Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum do włosów. Pokaż wszystkie posty

Kosmetyki drogeryjne - Mówię Jak jest ! - Alterra olejek do włosów z pestek moreli - Czy to dobry produkt do zabezpieczania końcówek?

Ekologiczny olejek z pestek moreli do zabezpieczania końcówek włosów




Zapraszam Was na kolejny wpis z serii Kosmetyki Drogeryjne - Mówię Jak Jest ! Dzisiaj przybliżę Wam olejek z pestek moreli do włosów od Alterra. Czy sprawdził mi się do zabezpieczania końcówek ? O tym poniżej 😉.


Opis produktu:

Każdy włos zasługuje na indywidualną pielęgnację. Do produkcji tego olejku do włosów użyto wysokowartościowych produktów roślinnych, takich jak ekologiczny olejek z pestek moreli, ekologiczny olejek arganowy oraz ekologiczny olejek sezamowy. Wysokowartościowe olejki ułatwiają rozczesywanie włosów oraz nadają im połysk.





Produkt Alterra spełnia surowe kryteria organizacji Natrue. Nie zawiera sztucznych barwników, substancji zapachowych i konserwantów. Bez silikonów, parafiny i innych produktów ropopochodnych. Przebadany dermatologicznie.


Cena: w promocji 10 zł za 50 ml w Rossmann


Skład:




Glycine Soja Oil* (olej sojowy - nawilża, działa przeciwstarzeniowo, tworzy film), Helianthus Annuus Seed Oil* (olej z nasion słonecznika - wygładza, regeneruje, działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie), Coco-Caprylate (emolient pochodzenia roślinnego - nawilża, natłuszcza, całkowicie bezpieczny dla skóry), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów - odnawia, odżywia, natłuszcza, nawilża, pełni funkcję ochronną), Argania Spinosa Kernel Oil* (olej arganowy - wzmacnia, regeneruje, nawilża, antyoksydant), Persea Gratissima Oil* (olej z awokado - regeneruje, nawilża, kondycjonuje), Prunus Armeniaca Kernel Oil* (olej z pestek moreli - nawilża, zmiękcza, wygładza), Sesamum Indicum Seed Oil* (olej sezamowy - nawilża, zmiękcza, wygładza, uelastycznia), Tocopherol (witamina E - nawilża, hamuje wypadanie, zapobiega podrażnieniom, antyoksydant), Parfum** (zapach), Limonene** (zapach), Linalool** (zapach), Geraniol** (zapach), Citral** (zapach).

*z rolnictwa ekologicznego
**składniki naturalnych olejków eterycznych


Opakowanie i konsystencja:




Olejek zamknięty jest w plastikowej, przezroczystej buteleczce z pompką o pojemności 50 ml, która z kolei mieści się w tekturowym kartoniku. Wszelkie informacje po polsku zamieszczone są na kartoniku. Nie ma co ukrywać szata graficzna przyciąga uwagę i ma się wrażenie, że obcujemy z produktem ekologicznym. Pompka działa sprawnie, ale dozuje zbyt dużą ilość produktu. Konsystencja typowa dla olejów, ale nie aż tak gęsta. Kolor - słomkowy.


Moja opinia:

Byłam bardzo ciekawa tego produktu i gdy udało mi się go wyłowić na jakiejś promce z niecierpliwością czekałam aż wykończę poprzednie serum. Z zapałem zabrałam się za testowanie i od razu wielkie rozczarowanie... 😞

Ale od początku. Wieczorem po umyciu włosów nałożyłam jedną pompkę olejku, tak jak radzi producent, na jeszcze wilgotne włosy. Rano obudziłam się z takim tłuszczykiem jakiego świat nie widział! No po prostu tragedia! Muszę wyjść z domu, spieszę się, a tu taka masakra. Jedyne co mogłam wtedy zrobić to związałam włosy w ciasnego koka i ruszyłam i tak już zresztą spóźniona...

Jedna pompka to zdecydowanie za dużo. Od tamtego incydentu naciskam pompkę tylko delikatnie, aby uwolniła minimalną ilość porównywalną do małych 2-3 kropelek. Tyle wystarczy aby zabezpieczyć dokładnie końcówki. O tym w jaki sposób to robię możecie przeczytać w TYM poście.

