Strony

Moja pielęgnacja twarzy z Himalaya Herbals

Himalaya Herbals Neem





Jakiś czas temu w moje ręce wpadła kolekcja kosmetyków do pielęgnacji twarzy Himalaya. A dokładnie: żel oraz pianka do mycia twarzy, tonik, peeling i maseczka.


Jak wygląda pielęgnacja mojej twarzy?

Zaczynam od mycia. Używam do tego pianki lub żelu do mycia twarzy Himalaya rano i wieczorem. Następnie przecieram twarz tonikiem. Dwa razy w tygodniu wykonuję peeling i nakładam maseczkę.



Pianka do mycia twarzy z neem (Purifying Neem Foaming Face Wash) do cery normalnej i tłustej



Pianka z neem firmy Himalaya w delikatny sposób rozprowadza się po skórze twarzy, odświeża ją i głęboko oczyszcza. Regularnie stosowana, przywraca skórze witalność i zdrowie. Usuwa nadmiar sebum i zanieczyszczenia, nie zawiera mydła, nie powoduje przesuszenia skóry. Neem to roślina znana z antybakteryjnych właściwości, w połączeniu z kurkumą skutecznie przeciwdziała trądzikowi i powstawaniu zaskórników. Skóra staje się gładka, odświeżona  i zdrowa.


Cena: 31 zł za 150 ml na stronie Himalaya.


Skład:



Aqua (woda), Ammonium Lauryl Sulfate (łagodny detergent - myje, usuwa zanieczyszczenia), Melia Azadirachta Leaf Extract (miodla indyjska - działanie antybakteryjne i łagodzące), Decyl Glucoside (łagodna substancja myjąca), Cocamidopropyl Betaine (substancja myjąca i pianotwórcza), Glycerin (gliceryna - nawilża), Polysorbate 20 (emulgator - substancja bezpieczna dla środowiska i tolerowana przez skórę), Curcume Longa Root Extract (kurkuma - wyrównuje koloryt skóry, ma działanie przeciwzmarszczkowe), Vetiveria Zizanioides Root Extract (wetiweria pachnąca - trawa z której pozyskuje się olejki eteryczne), Parfum (zapach), Phenoxyethanol (konserwant), Methylchloroisothiazolinone & Methylisothiazolinone (konserwant), Disodium EDTA (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy - rozjaśnia przebarwienia), BHT, CI 19140 (barwnik), CI 42090 (barwnik), Butylphenyl Methylpropional (syntetyczny przeciwutleniacz - antyoksydant), Hexyl Cinnamal (imituje zapach jasminu), Linalool (imituje zapach konwalii).




Pianką początkowo byłam zachwycona. Znajduje się w zgrabnej buteleczce o pojemności 150 ml. Butelka wyposażona jest w aplikator, który ciecz zmienia w puszystą piankę. Kolor cieczy - zielony.

Piankę używa się bardzo przyjemnie. Na zwilżona twarz wystarczy nanieść jedną pompkę i delikatnie wmasować w skórę, po czym spłukać. Pianka zmywa się bardzo łatwo.





Skóra po użyciu jest świeża, dobrze oczyszczona, delikatnie ściągnięta. Pianka absolutnie nie przyczyniła się do pojawienia się wyprysków ani innych niespodzianek. Pory są dobrze oczyszczone i niewidoczne. Jeśli chodzi o produkcję sebum to pomimo tak dogłębnego oczyszczenia skóra nie produkuje go więcej niż zwykle, ale też nie spowolniła jego produkcji.

Nigdy nie miałam pianki do oczyszczania twarzy i tak jak wspomniałam wyżej byłam nią zachwycona dopóki nie użyłam żelu :-).



Żel do mycia twarzy z neem (Purifying Neem Face Wash) do cery normalnej i tłustej



Specjalnie opracowana formuła żelu do mycia twarzy Himalaya, nie zawiera mydła, nie wysusza skóry, pozostawia ją gładką, lśniącą i zdrową. Żel do mycia twarzy, oczyszcza skórę, usuwając nadmiar sebum i zanieczyszczenia, bez nadmiernego wysuszenia. Neem, to roślina znana ze swoich właściwości oczyszczających i antybakteryjnych, zabija bakterie powodujące problemy skórne, wypryski, trądzik. W połączeniu z kurkumą, pomaga kontrolować trądzik i pryszcze pozostawiając skórę miękką, jasną, odświeżoną.


