Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marion. Pokaż wszystkie posty

Piękna przed świętami - zimowa pielęgnacja twarzy i ust

Gotowa na zimę?




Czy zimą faktycznie intensywniej dbam o skórę twarzy i usta ? Tak ! Zima to czas kiedy świadomie sięgam po kosmetyki do zadań specjalnych. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, więc każda kobieta chce wyglądać wyjątkowo. Nie liczy się tylko wybór odpowiedniej garderoby. Ważnym elementem, który niewątpliwie przykuwa największą uwagę jest nieskazitelna cera. Razem z portalem Trusted Cosmetics postanowiłam stworzyć wpis i podzielić się z Wami moimi ulubieńcami wśród kosmetyków do zimowej pielęgnacji twarzy.




Zacznę oczywiście od oczyszczania, bo to zdecydowanie jeden z ważniejszych punktów w dążeniu do idealnej cery. Moimi faworytami jest delikatny peeling z węglem od Marion oraz czarna maska od Iva Natura. Zaczynam od złuszczenia naskórka peelingiem, który jest bardzo delikatny zatem nie ma mowy o podrażnieniu. Kolejnym krokiem jest maseczka, która dogłębnie oczyszcza i zamyka pory. Takie zabiegi funduje sobie 2 razy w tygodniu, aby osiągnąć i utrzymać optymalne efekty. Z kolei na co dzień sięgam po mój niezawodny żel do mycia twarzy Selfie Project, o którym przeczytacie, mam nadzieję, już wkrótce.

Będąc na etapie oczyszczania twarzy nie można zapomnieć o ustach ! Ja regularnie złuszczam naskórek ust peelingiem. Wargi zdecydowanie lepiej prezentują się, gdy nie są spierzchnięte i suche.




Gdy oczyszczanie mam już za sobą zabieram się za nawilżanie i natłuszczanie. Bardzo ważny punkt w zimowej pielęgnacji twarzy ! Tutaj upodobałam sobie kilka produktów. Jest to między innymi krem do twarzy Yves Rocher Nutritive Vegetal. Stosuję go od niedawna i już polubiłam za świetne nawilżenie. Ponadto nie podrażnia ani nie uczula wrażliwej skóry. Bardzo fajnie sprawdza mi się także krem z Ziaji Kozie Mleko z filtrem SPF 20, który z kolei mocno natłuszcza. 

Kolejnym ciekawym kosmetykiem, który testuje od tygodnia, a już wkradł się w moje łaski, jest mgiełka tonizująca od Delia. Bardzo fajny produkt również mocno nawilżający. Uwielbiam rozpylać ją na twarz bezpośrednio przed nałożeniem kremu. Tworzy na buzi niewidzialną, trochę lepką mgiełkę, która uelastycznia i nadaje miękkości. 




Pisząc o zimowej pielęgnacji twarzy nie sposób nie wspomnieć o ustach. Nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez pomadki ochronnej... Zimą najlepiej sprawdza mi się Palmers, choć często sięgam również po Isanę czy zwykłą wazelinę. 


A dla Was co jest najważniejsze w zimowej pielęgnacji twarzy i ust? ;)



Czytaj dalej

Małe SPA dla skóry - Marion oczyszczająca maseczka i plaster na nos z aktywnym węglem bambusowym

Prawdziwy detox !




Nie pokazałam Wam jeszcze wszystkich nowości z Marion! Zatem pędzę z relacją z mojego wczorajszego SPA ;)

Zaczęłam od oczyszczającego peelingu do twarzy, o którym pisałam Wam już TUTAJ. Kolistymi ruchami masowałam twarz ze szczególnym uwzględnieniem czoła i nosa. Po czym spłukałam.




Kolejnym punktem pielęgnacji było użycie oczyszczającego plasterka na nos z aktywnym węglem bambusowym. Wystarczy wyjąć go z foli, odkleić zabezpieczanie i przykleić do zwilżonego wodą nosa. Plaster przylega bardzo dokładnie i mocno trzyma. Jeśli tak nie jest wystarczy dodatkowo zwilżyć go z zewnątrz wodą, żeby się nie odklejał. Po 10 minutach usunęłam plaster.




