Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ochłodzenie koloru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ochłodzenie koloru. Pokaż wszystkie posty

Mały dramat - Koloryzacja Wellaton 12/1

Trochę się zagadałam...




Moja dzisiejsza koloryzacja to delikatna wpadka, ale zanim zagłębie Was w tą katastrofę to opowiem co, jak i czego użyłam.

Nie po raz pierwszy wybrałam farbę Wellaton. Mam słabość do tej firmy połączoną z czymś w rodzaju zaufania. Wynika to z faktu, że używałam jej już kilka razy (tu, tu, tu, tu, tu) i przeważnie byłam zadowolona. Także świadoma tego co mogę nimi osiągnąć zdecydowałam się na kolor, którego używałam ostatnim razem TU, czyli bardzo jasny popielaty blond nr 12/1.

Moje oczekiwania były jasne - maksymalnie rozjaśnić odrost bez żółtego refleksu i delikatnie schłodzić długość włosów.




Rozmieszałam w miseczce dwa opakowania farby wraz z utleniaczami. Zaczęłam od pokrycia odrostu. Towarzyszyła mi siostra, która miała zająć się nakładaniem farby na długość i z tyłu głowy (tam gdzie nie mogłam pokryć ich sama).

Agatka usnęła, więc czasu było aż nadto. Skończyłam nakładać odrost z przodu i bez zastanowienia powiedziałam "dobra Bożena teraz Twoja kolej". Więc siostra wzięłam się za nakładanie farby. Trochę się zagadałyśmy i nagle dotarło do mnie, co uczyniłam !!!!


Źródło


Zamiast nałożyć farbę tylko na odrost i odczekać około 30 min po czym nałożyć farbę na długość na około 10 min - nałożyłyśmy farbę od razu na odrost i długość... Powiem szczerze, że mnie zatkało. W panice dramatyzowałam, że spale włosy, ale nie było już odwrotu.

Postanowiłam nie zmywać farby, bo odrost zdążył się już trochę rozjaśnić. Zdecydowałam się trzymać farbę w sumie jakieś 30 minut (odrost), czyli na długości pozostawiłam ją na 20 minut. Dałam sobie mniej więcej 10 minut na nakładanie odrostu.

Po upływie założonego sobie czasu zmyłam farbę, spieniłam szampon, a na koniec nałożyłam załączoną do zestawu maskę silikonową.




Już podczas płukania widziałam, że włosy na długości złapały popiel. Po wyschnięciu efekt na szczęście stracił na sile. Długość jest mocniej rozjaśniona i miejscami (np przy twarzy) wpada w siwy. Odrost niestety za krótko trzymałam i wyszedł trochę żółty. Różnica między nim, a długością jest zauważalna, ale chcę ją zniwelować olejami, które ocieplą długość.


bez czesania


Powiem tak - wielkiej tragedii nie ma, ale jednak najadłam się strachu 😠. Co sądzicie ? Pocieszcie mnie 😕


Czytaj dalej

Kolejna koloryzacja włosów - tym razem Wellaton 12/1

Chłodną Blondynką chcę być



Po kolejną farbę sięgnęłam mniej więcej 3 tygodnie (!) od poprzedniej koloryzacji. Jednak bez obaw :) ostatnim razem użyłam farby ziołowej. Pamiętacie ? Jeśli nie - podsyłam link. Wtedy farbowałam włosy na długości, bez odrostu i właśnie ten odrost tak mnie denerwował, że musiałam w końcu coś z nim zrobić.

Wybór farby jak zwykle przyprawia mnie o nerwice i za każdym razem przybywa mi chociaż jeden siwy włos ;(. Tak było i tym razem. Zamysł był inny, ale z braku czasu i niewielkiego wyboru robiąc szybkie zakupy w Rossmannie w biegu wrzuciłam do koszyka Wellaton. Jednak tym razem postanowiłam na kolor popielaty, czyli 12/1. Tak - zdecydowałam się zrezygnować z ciepłego blondu na rzecz chłodnej blond tafli. Czy tym razem misja się powiodła ?