Cena: 25 zł za 100 ml na stronie Himalaya


Skład:



Aqua (woda), Ammonium Lauryl Sulfate (łagodny detergent - myje, usuwa zanieczyszczenia), Melia Azadirachta Leaf Extract (miodla indyjska - działanie antybakteryjne i łagodzące), Cocamidopropyl Betaine (substancja myjąca i pianotwórcza), Sodium Cocoyl Glutamate And Disodium Cocoyl Glutamate (delikatna substancja myjąca - pochodzenia naturalnego), Glycerin (gliceryna - nawilża), Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer (wygładza, zmiękcza, nawilża), Curcume Longa Root Extract (kurkuma - wyrównuje koloryt skóry, ma działanie przeciwzmarszczkowe), Phenoxyethanol (konserwant), Sodium Hydroxide (regulator pH), Parfum (zapach), Methylchloroisothiazolinone & Methylisothiazolinone (konserwant), Sodium Metabisulfite (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy - rozjaśnia przebarwienia), Disodium EDTA (konserwant), Tocopheryl Acetate (antyoksydant - przeciwutleniacz, hamuje procesy starzenia), CI 19140 (barwnik), CI 42090 (barwnik), Butylphenyl Methylpropional (syntetyczny przeciwutleniacz - antyoksydant), Hexylcinnamal (imituje zapach jasminu).




Żel znajduje się w półprzezroczystej tubie o pojemności 100 ml. Bardzo zaskoczyła mnie konsystencja żelu, która różni się od innych jakich do tej pory używałam. Żel jest bardzo gęsty, ma konsystencję galaretki. Kolor - zielony. 




Dobrze się pieni nałożony na zwilżona twarz. Jest wydajny bo wystarczy niewielka ilość, aby umyć całą twarz i dekolt. Oczyszcza równie dobrze jak pianka, ale pozostawia skórę elastyczna i miękką. Bez ściągnięcia i napięcia. Tak jak w przypadku pianki żel nie podrażnia ani nie uczula. Nie powoduje powstawania zaskórników, pory są niewidoczne. Działa ciut lepiej niż pianka pod względem opóźnienia produkcji sebum. Można dłużej cieszyć się matową cerą.



Tonik do twarzy z neem (Purifying Neem) do cery normalnej i tłustej



Specjalnie opracowana formuła toniku głęboko oczyszcza pory, pomaga kontrolować nadmiar wydzielanego łoju. Neem (miodla indyjska), znana z właściwości oczyszczających i przeciwbakteryjnych pomaga w efektywnej pielęgnacji skóry dotkniętej trądzikiem i wypryskami. Cytryna i Lodh pomaga w zamknięciu porów i ujędrnieniu skóry. Pozostawia skórę odświeżoną, czystą i wolną od problemów skórnych.


Cena: od 14 zł za 200 ml na ceneo 


Skład: 




Aqua (woda), Citrus Medica Limonum Peel Extract (wyciąg ze skórki cytryny - działa jak antybiotyk, wygładza, zmiękcza i dezynfekuje), Vetiveria Zizanoides Root Extract (wetiweria pachnąca - trawa z której pozyskuje się olejki eteryczne), Polysorbate 20 (emulgator - substancja bezpieczna dla środowiska i tolerowana przez skórę), Glycerin (gliceryna - nawilża), Melia Azadirachta Leaf Extract (miodla indyjska - działanie antybakteryjne i łagodzące), Parfum (zapach), Phenoxyethanol & Methylisothiazolinone (konserwant), Symplocos Racemosa Bark Extract (lodhra - działa ściągająco, leczy rany, zapobiega rozprzestrzenianiu się infekcji), Benzoic Acid (konserwant), Menthol (działa przeciwzapalnie, daje uczucie chłodu i świeżości), Linalool (imituje zapach konwalii), Limonene (imituje zapach skórki cytrynowej), Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexane Carboxaldehyde (imituje zapach lilii, fiolka, cytryny), Geraniol (imituje zapach pelargonii), Coumarin (kumaryna - imituje zapach wysuszonej trawy), Citral (imituje zapach cytryny), Benzyl Salicylate (składnik kompozycji zapachowych), Benzyl Benzoate (składnik kompozycji zapachowych).


Mój hit ! Tonik znajduje się w plastikowej, białej butelce z dozownikiem o pojemności 200 ml. Kolor - przezroczysty. 

