Wrzosowy róż
Ahoj kochani !
Dzisiaj przychodzę do Was z banalnym mani, ale w jakże przecudnym kolorze ! Te pazurki wykonałam na szalonym obrotach, prawie w biegu, ale wcale nie wyglądają niechlujnie 😄.
Jak powszechnie wiadomo podstawą w tworzeniu manicuru jest baza. Osoby, które śledzą mnie na instagramie pewnie wiedzą, że pod koniec stycznia zainwestowałam w bazę Wibo Real Hybrid. Kupiłam tylko bazę, bo top był niedostępny. Nie chcąc czekać na dostawę wypróbowałam bazę od razu. Jako topu użyłam produktu z Rosalind. Także trwałości pod względem zarysowań płytki, czy blasku nie będę oceniać. Skupię się na ewentualnych odpryskach i wstawaniu lakieru przy skórkach. Ale od początku...
Paznokcie pokryłam bazą Wibo. Produkt jest gęsty i jak się okazało znacznie łatwiej się z nim pracuje niż z wodnistą bazą. Nic nie rozlewa się na skórki, bo produkt idealnie trzyma się płytki. Następnie położyłam dwie warstwy koloru. Był to Rosalind nr 2519, czyli brudny i zgaszony pudrowy róż. Ta barwa wpada mi trochę w sino fioletowe, a nawet trochę trupie tony. Uznajmy jednak, że to wrzos 😁. Etapem końcowym było położenie topu z Rosalind.
Teraz chciałabym nawiązać do trwałości, która nie jest najgorsza, ale mogłaby być lepsza. Hybrydę zdjęłam po 2 tygodniach noszenia. Pierwsze wstawanie przy skórkach zaobserwowałam już po tygodniu, a pod koniec dwóch tygodni odpadł jeden paznokieć.
Lubicie takie kolory ? 💅
