Zatrudniłam, jak zawsze, moją siostrę, która tym razem miała pełne pole do popisu, bo w zanadrzu aż dwa opakowania farby. Jak się okazało z powodzeniem ta ilość wystarcza na włosy mojej długość. Nałożyłyśmy farbę najpierw na odrost na 30 minut, a następnie siostra przeciągnęła farbę na długość. W sumie czas koloryzacji to mniej więcej 45 minut.

Porównując 12/0 z 12/1 pod względem aplikacji i zapachu wypadają tak samo. Nie zmieniło się nic także pod względem pieczenia skóry, które jest dość uporczywe, ale na szczęście szybko mija.

Po upływie czasu zlałam włosy obficie wodą i spieniłam farbę. Następnie spłukałam i nałożyłam szampon u nasady i umyłam skórę głowy. Włosy na długości jedynie przeciągnęłam pianą. Po spłukaniu nałożyłam odżywkę dołączona do farby. Bomba silikonowa oczywiście w mig wygładziła włosy i nadała im poślizg, więc płukanie było bardzo przyjemne. Po spłukaniu odczekałam aż włosy wyschną naturalnie.




Niestety zdjęć z tego dnia nie mam, bo pogoda była tak paskudna, że nie mogłam uchwycić koloru. Te które widzicie to fotki po 2 myciach. Użyłam wtedy szamponu ziołowego Fitomed i ich lekkiej odżywki. Zatem pokazuje włosy bez silikonów.




Jeśli chodzi o efekty to usatysfakcjonowana jestem tylko w połowie. Bardzo podoba mi się kolor na długości. Został ochłodzony, a żółty wydaje się być maksymalnie zgaszony choć jeszcze nie został całkiem zlikwidowany.




Nie bardzo przypadł mi do gustu odrost. Odcina się od całości i wpada w żółty. Liczyłam się z tym, że cudów nie będzie, ale może przy drugim podejściu złapie lepiej ? Będę musiała to sprawdzić :).




Jak Wam się podoba "nowa ja" ? :D


Czytaj dalej

Czy farba bez amoniaku da radę ochłodzić blond i zniwelować żółte refleksy? - FitoColor trwała farba w kremie 9.1 popielaty blond od Fitokosmetik

Znowu coś zmalowałam !



Pamiętacie jak na insta pokazałam Wam moje włosy po koloryzacji ? Nie? Zerknij tutaj. Dokładnie 3 tygodnie temu zafarbowałam włosy (pomijając odrost) farba Fitocolor. Jest to farba opracowana na bazie naturalnych składników, bez amoniaku, z efektem bio-laminowania. Można ją dostać chociażby w mojej ulubionej Drogerii Pigment w bardzo przystępnej cenie. Znalazła się u mnie przypadkiem, bo z ciekawości dorzuciłam ją do zamówienia z kosmetykami. Przyznam się, że pierwotny plan był taki - przetestuje na mamie i jak wyjdzie ładnie to zamówię dla siebie ;D :D ;D. Jednak mama nie dała się namówić, zatem nie pozostało mi nic innego jak przetestować na sobie...




Zamówiłam tylko jedno opakowanie, więc albo musiałam oszczędzać albo położyć tylko na cześć włosów. Zamysł był taki, żeby zgasić żółć. Postanowiłam ominąć odrost (który zapewne i tak by nie złapał) i położyć farbę na włosy już wcześniej farbowane na blond.

Kolor na pudelku wpada idealnie w chłodne tony, więc już miałam w głowie wizję moich pięknych popielatych pukli.





Moja siostra oszczędzając każdy mililitr  wzięła się za misterną robotę i z precyzją sapera nakładała farbę pasmo po pasmie. Nie uwierzycie, ale starczyło :D aż sama byłam w szoku.

Odczekałem około 40 minut i spłukałam farbę, umyłam włosy szamponem i nałożyłam odżywkę dołączoną do opakowania. Po raz pierwszy podczas koloryzacji nie czułam uporczywego i nachalnego zapachu amoniaku. Farba ma jakąś lekko ziołową woń, ale nie jest drażniąca ani męcząca. Jeśli chodzi o odżywkę dołączona do zestawu - to cudo ! Na prawdę pięknie pachnie, ułatwia rozczesywanie, nadaje poślizg, a włosy lśnią i mienia się. Czego zupełnie nie widać na zdjęciu :(.