Trzeba przyznać, że na prawdę mocno trzyma ;) miałam pewne trudności, żeby go odkleić, ale udało się bez wzywania pogotowia (taki żarcik :D). Oczywiście po odklejeniu zmuszona byłam przemyć twarz wodą, bo została na niej spora ilość węgla.





Aqua (woda), Polyvinyl Alcohol (zagęstnik, może podrażniać), Glycerin (gliceryna - nawilża), Propylene Glycol (glikol propylenowy - nawilża, nośnik substancji aktywnych), Dipotassium Glycyrrhizate (nawilża, nośnik substancji aktywnych, łagodzi podrażnienia, obrzęki i zaczerwienienia), Charcoal Powder (węgiel - oczyszcza, zwęża pory, absorbuje toksyny, zanieczyszczenia, nadmiar łoju, matowi, działa antybakteryjnie, łagodząco), Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water (hydrolat z liści oczaru wirginijskiego - działa przeciwbakteryjnie, antyoksydacyjnie), Metyl Acetate (rozpuszczalnik), Metylparaben (konserwant).





Co do składu. Z ważniejszych substancji znajdziemy tutaj oczywiście węgiel, hydrolat z liści oczaru i kilka substancji nawilżających. Powiem szczerze, że nawet nie wiem jakie składniki powinny się tam znaleźć, więc skład plastra zostawiam w spokoju.





Ostatnim już etapem było nałożenie na twarz maseczki oczyszczającej z aktywnym węglem bambusowym. Jedna saszetka z powodzeniem wystarczy na dwa użycia. Zatem równomiernie rozprowadziłam połowę produktu i odczekałam kolejne 10 minut. W tym czasie odczuwałam lekki dyskomfort, pieczenie nosa  (podejrzewam że to za sprawą plastra, którego użyłam wcześniej i skóra zareagowała obronnie przed kolejną porcją oczyszczenia węglem) i mocne ściąganie twarzy, bo maska zwyczajnie zaschła.





Po wyznaczonym czasie zmyłam wszystko ciepłą wodą i nałożyłam krem. Skład maseczki przedstawia się na prawdę ciekawie. Bazą jest biała glinka i węgiel, ponadto znalazłam także glicerynę, betainę, prowitaminę B5 i ekstrakt z peonii. 





Aqua (woda), Kaolin (biała glinka - ma działanie matujące, ściągające, antybakteryjne, kojące, pochłania nadmiar sebum), Glycerin (gliceryna - nawilża), Magnesium Aluminium Silicate (zagęstnik, wypełniacz), Charcoal Powder (węgiel - oczyszcza, zwęża pory, absorbuje toksyny, zanieczyszczenia, nadmiar łoju, matowi, działa antybakteryjnie, łagodząco), Trehalose (pochodzenie naturalne, nawilża), Betain (betaina - pochodna gliceryny, nawilża), Panthenol (prowitamina B5 - nawilża, łagodzi podrażnienia, ułatwia gojenie), Paeonia Lactiflora Root Extract (ekstrakt z peonii białej - działa kojąco), Phenoxyethanol (konserwant), Glycereth-18 Ethylhexanoate (lekki emolient, rozpuszczalnik), Glycereth-18 (lekki emolient, rozpuszczalnik), Xanthan Gum (zagęstnik), Parfum (zapach), Allantoin (alantoina - działa przeciwzapalnie, ściągająco), Citric Acid (kwas cytrynowy - rozjaśnia, naturalny konserwant), Ethylhexylglycerin (łagodny humektant, naturalny konserwant), Diazolidinyl Urea (konserwant).

Efekty, moim zdaniem, są satysfakcjonujące. Buzia jest odświeżona, miękka, sprężysta, pory oczyszczone i niewidoczne. Nie zauważyłam podrażnienia, zaczerwienienia, czy uczulenia poza lekkim pieczeniem podczas trzymania maski. Z całego zabiegu jestem bardzo zadowolona.





Została mi jeszcze saszetka z przyspieszaczem do opalania, ale z racji tego, że się nie opalam to saszetka razem z innymi produktami już wkrótce trafi do kogoś z Was :) czekajcie na rozdanie, które pojawi się jeszcze dziś na moim fesje ;) tylko tam będzie można wziąć udział, więc zachęcam do polubienia strony :).