Używam go codziennie po umyciu twarzy żelem lub pianką. Aplikuje na wacik i przecieram twarz. Tonik zawiera mentol, który rewelacyjnie chłodzi i koi podrażniona skórę. Skóra po zastosowaniu toniku jest miękka, jędrna i nawilżona.



Oczyszczający peeling do twarzy z neem  (Purifying Neem Scrub) do cery normalnej i tłustej



Peeling firmy Himalaya z neem doskonale oczyszcza skórę, usuwa martwy naskórek i wszelkie zanieczyszczenia, osadzone głęboko w porach. Drobinki morelowych pestek, usuwają zaskórniaki i martwe komórki. Neem posiada właściwości przeciwbakteryjne. oczyszcza zatkane pory reguluje wydzielanie sebum. Pozostawia skórę czystą i gładką.


Cena: 25 zł za 100 g na stronie Himalaya


Skład:



Aqua, Stearic Acid (substancja renatłuszczająca - odbudowuje barierę lipidowa skóry), Cetyl Alcohol (emolient tłusty - nawilża, wygładza), Caprylic/Capric Triglyceride (emolient tłusty - nawilża, wygładza, może sprzyjać powstawaniu zaskórników), Polyethylene (homopolimer - substancja ścierająca zrogowaciały naskórek, tzw. ścierniwo), Sorbitan Stearate & Sucrose (naturalny emulgator, powstały z oleju kokosowego), Cocoate (naturalny emulgator, powstały z oleju kokosowego i gliceryny), Parfum (zapach), Carbomer (polimer - zagestnik), Phenoxyethanol (konserwant), Prunus Armeniaca Seed Powder (proszek z nasion moreli - usuwa martwy naskórek), Sodium Hydroxide (regulator pH), Tocopheryl Acetate (antyoksydant - przeciwutleniacz, hamuje procesy starzenia), Methylchloroisothiazolinone & Methylisothiazolinone (konserwant), Benzyl Alcohol (zapach jaśminu), Disodium EDTA (konserwant), Melia Azadirachta Leaf Extract (miodla indyjska - działanie antybakteryjne i łagodzące), Curcume Longa Rhizome Extract (kurkuma - naturalny antyoksydant), Butylphenyl Methylpropional (syntetyczny przeciwutleniacz - antyoksydant), Hexyl Cinnamal (zapach jaśminu), Linalool (zapach konwalii), Citronellol (zapach róży i geranium).




Peeling jest bardzo delikatny, ścierniwo jest drobne. Rozprowadza się go bardzo przyjemnie. Ma konsystencję kremu, kolor biały z drobinkami. Jest gęsty, znajduje się w tubie o pojemności 100 g. Stosuje go dwa razy w tygodniu. 

Oczyszcza zatkane pory, na nosie nie znajdę ani jednej ciemniejszej kropki :). Usuwa martwy naskórek, przez co skóra nie łuszczy się i jest świeża. Po użyciu peelingu zauważam zmniejszoną produkcję sebum. Skóra po użyciu nie wymaga nałożenia kremu, ponieważ jest odpowiednio nawilżona.



Oczyszczająca maseczka do twarzy z neem (Purifying Neem Mask) do cery normalnej i tłustej



Oczyszczająca maseczka z neem firmy Himalaya to doskonała oczyszczająca maseczka do twarzy z naturalnymi składnikami. Przeznaczona szczególnie do cery problematycznej, trądzikowej. Neem maseczka odblokowuje pory i usuwa głęboko osadzone zaskórniaki. Zapobiega powstawaniu pryszczy. Normalizuje wydzielanie się sebum. Przywraca skórze elastyczność. Pozostawia skórę zdrową i pełną blasku. Wygładza i ujędrnia. Neem posiada właściwości antybakteryjne, kurkuma eliminuje bakterie wywołujące trądzik. Ziemia fulerska chłodzi przyjemnie, wygładza.


