Hybryda - Emerald nr 025 intense mint

Intensywna mięta, a może jasny szmaragd... ?




Ten przepiękny kolor chodził za mną od kiedy wzbogacił moją kolekcję. Ciągle szukałam dla niego jeszcze jaśniejszej barwy, z którą mogłabym go połączyć. Ostatecznie poradziłam sobie w inny sposób ;) o tym poniżej.

Do dzisiejszego mani wykorzystałam bazę i top z Semilaca. Kolor to intensywna mięta z firmy Emerald nr 025. Mogę polecić firmę Emerald, bo lakier ma świetne krycie, a trwałość również jest całkiem niezła (ponad 2 tygodnie bez skazy). Na zdjęciach widzicie tylko dwie warstwy koloru. A ta jaśniutka pastelowa mięta to nic innego jak cień do powiek, którego podkładem jest biały Bling ;). W warstwę dypresyjną utwardzonego koloru wtarłam cień i nałożyłam top, który także utwardziłam. Dla pewności warto dać dwie warstwy topu lub użyć topu no wipe.

Paznokieć wskazujący ozdobiłam delikatnym zaciekiem, a na serdeczny i mały przykleiłam perełki.








Co sądzicie ?


Czytaj dalej

White Compass - Romwe

Biała bluzka z kompasem




Ta biała bluzeczka czekała na swoją premierę bardzo długo, ale brzydka pogoda i wciąż trwająca zimowa aura skutecznie zniechęcała mnie do zdjęć. Niestety chyba nie ma się na poprawę i zdjęcia zmuszona byłam wykonać w domu... światło jest fatalne :/. 

Ale wracając do bluzki - pochodzi z Romwe i ma ciekawy wzór, który mi osobiście bardzo przypadł do gustu :). Połączyłam ją z szarymi rurkami i jeansową kurteczką. Wybierając buty sugerowałam się kolorystyką bluzki. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na cieplejsze dni, kiedy będę mogła ją założyć ! 







Bluzka - TUTAJ


A jak Wasze nastroje po Świętach? :) będzie mi bardzo miło jak klikniecie w link powyżej :) :*


Czytaj dalej

Sexy leather dress Rosegal.com - mały przegląd sukienek

Czar kobiecych sukienek


Dzisiaj będzie luźny post o ciuszkach z Rosegal.com. Przeglądając ofertę sklepu natrafiłam na dział ze skórzanymi sukienkami i akcesoriami. Nigdy nie miałam takiej kiecki i jakoś nieszczególnie mnie do nich ciągnie, ale zauważyłam, że ten skórzany trend jeszcze nie przeminął. Co o nich myślicie? Są do przyjęcia? Czy to już przeszłość? :)

O wiele bardziej spodobały mi się za to te koktajlowe, czerwone sukienki, a nawet te w stylu retro przypadły mi do gustu :D. Grochy i długość do/za kolano są na prawdę urocze. Mocno kobiecy fason, a zarazem słodki wzór to najlepsze połączenie lat 70 tych.

Będę bardzo wdzięczna, jeśli zechcecie mnie wesprzeć i kliknąć w linki pod zdjęciami :) ;*















Czytaj dalej

Bardzo przeciętny tusz do rzęs - Wibo Extreme Lashes Volume Mascara

Wibo mascara pogrubiająca





Opis produktu: 

Ekstremalnie podkreślone rzęsy: 
- ekspresowe wydłużenie i pogrubienie,
- super trwałość przez cały dzień,
- rozczesane i idealnie wystylizowane rzęsy.


Cena: ok. 11 zł za 8 ml w Rossmann


Opakowanie i konsystencja:



Tusz mieści się w różowej tubce o pojemności 8 ml. Posiada szczoteczkę z równym i gęstym włosiem. Konsystencja zwarta, odpowiednia. Kolor - czarny.


Moja opinia:

Szczoteczka jest wygodna i tusz aplikuje się łatwo. Niestety trzeba się nieźle napracować, żeby rzęsy nabrały objętości i rzeczywiście wyglądały na pogrubione. Ja potrzebuję 2-3 warstw. Jedna to zdecydowanie za mało, równie dobrze można by nie tuszować rzęs, a efekt byłby ten sam.