Tym tokiem myślenia można dojść do tego, że olejek jest bardzo wydajny :-D. Mnie to jakoś szczególnie nie cieszy. Fakt, że łatwo obciążyć nim włosy mocno mnie do niego zniechęca.





Za to skład jest wręcz idealny. Ze świecą szukać tak bogatego w oleje produktu do zabezpieczania włosów. Żadnych silikonów i ulepszaczy tylko same olejki, a naliczyłam ich aż 7. Podejrzewam, że właśnie ten bogaty skład jest winien mojemu obciążeniu.

Zapach też jest średni. Cytrusowy, ale mdły i mam wrażenie, że wącham coś co się zepsuło, ale taki zapach ma od otwarcia.

Znalazłam dla niego dwie alternatywy. Używanie go na końcówki może skończyć się mocnym obciążeniem, ale za to świetnie sprawdza się gdy dodaje go do masek. Do 1-2 łyżek maski dodaje 1 pompkę olejku i ewentualnie jakieś nawilżacze (unikam dodawania wtedy więcej emolientów). Olejek świetnie radzi sobie zastosowany w takiej formie. Włosy po użyciu są gładkie i bardzo błyszczące. Nie ma mowy o obciążeniu, bez względu czy zastosujemy maskę przed czy po myciu.

Drugi sposób jaki na niego znalazłam to dodawanie go do słabej odżywki, czyli do takiej, która nie do końca sprawdza się na włosach, bo jest zbyt lekka i nie dociąża. Wtedy mieszam porcje odżywki (wielkości powiedzmy orzecha) i jedną bądź pół pompki olejku już bezpośrednio na dłoni. Nakładam na włosy na 1-2 minutki po czym spłukuje. Zwykła, marna odżywka zmienia się w treściwą, dobrą odżywkę.




Znacie ten olejek? Zmuszona jestem go zdenkować, ale nie przypadł mi zanadto do gustu. 


Czytaj dalej

Błogie marcepanowe uniesienie - Olejek śliwkowy w pielęgnacji twarzy i włosów - Your Natural Side

Siła natury




Lubicie zapach marcepanu ? Jesienią uwielbiam woski o tej woni, które otulają dom i nadają mu magiczną atmosferę. Potrzebuje wtedy już tylko koc, kawa, ciastko i dobra książka 💖 tak mogę spędzać każdy wieczór !

Ostatnio w moje ręce wpadł olejek śliwkowy, który obłędnie pachnie marcepanem 💕. Ta woń jest tak apetyczna, że można się zapomnieć i go zjeść ! Dzisiaj chce Wam przybliżyć kilka fajnych pomysłów jak można umilić sobie życie za sprawą tego kosmetyku !


Opis produktu:

Olej z pestek śliwki o przyjemnym marcepanowo – migdałowym zapachu. Przeznaczony do pielęgnacji każdego typu skóry, zwłaszcza odwodnionej i wymagającej ujędrnienia. Łagodzi i uspokaja cerę problemową.




Idealny do pielęgnacji: 
- cery suchej i podrażnionej
- problemowej, zanieczyszczonej
- z nadprodukcją sebum
- dojrzałej z oznakami starzenia
- suchych, rozdwajających się i zniszczonych włosów
- łamliwych paznokci
- spierzchniętych ust

Działanie:
- przeciwstarzeniowe
- nawilżające
- regulujące
- ochronne
- regenerujące

Więcej TU


Skład:



Prunus Domestica Seed Oil; (Olej z pestek śliwki nierafinowany 100%) nawilża, regeneruje, koi, łagodzi podrażnienia, zmiękcza, wygładza, odbudowuje, działa przeciwzmarszczkowo, zmniejsza niedoskonałości, reguluje pracę gruczołów łojowych.


Cena: około 20 zł za 10 ml TU


Opakowanie i konsystencja:



Olejek mieści się w buteleczce z brązowego szkła o pojemności 10 ml. Zaopatrzony jest w pipetkę. Posiada gęstą konsystencję o intensywnie żółtym zabarwieniu.


Moja opinia:

Tak jak wspomniałam na początku... zapach totalnie mnie zachwycił ! Uwielbiam go i to w szczególności jesienią. Jeśli tak samo jak ja macie skłonność do zatracenia się w marcepanowej woni to nie wahajcie się ! Olejek musi być Wasz !




Na stronie producenta znajdziecie wiele sposobów na wykorzystanie tego specyfiku. Ja upodobałam sobie dwa z nich. Pierwszy to nakładanie olejku na twarz wieczorem, po dokładnym demakijażu (zamiast kremu).