Cena: 25 zł za 100 g na stronie Himalaya


Skład:



Aqua (woda), Kaolin (glinka biała/porcelanowa - polecana do cery tłustej, wchłania sebum i ściąga pory, zawiera glin, żelazo, magnez, cynk, wapń i krzem), Melia Azadirachta Leaf Extract (miodla indyjska - działa antybakteryjnie i łagodząco), Propylene Glycol (humektant - nawilża), Bentonite (błękitna glinka krymska/wulkaniczna - działanie osuszające i oczyszczające, przeciwzapalne, przeciwobrzękowe, odżywcze), Fuller's Earth (glinka osadowa - zawiera krzem, wapń, magnez, kryształki szafiru; działanie odtłuszczające, ściągające, chłodzące i wybielające), Curcuma Longa Root Extract (naturalny antyoksydant), Fragrance (zapach), Sodium Methylparaben (konserwant), Imidazolidinyl Urea (konserwant), DMDM Hydantoin (konserwant), Xanthan Gum (zagęstnik), Sodium Propylparaben (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy - rozjaśnia przebarwienia), Disodium EDTA (konserwant), Sodium Lauryl Sulfate (detergent).


Maska znajduje się w tubie o pojemności 100 g. Konsystencja maseczki jest gęsta z wyczuwalnymi drobinkami, kolor khaki. Maskę podobnie jak peeling używam dwa razy w tygodniu. W połączeniu tworzą tak zgrany duet, że najchętniej używam ich razem. 





Po nałożeniu maski czuć jak chłodzi skórę. Maska zasycha na twarzy i lekko ciągnie. Efekt jest na prawdę komiczny, bo pod koniec czasu aplikacji kiedy maska po części zasycha wyglądam jakbym była gotowa na poligon - kamuflaż już jest :D. Po zastosowaniu maski mogę  śmiało powiedzieć, że na kilka godzin mam spokój z błyszczeniem twarzy. Skóra jest oczyszczona, ściągnięta, ale promienna


Podczas używania mojego zestawu Himalaya z Neem nie miałam problemu z zaskórnikami ani pryszczami. 



Zestaw w całości mogę ocenić: 9/10




Na stronie Himalaya znajdziecie więcej ciekawych produktów :)







Czytaj dalej

Fryzury by Szmaragd (4) - warkocz kłos

Jak zrobić kłosa??



Dawno nie było wpisu z tej serii, więc nadrabiam zaległości :). Dzisiaj zaprezentuję Wam jak zrobić kłosa. Jesteście ciekawi? Zapraszam poniżej ;)



Będziemy potrzebować szczotki, jednej gumki, którą łatwo zdjąć (u mnie to invisibobble) oraz jednej cienkiej gumki na zakończenie warkocza.




1. Rozczesujemy dokładnie włosy i zaczesujemy je na jedną stronę.

1.


2. Robimy luźnego kucyka tuż za uchem. Użyłam do tego invisibobble, bo łatwiej będzie mi ją zdjąć.

2.


3. Dzielimy włosy na dwie równe części.

3.


4. Prawą ręką wydzielamy sobie średniej wielkości pasmo włosów. Ważne jest aby wziąć pasmo z zewnętrznej partii włosów, a nawet od tyłu. 

4.
4.


5. Wydzielone pasmo z prawej strony dokładamy do włosów po lewej stronie.

5.
5.


6. Następnie wydzielamy pasmo (takiej samej grubości) z lewej strony. Również od zewnętrznej strony (od tyłu).

6.


7. Przekładamy pasemko z lewej strony na prawą. 

7.
7.
7.


8. Powtarzamy punkt 4-5, a następnie 6-7. Czyli wydzielamy znowu pasemko z zewnętrznej prawej strony i dokładamy je na lewą stronę. Z kolei z lewej strony wydzielamy pasemko o takiej samej grubości, również z zewnętrznej partii włosów i przekładamy je na prawo. I tak w kółko, aż dojdziemy do końca. 

8.
8.
8.
8.
8.


9. Gdy warkocz jest gotowy związujemy go ciasno gumką. Następnie luzujemy splot - wyciągamy delikatnie pasemka zaczynając od dołu i idąc w górę.

9.


10. Ściągamy gumkę, która znajduje się za uchem. 

10.


11. Warkocz można urozmaicić :)

11.




Jak Wam się podoba?? :) Mam nadzieję, że w miarę jasno pokazałam instrukcję :)




Czytaj dalej

Koloryzacja Wellaton 12/0 bardzo jasny naturalny blond

 Farbuję włosy - Wellaton bardzo jasny naturalny blond






Publikuję ten post z mocnym opóźnieniem, bo koloryzacja miała miejsce tuż przed Świętami Wielkanocnymi. Poprzednią koloryzację robiłam w grudniu (użyłam wtedy farby Syoss 9-1). Mój trzy miesięczny odrost w końcu doczekał się farby ! Kiedyś już używałam Wellaton i byłam nawet zadowolona. Przypomniała mi o niej recenzja na stronie FARBUJEMY.