Najbardziej denerwuje mnie w tym tuszu to, że skleja rzęsy i zostawia grudki. Na prawdę jest cienka granica między dobrze wytuszowanymi rzęsami, a kupką sklejonego czegoś, co powinno nimi być. Przy aplikacji trzeba uważać, żeby nie nałożyć zbyt dużo, bo tragedie z samego rana mamy murowaną...




Jakby tego było mało to mascara rozmazuje się. Także osoby wrażliwe na rześkie wiosenne powietrze, wiatr czy intensywne słońce raczej powinny sobie odpuścić ten jakże cenowo dostępny produkt. Maleńka łza sprawia, że tusz płynie strumieniem, a rzęsy pozostawia sklejone.




Moim zdaniem maskara wcale nie rozczesuje rzęs, a jedynie nadbudowuje się na nich co w rezultacie daje bardzo szybkie obsypywanie się nadbudowanego tuszu. Takie nadbudowanie może sprawiać wrażenie wydłużonych rzęs, ale niestety na krótko.

Wiem, że ta mascara ma swoje zwolenniczki. Wystarczy zerknąć na opinie na wizażu. Niejedna z Was pomyśli, że jaka cena taka jakość, nie ma co się spodziewać cudów. A mimo wszystko spodziewałam się, bo znam inne o niebo lepsze produkty w tej samej cenie ! Mascara mnie nie urzekła i jestem kategorycznie na nie. 


A wy?? :)



Czytaj dalej

Czy minerały są warte swojej ceny? - Lily Lolo podkład SPF 15 warm peach

Jak spisał się podkład Lily Lolo warm peach? Moje wrażenia




Opis produktu: 

"Jasny mineralny podkład o ciepłym kolorycie dla cery jasnej. Posiada naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 15. Jeden z najchętniej kupowanych jasnych odcieni podkładu.




Nasz wyróżniony podkład*:

--> nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, wypełniaczy, syntetycznych substancji zapachowych i konserwantów
--> bezzapachowy
--> zawiera naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 15
--> wodoodporny i niezwykle wydajny
--> lekka, jedwabiście gładka konsystencja
--> dzięki możliwości aplikacji kilku warstw zapewnia doskonałe krycie, przy czym jednocześnie pozwala skórze oddychać
--> nada promienny wygląd Twojej cerze: podkłady mineralne Lily Lolo odbijają światło zmniejszając tym samym widoczność drobnych zmarszczek i przebarwień
--> 100% naturalny
--> może być używany przez wegetarian i wegan"


Cena: 0,75 g za 10,90zł lub 10 g za 81,90 zł w sklepie Costasy


Skład: 



MICA (mika), ZINC OXIDE [+/- CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE) (tlenek cynku - stosowany jako pigment, substancja matująca, wypełniacz, filtr UV), CI 77492 (IRON OXIDE) (tlenek żelaza czerwony), CI 77491 (IRON OXIDE) (tlenek żelaza czerwony/brązowy, CI 77499 (IRON OXIDE) (tlenek żelaza czarny).


Opakowanie i konsystencja:



Podkład mieści się w plastikowym słoiczku z nakrętką o pojemności 40 ml (10 g proszku). Pod przykrywką znajdziemy sitko zabezpieczone ruchomym plastikiem, które zapobiega wysypywaniu się produktu. Czyli identycznie jak w przypadku mineralnego pudru matującego. Konsystencja jest sypka, a kolor który wybrałam, Warm Peach, należy do tonacji cieplej.


Moja opinia:

Zacznę od aplikacji. Tak jak już wielokrotnie wspominałam jestem posiadaczką cery mieszanej, dlatego aby uniknąć błyszczenia pod podkład Lily Lolo aplikuje produkt, o którym pisałam już w tym poście. Jest to puder matujący od Lily Lolo i właśnie od niego zaczynam mój codzienny makijaż. Oczywiście po uprzednim nałożeniu i wchłonięciu się kremu nawilżającego. Następnie wydobywam odrobinę podkładu na nakrętkę i kolistymi ruchami nabieram puder na pędzel Super Kabuki. I taki samymi ruchami rozprowadzam podkład na twarzy począwszy od środkowych partii lica, czyli czoło, nos i broda. Następnie pozostałość rozprowadzam na zewnątrz. Nie lubię mocno wypudrowanych policzków, więc tą część twarzy oszczędnie pudruje podkładem. Poza tym w dalszej części makijażu znajdzie się na nich bronzer i rozświetlacz, więc całość będzie świetnie współgrała.