W takiej formie produkt bardzo dobrze nawilża, łagodzi drobne podrażnienia i uspokaja cerę. Buzia po zastosowaniu jest miękka, elastyczna i odprężona. Oczywiście jest też delikatnie tłusta co nie powinno być zaskoczeniem, bo olej jest treściwy i nie wchłania się do końca. Z tego też powodu uważam, że jest odpowiedni dla skóry suchej na co dzień i pod makijaż oraz na noc. Bądź (jak w moim przypadku) dla cery mieszanej, ale tylko w formie regeneracji po demakijażu, czyli na noc. Wydaje mi się, że zastosowanie go przed makijażem w przypadku cery mieszanej mogłoby skutkować szybszym przetłuszczaniem, a w efekcie mega błyskiem.




Mój drugi sposób na wykorzystanie tego cuda to zabezpieczanie końcówek ! Jak wiecie na punkcie włosów mam bzika... jest jesień, więc pojawiają się już dni, gdy nieodłącznym elementem garderoby jest szal i kurteczka. Wtedy włosy maksymalnie narażone są na ocieranie oraz zimne powietrze. Jak temu zaradzić ? ⇩




Pamiętaj ! Najlepszym rozwiązaniem jest zabezpieczanie końcówek przed wyjściem z domu. Ja robię to nawet 2-3 razy dziennie. W dłoniach rozgrzewam 1 krople olejku i nakładam na włosy począwszy od końcówek ku górze (mniej więcej do ucha).




Dla posiadaczek włosów, które łatwo obciążyć polecam zmieszać kropelkę olejku z kroplą odżywki (1:2). Wtedy mamy kompleksową ochronę wraz z regeneracja, a mieszanka olejku z odżywką nie obciąży włosów tak mocno jak sam olejek. 




Włosy będą Wam wdzięczne za takie zabiegi 😃 jestem tego pewna ! Zerknijcie na moje ☺️. Olejkiem z pestek śliwki zabezpieczam je od 3 miesięcy. Oczywiście poza zabezpieczeniem stosuje różne inne zabiegi, które utrzymują je w dobrej kondycji, ale tylko spójrzcie na końcówki ! Moim zdaniem są w świetnym stanie !




Ponadto wydajność olejku jest na prawdę bardzo dobra. Po 3 miesiącach intensywnego stosowania zarówno do twarzy jak i włosów zostało mi 1/3 buteleczki. Gdyby nie moja niezgrabność pewnie byłoby go więcej, ale trochę mi się wylało 😲


Przekonałam Was ? Niech moc śliwki i marcepanu będą z Wami ❣


Czytaj dalej

Moja pielęgnacja włosów - wcierka Banfi Hajszesz, szampon Anwen, maska Delia

Tuning maski



Moja dzisiejsza pielęgnacja opiera się głównie na masce Delia, którą postanowiłam urozmaicić. Zamiast nakładać same proteinki doszłam do wniosku, że czas na równowagę PEHową :D. Ale od początku...

Zaczęłam od nowej wcierki Lady Banfi Hajszesz. Ostatnio znalazłam ją w promocji w drogerii Pigment i od razu wrzuciłam do koszyka razem z wersją łopianową. Nie wiem jak ta łopianowa, ale Lady śmierdzi tak okropnie, że po wmasowaniu w skórę silnie walczyłam z mdłościami ;O. Zasmrodziłam cale mieszkanie... Ledwo co upłynęło 40 minut, a ja z ręką na ustach biegłam do łazienki... Na szczęście już po spłukaniu jest niewyczuwalna :D.

Gdy wcierka została spłukana umyłam skórę głowy szamponem peelingującym od Anwen. Dopiero później przyszło mi do głowy czy jest sens nakładać wcierkę, a potem umyć głowę szamponem oczyszczającym... Ale już przepadło...

Po spłukaniu szamponu nałożyłam na długość włosów przygotowaną wcześniej maskę z półproduktami. Co tam dodałam ? Poniżej przepis:


- 3 łyżki maski Delia keratin
- 1 solidna pompka olejku Wellness & Beauty 
- 10 kropli gliceryny



Same proteiny ostatnio mocno puszą mi włosy, więc szukając równowagi dorzuciłam jeszcze emolient i humektant.