A więc od czego zaczęłam... od załatwienia sobie pomocnika :D przód i boki zawsze farbuję sama, ale tył i długość wolę, żeby farbował mi ktoś inny, aby uniknąć prześwitów. Tym razem do pomocy zatrudniłam moją (niewprawioną w farbowaniu włosów innym) siostrę :D, a teraz wszyscy pozdrawiamy Bożenkę :D.

Tym razem chciałam zafarbować także długość włosów, a więc potrzebowałam dwóch opakowań farby Wellaton. Jak już rozmieszałam zawartość opakowań niczym mały chemik, nałożyłam strój roboczy, a na długość włosów wtarłam 3 pompki olejku Wellness & Beauty, aby zabezpieczyć końcówki :).

Farbę nałożyłam na przód i boki najpierw na odrost, następnie siostra pokryła odrost z tyłu głowy... strasząc mnie przy okazji, że na pewno wyjdzie źle :D.

Farbę trzymałam 30 min na odroście po czym siostra nałożyła resztkę mieszanki na długość. Byłam już w niemałej panice, że farby zabraknie, ale na szczęście wystarczyło.

Odczekałam kolejne 10 min i poszłam płukać włosy. Niby w instrukcji nie ma informacji o myciu szamponem, ale jakoś z przyzwyczajenia sięgnęłam po winogronowy szampon Petal Fresh. Spieniłam, spłukałam i nałożyłam dołączoną do farby odżywkę mającą domknąć łuski włosów. Wprasowałam i odczekałam 2-3 min po czym obficie spłukałam. Włosy zabezpieczyłam odżywką ziołową do włosów blond firmy Fitomed. 


Oczekiwania - miałam nadzieję, że kolor wyjdzie jaśniejszy niż przed farbowaniem.



No i udało mi się :) kolor zdecydowanie wyszedł nieco jaśniejszy. Farba dobrze chwyciła mój dość ciemny odrost. Zarówno odrost jak i długość zlały się równo w jednym kolorze.










Teraz, po prawie miesiącu od koloryzacji, mogę ocenić jak włosy zachowują się po farbie. Pierwsze co zauważyłam przy kolejnym myciu to to, że włosy są ciut przesuszone, ale wtedy standardowo w ruch poszedł krem do ciała Isana, który nałożyłam na 1-2 h i przesuszone końcówki zniknęły. Później już się nie pojawiły. 




Kolor nie spiera się, ani nie wypłukuje. 




W czasie koloryzacji skóra trochę piekła, ale  nie było to zbyt uciążliwe. 






Stosowałyście kiedyś farbę Wellaton?? :)



 
Czytaj dalej

Poradnik Blondynki - Jak poprawnie zabezpieczać końcówki włosów??

 Zabezpieczanie włosów - Instrukcja







Wydawać by się mogło banalna rzecz, ale jedna z moich czytelniczek (pozdrowienia dla K :)) zwróciła mi uwagę, że w sieci brakuje wskazówek jak poprawnie używać produktów do zabezpieczania końcówek. A więc dzisiaj będzie na ten temat ;-) 




Czego używamy do zabezpieczania włosów:
1. Olejki, które mamy pod ręką i używamy np. do olejowania
2. Serum do zabezpieczania końcówek
3. Odżywka do włosów (d/s lub b/s)
4. Krem do rąk
5. Mgiełka / odżywka w sprayu



1. Zabezpieczanie włosów olejkiem przeznaczonym do olejowania 





Mam tutaj na myśli czyste olejki, a nie pseudosera do włosów, które olejek zawierają na końcu składu. Jest to zdecydowanie jeden z bardziej naturalnych sposobów, ale też jeden z trudniejszych, dlatego dla początkujących niewskazany.

Rozczesujemy dokładnie włosy. Ja dzielę je na dwie części, które swobodnie zwisa po obu stronach twarzy. Kropelkę (wielkości łzy) rozcieramy w dłoniach tak, aby całe dłonie były tłuste i zaczynamy aplikacje od samych końcówek. 

U mnie wygląda to tak, że zamykam końcówki włosów w dłoniach tak jak do klaskania i rozcieram olej w dół. Oczywiście nie ściskamy zbyt mocno, tylko delikatnie rozprowadzamy olej. 