Czytaj dalej

Ekologiczne podejście do pielęgnacji twarzy i włosów - Marion Eco Olejek Arganowy

Złoto Maroka w moim domu




Opis produktu: 

Olejek arganowy pochodzenia organicznego z marokańskich upraw.

Jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe: Omega 3,6,9 oraz witaminy E. Jeden z najbardziej cenionych olejów na świecie, posiadający wszechstronne zastosowanie w kosmetyce.




Idealny do pielęgnacji cery dojrzałej, suchej i odwodnionej oraz jako profilaktyka przeciwstarzeniowa. Wspomaga regenerację bariery hydrolipidowej, likwiduje suchość i szorstkość naskórka. Olejek wzmacnia strukturę włosów i odżywia je po zabiegach fryzjerskich. Produkt wzbogacony został o olejek słonecznikowy zawierający odmładzającą witaminę E i odżywcze kwasy tłuszczowe.


Skład: 

Helianthus Annuus Seed Oil (olej z nasion słonecznika - nie zatyka porów, działa przeciwzapalnie, wygładza, regeneruje), Argania Spinosa Kernel Oil (wzmacnia, regeneruje, nawilża, łagodzi objawy trądziku, antyoksydant).


Cena: ok. 8 zł za 25 ml w Drogeria Natura


Opakowanie i konsystencja:



Olejek zamknięty jest w plastikowej buteleczce z pompką o pojemności 25 ml, która z kolei mieści się w tekturowym kartoniku. Szata graficzna jest minimalna i utrzymana w ekologicznym stylu. Konsystencja jest oleista, a barwa słomkowa.


Moja opinia:

Odnoszę wrażenie, że olejek arganowy jest bardzo podobny do wersji marakuja, o której mogliście już przeczytać w tym wpisie. Ma spełniać identyczne funkcje i w zasadzie sprawdził się u mnie głównie w pielęgnacji włosów i twarzy, czyli tak samo jak olejek marakuja.




Dzisiejszy bohater świetnie zabezpiecza końcówki włosów. Wystarczy 3-4 krople (podkreślam krople - nie pompki), aby zabezpieczyć wilgotne po myciu włosy. Po kilku tygodniach stosowania zauważyłam, że faktycznie włosy nie rozdwajają się tak szybko, są bardziej wygładzone i lśniące.

Często sięgam po olejek arganowy, gdy chce urozmaicić maskę do włosów. I jako półprodukt dodawany do takich mieszanek również działa bardzo przyzwoicie. Jedna pompka jest w zupełności wystarczającą i nie obciąży włosów. 




I tak samo jak poprzedni olejek z tej serii tak samo i olejek arganowy bardzo dobrze sprawdził się w pielęgnacji twarzy. Z racji tego, że jest tłuściutki używam go wyłącznie wieczorem po uprzednim demakijażu i umyciu twarzy żelem. Doskonale nawilża buzię, łagodzi podrażnienia, odżywia i mocno natłuszcza. Nie zapycha porów, ani nie obciąża skóry.




W składzie tytułowy olejek arganowy znajduje się na drugim miejscu zaraz po oleju słonecznikowym.


Mi osobiście olejek arganowy od Marion przypadł do gustu i z chęcią dokończę opakowanie ;) bardzo dobry, ekologiczny i przyjazny dla skóry produkt !


Czytaj dalej

Nowy ulubieniec w wieczornej pielęgnacji twarzy - Marion Eco olejek marakuja

Dobroczynna moc natury




Opis produktu: 

Linia olejków zainspirowana ekologiczną pielęgnacją. Olejki są wielozadaniowe, 100% naturalne przeznaczone do pielęgnacji włosów, twarzy i ciała.

Olejek z marakui (passiflora) z nasion owoców tropikalnych.

Zawiera duże ilości owocowych kwasów tłuszczowych, wapń, fosfor i potas. Posiada ogromny potencjał antyutleniający, co czyni go niezastąpionym olejem w walce z objawami starzenia.