Maseczkę nałożyłam na odciśnięte z wody włosy i wmasowałam. Po 30 minutach spłukałam. Włosy zabezpieczyłam na mokro olejkiem w kremie od Garnier.






Efekt mi się podoba. Włosy są miękkie, puszyste i bardzo gładkie. Lśnią i odbijają światło. Blogger niestety okrutnie rozjeżdża mi zdjęcia :(. Załączam Wam nawet mój pierwszy movie hair ;D. 




Jak Wam się podoba ? Koniecznie dajcie znać w komentarzu :D. A może jakieś rady ? Co byś zmieniła w mojej pielęgnacji ?


Czytaj dalej

Moja pielęgnacja włosów - olejowanie Wellness and beauty mango papaja

Regeneracja -> czas... start !





W ostatnim poście z wizyty w salonie fryzjerskim (TU) wspomniałam Wam, że moje włosy po koloryzacji wymagają intensywnej pielęgnacji. Nie czekałam długo i za ich naprawę wzięłam się od razu. Oczywiście z pomocą przyszły mi jak zawsze oleje. A dokładnie jeden - Wellness & Beauty mango i papaja. Żeby mieć pewność powodzenia misji sięgnęłam po produkt dobrze mi znany i tolerowany. Testuje go już dłuższy czas i wiem, że moje włosy go uwielbiają :D. 





Takim oto sposobem dzisiaj zafundowałam moim włosom olejowanie wspomnianym wyżej olejkiem, który nałożyłam na suche włosy od nasady aż po końce, pomijając skórę głowy. Olej zemulgowałam maską jagodową Kallos po około 3 h. 





Następnie skórę głowy umyłam szamponem Delia Cameleo Anti Damage, spłukałam i nałożyłam ponownie na długość włosów maskę Kallos, aby mieć pewność, że olej został dokładnie usunięty. Na koniec wszystko spłukałam.





Włosy zabezpieczyłam jedwabiem z Delia i pozostawiłam do naturalnego wyschnięcia. Zdjęcia zrobiłam na drugi dzień od mycia w świetle naturalnym bez użycia lampy. Włosy są miękkie, lśniące, puszyste, ale dociążone. Może jeszcze niepowalające, ale to kwestia czasu :D trzymajcie kciuki !





W ruchu :)




Wydaje mi się, że końcówki kwalifikują się już do podcięcia, ale wstrzymam się jeszcze chwilę :). Jak Wam się podoba efekt ? :D


Czytaj dalej

Jak wyglądają moje włosy po użyciu kosmetyków Delia Cameleo Anti Damage? - szampon, odżywka, maska, płynna keratyna, jedwab

Poczuj zapach luksusu




Nową serię kosmetyków do włosów z keratyną od Delia testuje już jakiś czas i myślę, że to dobra chwila na opisanie mojego pierwszego wrażenia. W skład nowego boxu od Delia wchodzą: szampon, odżywka, maska, mgiełka oraz serum.




Moje włosów SPA wygląda następująco. Skórę głowy oraz włosy u nasady myje szamponem, który niezbyt mocno się pieni. Dlatego też potrzebuje dwóch pompek, aby mieć pewność, że skóra i włosy są czyste. Produkt nie plącze włosów, a dłonie suną gładko i bez przeszkód.




Spłukuję szampon i na odciśnięte z wody włosy nakładam odżywkę. Wydajność jest dość dobra, bo specyfik nadaje lekki poślizg, co ułatwia dokładną aplikację. Odżywka dyscyplinuje włosy i nadaje im gładkość, którą daje się wyczuć już przy płukaniu.




Dwa razy w tygodniu zamiast odżywki nakładam maskę. Nadaje znacznie lepszy poślizg i mocno wygładza włosy. Nie zauważyłam, by obciążała kłaczki.




Po spłukaniu odżywki lub maski osuszam włosy ręcznikiem, po czym psikam dość obficie mgiełką keratynową.




Dopiero gdy wyschną naturalnie lub podsuszę je suszarką nakładam na końcówki serum z jedwabiem. Muszę przyznać, że to właśnie serum okazało się moim wiosennym must have. Rewelacyjnie panuje nad puchem i elektryzowaniem się włosów podczas kapryśnej wiosennej podchody. Wygładza włosy, nadaje im połysk, zmiękcza i zabezpiecza przed uszkodzeniami.





