Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etja. Pokaż wszystkie posty

Olejowanie włosów olejkiem kokosowym Etja

Olej z miąższu kokosa Etja




Moja ulubiona Vatika kokosowa skończyła mi się już tak dawno temu, że całkiem zapomniałam o wspaniałych efektach jakie dawała na moich włosach. Wygrzebałam z otchłani moich zbiorów inne oleje m. in. ryżowy czy oliwkę dla dzieci Baby dream i głównie z nich korzystałam. Jednak kokos to olej, który moje włosy bardzo lubią i nie mogłam długo zwlekać z zakupem nowego egzemplarza. Uzupełniłam zapasy i tak oto dzisiaj przedstawiam efekty olejowania olejem kokosowym z firmy Etja.

Zdecydowałam się na olejowanie na sucho. Wypróbowałam wiele metod olejowania i ciągle wracam do tej na sucho. Mimo wszystko wygodna przezwyciężyła kreatywność :-).

Nałożyłam mniej więcej 1 łyżkę stołową oleju na włosy od ucha w dół. Po 2 h skórę głowy umyłam szamponem Baby Dream (znowu podjęłam się testów) metodą kubeczkową (o której pisałam TU), a olej zemulgowałam maską Seri Farcom z olejem arganowym.

Po myciu, gdy włosy były jeszcze mokre zauważyłam, że są bardzo miękkie. Gdy wyschły efekt miękkości pozostał, a dodatkowo włosy nabrały objętości, są gładkie i dociążone. Tylko końcówki nie chciały "pozować" do zdjęcia i trochę fruwały, ale na szczęście po godzinie dostosowały się do moich standardów :-).

Na zdjęciach moja aktualna długość włosów. Zdjęcia zrobione bez użycia lampy, w świetle naturalnym.









Stosujecie olej kokosowy w pielęgnacji włosów ? :-)


Jesteście ciekawi co u mnie?? Zapraszam Was na mojego...

... fejsa ...

i


... insta ... :)


Czytaj dalej

Tuning masek cz. XII zapomniana maska

W roli głównej L'biotica Biovax latte z proteinami mleka





Robiąc porządki w maskach wygrzebałam ten mały słoiczek :) pamiętacie ją? Jeśli nie to TUTAJ znajdziecie moją recenzję tej maseczki. Ja natomiast dzisiaj troszeczkę ją udoskonalę, żeby zamiast typowo proteinowej otrzymać zrównoważoną maskę.


Składniki:

--> 2 łyżeczki maski L'biotica Biovax latte z proteinami mleka

--> 1 mała, płaska łyżeczka olejku arganowego Etja

--> 10 kropli d-pantenolu


Postanowiłam zmiksować proteinową maseczkę z emolientem (czyli ojekiem arganowym) oraz substancją aktywną (czyli d-pantenolem). Ukręciłam taką oto papkę...




... i nałożyłam na uprzednio zmoczone włosy (przed myciem). Maseczkę trzymałam na włosach (nie nakładałam na skalp) ok. 50 minut. Następnie spłukałam ciepłą wodą i spieniłam szampon algowy z BingoSpa (tylko skalp). Spłukałam i wtarłam w długość maskę Biovax latte i również spłukałam. Zabezpieczyłam mgiełką Gliss Kur (niebieska). Schły naturalnie.





Światło dzienne, bez lampy

Światło dzienne, bez lampy

Światło dzienne, bez lampy

Nooo i szału nie ma ;) bardziej czuć niż widać efekty kuracji. Włosy w dotyku są bardziej miękkie i elastyczne. Ta maska nadal wzbudza we mnie mieszane uczucia. Raz efekt jest poprawny, raz taki sobie, a raz po prostu nie widać w ogóle efektu :D... Tyle dobrego, że chociaż nie działa na niekorzyść :D, ale mnie już nie skusi do ponownego kupna (na szczęście dobijam dna) i jak na razie zraziłam się do innym produktów Biovax :(.