Mogłoby się wydawać - nic bardziej prostszego! I tutaj można przepaść :) jeśli miałyście wcześniej do czynienia z minerałami to na pewno sobie poradzicie, jednak dla osób zielonych w tym temacie - wyjaśniam. Nałożenie zbyt dużej ilości podkładu kończy się efektem wypudrowanej bardzo eleganckiej starszej Pani, której woń perfum czuć za nią na kilometr. Twarz niczym u porcelanowej lalki, która przy niewielkiej probie uśmiechu kończy się brzydkim wnikaniem produktu w zmarszczki (tak zmarszczki! Nawet te o których nie miałyście pojęcia) ! Aby tego uniknąć należy znać umiar ;). Podkładem Lily Lolo osiągniemy słabe, bądź średnie krycie, dlatego lepiej jest aplikować podkład partiami, żeby nie przesadzić z ilością. Chyba że ktoś preferuje podobny makijaż i uwidocznione bruzdy mu nie przeszkadzają to oczywiście nie mam nic przeciwko ;).

Ja z kolei jednak stawiam na bardziej naturalny wygląd cery, a jedyne w co inwestuje bardziej to podkreślenie kości policzkowych, o czym zapewne przeczytacie już wkrótce również za sprawą Lily Lolo.

Mocne krycie i bardziej dopracowany mejkap zostawiam sobie na większe wyjścia z kolei na co dzień bardziej doceniam minimalny makijaż. Dlatego też twarz w moim przypadku musi być lekko przypudrowana, aby nie tworzyć maski. I tutaj świetnie sprawdza się podkład Lily Lolo, który daje efekt bardzo naturalnej i zdrowej cery.




Podkład nie jest tani, ale moim zdaniem warto w niego zainwestować, bo jest niezwykle wydajny i świetnie sprawdzi się na nadchodzące lato, kiedy zaleją nas upały, a nakładanie płynnego podkładu będzie mocno utrudnione. Dlatego sypka i jedwabista konsystencja produktu Lily Lolo może okazać się niezastąpiona ;). 

Co do kolorystyki. Na stronie Costasy znajdziecie bardzo duży wybór kolorów. Ja w pierwszej chwili byłam trochę zdezorientowana i musiałam się mocno zastanowić, czy jestem typem zimnym, czy ciepłym. Pomimo małego zamętu zdecydowałam się na barwy ciepłe, bo większość podkładów, które posiadam i w których czuje się bardzo dobrze maja cieple odcienie. Ostatecznie wybrałam kolor Warm Peach, który jest chyba najchętniej wybieranym kolorem w tej ciepłej kategorii. Jestem pewna, że osoby które dobrze znają swoją cerę nie będą miały większego problemu doborem koloru.




Podkład stosuje już półtora miesiąca i nie zauważyłam, aby zapychał pory, czyli skóra oddycha. Chyba że przesadzimy z ilością. Tak samo wygląda sytuacja z wnikaniem produktu w zmarszczki. Trzeba znaleźć "swoją odpowiednią ilość", bo gdy przedobrzymy zmarszczki będą widoczne zdecydowanie bardziej. Przy zachowaniu zdrowego rozsądku osiągniemy wygładzoną cerę i ujednolicony kolor skóry, czyli efekt delikatnego makijażu

Produkt nie uczula, nie podrażnia i nie sprzyja powstawaniu wyprysków, czego najlepszym dowodem jest skład, bogaty w cynk i substancje matujące. 