Idealny do cery naczynkowej, ze skłonnością do przebarwień oraz suchej i wrażliwej skóry. Olejek skutecznie oczyszcza z martwych komórek rogową warstwę skóry i przyspiesza proces regeneracji. Odżywia i nawilża włosy przesuszone i zniszczone. Zapobiega utracie wody i nadaje im naturalny połysk. Produkt wzbogacony został o olejek słonecznikowy zawierający odmładzającą witaminę E i odżywcze kwasy tłuszczowe.


Skład: 



Helianthus Annuus Seed Oil (olej z nasion słonecznika - nie zatyka porów, działa przeciwzapalnie, wygładza, regeneruje), Passiflora Edulis Seed Oil (olej marakuja - działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia, zmiękcza, chroni, działa relaksacyjne, regeneruje, odżywia, nawilża).


Cena: ok. 8 zł za 25 ml w Drogeria Natura


Opakowanie i konsystencja:



Olejek zamknięty jest w plastikowej buteleczce z pompką o pojemności 25 ml, która z kolei mieści się w tekturowym kartoniku. Szata graficzna jest minimalna i utrzymana w ekologicznym stylu. Konsystencja jest oleista, a barwa słomkowa.


Moja opinia:

Olejek marakuja jest wielofunkcyjny i można go stosować na różne sposoby. Ja upodobałam sobie trzy. Pierwszym z nich jest aplikowanie olejku na twarz. Z uwagi na to, że jest dość tłusty stosuje go na noc po uprzednim demakijażu i umyciu twarzy. Jedna pompka to zdecydowanie za dużo, więc ja zwyczajnie odkręcam olejek i nakładam na dłoń kilka kropelek. Następnie wklepuje go w twarz i szyję.




W takiej formie olejek spisuje się na prawdę dobrze. Natłuszcza, nawilża i odżywia skórę. Co bardzo ważne - nie zapycha porów. Wcześniej spotkałam się z olejkami do twarzy, które mocno zapychały skórę i efektem były niewielkie wypryski. Na szczęście w tym przypadku nic takiego się nie dzieje i bez obaw można aplikować nawet nieco więcej niż kilka kropli.




Produkt wpisuje się świetnie w moją pielęgnację włosów. Co prawda nie używałam go do olejowania, bo 25 ml to trochę mało i było mi zwyczajnie szkoda. Ale sprawdził się do zabezpieczenia końcówek i jako półprodukt dodawany do masek. Wystarczy 4-5 małych kropli rozetrzeć w dłoniach i nałożyć na wilgotne końcówki po uprzednim myciu. Z kolei jeśli zabezpieczam włosy w ciągu dnia nakładam trochę mniej produktu (2-3 krople), aby nie skończyć z tłuszczykiem. Taka ilość jest odpowiednia i moim zdaniem dobrze zabezpiecza końcówki przez uszkodzeniami, ocieraniem o ubrania,  czy warunkami atmosferycznymi. Ponadto dodaję go również do przeróżnych miksów maseczkowych. Powiedzmy ok. 5-7 kropli, w takiej ilości nie wpływa na przetłuszczanie. Po miesiącu użytkowania zauważyłam, że włosy są zadbane, sprężyste i lśniące.




Czasami zdarza mi się także nakładać go na dłonie ze szczególnym uwzględnieniem skórek i paznokci. Przeważnie po zdjęciu hybrydy, gdy płytka nie wygląda za dobrze. Wtedy mogę liczyć na poprawę ich stanu wizualnego i wygładzenie płytki.

Zwrócę tylko uwagę, że tytułowy olejek marakuja znajduje się na drugim miejscu zaraz po olejku słonecznikowym. Nie mniej jednak produkt wpisuje się w ramy ekologicznej pielęgnacji i nie da mu się odmówić dobroczynnych właściwości.


Ktoś z Was już miał okazję testować nową serię Eco olejków Marion? Do wyboru są jeszcze: arganowy, makadamia i awokado :)


Czytaj dalej

Podstawa pielęgnacji twarzy z Marion

Delikatny duet




Firma Marion wypuściła na rynek kilka nowości do pielęgnacji twarzy z aktywnym węglem bambusowym. Cała linia ma za zadanie dogłębnie oczyszczać skórę twarzy, a także zadbać o jej nawilżenie i regenerację. Tym bardziej ogromnie się ciesze, że to własnie mi przypadła ta przyjemność przetestowania tych produktów. Zatem zapraszam Was na pierwszy post z serii "Pielęgnacja twarzy z Marion" dotyczący żelu micelarnego oraz peelingu do twarzy.