Zdjęcia wykonane w świetlne naturalnym, bez użycia lampy.

Reasumując... włosy po użyciu całego zestawu są odbite od nasady, miękkie, sprężyste, sypkie, gładkie i lśniące na długości. Efekt końcowy bardzo mnie zadowala. Na dokładne recenzje z rozpisanym składem trzeba będzie trochę poczekać :). A Wy co sądzicie ?


Cała seria niesamowicie pięknie pachnie i tak jak w tytule... można poczuć zapach luksusu ❤.


Czytaj dalej

Moja pielęgnacja włosów - olejowanie olejem ryżowym

Olejowanie - emulgowanie - zabezpieczanie




Dawno nie było moich eksperymentów i codziennego cudowania z włosami, a więc nadrabiam :). Dzisiaj pokażę Wam efekty olejowania moim ryżowym ulubieńcem. Wspominałam już o nim TUTAJ, a TU i TU pokazywałam jak sprawdza się w połączeniu z innymi olejami, a także z substancjami nawilżającymi. Mam nadzieję, że Wam się nie znudził, bo ja go wręcz uwielbiam !

Od czego zaczęłam? Naolejwałam włosy od skóry aż po same końce olejkiem ryżowym. Tym razem nie pominęłam skóry głowy i wykonałam delikatny masaż palcami z odrobiną olejku. Następnie przez 2 h przysiadłam do laptopa i naskrobałam dla Was aż dwa posty ;D. 

Po tym czasie udałam się do łazienki zmyć z głowy tłuszczyk. Zaczęłam od emulgowania oleju i do tego zadania świetnie posłużył mi Kallos Omega. Kolejnym etapem było dwukrotne mycie (tylko) skóry głowy szamponem Alterra. Po spłukaniu szamponu jeszcze raz wprasowałam w długość włosów maskę Kallos Omega. Po czym również spłukałam i odsączyłam włosy z wody. Same końcówki zabezpieczyłam moim ulubionym serum do włosów od Eveline, o którym pisałam TU. Gdy włosy lekko podeschły spryskałam je czarną mgiełką Gliss Kur, którą dopiero zaczęłam testować. Schły naturalnie i rozczesałam je dopiero po całkowitym wyschnięciu.





Moim zdaniem włosy prezentują się świetnie :) bardzo łatwo się rozczesały (to pewnie zasługa maski) i są niezwykle miękkie w dotyku. Ładnie błyszczą i mienią się w słońcu czego chyba nie uda Wam się dostrzec, bo zdjęcia zrobiłam dopiero późnym popołudniem :/. 







Mimo to włosy fajnie się układają, są gładkie, a końcówki zdyscyplinowane. Da się zauważyć, że kłaczki są dobrze nawilżone i nabłyszczone. Od razu uprzedzę Wasze pytania - nie, taka pielęgnacja nie obciążyła i nie przyspieszyła przetłuszczania włosów :).


Dzisiejszy post jest trochę zaległy, bo aktualnie moje włosy przeszły "niewielką" metamorfozę, ale zobaczycie ją dopiero za jakiś czas :). Póki co zostawiam Was z postami, które naprodukowałam na czas mojej zbliżającej się nieobecności :)


Czytaj dalej

Szukasz odpowiedniego serum na końcówki? Znalazłam niezawodny eliksir do zabezpieczania włosów ! - Eveline odbudowujący eliksir do włosów 8w1

Sprawdzone i niezawodne serum do zabezpieczania końcówek



Opis produktu: 

Odbudowujący Eliksir do włosów 8w1 dzięki połączeniu sześciu starannie dobranych olejków o wyjątkowych właściwościach oraz płynnego jedwabiu kompleksowo pielęgnuje i odbudowuje włosy od nasady aż po same końce. Eliksir odżywia włosy, chroni i poprawia ich kondycję. Nadaje im elastyczność, doskonale wygładza i wydobywa piękny, naturalny blask. Więcej informacji tutaj.