Jak wygląda na skórze pokaże Wam w kolejnym poście o minerałach, który tym samym będzie zakończeniem mineralnych postów. Będziecie mogli zobaczyć mój makijaż wykonany tylko minerałkami :)


Czytaj dalej

Najlepszy szampon do włosów suchych, zniszczonych i delikatnych - Equilibra wzmacniający szampon przeciw wypadaniu włosów

To uczucie kiedy wiesz, że znalazłaś najlepszy szampon do włosów






Opis produktu: 

WZMACNIAJĄCY SZAMPON PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW zawiera specjalny kompleks roślinny PHYTOSYNERGIA (aloes + olejek Arganowy + keratyna z protein pszenicznych), który odżywia, nawilża i odbudowuje trzon włosa. Szampon stworzony do mycia delikatnych, wypadających i łamliwych włosów wymagających szczególnej pielęgnacji. Regeneruję strukturę włosa i wzmacnia go. Najlepsze efekty przynosi stosowanie szamponu w połączeniu z wzmacniającą kuracją przeciw wypadaniu włosów Equilibra.





ZAWIERA:

--> Witaminy A, E, C, H, B5 i B6: odżywiają włosy i skórę głowy oraz wzmacniają cebulki włosów
--> Proteiny sojowe: stymulują wzrost cebulki włosów
--> Tauryna: wzmacnia cebulkę włosa
--> Zielona herbata i czerwone wino: pobudza mikro krążenie skóry głowy
--> PHYTOSINERGIA: kompleks roślinny o działaniu regenerującym w jego skład wchodzi: Aloes, Olejek Arganowy, Keratyna.


Skład: 

Aqua (woda), Ammonium Lauryl Sulfate (substancja pianotwórcza i myjąca pochodzenia naturalnego, może uczulać), Aloe Barbadensis Leaf Juice (sok z aloesu - nawilża, regeneruje, działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie, łagodzi podrażnienia), Cocamidopropyl Betaine (substancja myjąca otrzymywana z oleju kokosowego - usuwa zanieczyszczenia, działa łagodząco), Sodium Chloride (substancja zagęszczająca, polerująca, ścierająca, może wysuszać), Hydrolyzed Wheat Protein (hydrolizat protein pszenicy - kondycjonuje i nawilża, zmniejsza drażniące działanie substancji anionowych), Argania Spinosa Kernel Extract (olej arganowy - wzmacnia, regeneruje, nawilża), Camellia Sinensis Oil (olej z zielonej herbaty - nabłyszcza, zmiękcza, działa ochronnie przed czynnikami zewnętrznymi, nadaje blask, jedwabistą gładkość, wzmacnia, zapobiega wypadaniu), Panthenol (prowitamina B5 - regeneruje, natłuszcza, łagodzi, nawilża), Borago Officinalis Seed Oil (olej z nasion ogórecznika - koi, odżywia, regeneruje, działa przeciwzapalnie), Retinyl Palmitate (witamina A - regeneruje, odmładza, działa przeciwzapalnie), Tocopheryl Acetate (antyoksydant, przeciwutleniacz, stosowany zamiast witaminy E), Taurine (aminokwas - wzmacnia, przywraca witalność i blask), Pyridoxine Hcl (witamina B6 - zmniejsza wydzielanie sebum, działa antybakteryjnie i antyoksydacyjnie), Biotin (witamina H, witamina B7 - wzmacnia cebulki włosów), Polyquaternium 44 (zmiękcza, nawilża, wygładza, zmniejsza elektryzowanie, łagodny dla skóry), Coco-Glucoside (substancja pochodzenia roślinnego - emulgator, substancja pianotwórcza, łagodna dla skóry, biodegradowalna), Glyceryl Oleate (substancja pochodzenia roślinnego - emulgator, nawilża, wygładza, nadaje połysk, zmiękcza, bezpieczny dla skóry), 





Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (składnik pochodzenia roślinnego - wygładza, ułatwia rozczesywanie), Glycol Distearate (emolient - nawilża, wygładza, zmiękcza, emulgator, sprawia, że kosmetyk ma perłowy kolor), Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin (składnik zbliżony budową do keratyny obecnej we włosach - odbudowuje, pielęgnuje), Laureth-10 (składnik konsystencjotwórczy), Propylene Glycol (glikol propylenowy - nawilża, ułatwia penetrację składników wgłąb skóry), Lecithin (lecytyna - składnik naturalny - wspomaga nawilżanie, wygładza, zmiękcza, odżywia), Maltodextrin (substancja pochodzenia naturalnego - kondycjonuje, odżywia, zagęstnik, wypełniacz), Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Soy Protein (proteiny soi - nawilża wygładza, zmniejsza elektryzowanie), Peg-5 Cocomonium Methosulfate (antystatyk), Nasturtium Officinale Extract (wyciąg z rukwi wodnej - pobudza porost włosów), Tocopherol (witamina E - poprawia nawilżenie skóry, zmniejsza wypadanie włosów), Vitis Vinifera Fruti Meristem Cell Culture (komórki macierzyste z owoców winogrona), Ascorbyl Palmitate (witamina C - przeciwutleniacz, wygładza, działa przeciwzapalnie), Sodium Glutamate (składnik pochodzenia naturalnego - stabilizator, bezpieczny dla skóry), Hydrolyzed Soy Protein (proteiny soi - nawilża wygładza, zmniejsza elektryzowanie), Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Choride (składnik pochodzenia roślinnego - wygładza, ułatwia rozczesywanie), Sodium Cocoyl Glutamate (delikatna substancja myjąca pochodzenia naturalnego), Glycine (glicyna - aminokwas, regeneruje, nawilża, wspomaga odbudowę keratyny), Cocamide Mea (emulgator), Sodium Phytate (naturalny środek ochronny), Citric Acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant, reguluje poziom pH), Ethylhexylglycerin (łagodny humektant, naturalny konserwant), Phenoxyethanol (konserwant), Fragrance (Parfum) zapach**


Cena: ok. 22 zł za 250 ml w TYM sklepie


Opakowanie i konsystencja:





Szampon mieści się w plastikowej, białej butelce zamykanej na zatrzask o pojemności 250 ml.  Konsystencja szamponu jest niezbyt gęsta, ale łatwo nad nią zapanować. Barwa - przezroczysto mleczna.


Działanie:

Z ogromną przyjemnością mogę Wam ogłosić ze znalazłam nowego ulubieńca wśród szamponów ! Dawniej z chęcią sięgałam np. po nawadniającą wersję Insight, a dziś nie potrafię się obyć bez tego mocno aloesowego szamponu od Equilibra. Dlaczego ?

Po pierwsze zapach ;) tak wiem to kiepski argument na wybór ulubionych kosmetyków. Ale chyba zgodzicie się ze mną, że ma spore znaczenie i często właśnie na niego zwracamy uwagę przy wyborze. Aloesowa Equilibra to bardzo przyjemna i subtelna  woń. Przypomina mi coś słodkiego i kwiatowego. 





Bardzo dobrze się pieni i niezwykle miło aplikuje się ten kosmetyk. Dłonie suną bez przeszkód i nie ma mowy o plątaniu się włosów. Nie doznamy także przykrego uczucia tępego pocierania o skórę.

Po spłukaniu szamponu włosy są bardzo miękkie i wygładzone. Efekt nie jest złudny, bo po całkowitym wyschnięciu włosy nadal są bardzo łatwe do rozczesania i nie plączą się.

Ten specyfik stosuje już ponad trzy miesiące (niecodziennie) i jestem zachwycona. Uwielbiam efekt jaki daje na moich włosach. Kosmyki są bardzo miękkie i błyszczące. Odbite od nasady i bardzo sypkie. Rzeczywiście ma się wrażenie, że włosy po trzech miesiącach stały się bardziej mocne i lśniące. Ponadto czuć, że są nawilżone i odżywione. 





Skład bardzo mnie zadowala. Na kolor fioletowy zaznaczyłam Wam substancje, do których mam pewne zastrzeżenia, ale jak widzicie jest ich dosłownie kilka i nie stanowią podstawy składowej kosmetyku. Pozostałe (zaznaczone na niebiesko) to bardzo wartościowe substancje pochodzenia naturalnego i roślinnego. Znajdziemy trzy olejki (arganowy, z zielonej herbaty, z nasion ogórecznika), aloes już na trzecim miejscu w składzie (!), kilka ekstraktów i witamin, łagodne substancje myjące i naturalne konserwanty. Zawiera także kilka bardzo ważnych substancji, pomocnych w wypadaniu włosów, takich jak proteiny sojowe, tauryna, zielona herbata, wyciąg z rukwi wodnej i biotynę. Uważam, że skład jest niezwykle bogaty. 