Żel micelarny do twarzy.



Opis produktu:

Oczyszczający żel micelarny do każdego rodzaju skóry. Usuwa pozostałości makijażu i wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry, nie powodując podrażnień. Innowacyjna formuła zawiera naturalny aktywny węgiel zamknięty w mikrokapsułkach, który uwalnia się podczas aplikacji absorbując toksyny i zanieczyszczenia z powierzchni skóry. Pozostawia ją elastyczną i pełną blasku. Pędy bambusa silnie nawilżają, dodają skórze zmęczonej witalności i przywracają jej promienny wygląd.


Skład:

Aqua (woda), Glycerin (gliceryna - nawilża), Trehalose (cukier grzybowy pochodzenia naturalnego - nawilża), Panthenol (prowitamina B5 - nawilża, ułatwia gojenie, nośnik substancji aktywnych), Sodium Lauroyl Sarcosinate (łagodny środek pieniący), Sodium Laureth Sulfate (detergent - substancja myjąca, odtłuszczająca, może podrażniać), Phenoxyethanol (konserwant), Gypsophila Paniculata Root Extract (wyciąg z gipsówki wiechowatej - składnik myjący i oczyszczający, odblokowuje pory, przeciwdziała stanom zapalnym, sprzyja gojeniu, nośnik substancji aktywnych), Carbomer (zagęstnik, stabilizator), Citrus Paradisi Fruit Extract (wyciąg z grejpfruta - oczyszcza, odżywia, działa przeciwzapalnie, przeciwgrzybiczo, ściągająco, tonizuje, rozświetla, złuszcza), Xanthan Gum (zagęstnik), Coceth-7 (emulgator - wpływa na jakość piany i nawilża), PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether (emulgator), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (pochodna oleju rycynowego - usuwa zanieczyszczenia, nośnik substancji aktywnych), 




Carbon Black (węgiel - przeciwdziała trądzikowi, odblokowuje pory, usuwa martwy naskórek), Bambusa Vulgaris Leaf/Stem Extract (wyciąg z łodyg/liści bambusa pospolitego - działa przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie, przeciwrodnikowo, nawilża), Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate (nawilża, zmiękcza, wygładza, uodparnia komórki na zniszczenie i zanieczyszczenia zewnętrzne), Allantoin (alantoina - nawilża, ułatwia gojenie, działa przeciwzapalnie i ściągająco, może uczulać), Ethylhexylglycerin (łagodny humektant, naturalny konserwant), Microcrystalline Cellulose (wypełniacz, stabilizator emulsji, nie uczula), Lactose (składnik pochodzenia naturalnego - nawilża, zmiękcza, wygładza), Parfum zapach, Triethanolamine (regulator pH, może uczulać), Citric Acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant, rozjaśnia skórę), Sodium Benzoate (konserwant), DMDM-Hydantoin (konserwant - może uwalniać formaldehyd, wywoływać alergie i podrażnienia), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant). 


Cena: ok. 10 za 150 ml w Drogeria Natura


Moja opinia:



Żel mieści się w plastikowej, białej tubie z zamknięciem o pojemności 150 ml. Produkt jest bezbarwny z czarnymi drobinkami. Pachnie cytrusami i przywodzi mi na myśl męskie perfumy.

Produkt ma dwie formy zastosowania. Pierwsza identyczna jak w przypadku użycia zwykłego żelu do twarzy. Należy nałożyć żel na wilgotną skórę i masować, po czym spłukać. Druga jest bardzo podobna do użycia płynu micelarnego. Należy nałożyć produkt na wacik i przetrzeć twarz.




Mi najbardziej przypadła do gustu pierwsza forma użycia tego produktu i zarówno moja poranna jak i wieczorna toaleta opiera się głównie na tym właśnie żelu do twarzy. Specyfik nie pieni się zanadto, ale wytwarza poślizg także umycie twarzy dłońmi, czy za pomocną tego płatka przebiega bardzo szybko i przyjemnie.