Polecacie jakieś produkty firmy Biovax? :)





Czytaj dalej

Pierwsze podejście do mąki ziemniaczanej

Mąka na włosy?? Szaleństwo :D



Źródło

Dzisiaj pierwszy raz użyłam w pielęgnacji mąki ziemniaczanej :). Ten kuchenny półprodukt jakoś nieszczególnie wzbudzał moje zainteresowanie i po prostu o nim zapomniałam. Szukałam natchnienia co by tu dzisiaj ukręcić.... i odkryłam, że przeciez skrobia ziemniaczania ciągle czeka...  dzisiaj jej wielka premiera :D zapraszam poniżej...




Zaczęłam od olejowania, aktualnie testuje nowy olejek Wellness & Beauty (z jojoba i masłem shea), więc dokładnie 4 pompki tego specyfiku wprasowałam w suche włosy. Potem zerknęłam jeszcze na olej Arganowy Etja, który muszę wykończyć z racji tego, że jego termin się zbliża, więc dołożyłam jeszcze ok. jedną małą łyżeczkę i też wprasowałam dłońmi.




Po niecałej godzinie przeszłam do emulgowania oleju i w tym celu użyłam nawilżającej maseczki:

--> 2 łyżeczki Kallos Color

-->  1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

--> 1 mała łyżeczka maski INSIGHT Anti-Frizz (która nie była w planach lecz papka która powstała była tak gęsta, że musiałam czymś ją rozrzedzić i padło na nawilżającą maskę INSIGHT)


Zmieszałam i taką papkę nałożyłam na uprzednio zmoczone włosy. W między czasie ogarnęłam mieszkanie i mniej więcej po 30 minutach spłukałam wszystko ciepłą wodą. Następnie spieniłam szampon algowy BingoSpa i spłukałam. Nałożyłam jeszcze na minutkę trochę maski Kallos Color i po chwili spłukałam. Zabezpieczyłam jedna pompką fluidu na końcówki Marion. Niestety musiałam wyjść więc włosy podsuszyłam suszarką chłodnym nawiewem.





Jestem niesamowicie zadowolona z efektu i już żałuje, że sięgnęłam po skrobię ziemniaczaną tak późno !

Włosy są miękkie i jedwabiste w dotyku.... Są śliskie i pięknie błyszczą ! Czuć, że pasma są nawilżone, a końcówki zdyscyplinowane.

Rewelacyjny jest efekt śliskich włosów, są jak żywe i wyślizgują się każdego upięcia :D.

Olejowanie Wellness & Beauty oraz maska ze skrobią stają się moim nowym odkryciem i zagoszczą w mojej pielęgnacji na dłużej ;)

A tutaj jeszcze kilka zdjęć po koczku...





... i kilka z drugiego dnia po myciu...


Światło dzienne, bez lampy
Światło dzienne, bez lampy



Mąkę ziemniaczaną w pielęgnacji włosów polecam WSZYSTKIM :D

Szmaragdowy Deszcz



Stosujecie skrobię ziemniaczaną w pielęgnacji? :)




Czytaj dalej

Mgiełka olejowa

Misz masz na głowie






Tak jak obiecałam jakiś czas temu odtworzyłam przepis na mgiełkę olejową.




Niestety mam wrażenie, że użyłam tym razem złych proporcji albo o czymś zapomniałam, bo niestety nie osiągnęłam efektu WOW.




Mgiełka misz masz

--> 1 łyżka oleju ryżowego

--> 5 pompek Wellness & Beauty (masło shea i olej jojoba)

--> pół łyżeczki oleju arganowego Etja

--> 1 łyżeczka oleju kokosowego Vatika

--> 10 kropli oleju ze słonecznika

--> 10 kropli oleju makadamia

--> 10 kropli oleju z nasion bawełny

--> 1 łyżeczka maski INSIGHT Anti-Frizz

--> pół łyżeczki kulek mocznika

--> 8 kropli mleczka pszczelego w glicerynie

--> 8 kropli hydrolizatu keratyny

--> 1 łyżeczka masła do ciała Isana (masło shea i kakao)




Wszystko zmieszałam, olej kokosowy najpierw podgrzałam i też dodałam do mieszanki. 

Miałam problem z kulkami mocznika, bo za nic nie chciały się rozpuścić, wiec położyłam butelkę z mieszanka na grzejniku mając nadzieję że może mocznik się rozpuści...

Nie przewidziałam że moja butelka z atomizerem przechylona do poziomu pod wpływem ciepła będzie wyrzucić zawartość... Tak więc jak już zauważyłam że coś cieknie szybko skończyłam podgrzewanie i spsikałam włosy mgiełką. Zawinęłam w koszulkę i tak spędziłam godzinę.