Przedłuża świeżość nieznacznie, lecz o wiele lepiej niż np. Insight nawadniający. Jednak co do jego właściwości zmniejszających wypadanie włosów to trochę się zawiodłam. Na  poprawę ciągle czekam. Owszem zauważam minimalne zmniejszenie wypadania, lecz nie jestem do końca przekonana, czy to zasługa właśnie tego szamponu, czy innych ciekawych zmian, które zachodzą w moim organizmie.

Nie mniej jednak szampon na tyle przypadł mi do gustu, że już okrzyknęłam go moim ulubionym ! :)


Miał ktoś z Was ten szampon? Jakie są Wasze wrażenia? :)



Czytaj dalej

Gliceryna w pielęgnacji włosów - przepis na trochę inne niż zwykle olejowanie !

Avokado + Kokos + Gliceryna




W końcu dorwałam glicerynę ! Początkowo myślałam, żeby zrobić z niej mgiełkę przed olejowaniem, ale jednak zdecydowałem się na coś innego. Do pomysłu z mgiełką na pewno wrócę przy kolejnej okazji. Póki co stworzyłam serum nawilżające:


- pół łyżeczki olejku kokosowego Etja

- 4 pompki olejku Avokado Etja

- 15 kropli gliceryny










Nie mieszałam składników w butelce z atomizerem, bo konsystencja i tak byłaby zbyt gęsta, żeby ją rozpylać. Rozprowadziłam na włosach na całej długości za pomocą dłoni jak przy olejowaniu na sucho. Zawinęłam w koczka i sącząc owocowy koktajl przysiadłam do laptopa, żeby naskrobać dla Was pościk :-)

Nie wiem kiedy upłynęły mi aż dwie godziny... Oderwałam się od pisania i poszłam emulgować miksturę. Użyłam do tego maski Seri Farcom Natural Line z arganem. Następnie spieniłam szampon ziołowy Isany tylko w skalp. Spłukałam, a długość przyciągnęłam dla pewności jeszcze raz maska z arganem. Schły naturalnie, a pod koniec dosuszyłam je chłodnym nawiewem suszarki. Zdjęcia wykonałam jak zwykle w świetle dziennym bez użycia lampy.






Włosy całkiem ładnie się ułożyły, są bardzo miękkie i miłe w dotyku. Może minimalnie straciły na objętości, ale mam nadzieje, że nie przełożyły się to na szybsze przetłuszczanie.Tafla jest gładka, a końcówki wyglądają jak marzenie :-) w końcu dociążone i zdyscyplinowane. Połysk też niczego sobie prawda? :-)



Czytaj dalej

Mineralny puder matujący Flawless Matte od Lily Lolo - czy sprostał moim wymaganiom ?

Idealny mat na dłużej? Teraz to możliwe !




Opis produktu: 

Flawless Matte to wyjątkowy kosmetyk matujący. Doskonale sprawdza się jako naturalna baza pod podkład lub też jako nieskazitelne wykończenie makijażu. Ten puder o właściwościach absorbujących sebum zabezpiecza skórę twarzy przed nadmiernym świeceniem. Świetnie sprawdza się również jako mineralna baza pod cienie.

--> nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków i konserwantów
--> bezzapachowy
--> lekki i niezwykle drobno zmielony, co gwarantuje wyjątkową trwałość makijażu
--> optyczna redukcja drobnych zmarszczek i niedoskonałości cery
--> wybierz puder matujący, by kontrolować świecenie się skóry
--> 100% naturalny
--> może być używany przez wegetarian i wegan


Cena: 0,75 g za 10,90 zł lub 7 g za 81,90 na stronie sklepu Costasy 


Opakowanie i konsystencja:



Puder mieści się w plastikowym słoiczku z zakrętka o pojemności 40 ml (7 g proszku). Pod pokrywką znajdziemy wygodne sitko z zamknięciem, dzięki któremu możemy bezpiecznie zamknąć puder, aby nie wysypał się np. podczas podróży. 