Produkt delikatnie oczyszcza skórę, dokładnie zmywa makijaż i zanieczyszczenia z twarzy. Buzia po użyciu jest odświeżona, miękka i elastyczna. Ewentualne wypryski szybko giną, a nowe nie pojawiają się w jakimś zastraszającym tempie. 




Mimo, że początkowo skład mnie nie zachwycił (uwagi zaznaczyłam na kolor fioletowy) to jednak z działania żelu jestem zadowolona, a poza tym produkt nie podrażnia, ani nie uczula skóry. Nie zauważyłam, aby po użyciu żelu buzia była choćby zaczerwieniona. Ale podejrzewam, że osoby borykające się z nadwrażliwością cery mogą mieć pewne uwagi. 


Peeling do twarzy z aktywnym węglem



Opis produktu: 

Drobnoziarnisty peeling delikatnie złuszcza martwy naskórek sprawiając, że skóra jest doskonale oczyszczona, wygładzona, wygląda świeżo i zdrowo. Formuła zawiera aktywny węgiel bambusowy, który absorbuje toksyny i zanieczyszczenia z powierzchni skóry, odblokowując pory. Chroni skórę przed wolnymi rodnikami i wyrównuje jej koloryt. Peeling zawiera bogatą w mikroelementy białą glinkę Kaolin, która posiada właściwości ściągające, odżywcze i regenerujące.


Skład: 

Aqua (woda), Stearic Acid (pochodzenie naturalne, stabilizator, nośnik substancji aktywnych, emulgator), Isononyl Isononanoate (emolient - zmiękcza, ułatwia aplikację), Hydrated Silica (kwas krzemowy - matuje, pochłania wilgoć, posiada właściwości ścierające i polerujące), Cetyl Alcohol (emolient - tworzy film, nawilża, może sprzyjać powstawaniu zaskórników), Cetearyl Alcohol (emolient pozyskiwany z oleju kokosowego - nie podrażnia, tworzy film, może zapychać pory), Glycerin (gliceryna - nawilża), Caprylic/Capric Triglyceride (olej neutralny pochodzenia naturalnego - natłuszcza, nawilża, zmiękcza, wygładza, tworzy film, może zapychać pory), Isohexadecane (emolient - może zapychać pory, rozpuszczalnik, zwiększa lepkość, nadaje jedwabistość), Isopropyl Myristate (pochodzenie naturalne - nawilża, uelastycznia, zmiękcza, wygładza), Glyceryl Stearate (emulgator - zmiękcza, wygładza, nawilża), PEG-100 Stearate (emulgator - myje, wytwarza pianę), Ceteareth-20 (środek myjący, zmiękczający), 




Kaolin (glinka biała - matuje, pochłania nadmiar sebum, działa antybakteryjnie, kojąco i ściągająco), Charcoal Powder (sproszkowany węgiel aktywny - absorbuje, przyciąga i zatrzymuje zanieczyszczenia ze skóry, działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie, walczy z trądzikiem i przetłuszczaniem skóry), Threalose (cukier grzybowy pochodzenia naturalnego - nawilża), Helianthus Annuus Seed Oil (olej z nasion słonecznika - działa przeciwzapalnie, tworzy film, nie zapycha porów, wygładza, regeneruje), Phenoxyethanol (konserwant), Pumice (pumeks - ścierniwo, substancja złuszczająca), Parfum zapach, Allantoin (alantoina - nawilża, ułatwia gojenie, działa przeciwzapalnie i ściągająco, może uczulać), Ethylhexylglycerin (łagodny humektant, naturalny konserwant), Sodium Polyacrylate (nawilża, kondycjonuje, odżywia, tworzy film), Hydrogenated Polydecene (zmiękcza, nawilża, wygładza), PPG-5 Laureth-5 (emulgator), Tetrasodium EDTA (konserwant), Triethanolamine (regulator pH).


