Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kallos blueberry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kallos blueberry. Pokaż wszystkie posty

Moja pielęgnacja włosów - olejowanie Wellness and beauty mango papaja

Regeneracja -> czas... start !





W ostatnim poście z wizyty w salonie fryzjerskim (TU) wspomniałam Wam, że moje włosy po koloryzacji wymagają intensywnej pielęgnacji. Nie czekałam długo i za ich naprawę wzięłam się od razu. Oczywiście z pomocą przyszły mi jak zawsze oleje. A dokładnie jeden - Wellness & Beauty mango i papaja. Żeby mieć pewność powodzenia misji sięgnęłam po produkt dobrze mi znany i tolerowany. Testuje go już dłuższy czas i wiem, że moje włosy go uwielbiają :D. 





Takim oto sposobem dzisiaj zafundowałam moim włosom olejowanie wspomnianym wyżej olejkiem, który nałożyłam na suche włosy od nasady aż po końce, pomijając skórę głowy. Olej zemulgowałam maską jagodową Kallos po około 3 h. 





Następnie skórę głowy umyłam szamponem Delia Cameleo Anti Damage, spłukałam i nałożyłam ponownie na długość włosów maskę Kallos, aby mieć pewność, że olej został dokładnie usunięty. Na koniec wszystko spłukałam.





Włosy zabezpieczyłam jedwabiem z Delia i pozostawiłam do naturalnego wyschnięcia. Zdjęcia zrobiłam na drugi dzień od mycia w świetle naturalnym bez użycia lampy. Włosy są miękkie, lśniące, puszyste, ale dociążone. Może jeszcze niepowalające, ale to kwestia czasu :D trzymajcie kciuki !





W ruchu :)




Wydaje mi się, że końcówki kwalifikują się już do podcięcia, ale wstrzymam się jeszcze chwilę :). Jak Wam się podoba efekt ? :D


Czytaj dalej

Tuning masek cz. XIII

Mieszanka trzech masek 





Na brak Kallosów nie narzekam przez co staram się zużywać je na różne sposoby, więc dzisiaj zafundowałam sobie mix trzech moich faworytów! 

Zmieszałam po jednej łyżeczce Kallos Banan, Blueberry i Algae. Zmoczyłam włosy (przed myciem) i nałożyłam maski. Wprasowałam i zwinęłam w koszulkę.

Sprzątając nie zauważyłam jak minęła godzina ;-). Spłukałam maski ciepłą wodą, spieniłam szampon (Kativa Macadamia - który otrzymałam w ramach współpracy :-D). Następnie spłukałam i na minutę wprasowalam jeszcze Kallosa Algae. Spłukałam i zabezpieczyłam niebieska mgiełką Gliss Kur. 

Wieczorem zrobiłam kilka zdjęć z lampą, a reszta jest z drugiego dnia już bez lampy. 







Wiadomo nie od dziś, że takie miksy sprawdzają się lepiej razem niż każda maska oddzielnie, wiec i ja potwierdzam tę zasadę.

Kallos Banan zazwyczaj działa dobrze, odżywia, nadaje połysk, ale nie dociąża, bo jest zbyt lekki. Z kolei Kallos Blueberry dociąża i nawilża podobnie jak Kallos Algae.

Te trzy maski razem uzupełniają się i tak oto dzisiaj ciesze się lejąca, lśniącą taflą włosów ;-). Włosy są miękkie i miłe w dotyku. Końcówki są dociążone bez obciążenia. Ogólnie fryzura wygląda świeżo i póki co nie przyklapła ;-) 

Dodatkowo piękny zapach jagody i banana towarzyszy mi cały dzień ;-) 




Robicie czasem takie mało skomplikowane mieszanki?? ;-) 




Czytaj dalej

Tuning masek cz. VIII, czyli jagódka z wanilią

W roli głównej Kallos Blueberry i nowy ulubiony olejek !





Ostatnio coraz częściej nachodzi mnie na eksperymentowanie... Na mojej głowie lądują różne miksy, począwszy od produktów dostępnych w domowej kuchni, po przez kosmetyki drogeryjne, a kończąc na półproduktach. Ostatni post zaowocował mixem PEH, a tym razem postawiłam na niezawodny duet humektantowo-emolientowy. Dlatego do dzisiejszej pielęgnacji użyłam maski i olejków, żeby włosy naciągnęły wody (humektantów) z maski i żeby te nawilżacze mi nie uciekły dodałam dwóch olejków (emolienty). Jak wiemy emolienty mają za zadnie zatrzymać wodę, a moje przesuszone ostatnio włosy jej potrzebują... 

Czy eksperyment się udał? Zobaczcie sami !



Wczoraj wieczorem delikatnie naolejowałam włosy od ucha w dół. Piszę "delikatnie", bo rzeczywiście użyłam tylko dwóch pompek olejku Wellness & Beauty (olejek sezamowy + ekstrakt z wanilii). Ostatnio bardzo go polubiłam, co prawda jest to olejek do ciała, ale skład ma bardzo ciekawy i ja chętnie olejuje nim włosy bądź zabezpieczam końcówki. Jest lekki więc do olejowania idealny bo łatwo go zmyć, lecz trzeba uważać przy zabezpieczaniu końcówek bo można przesadzić :).