Potem zmoczyłam włosy ciepłą wodą i wmasowałam maskę Serical crema al latte. Spłukałam i spieniłam szampon BingoSpa z algami. Spłukałam i nałożyłam jeszcze na moment wspomnianą wyżej maskę latte. Zabezpieczyłam mgiełką Gliss Kur (niebieska). Schły naturalnie.

Za pierwszym razem jak wypróbowałam ten miks olejów osiągnęłam efekt niesamowicie miękkich włosów - takich do głaskania i dotykania. Błyszczały i były bardzo elastyczne.




Niestety tym razem nie było już tak kolorowo. W zasadzie włosy błyszczą jak za pierwszym razem, ale nie są już takie miękkie. Mam wrażenie ze to wina kremu Isany, bo w dużych ilościach usztywnia włosy.





No cóż mimo wszystko połysk jest, nawilżenie jest, wizualna poprawa wyglądu tez jest i odżywienie dzięki keratynie też jest.



Jak Wam się podoba? :-)



Czytaj dalej

Kawowy peeling skóry głowy

Peeling kawowy + Oczyszczanie + Szybka regeneracja





Moje odkrycie 2015 roku to peeling kawowy. Wypróbowałam go dopiero pod koniec ubiegłego roku, ale okazał się idealny dla mnie.

Zanim go zastosowałam, używałam peelingu cukrowego. Myślałam że cukrowy jest ok, ale o tym jak bardzo się myliłam okazało się dopiero przy użyciu kawowego. 

Cukier bardzo szybko się rozpuszczał w szamponie (lub masce) i nie było uczucia oczyszczenia. Poza tym na drugi dzień po peelingu cukrowym zawsze wyskakiwały mi maleńkie krostki z płynem wśród włosów przy skroniach i czole. Początkowo nie wiązałam tego z peelingiem, ale z racji tego ze pojawiały się po każdym peelingu byłam w końcu pewna ze to jego wina.

Zanim zastosowałam peeling kawowy miałam swoje obawy... Włosy zmienią kolor... Nie wypłukam dobrze ziarenek kawy... ! Itd.

Ale w końcu zebrałam się w sobie i wypróbowałam. Idealne połączenie dla mnie to kawa mielona zmieszana z balsamem Green Pharmacy przeciw wypadaniu włosów.

Dzisiaj zastosowałam właśnie taki zestaw. Na zwilżony skalp nałożyłam mieszankę (proporcja na oko) i delikatnie wtarłam.
Następnie obficie spłukałam wodą i spieniłam szampon Joanna Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą. Dokładnie oczyściłam skalp i włosy. Po spłukaniu szamponu nałożyłam odżywkę Isana Oil Care zmieszaną z dwoma kroplami hydrolizatu keratyny i z dwoma kroplami oleju Arganowego Etja. Mieszankę wprasowywałam przez 5 minut po czym spłukałam.

Włosy odsączyłam i spsikałam tylko odżywka z Gliss Kura (złota z olejami).Trochę je podsuszyłam suszarka, bo musiałam wyjść z domu.

Moje włosy zaliczyły dzisiaj peeling, porządne oczyszczanie i szybką, intensywną regenerację. Efekty poniżej.














Podoba mi się blask i widać że włosy dobrze reagują na proteiny. Ostatnio używam je prawie przy każdym myciu i póki co na razie nie przeproteinowałam włosów. Może dlatego że stosuje minimalne porcje, które dają maksymalne efekty :-).

Ogólnie jestem zadowolona, włosy są sypkie, lśniące, wydają się grubsze w dotyku.

W dziennym świetle widać, że włosy są nieco ciemniejsze, ale to chwilowe, bo kawa zniknie przy drugim myciu.

Skóra głowy jest odświeżona, oczyszczona, a włosy odbite od nasady.

Dzisiejsze zabiegi zaliczam do udanych :-)



Stosujecie peeling kawowy? :-)



P.S.