Cena: ok. 10 zł za 75 ml w Drogeria Natura


Moja opinia:



Peeling mieści się w plastikowej, czarnej tubce z zamknięciem o pojemności 75 ml. Posiada mnóstwo drobinek o średniej ostrości. Kolor - ziemisty. 




Peeling stosuje dwa czasem trzy razy w tygodniu. Na zwilżoną twarz nakładam sporą porcję produktu i masuje kolistymi ruchami. Drobinki są bardzo delikatne, więc nie ma mowy o mocnym pocieraniu.




Skóra po użyciu jest gładka, miękka i wygląda świeżo. Bardzo podoba mi się w nim to, że nie tylko oczyszcza skórę, ale także ją pielęgnuje. Po aplikacji moja buzia nie wymaga nałożenia kremu, bo peeling nie pozostawia jej ściągniętej, czy suchej tylko nawilżoną i odprężoną. 




Znalazłam także niewielki minus tego peelingu. Niestety pory oczyszczone są tylko na poziomie średnim. Myślę, że powodem jest fakt, że drobinki są bardzo delikatne i cały zabieg przebiega niezwykle łagodnie. Zatem nie ma mowy o podrażnieniu skóry, zaczerwienieniu, czy uczuleniu. Uważam, że dla osób nieprzepadających za mocnym oczyszczeniem skóry ten produkt może okazać się idealny.


Ktoś z Was miał już do czynienia z nowościami Marion? :)


Czytaj dalej

Marion fluid na rozdwojone końcówki z olejkiem arganowym

Do suchych i łamliwych końcówek





Opie produktu:
 
Fluid na rozdwojone końcówki z olejkiem arganowym Marion 7 Efektów. Fluid chroni przed rozdwajaniem końcówek włosów, zabezpiecza przed uszkodzeniami podczas stylizacji. Intensywnie odbudowuje końcówki, wzmacnia i wygładza. Olejek arganowy, pochodzący z upraw ekologicznych, potwierdzonych certyfikatem Ecocert pomaga zapewnić suchym i łamliwym końcówkom włosów 7 efektów:

- intensywnie odbudowuje
- przywraca piękny połysk
- odżywia i regeneruje włosy od wewnątrz
- wzmacnia i nawilża
- nadaje miękkość
- wygładza.



Cena: ok. 8 zł za 50 ml w Drogeriach Natura



Skład:



Aqua (woda), Cyclopentasiloxane (silikon - nawilża, tworzy warstwę otulającą włosy), Dimethiconol (emolient suchy - wygładza, nawilża, tworzy film, wykazuje działanie regenerujące), Isopropyl Myristate (emolient suchy - ciepły wosk, zapobiega odparowywaniu wody, działanie nawilżające), Trideceth-9 (emulgator), Parfum (zapach), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy - wzmacnia, regeneruje, nawilża, działa przeciwstarzeniowo), Glycine Soja Oil (olej sojowy, zawiera kwasy tłuszczowe, witaminę E, nawilża, tworzy film), Carthamus Tinctorius Seed Oil (olej z nasion krokosza barwierskiego - nawilża, tworzy film, zapobiega odparowywaniu wody), Retinyl Palmitate (witamina A - wzmacnia, regeneruje, przywraca sprężystość), Tocopheryl Acetate (antyoksydant - przeciwutleniacz), Linoleic Acid (kwas linolowy - nawilża, wygładza), PEG-8 (humektant - nawilża), Tocopherol (antyoksydant - przeciwutleniacz), Ascorbyl Palmitate (antyoksydant - przeciwutleniacz), Ascorbic Acid (witamina C - antyoksydant, przeciwutleniacz, opóźnia procesy starzenia), Citric Acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant; rozjaśnia przebarwienia), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (emulgator - umożliwia powstanie emulsji), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant - pełni role łagodnego humektanta), Triethanolamine (regulator pH), Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer (reguluje konsystencje kosmetyku), Isohexadecane (emolient suchy - daje poślizg), Polysorbate 80 (emulgator - umożliwia powstanie emulsji), Sorbitan Oleate (emulgator - umożliwia powstanie emulsji), Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer (reguluje konsystencje kosmetyku), Benzyl Alcohol (konserwant, imituje zapach jaśminu), Benzyl Salicylate (zapach), Benzyl Cinnamate (zapach), Cl 19140 (barwnik), Cl 16255 (barwnik).


