantastyczne nawilżenie. Każdy odcień daje piękny, naturalny połysk. Ponadto, dzięki zawartości witaminy E oraz ekstraktu z rozmarynu, pomadki Lily Lolo odpowiednio odżywią Twoje usta.




- Zawiera odżywczą witaminę E, woski oraz organiczny olejek jojoba
- Witamina E oraz ekstrakt z rozmarynu to naturalne antyoksydanty
- Jedwabiście kremowa konsystencja gwarantująca łatwą aplikację
- Bez dodatku substancji zapachowych
- 4g


Skład:

RICINUS COMMUNIS SEED OIL (olej rycynowy - odżywia, zmiękcza), SIMMONDSIA CHINENSIS SEED OIL (olej jojoba - nawilża, natłuszcza, odbudowuje, uelastycznia), CANDELILLA CERA (wosk candelilla - pielęgnuje, natłuszcza, nabłyszcza, odżywia, wygładza, nadaje aksamitność), LANOLIN (lanolina - natłuszcza, zmiękcza, wygładza), ISOAMYL LAURATE (pochodzenie naturalne - natłuszcza, zmiękcza, wygładza), CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE (pochodzenie naturalne - zmiękcza), CERA ALBA (wosk pszczeli - wygładza, natłuszcza, stanowi bazę), COPERNICIA CERIFERA CERA (wosk carnauba - nawilża, zmiękcza, wygładza), MICA (mika - mineralny pigment, wypełniacz, nadaje perłowy efekt), 




MALTODEXTRIN (pochodzenie naturalne - odżywia, wygładza, wypełniacz, zagęstnik), TOCOPHEROL (witamina E - antyoksydant, spowalnia procesy starzenia, nawilża), HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL (olej z nasion słonecznika - antyoksydant, działa przeciwzapalnie, regeneruje, wygładza), ASCORBYL PALMITATE (witamina C - przeciwutleniacz, spowalnia procesy starzenia, złuszcza, wygładza), ROSMARINUS OFFICINALIS LEAF EXTRACT (wyciąg z liści rozmarynu - antyoksydant), TIN OXIDE [+/- CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE) (biały pigment), CI 77491 (IRON OXIDE) (czerwony pigment), CI 77499 (IRON OXIDE) (pigment - nawilża, regeneruje), CI 75470 (CARMINE) (czerwony pigment), CI 77492 (IRON OXIDE) (czerwony pigment)]


Cena: 54,90 zł za 4 g na stronie Costasy


Opakowanie i konsystencja:




Szminka mieści się w standardowym sztyfcie, który zamknięty jest w tekturowym kartoniku. Szata graficzna utrzymana jest w czerni i bieli. Pojemność to 4 g. Konsystencja produktu jest dość miękka, aksamitna i delikatnie perłowa. Kolorem przypomina brudny róż, a po nałożeniu wpisuje się w ciepłe odcienie nude.


Moja opinia:

Szminka jest miękka, więc aplikacja przebiega niezwykle prosto. Sunie po ustach bez przeszkód i pozostawia je nawilżone, elastyczne, odżywione, gładkie i lekko błyszczące. Używam ją już od miesiąca i mogę z pewnością potwierdzić jej pielęgnacyjne właściwości. 





Usta są sprężyste i bardzo miękkie, ale nie sklejone. - jak to niekiedy bywa przy innych szminkach pielęgnacyjnych. Co ważne nie można jej także zarzucić wysuszania ust, nie ogranicza mimiki. Po nałożeniu czuję się bardzo swobodnie i mogę zapomnieć, że mam ją na ustach.





Skład jest wyjątkowo bogaty. Znajdziemy tu masę olejków i wosków zatem można liczyć na to, że usta będą dostatecznie nawilżone i odżywione. Praktycznie wszystkie składniki są pochodzenia naturalnego, wiec nie da się ukryć, że mamy do czynienia z produktem ekologicznym. Nie zwiera sztucznych barwników i substancji zapachowych. Co nie znaczy, że w ogóle nie pachnie :) ma swój specyficzny zapach, który zapewne jest wynikiem połączenia wszystkich składników szminki. 





Szminkę Lily Lolo nazwałabym raczej kolorową pomadka pielęgnacyjną. Powód jest prosty - brak trwałości. Pomimo jej świetnego działania i poprawnej aplikacji (patrz TU) to trochę brakuje mi w niej właściwości typowej szminki. Kolor wybierałam sama i liczyłam na typowego stonowanego nudziaka. Barwa faktycznie wpada w nude, ale na ustach nabiera perłowego blasku, co mnie trochę drażni. Poza tym odbija się na szklankach i wszystkim czego dotkną usta, skutkiem czego stopniowo znika. Trwałość pozostawia wiele do życzenia i ciężko nawet ocenić mi ją czasowo. Ponadto zauważyłam, że po pewnym czasie od nałożenia wnika w zagłębienia warg i delikatnie rozpływa się po linii ust, zamazując granice. Aby ją zmyć wystarczy przetrzeć usta chusteczką. Poniżej załączam zdjęcie jak prezentuje się na ustach tuż po nałożeniu.




Nie udało mi się pokazać tego na zdjęciu, ale kolor wygląda bardzo subtelnie i faktycznie wchodzi w tonację cielistą przełamaną delikatnym różem. 

Reasumując jestem zadania, że produkt mieści się w kategorii pomadka pielęgnacyjna pochodzenia naturalnego, a nie szminka. Jednak uważam, że każdy kto jej używał będzie miał na ten temat swoje zdanie. Może zwyczajnie za bardzo przyzwyczaiłam się do matowych szminek, których nie tak łatwo pozbyć się z ust ? :)



Lubicie odrobinę błysku na ustach ? :)


Czytaj dalej