KOMPLEKSOWE DZIAŁANIE 8 W 1

1. Odbudowa struktury włosów
2. Regeneracja suchych, rozdwojonych końcówek
3. Długotrwałe nawilżenie
4. Poprawa elastyczności
5. Wzmocnienie i szybszy wzrost włosów
6. Jedwabista gładkość
7. Łatwiejsze rozczesywanie
8. Podkreślenie  naturalnego blasku


Skład: 

Cyclopentasiloxane (silikon lotny - nie obciąża włosów, tworzy film, zabezpiecza przed utratą wody, zmiękcza, wygładza, po pewnym czasie sam ulatnia się z włosów), Dimethiconol (alkohol/delikatny silikon - nie wpływa negatywnie na włosy, ułatwia aplikację, zmiękcza, wygładza, nawilża), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy - wzmacnia, regeneruje, nawilża, odżywia), Oryza Sativa Bran Oil (olej ryżowy - nawilża, regeneruje, nie pozostawia tłustej warstwy, filtr UV), 




Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek - odżywia, wzmacnia, regeneruje, nawilża), Helianthus Annuus Seed Oil (olej z nasion słonecznika - wygładza, regeneruje, odżywia, odbudowuje), Chamomilla Recutita Flower Extract (wyciąg z rumianku - zawiera witaminę C, wzmacnia), Glycine Soja Oil (olej sojowy - nawilża, zapobiega utracie wody, tworzy film), Ethyl Ester of Hydrolyzed Silk (połączenie protein jedwabiu, które wygładzają włosy z rozpuszczalnikiem/zapachem), Phenoxyethanol (konserwant), Methylparaben (konserwant), Propylparaben (konserwant), Ethylparaben (konserwant), Butylparaben (konserwant), Parfum (zapach).


Cena: ok. 14 zł za 37 ml w sklepie Eveline 


Opakowanie i konsystencja:



Eliksir mieści się w plastikowej buteleczce z pompką o pojemności 37 ml, która z kolei ukryta jest w zgrabnym, tekturowym pudełeczku. Szata graficzna jest utrzymana w złocie. Konsystencja produktu jest gęsta, ale nie sprawia kłopotów. Ma bezbarwny kolor.





Moja opinia:

Uwielbiam zapach tego serum. Jest słodki i lekko orientalny. Wyczuwam go na włosach nawet pod koniec dnia. Konsystencja również jest odpowiednia. Produkt rozcieram w dłoniach i dopiero wtedy nakładam na końcówki (a w jaki sposób to robię pisałam TUTAJ). Niepełna pompka wystarcza mi na dokładne pokrycie włosów. Większa ilość jest w stanie obciążyć moje kosmyki. Produkt nadaje lekki poślizg, więc dłonie bezproblemowo suną po włosach. Kto używał zwykłego oleju do zabezpieczania ten wie jakie to trudne :). 




Najlepiej sprawdza się u mnie nakładanie serum na wilgotne włosy zaraz po myciu. Wtedy łatwiej się rozczesują i nie mają tendencji do puszenia. Ale zdarza mi się używać go także w ciągu dnia. 

Włosy po użyciu serum są jedwabiście gładkie, miękkie i miłe w dotyku. Kosmetyk niezwykle dobrze radzi sobie z włosami spuszonymi. Ujarzmia odstające kosmyki i nadaje fryzurze połysk i nienaganne wygładzenie.

Końcówki faktycznie wyglądają lepiej po zastosowaniu eliksiru. Nie sposób nie zauważyć, że są bardziej nawilżone i elastyczne. Co do odbudowy to ciężko mi będzie się wypowiedzieć, bo serum nie sklei rozdwojonych końcówek, lecz mimo wszystko sprawia, że wyglądają na wizualnie zregenerowane. Świetnie zabezpiecza końcówki przed uszkodzeniami mechanicznymi, ocieraniem o odzież, czy przewrotną pogodą. 

Szybszy wzrost to jakaś bajka. Produkt zupełnie nie ma wpływu na przyspieszenie porostu, bo nie ma kontaktu ze skórą. A z mojej wiedzy wynika, że włos wyrasta właśnie stamtąd :) więc jeśli chcemy przyspieszyć jego wzrost należy używać produktów do tego przeznaczonych bezpośrednio na skórę.




Skład otwierają silikony, lecz zaraz za nimi znajdziemy kilka ciekawych olejków m.in. arganowy, ryżowy, oliwa z oliwek, olej z nasion słonecznika, sojowy, a także wyciąg z rumianku. Uważam, że skład jest całkiem przyjemny. 

Moim zdaniem to bardzo fajne serum na końcówki i szczerze polecam go do zniszczonych, suchych i rozjaśnianych włosów. Jednak dla mnie to 6 w 1, a nie 8 w 1 :) 


Czytaj dalej