Chciałabym Was również zaprosić na bloga Marty, która rozpoczęła nową serię wpisów, w których wypowiadają się inne blogerki :) w pierwszym wpisie "Kiedy zobaczyłam pierwsze efekty pielęgnacji" wypowiadam się m. in. ja :)


Wystarczy kliknąć w zdjęcie :)



Czytaj dalej

Olejowanie skalpu + kremowanie włosów

Green Pharmacy olejek łopianowy ze skrzypem polnym 

+

 krem do ciała ISANA z panthelonem i masłem shea





Moja walka z wypadaniem nadal trwa... zrobiłam małą przerwę od kozieradki i dzisiaj postawiłam na olejek łopianowy Green Pharmacy ze skrzypem polnym (przeciw wypadaniu włosów). 




Zaczęłam od olejowania skalpu, aby urozmaicić zabieg do olejku z GP dodałam po 5 kropli olejku rozmarynowego i lawendowego firmy Etja. 




Rozmarynowy - rozgrzewa, a więc pobudza cebulki do wzrostu, z kolei lawendowy - uspokaja i odpręża :). Przy aplikacji olejku na skalp jak zwykle straciłam trochę włosów. Nie wiem z czego to wynika. Olejek zawsze nakładam powoli, a masaż skalpu robię delikatnie...




Kontynuując moje SPA... zmoczyłam włosy na długości i nałożyłam krem do ciała z panthenolem i masłem shea firmy ISANA. Zawinęłam włosy w koczek i tak spędziłam ok 1,5 h. 

Po tym czasie zmoczyłam włosy ciepłą wodą i na długość wprasowałam maskę Serical crema al latte. Następnie umyłam skalp szamponem Yves Rocher volume, długość przeciągnęłam pianą. Na koniec nałożyłam jeszcze "odkrycie blogosfery" - Isana oil care. Wszystko spłukałam i zabezpieczyłam kropelką olejku Wellness & Beauty z sezamem. 




Włosy po zabiegu są bardzo sypkie - czego się nie spodziewałam... zawsze po kremowaniu były dociążone i zdyscyplinowane, a dzisiaj coś w nich wstąpiło... :).


Po dokładnym rozczesaniu

Widać ładny połysk na długości i miękkość. Końcówki nie są tak zdyscyplinowane jakbym chciała, są bardziej puszyste aczkolwiek jeszcze nie przypięłabym im łatki - spuszone. 




Poza tym możecie podziwiać mojej cięcie... ostatnio sama podcięłam włosy o jakieś 2 cm. Efekt strzyżenia mi się podoba, bo końcówki w końcu wyglądają przyzwoicie i nie szpeci ich ani jeden włosek, który rozwarstwia się na milion części :). Co prawda za równo nie wyszło, ale popracuje nad tym i poprawie przy kolejnej okazji jak nożyczki wpadną mi w ręce :)






Kremujecie swoje kłaczki? :)



Czytaj dalej

Szybka regeneracja włosów?? Teraz już możliwa !


Kompres nawilżająco-regenerujący 







Dawno nie miałam czasu, aby intensywnie zadbać o włosy. A takie braki w pielęgnacji bardzo odbijają się na tym jak aktualnie one wyglądają. Pojawił się puch i bardzo rzucały się w oczy przesuszone końcówki. Musiałam działać szybko ! Postawiłam na humektanty i emolienty... powstał kompres. 






Składniki na kompres nawilżająco-odżywczy:

--> 1 łyżka maski Kallos Argan

--> 1 łyżka kremu do ciała Isana z masłem shea i kakao

--> 1 łyżka oleju z pestek winogron

--> 1 łyżka oliwy z oliwek

--> 4 krople olejku lawendowego (dla relaksu i odprężenia :) )

--> trochę wody





Składniki wymieszałam jak na serum olejowe. Mieszankę nałożyłam na suche włosy pod czepek. Trzymałam 2h, w między czasie dwa razy podgrzałam ciepłym nawiewem suszarki.

Po tym czasie zmoczyłam ciepłą wodą i spieniłam szampon (Garnier Fructis Goodbye Damage), spłukałam i nałożyłam odżywkę (Syoss Supreme Selection), spłukałam i pozwoliłam naturalnie schnąć.