Kolor wyszedł stonowany, powiedziałabym, że nawet trochę ściemniał. Żółć została zniwelowana, a gdzieniegdzie można zauważyć siwe pasemka. Nowy kolor tak przypadł mi do gustu, że nie wytrzymałam i od razu wstawiłam zdjęcie na insta, które zresztą o wiele lepiej oddaje prawdziwy kolor niż zdjęcia robione aparatem (w godzinach wieczornych). Subtelna zmiana, a tak cieszy ;).


Foto z mojego insta


Wspomnę jeszcze o kondycji włosów po koloryzacji. Są w świetnej formie. W zasadzie jakby w ogóle nie były farbowane, więc ten specyfik nie wpłynął na ich stan.

Na blogu pisze o tym dopiero teraz, bo chciałam poczekać i sprawdzić czy / i w jakim stopniu farba się wypłuka / ile zajmie to czasu. Od koloryzacji minęły 3 tygodnie i już mogę Wam zdradzić że... wypłukała się :(. Wydaje mi się, że wypłukała się zupełnie. Liczyłam się z tym, bo produkt nie zawiera amoniaku, ale miałam nadzieję, że nie nastąpi to aż tak szybko. 




Kolor jak najbardziej przypadł mi do gustu i farbę mogę Wam polecić do ochłodzenia blondu. Wiadomo czas wypłukiwania na moich włosach może być krótszy niż na innych. Wszystko zależy od struktury włosa i podatności na farbowanie.


Jeśli szukasz produktu, który zniweluje żółtko i ochłodzi Twój wymarzony blond - polecam farbę Fitocolor. Włosy nie stracą na kondycji i swoim naturalnym blasku, zyskasz piękny stonowany blond i zaplacisz grosze :)


Czytaj dalej

Wizyta w salonie fryzjerskim ! Małe (wielkie) poprawki

Co tym razem zmalowali mi na głowie ?


Źródło

Tak tak tak... mówiłam kiedyś (a może wcale nie tak dawno), że fryzjera odwiedzam tylko przy okazji podcinania końcówek. Jednak tym razem zachciało mi się odświeżyć kolor. Jak wiecie przez okres ciąży nie farbowałam włosów i nabawiłam się mega odrostu, który za sprawą domowej koloryzacji nie chciał zrównać się z długością :(... podchodziłam do tego kilka razy bez rezultatu, więc w końcu postanowiłam skorzystać z usług specjalisty.

Wybrałam salon, nadarzyła się okazja i pełna entuzjazmu szłam na koloryzacje. Zamysł był taki: Zrównać kolor odrostu z długością, która pozostanie bez zmian. Jednak moje oczekiwania trochę minęły się z wizją fryzjerki. Zaproponowała mi najpierw rozjaśnienie odrostu pasemkami i nałożenie farby na resztę. Czas trwania 3 h. Ogólnie pomysł niegłupi, ale czas mnie naglił.... w domu została moja mała Agata :O. Nigdy nie zostawiałam jej na tak długo, a jako matka panikara - oczywiście... panikowałam :D. 

Doszłyśmy do kompromisu na tej zasadzie, że pasemka zostaną położne tylko na część odrostu. To znaczy na górze i po bokach, żeby zaoszczędzić czas. I tak się stało. Na resztę włosów przesympatyczna fryzjerka położyła farbę rozjaśniającą. Jaką nie wiem, bo ze stresu zapomniałam zapytać.

Odczekałam czas potrzebny na odpowiednie rozjaśnienie włosów i inna Pani zmyła farbę. Nałożyła coś jeszcze na włosy. Odczekałam kolejne 10 minut i byłam gotowa do suszenia.