Po nocnym olejowaniu, rano zmoczyłam włosy, odcisnęłam i nałożyłam mieszankę:


Kompres humemol (humektanty + emolienty) 

--> 2 łyżki maski Kallos Blueberry

--> 2 solidne pompki olejku Wellness & Beauty

--> 1 łyżka oliwki dla dzieci Baby Dream


Włosy zawinęłam w koszulkę i tak spędziłam 3 h sprzątając, gotując, krzątając się po domu. 

Po tym czasie zmoczyłam włosy i spieniłam szampon INSIGHT Anti-frizz w skalp, a włosy przeciągnęłam pianą. Spłukałam i na długości wprasowałam jeszcze maskę tej samej firmy. 

Włosy zabezpieczyłam małą kropelką olejku Wellness i pozostawiłam do naturalnego schnięcia. 







Jak widać, efekt okazał się zadowalający. Włosy są dociążone, ale mimo to puszyste. Lśnią, tafla wręcz mieni się w świetle. Dodatkowo są miękkie w dotyku i pachną cudownie ! Czuć Kallosa jagodowego i wanilię z olejku Wellness & Beauty.





A jak Wam minął dzień? :)





Czytaj dalej

Moje zapasy kosmetyczne - MASKI DO WŁOSÓW

Bardzo ważny punkt mojej pielęgnacji - czyli maski






Jak robiłam to zdjęcie nie mogłam się powstrzymać od śmiechu :D .... Nie spodziewałam się, że mam tego aż tak dużo ! Upchnięte w szafie... zakamuflowane na łazienkowej półce... zapomniane w kącie... Gdy tak je pozbierałam do zdjęcia zaszokowałam się :D. No ale przecież na ogól wiadomo, że masek tak jak butów nigdy nie jest za wiele !


Zaczniemy o mojej ulubionej grupy - Kallos





1. Kallos Keratin - bardzo dobra proteinowa maska do włosów. Zawiera keratynę i proteiny mleka. Odbudowuje naturalną strukturę włosów, wypełniając ubytki w ich włóknach. Jedna z lepszych masek proteinowych jakie miała do tej pory. Pomysły na kallos keratin można zobaczyć TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

2. Kallos Algae - jeśli chodzi o skład jest to typowa maska emolientowo-humektantowa mająca zapewnić maksimum nawilżenia. Odżywić oraz odbudować zniszczone i martwe włosy. Zawiera oliwę z oliwek i wyciąg z alg. Jeszcze jej nie przetestowałam, czeka na swoją kolej.

3. Kallos Blueberry - ostatnio mój hit wśród kallosów. Również maska emolientowa, zawiera olej z avocado, a także ekstrakt z owoców czarnej jagody. Nawilża, odżywia o regeneruje zniszczone włosy. Polecana do włosów farbowanych. Recenzja TUTAJ.

4. Kallos Banana - kolejna emolientowa maska. Bogata w aktywne składniki m. in. witaminy A, B1, B2, B3, B5, B6, C, E, oliwę z oliwek i ekstrakt z banana. Odmładza, nawilża i pobudza włosy. Tworzy warstwę ochronną na włosach. Polecana przy stylizacji włosów ciepłym nawiewem suszarki lub prostownicą. Co ciekawe, rozjaśnia włosy. Maskę bananową już testowałam i jej recenzja czeka już na publikację. W skrócie powiem, że to bardzo ciekawy produkt.

5. Kallos Color - emolientowa maska o bardzo krótkim składzie. Zawiera olej z ziarna lnu, który chroni kolor włosów farbowanych przed szkodliwym promieniowaniem UV. Moja wielka niewiadoma - mam ją od kilku dni i tak jak algae czeka na swoją kolej. 

6. Kallos Omega - moja faworytka ! Ciekawa maska emolientowa, zawiera mnóstwo kwasów tłuszczowych omega-6, ponadto olej makadamia i olej z nasion ogórecznika lekarskiego. Krótki ale wartościowy skład. Recenzja TUTAJ.

7. Kallos Argan - niesamowita maska rzekomo arganowa, która w składzie nie ma oleju arganowego ! Coś niesamowitego ! Ale producent obiecuje nam zapach olejku arganowego :) to już coś ! Maska odżywia i regeneruje włosy farbowane. Maska mimo wprowadzającej w błąd nazwy jest typowo humektantowo-proteinową maską. Nie zachwyciła mnie, mam wrażenie, że z włosami robi tyle co NIC. Staram się ją urozmaicać półproduktami, więcej pomysłów na wykorzystanie tej maski znajdziecie TUTAJ, TUTAJ.



Kolejna grupa






1. Farcom Seri Natural Line - świetna emolientowo-humektanowa maska. Kilka recenzji można zobaczyć TUTAJ i TUTAJ. Zawiera olej arganowy, witaminę E, kwasy Omega-3 i Omega-6, które pozwalają włosom zniszczonym i matowym odzyskać połysk i miękkość. 