Przed użyciem wystarczy przekręcić plastik tak by sitko było otwarte i wysypać odpowiednia ilość na nakrętkę. Puder ma konsystencję sypką i aksamitną. Na szczęście nie należy do pudrów mocno pylących się. Kolor - biały.


Moja opinia:

Moja rodzinka Lily Lolo liczy cztery elementy i w pierwszej kolejności postanowiłam zrecenzować puder matujący, a razem z nim przemycę Wam co nieco na temat pędzla Super Kabuki. Dlaczego nie zaczęłam od recenzji podkładu? Logicznie byłoby zacząć od podkładu, lecz puder matujący używam jako bazę pod podkład, więc aby zachować chronologiczność postanowiłam zacząć właśnie od niego.




Początkowo oczywiście używałam go tak jak zwykły puder na wykończenie makijażu, czyli pudrując czoło, nos i brodę na położony wcześniej podkład. Niestety w tej wersji zupełnie się u mnie nie sprawdził. Matu było zbyt mało i buzia zaczynała brylować na salonach już po 3 h. Na stronie Costasy znalazłam instrukcję jak maksymalnie wykorzystać działanie tego pudru, aby zapobiegać błyszczeniu cery. Idąc za ich radą nakładam puder bezpośrednio na wklepany i wchłonięty krem do twarzy. Taka kolejność pozwala mi znacznie dłużej cieszyć się matowym wykończeniem makijażu. 




Do rozprowadzania używam niezawodnego pędzla Super Kabuki. Miękkie, syntetyczne włosie sunie bardzo gładko po buzi i idealnie rozprowadza produkt. Wystarczy wsypać puder do nakrętki i obtoczyć pędzel kolistymi ruchami. Następnie otrząsnąć nadmiar lub uderzyć podstawą pędzla o płaską powierzchnię, aby produkt wszedł głębiej we włosie. Wtedy unikniemy pylenia i marnowania pudru. Również kolistymi ruchami nakładam puder na twarz.

Aby produkt trzymał się dostatecznie długo i tworzył na buzi aksamitną otoczkę należny aplikować go na uprzednio nawilżoną skórę. Jak wiadomo każdy puder podkreśla suche skórki i tak samo jest w tym przypadku. A więc najpierw należy zadbać o kondycję cery, wykonać peeling i nałożyć krem nawilżający.




Puder matujący jeszcze przed pierwszym użyciem uznałam za zbędny. Bo przecież mam podkład tak? Na dodatek w pudrze. Więc chyba zmatowi cerę? Jak się okazało teraz bez tego białego proszku zupełnie nie mogę się obejść. W bardzo dobrym stopniu matuje buzię i nie musimy obawiać się efektu obsypania twarzy mąką. Uprzedzę wasze obawy - produkt nie barwi skory na biało. Mogę cieszyć się matową buzią bez poprawek do 5 h. Po tym czasie sięgam po bibułkę matującą i przykładam ją do czoła i nosa, a następnie dokładam podkład i dalej cieszę się nieskazitelnym makijażem. Puder jest niewyczuwalny na skórze. Daje idealne pudrowe wykończenie i aksamitną gładkość. Stanowi świetną bazę dla podkładu i dzięki temu zużywam go znacznie mniej.




Skóra po użyciu może swobodnie oddychać. Produkt nie zatyka porów, nie gromadzi się w zmarszczkach. Nie powoduje powstawania wyprysków. Nie uczula ani nie podrażnia skóry.

Wydajność jest na prawdę świetna. Do jednorazowego użycia wystarczy za pomocą pędzla Super Kabuki rozprowadzić ilość widoczną na zdjęciu. W składzie znajdziemy białą glinkę i mikę. 


Jakie są Wasze doświadczenia z kosmetykami mineralnymi? :) Ktoś już testował Lily Lolo? :)


Czytaj dalej