Efekt mnie zadowolił, choć widać jeszcze ze odrost się różni. Jednak fryzjerka ostrzegała mnie, że tak może być i dodała, że warto byłoby następnym razem zrobić cały odrost w pasemkach i nałożyć beżową farbę. Pomysł mi się spodobał i myślę że przy kolejnej wizycie uda się już uzyskać efekt zadowalający.




Lżejsza o niemałą kwotę wsiadłam w auto i jak strzała pomknęłam do domu. W drzwiach okazało się, że mała śpi w najlepsze :D.

Jeśli chodzi o stan włosów. Oceniam go po samodzielnym myciu w domu swoimi produktami. Włosy u nasady są bardziej tępe niż na długości. To sprawka rozjaśniacza. Liczyłam się z tym. Teraz muszę przyłożyć się bardziej do pielęgnacji i na nowo zacząć olejować włosy od nasady aż po końce. Wychodziłam już nie z takich opresji, więc jakoś dam radę :).


Jak Wam się podoba? :)


Czytaj dalej

Koloryzacja Wellaton 12/0 - walka z żółtym odrostem

Odświeżenie odrostu 




Moja ostatnia koloryzacja miała miejsce dwa miesiące temu i pewnie z kolejną poczekałabym jeszcze miesiąc albo chociaż do Świąt. Odrost nie rzucał się tak mocno w oczy, ale w ubiegłą niedzielę mieliśmy Chrzest naszej małej i z racji tego wydarzenia postanowiłam zafarbować sam odrost naturalny i ten żółty, który nie złapał idealnie ostatnim razem (TU).

Kupując farbę nie mogłam się zdecydować czy wybrać tą co poprzednim razem (Wellaton 12/0), czy numer 12/1, czyli bardziej chłodny platynowy odcień. Z wiercącym się małym Szkrabem w wózku uznałam, że na dłuższe przemyślenia nie ma czasu i ostatecznie (żeby nie ryzykować) wybrałam 12/0. Na pewno przy kolejnej koloryzacji zdecyduję się jednak na 12/1 i zobaczymy jakie będą efekty :).

Farbę wymieszałam w miseczce i nałożyłam na odrost i jakieś 10 cm dalej na długość. Tym razem farbę trzymałam ponad 40 minut dla lepszego efektu. Spłukałam, umyłam włosy szamponem i założyłam silikonową bombę, czyli odżywkę dołączoną do farby. Odsączyłam z wody, schły naturalnie i rozczesałam je dopiero na sucho. Zdjęcia wykonane są w świetle dziennym bez użycia lampy.






Farba złapała już trochę lepiej i kolor wygląda na (prawie) wyrównany. Jeśli chodzi o kondycje włosów to nie ucierpiała jakoś nadzwyczajnie, bo od października staram się regularnie olejować włosy. 


Jak Wam się podoba? :) Ktoś poleci dobrą CHŁODNĄ farbę blond? :)


Jeśli jesteście ciekawi co u mnie słychać i chcecie być na bieżąco zapraszam na Insta i Fejsa :P :D


KLIK

KLIK


Czytaj dalej

Moja pielęgnacja włosów - ostre cięcie i koloryzacja

Pierwsza koloryzacja po 10 miesiącach !




Właśnie dobiegła końca moja najdłuższa przerwa w koloryzacji włosów! Całe 10 miesięcy! Przez całą ciążę nie farbowałam włosów, a nawet kilka miesięcy przed porodem zaprzestałam jakichkolwiek sposobów pielęgnacji, bo zwyczajnie nie miałam już na to siły. Ograniczyłam się jedynie do szamponu i odżywki, a i to niekiedy sprawiało mi trudności tym bardziej, że włosy musiałam myć właściwie codziennie. Z tego też powodu w sierpniu postanowiłam skrócić kłaczki, by było mi wygodniej. Poleciało z 10 cm... Zdecydowałam się także na cieniowanie po to, żeby włosy lepiej się układały, a ja nie musiała poświęcać na pielęgnację zbyt dużo czasu i energii.