2. Serical Crema al latte - bardzo dobra maska proteinowa ! Pięknie pachnie i zapewnia zregenerowanie włosów osłabionych i zniszczonych rozjaśnianiem. Kilka pomysłów na wykorzystanie tej maski znajdziecie TUTAJ i TUTAJ.

3. BingoSpa masło shea i 5 alg - zawiera masło Shea (karite) i botaniczny kompleks pięciu alg: Ascophyllum, Spiruliny, Laminarii, Morszczynu i Nori dla wzmocnienia i regeneracji włosów. Regeneruje włókno włosa, odbudowuje włosy od cebulek po same końce i wygładza ich powierzchnie, nadając im niezwykły połysk. O niej zupełnie zapomniałam i tak tkwiłaby w swoim ukryciu do końca świata, gdyby nie pomysł na tego posta !

4. L'Biotica Biovax latte - proteinowa maska do włosów. Recenzja TUTAJ. Proteiny mleczne posiadają zdolność naprawiania przerwanych wiązań keratyny, dzięki czemu odbudowują nawet ekstremalnie zniszczoną strukturę włosa. Zawarte w olejku ze słodkich migdałów glicerydy kwasu oleinowego i linolowego zmiękczają i wygładzają włosy oraz łagodzą podrażnienia skóry głowy.

5. ISANA krem do ciała z masłem shea i kakao - krem do ciała który służy mi do kremowania włosów. Efekty kremowania możecie zobaczyć TUTAJ. 






To byłoby na tyle.... Ktoś mnie przebije?? :D






Czytaj dalej

Kallos Blueberry - jagodowy raj dla włosów

Kallos Blueberry - recenzja i fotorelacja !






Kolejna nowość w moich zapasach maskowych. Chciałam ją mieć odkąd pojawiła się w sprzedaży ;) głównie zaciekawił mnie jagodowy zapach, ale gdy poznałam jakie ma zastosowanie, zainteresowała mnie jeszcze bardziej...


Opis:

Maska z aktywnym składnikiem - ekstrakt z owoców czarnej jagody, który przenika do włosa nawilżając, odżywiając i odbudowując zniszczone, martwe włosy. Maska ze względu na wysokie stężenie substancji czynnych i witamin natychmiast odżywia i pielęgnuje suche i zniszczone farbowaniem włosy. 
Olej z awokado głęboko odżywia włosy i skórę głowy. Włosy są zdrowe, elastyczne i lśniące.




Cena: 9zł za 1 litr Allegro.pl





Skład:








Aqua, Cetearyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (zapobiega elektryzowaniu, ułatwia rozczesywanie), Persea Gratissima Oil (olej z avocado), Parfum, Vaccinium Myrtillus Extract (ekstrakt z jagód), Citric Acid (kwas cytrynowy), Cyclopentasiloxane (silikon), Dimethiconol (emolient suchy), Propylene Glycol (humektant), Niacinamide (wiatmina B3), Calcium Pantothenate (witamina B5), Sodium Ascorbyl Phosphate (antyoksydant), Tocopheryl Acetate (antyoksydant), Pyridoxine HCl (witamina B6), Maltrodextrin Sodium Starch (???), Octenylsuccinate Silica (konserwant), Benzyl Alcohol (konserwant), Methylchloroisothiazolinone  (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant)





Skład nieco dłuższy od maski Kallos Omega, ale mimo wszystko przyjemny i bezpieczny.






Opakowanie i konsystencja:

Maska znajduje się w plastikowym słoju o pojemności 1 litra. Konsystencja maski zwarta i gęsta, niczym nie odbiega od pozostałych Kallosów. Kolor - biały. Aplikacja bardzo przyjemna, włosy podczas nakładania stają się aksamitne i miękkie. Zapach jest nieziemski :) tak przepiękny, że pod tym względem dla mnie ta maska jest nr 1 wśród Kallosów !



Działanie:

Maskę stosowałam głównie przed myciem na 1h i/lub po myciu jak odżywkę. Nie przyspieszyła przetłuszczania, gdy użyłam jej przed myciem i potem dodatkowo nałożyłam jak odżywkę.

Po raz kolejny się nie zawiodłam ! Maska idealnie odżywia i nabłyszcza włosy. Przede wszystkim nie obciąża. Włosy są lekkie i sypkie. Blueberry jest zdecydowanie bardziej lekka niż Omega, ale mimo to świetnie spełnia swoje zadanie i włosy po zastosowaniu są nawilżone i miękkie. 

Na zdjęciach poniżej, maskę trzymałam ok 1h przed myciem. Spłukałam i spieniłam szampon Baby Dream na skalpie. Spłukałam i znowu nałożyłam maskę blueberry jak odżywkę. Schły naturalnie. 









Maskę Kallos Blueberry oceniam: 10/10.





Już w kolejnym poście postaram się wprowadzić nową serię dotyczącą moich zapasów kosmetycznych :) jesteście zainteresowane takimi nowinkami ?? :)





Czytaj dalej