Potem robimy partię wyżej (powiedzmy ok 1/3 włosów od dołu oczywiście) tak samo składamy dłonie na włosach jak do klaskania i rozcieramy w dół do samych końcówek. Jak macie długie włosy możecie zabezpieczyć włosy jeszcze wyżej aż od połowy. 

Z ilością oleju trzeba uważać, ja nakładam tylko krople. W przypadku włosów kręconych kropelka może okazać się niewystarczającą i należy czynność powtórzyć.



 Oleje do zabezpieczania włosów, które sprawdziły się u mnie:

- olej ze słodkich migdałów
- olej arganowy
- olej ze słonecznika
- olej makadamia (świetny)
- olej z nasion bawełny
- olej jaśminowy



2. Serum do zabezpieczania końcówek



To chyba najlepszy produkt na początek. Serum przeważnie posiada pompkę, dzięki której aplikujemy odpowiednia ilość. Warto wybierać te sera, które posiadają naturalne oleje wysoko w składzie oraz bezpieczne silikony, które łatwo zmyć.

Proces nakładania przebiega w ten sam sposób co w przypadku nakładania oleju. Jedną pompkę serum rozcieramy w dłoniach i wprasowujemy w końcówki, następnie to co zostaje na dłoniach rozprowadzamy na wyższych partiach. Pamiętając, aby składać dłonie jak do klaskania i wprasowywać w kierunku - do dołu ku końcówkom.

 
Serum do zabezpieczania końcówek, które sprawdziły się u mnie:

- Marion fluid na końcówki 




3. Odżywka do włosów 




Łatwo dostępny produkt, który właściwie każda z Nas ma w domu. Do zabezpieczania końcówek warto wybierać odżywki, które są lekkie i nie dociążają nam włosów.

Obsługa odżywki w tym przypadku jest bardzo łatwa i podobna do aplikacji innych produktów do tego przeznaczonych. Po pierwsze rozprowadzamy na dłoniach krople, wielkości tik-taka i postępujemy identyczne jak w powyższych przypadkach.

Nakładamy, począwszy od końcówek i przesuwając się stopniowo w górę. Nie nakładamy zbyt dużo. Jeśli widzimy, że włosom brakuje dociążenia, wtedy dokładamy jeszcze jednego tik-taka :-D


Odżywki, które sprawdziły się u mnie:

- Ekstraziołowa odżykwa do jasnych odcieni firmy Fitomed



4. Krem do rąk 




Zdarza się, że będąc poza domem potrzebujemy produktu, który ujarzmi elektryzujące się włosy, bądź spuszone końcówki. Ja w takich chwilach sięgam po krem do rąk, który od jesieni do wiosny ciągle gości w mojej torebce. Kremy do rąk maja podobne składy do odżywek do włosów i w ekstremalnych sytuacjach możemy ich używać do zabezpieczania.

Aplikacja przebiega tak samo jak w przypadku odżywki. Stosujemy tez taka sama ilość. Nie ma znaczenia jakiego kremu użyjemy. Ja stosowałam ich dużo (już nawet nie pamiętam firm) i każdy działał tak samo.




5. Mgiełka / odżywka w sprayu



Odżywki w sprayu są bardzo wygodną alternatywą. Łatwo się je aplikuje, a zapach na włosach utrzymuje się bardzougo.

Aplikując mgiełkę również dokładnie rozczesujemy włosy i psikamy z odległości 20 cm. Ja staram się pokryć włosy zarówno z wierzchu jak i od spodu (czyli głowa w dół). Mgiełkę aplikuje na włosy od połowy w dół. Czasem je jeszcze ugniatam przez chwilę.

Ilość produktu zależy od każdej z Nas i od włosów jakie posiada. Włosy wysokoporowate lubią takie produkty i je wręcz chłoną z kolei niskoporowate nie potrzebują jej tak dużo, bo zbyt duża ilość jest w stanie je obciążyć. Ja posiadam włosy wysokoporowate dlatego używam aż 5 pompek.
 
Moje ulubione mgiełki to te z firmy Gliss Kur. Najbardziej polecam złotą wersje.




Jak często zabezpieczamy włosy?  

- Tak często jak tego potrzebują. Ja zazwyczaj robię to rano i wieczorem po dokładnym rozczesaniu włosów. Ale zdarza mi się tą czynność powtarzać w ciągu dnia, gdy walczę z przeproteinowaniem lub przesuszonymi końcówkami.





A jak jest u Was? Jakie produkty polecacie? ;-) 





Czytaj dalej