Aktualnie jestem już po porodzie i nareszcie wracam do dawnej pielęgnacji by na nowo zadbać o włosy ;). Czas po porodzie okazał się dla mnie łaskawy i zaobserwowałam znaczne zmniejszenie przetłuszczania. Słyszałam o tym już wcześniej, ale nie spodziewałam się, że akurat na mnie spadnie to szczęście, bo na ogół moje włosy przetłuszczają się bardzo szybko. Zdaje sobie też sprawę, że to okres przejściowy, ale mimo to bardzo mnie cieszy, bo mogę spokojnie myć włosy co 3 dni! Ogromne ułatwienie przy małym dziecku ;)

Ale wracając do samej koloryzacji. Wybrałam sprawdzoną farbę z efektów, której byłam kiedyś (TU, TU i TU) bardzo zadowolona, czyli Wellaton 12/0. Zaczęłam od mojego pokaźnego odrostu, na który nałożyłam z pomocą siostry mieszankę farby na 35 minut. Następnie po upływie czasu siostra rozprowadziła farbę na długość włosów. Jak się spodziewacie potrzebowałam dwóch opakowań farby. Spłukałam wszystko po 10 minutach. Następnie umyłam dokładnie włosy szamponem i nałożyłam odżywkę dołączoną do opakowania. Włosy schły naturalnie, a pod koniec podsuszyłam je chłodnym nawiewem suszarki.






Tak jak się spodziewałam odrost słabo złapał i wpada w żółty. Trochę odróżnia się od długości, która nabrała chłodniejszej tonacji. Za bardzo nad tym nie ubolewam, bo przy kolejnej koloryzacji na pewno wszystko się zrówna ;).


Podoba Wam się mój odświeżony kolor? :) i co sądzicie o pocieniowanych końcówkach? :) a długość? Nie za krótko ? :D


Czytaj dalej

Koloryzacja Joanna 213 Srebrny Pył - totalna masakra i co teraz ?

Nowe opakowanie = zupełnie inna farba ?




Pościk ogromnie spóźniony, bo wydarzenie miało miejsce w grudniu (!!!)... gdzieś mi zaginął... no dobra, tak naprawdę nie byłam pewna, czy to publikować ;D wybaczcie :o .... do rzeczy ... 

Zaskoczyły Was kiedyś efekty koloryzacji farbą, z którą miałyście wcześniej do czynienia?? Do tej pory byłam pewna, że nic mnie nie zdziwi sięgając po farbę, którą kiedyś stosowałam i byłam zadowolona zarówno z koloru jak i stanu włosów po zabiegu. I wiecie co? Jestem w szoku.





Pamiętacie jak kiedyś używałam  (bo było to co najmniej dwa razy TU i TU) Joanny Srebrny Pył ? Byłam zachwycona kolorem, który był chłodny i mienił się srebrem.


STARE OPAKOWANIE
NOWE OPAKOWANIE


Dzisiaj jestem po koloryzacji właśnie TĄ farbą i właśnie TYM kolorem z tą różnicą, że nowe opakowanie różni się od starego. Wszystko zrobiłam dokładnie tak jak było w instrukcji. Na zwilżone włosy nałożyłam mieszankę farby najpierw na odrost na 30 min, a później na 10 min na długość. I co? I jestem załamana. No dobra póki co zachowuje zimną krew...

.... masakra ludzie ! Co ja mam na głowie?!?!?!?!

Nie wiem co się stało, ale po spłukaniu farby kolor wyszedł ciemniejszy od tego, który miałam wcześniej. Ponadto odrost bardzo kiepsko złapał. A kolor na długości? O matko i córko! Jest siwy ! Jakby niebiesko-siwy. A na dodatek złapał nierówno. Miałam nie pokazywać tych zdjęć na blogu.





Jak już pozbierałam szczękę z podłogi i gałki oczne wyciągnęłam z odpływu postanowiłam przyjrzeć się temu na chłodno. Może to przez to kiepskie światło? Podchodzę do okna i patrzę... Patrzę... I nie dowierzam!  Mam szaro niebieskie włosy :o





Trochę spanikowałam, ale od razu podjęłam decyzję co robić. Najpierw chciałam usunąć blog :D jednak opamiętałam się! W tej całej panice w końcu siadałam i nawet nieźle uśmiałam się z tej sytuacji :D. Blog założyłam głównie po to by dzielić się z Wami moimi włosowymi pomysłami, więc stwierdziłam, że wpadki również należy pokazać ;D.