Czas na efekty





Przede wszystkim udało mi się zapanować nad dolną partią włosów, która była bardzo przesuszona, a teraz wygląda na prawdę przyzwoicie. Włosy zostały wygładzone, nabrały blasku. Wyglądają na nawilżone i wizualnie zregenerowane na co właśnie liczyłam ;). Nie straciły na objętości mimo takiego połączenia jak emolient + humektant.






Swoją drogą... ciekawy odcień wyszedł na zdjęciach w tym świetle :).




Jak tam Wasze domowe, włosowe SPA?? :)





Czytaj dalej

Etja olej arganowy


Olejek arganowy - zastosowanie







Pisałam już o tym jak olej arganowy sprawdził się na moich włosach, a teraz chcę poruszyć temat innego zastosowania tego olejku.


Ciekawą historię i zastosowanie możecie poznać TUTAJ.








Ja pokrótce dodam, że :



--> Drzewo arganowe nazywane jest drzewem życia, ponieważ z orzechów dostarcza surowca w postaci oleju arganowego, który posiada właściwości lecznicze.


--> Olej arganowy zwany marokańskim złotem jest otrzymywany ze świeżych orzechów znajdujących się w owocach drzewa arganowego, który bez obróbki chemicznej jest na zimno tłoczony.


--> Bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe około 80% głównie w linolowy (omega6) i oleinowy (omega9). Zawiera w sobie witaminę „E” zwaną witaminą piękna i młodości, której stężenie jest dwukrotnie większe niż w oliwie z oliwek. Posiada również wiele substancji czynnych, w których znajdują się grupy związków antykancerogennych takich jak: karoteny, polifenole o działaniu antyoksydacyjnym i przeciwrodnikowym, tokofer, alkohole triterpenowe, tirukallol łagodzący objawy alergii, sterole regenerujące naskórek oraz butyrospermol pielęgnujący skórę przed i po opalaniu.




Opis:


--> przeznaczony jest dla skóry wrażliwej, suchej, dojrzałej, trądzikowej


--> nawilża i ujędrnia skórę


--> działa przeciwzapalnie


--> poprawia elastyczność skóry


--> wpływa rewitalizująco i kojąco na podrażnioną skórę


--> chroni przed przedwczesnym pojawianiem się zmarszczek


--> opóźnia procesy starzenia


--> odżywia i wzmacnia włosy przywracając blask




Koszt : 24zł za 50 ml






Moja opinia:



Olejek dostałam w szklanej butelce 50ml z zakraplaczem.


Przez dwa miesiące codziennie wmasowywałam go w oczyszczoną skórę twarzy. Początkowo planowałam stosować go tylko na noc, z uwagi na to by zanadto nie przetłuścił mi twarzy. Ale okazało się, że olejek nie jest zbyt tłusty i dobrze się wchłania, więc używałam go na dzień pod makijaż i na noc jako alternatywa dla kremu.



Olejek jest bardzo wydajny, wystarczy jedna kropla by posmarować całą twarz. Wchłania się właściwie całkowicie. W ciągu pierwszych dwóch tygodni powodował powstawanie małych niespodzianek na twarzy.



Jeśli chodzi o nawilżenie - z początku dało się zauważyć, że skóra jest przesuszona i mało nawilżona. Z czasem sytuacja się poprawiła i nie mogłam narzekać na brak nawilżenia !



Rano stosowałam go pod makijaż i nie przyspieszał przetłuszczania buzi, skóra była elastyczna i aksamitna. Na noc stosowałam cienką warstwę, która miała za zadanie ukoić i zrelaksować buzię, aby rano wyglądała pięknie :)


Zapach - jest piekielnie OKROPNY ! Nie chcę tego zapachu do niczego porównywać, bo nie byłoby to miłe skojarzenie :D. Idzie się do niego w końcu przyzwyczaić, ale dla osób o słabych nerwach może być nie do zniesienia.



Jeśli chodzi o opóźnianie procesów starzenia - nie usunął ani nie zmniejszył zmarszczek lecz na pewno zminimalizował ich widoczność poprzez doskonałe nawilżenie i rozświetlenie twarzy. Buzia wygląda na świeżą i odprężoną i nie widać na niej oznak zmęczenia.



Olej arganowy oceniam 9/10.



Swoją opinią, potwierdzam mnóstwo innych pozytywnych recenzji, że olejek arganowy jest złotem Maroka :)




Macie? Używacie?? :)





Czytaj dalej