Pokaźny skład - to mało powiedziane... On jest po prostu ogromny!  Wyrzuciłabym stąd połowę konserwantów (poza tymi naturalnymi) i emulgatory. A wyciągnęłam do góry składu olejki. Niestety, ale wspomniany przez producenta olej argonowy znajduje się dopiero po zapachu... W składzie znajdziemy także olejek z krokosza, który ja osobiście uwielbiam w czystej postaci, a także olej sojowy - oczywiście również występuje po zapachu, a więc w śladowej ilości. 



Opakowanie i konsystencja: 




Fluid znajduje się w plastikowym, przezroczystym pojemniczku z pompką o pojemności 50 ml. Duży plus za przejrzyste opakowanie dzięki któremu można kontrolować zużycie. Pompka całkiem sprawna, ale nie aplikuje porcji odpowiedniej na jedno użycie - to z kolei kwestia konsystencji, która szybko zasycha. A o tym dokładniej poniżej.





Działanie:

Kupiłam go pod wpływem chwili, jak to często bywa, gdy czyta się o czymś pozytywna recenzje i od razu biegnie się po to do sklepu. Nie przywiązywałam wtedy dużej uwagi do składu, bo przecież dobry produkt do zabezpieczania włosów musi mieć z przodu silikony - ten ma, więc uznałam ze wszystko gra.

Użyłam go pierwszy raz i byłam niezadowolona. Fluid ma zupełnie inną konsystencję niż sera do zabezpieczania, które wypróbowałam do tej pory. Inne sera rozsmarowywały się w dłoniach idealnie. Było czuć poślizg i co najważniejsze nie zasychały na dłoniach tylko dopiero po rozprowadzeniu na włosach. Z tym fluidem jest dokładnie na odwrót. Produkt lepi się i jedna pompka jest niewystarczająca do zabezpieczenia samych końcówek, bo po rozsmarowaniu w dłoniach od razu zasycha... Wiec nakładam na włosy - NIC. 




Jak nakładam dwie pompki włosy są przeciążone i zwisają smętnie jakbym ich nie domyła. To mnie chyba wyprowadziło z równowagi najbardziej :-D. No nie da się ukryć, że konsystencja jest niesprzyjająca.

Ale znalazłam na niego sposób. Do jednej pompki fluidu dokładam jedna - dwie kropelki olejku (początkowo Wellness & Beauty, a później oleju z orzechów włoskich). W takim połączeniu poprawia się konsystencja i produkt lepiej się rozprowadza, co ważne nie zasycha od razu w dłoniach. Polecam, na mokre włosy dodawać dwie krople olejku, a na suche jedną. Wtedy mam pewność, że włosy będą dostatecznie dociążone, ale nieobciążone. 

Poza tym jednym (i głównym) mankamentem fluid spisuje się całkiem w porządku. Podejrzewam, że gdyby producent wyciągnął olejki wyżej w składzie byłby idealny. 

Włosy po takim miksie (fluidu z olejkiem) są wystarczająco nawilżone, miękkie i wygładzone, ale gdyby nie dodatkowa kropla (lub dwie) oleju to takiego efektu by nie było. Lekki połysk nadaje jedna pompka fluidu, gdy w mgnieniu oka rozprowadzę ją na końcówkach. Nie zauważyłam odbudowy i regeneracji po używaniu samego fluidu. 

Zapach ma specyficzny i przy dłuższym stosowaniu męczący, ale nie jakiś brzydki :-) po prostu co kto lubi..

Myślę, że spisałby się znacznie lepiej na nisko-porowatych włosach, które są w dobrej kondycji. Na włosach bardziej wymagających jest po prostu za słaby.

Fluid na rozdwojone końcówki Marion: oceniam jego działanie na swoich włosach, więc nie mogę (choć bym chciała) dać mu więcej niż 5/10.




Znacie ten produkt?  Przypadł Wam do gustu? :-) 



P.S za klika godzin kończy się mój konkurs. Macie ostatnią szanse, żeby wziąć udział ! Powodzenia :)








Czytaj dalej