Kolejnym krokiem było znalezienie rozwiązania na moją brudną siwiznę. Przeszukałam pół internetu i znalazłam.




Udało mi się przywrócić kolor zbliżony do poprzedniego w ciągu kilku dni bez użycia farby. Jesteście ciekawi jak ? O tym w następnym poście!


Czytaj dalej

Koloryzacja Wellaton 12/0

Wellaton 12/0 bardzo jasny naturalny blond





Wstyd ! Ta relacja z koloryzacji przeleżała sobie w moich zaplanowanych postach prawie 3 miesiące ! Cięgle ją odkładałam, bo zawsze było coś niecierpiące zwłoki, tak zwane "na już". Biję się w pierś i obiecuję poprawę ;D, więc do rzeczy...

Farbę zmieszałam w miseczce według proporcji podanych na opakowaniu, a od siebie dodałam 3-4 pompki olejku Alterra. Nałożyłam na sam odrost. Tym razem, bogatsza o doświadczenia z ostatniej koloryzacji, trzymałam farbę trochę krócej, żeby nie skończyć z jaśniejszym odrostem w porównaniu do długości włosów. Co prawda po ostatniej wpadce kolor po kilku myciach się zrównał, ale wolałam nie ryzykować załamania nerwowego przed weselem przyjaciółki :D. 

Jak zwykle doznałam małego pieczenia skóry, ale trwało chwile i było do zniesienia. Tak więc po mniej więcej 25 min udałam się do łazienki, aby pozbyć się swędzącego i śmierdzącego specyfiku z włosów. Najpierw zmoczyłam i spieniłam farbę, po czym spłukałam i spieniłam szampon. Na koniec nałożyłam całą saszetkę odżywki, która była dołączona do farby. 

Włosy schły naturalnie i nie zabezpieczałam ich żadnym olejkiem, żeby nie obciążyć już i tak dociążonych włosów silikonową odżywką. Podczas farbowania jak i po nim nie wypadło mi dużo więcej włosów niż zwykle. Kolor jest ładny, słomkowy i zlewa się z długością niemal niezauważalnie. 







Co sądzicie? :) Czekam na Wasze propozycje farb blond :)



Czytaj dalej

Poradnik Blondynki - Jak ochłodzić blond? Maska rozjaśniająca włosy

Maska rozjaśniająca włosy




Jestem pewna, że niejedna blondynka ubolewa nad żółknięciem swoich blond włosów. Ja sama wielokrotnie testowałam nowości mające zniwelować żółty odcień po czym załamywałam ręce nad efektem, którego nie było... by za chwile znowu wypróbować coś nowego. W końcu przyzwyczaiłam się do miodowego blondu i przestałam się nim przejmować co zresztą możecie zobaczyć na każdym zdjęciu z moimi włosami na blogu. Żółty nie musi wyglądać sztucznie, a przełamany jaśniejszym pasemkami może wyglądać nawet bardzo naturalnie. Mimo to z chęcią testuje pomysły, które mogłyby zawalczyć z żółtym blondem głównie z uwagi na te czytelniczki, które z tym "problemem" trafiają na mojego bloga.

Pokazywałam Wam już płukankę Cameleo z firmy Delia, a także srebrny szampon z Rossmanna (Tu i Tu znajdziecie linki). Te produkty nie były strzałem w 10. Szampon ostatecznie wyrzuciłam, bo był zwykłym zdzieraczem. Z kolei płukanka wędrowała z łazienki do pokoju i z powrotem, bo nie miałam na nią żadnego pomysłu aż nagle mnie natchnęło. Aby zminimalizować jej wysuszające właściwości zmieszałam ją z maską.


Mieszanka rozjaśniająca:

--> 2 czubate łyżeczki maski Kallos Banana
--> 1 pompka olejku do włosów Alterra
--> 1 łyżka srebrnej płukanki Cameleo




Składniki wymieszałam, powstała gładka masa w kolorze jagodowego jogurtu. Zaczęłam od umycia głowy szamponem Alterra. Następnie spłukałam i maksymalnie odsączyłam włosy z wody. Nałożyłam maskę, zawinęłam w koszulkę, a potem w ręcznik. Maska nie jest jakoś specjalnie brudząca, ale lepiej nie ryzykować fioletowych plam na ręczniku. Po 30 min. spłukałam. wyschły naturalnie. 

Efekt jaki uzyskałam możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej. Może nie jest to jakieś wielkie odkrycie, ale w tej postaci zdecydowanie chętniej sięgnę po tę płukankę. Po pierwsze włosy nie są suche i spuszone, a po drugie nie widać tak bardzo zielonej poświaty, która doprowadzała mnie do szału po zastosowaniu samej płukanki. 







Włosy zaskoczyły mnie swoją sprężystością i gładkością. Jak widać są idealnie proste i bardzo mile w dotyku. Ma się wrażenie, że jest ich więcej. 


W słońcu



Płukanka uwydatniła jaśniejsze pasemka, które powstały w wyniku działania promieni słonecznych i niedokładnej koloryzacji. Kolor jest zdecydowanie bardziej zgaszony, a w cieniu włosy mienią się na niebiesko? :D A przy okazji, zauważyliście, że obcięłam włosy?? Poleciało ok 7 cm, zrezygnowałam z cieniowania i tym razem poprosiłam fryzjerkę by obcięła moje włosy na równo, a nie w "U" jak do tej pory. Co myślicie?? :)



Jak podoba Wam się efekt?



Czytaj dalej

Koloryzacja Wellaton 12/0


Farbuję odrost - Wellaton bardzo jasny naturalny blond





Z moim odrostem mierzącym już prawie 4 cm, rozlewającym się na czubku głowy niczym brzydka czarna plama nie było mi łatwo :D nie raz szłam po farbę, żeby znowu wrócić do domu z pustymi rękami... Obiecałam sobie, że nie będę farbować częściej niż raz na 3 miesiące... Jakoś wytrwałam w swoim planie i gdy wreszcie udałam się do sklepu po farbę moje włosy zaczęły wyglądać tak rewelacyjnie... pięknie... że aż szkoda było farbować :D cytuję klasyka: "co za przekorny los" :D. Mimo wszystko jednak zdecydowałam się na koloryzację i tym razem (tak jak i poprzednim) użyłam Wellaton 12/0. 





Przygotowałam mieszankę tak jak zawsze i przy pomocy mojej już coraz bardziej wprawnionej siostry ( buziaczki :* ) nałożyłyśmy farbę na odrost. Jak zwykle  trochę piekło, ale dało się wytrzymać, więc nie będę narzekać. 



Po 30 minutach zmoczyłam włosy letnią wodą i spieniłam farbę, spłukałam i spieniłam odrobinę szamponu, po czym znowu spłukałam. Na 2-3 minutki nałożyłam odżywkę, która była dołączona do farby. Wypadło trochę więcej włosów niż zwykle, ale nie tyle, żeby dramatyzować. Ja natomiast zaczęłam panikować z innego powodu... Odrost złapał bardzo dobrze ! Aż za dobrze, miałam wrażenie, że nawet bardziej niż poprzednim razem... Trochę się stresowałam, ale ostatecznie okazało się, że nie widać wielkiej różnicy między długością, a odrostem. (Bożenka możesz odetchnąć z ulgą... nie obsmaruje Cię :D)




Zdjęcia zrobiłam kilka myć po farbowaniu, wszystkie w naturalnym świetle. Kolor w zasadzie nie odbiega i jest identyczny jak na zdjęciach. Włosy wyszły w ładnym, jasnym, słomkowym blondzie. Nie zauważyłam wzmożonego wypadania, ani podrażnienia skalpu.








Jak Wam się podoba nowy kolor?? :) W sumie nie wiele się zmieniło :D



Czytaj dalej