Strony

Instagram Mix kwiecień

Jak minął kwiecień?




Kwiecień pod względem kulinarnym okazał się bardzo obfity ;D jakoś tak wyszło, że za co się wzięłam wychodziło pyszne ! Chyba przypadek ;D...





Jeśli chodzi o kosmetyki to tak się złożyło, że Delia znowu była głównym sponsorem miesiąca :D. A tak na prawdę mam na myśli mega pakę z produktami do brwi. Recenzja niektórych pojawi się niedługo, ale pokrótce powiem tylko, że nie spodziewałam się że polubię kosmetyki do brwi. Bo jak do tej pory nigdy... TAK - NIGDY nie malowałam brwi ;O.





Produkty do pielęgnacji włosów od Delia przyszły w marcu, ale to właśnie w kwietniu doczekały się recenzji. A na włosach prezentują się tak....





Ale z kosmetycznej strony to nie wszystko ! Już jakiś czas testuje szampon i odzywkę z Fitomed :) myślę, że jeszcze w maju pojawi się ich recenzja. Co do samej firmy to miałam już okazję testować ich kosmetyki do włosów i uczucia miałam mieszane. A jak będzie tym razem ? Na razie nie zdradzę, ale przyznam się, że czaję się na ich produkty do twarzy.




Kwietniowa pogoda tak nas rozpieszczała, że dużo czasu spędzałam na dworze. Także ten... na insta mogliście zobaczyć przegląd mojego obuwia ;D..





Hybrydka ze zdjęcia poniżej przetrwała cały okrągły miesiąc ! I to bez żadnych odprysków... sama byłam w szoku <3 lakiery to Elite99 i Belen, a dokładna recenzja TU.




Pod koniec marca odbyłam udana wizytę w salonie fryzjerskim, a efektem pochwaliłam się w kwietniu. Dokładna relacja tutaj.




Na koniec zostawiam moje ulubione ostatnio zdjęcie. Makijaż wykonany kosmetykami Delia. Wiąże się z nim ciekawa historia. Jak to zwykle bywa za makijaże biorę się gdy dziecko słodko śpi, a ja jestem sama w domu i mam chwilę dla siebie. Tak było i tym razem. Zmęczona matka, otwiera kufer z kosmetykami, bierze się za cienie i cuduje misterny i jak na tą porę dnia (9 rano) niecodzienny makijaż. Właśnie skończyłam malować jedno oko... ktoś puka do drzwi... podchodzę. Patrzę. No tak... nie mógł być to nikt inny. Listonosz. Wyobrażacie sobie jego minę? ;D :D :O





Zachęcam do obserwowania moich profilów społecznościowych :) nie umknie Wam żadna nowinka ! 




Czytaj dalej

Nawilżający i treściwy, a zarazem organiczny krem do twarzy ? - Resibo krem ultranawilżający

Lekki niczym mgiełka



Ultranawilżający krem do twarzy Resibo to kolejny element mojej pielęgnacji twarzy i właśnie dziś chce Wam o nim opowiedzieć :). Czy okazał się godny polecenia ? Czy składem przyćmił olejowe serum ? O tym poniżej !


Opis produktu:

Naturalny pokarm dla skóry. Zawiera aż 14 składników nawilżających, m.in. olej arganowy, Aquaxtrem tm, czyli wyciąg z korzenia rabarbaru, Cristalhyal – specjalnej budowy kwas hialuronowy czy Omega Plus – mieszaninę olejów zimnotłoczonych. To prawdziwa bomba witaminowo-odżywcza. 




Do kremu dodaliśmy również filtr mineralny SPF 10, który jest wspierany dodatkowo przez galactoarabinan, czyli wyciąg z drzewa modrzewiowego – zwiększa on ochronę przeciwsłoneczną oraz zapobiega przeznaskórkowej utracie wody. Filtr ma optymalną wysokość do codziennego stosowania. Krem jest lekki, świetny pod makijaż, nie bieli. Doskonały również dla osób, które borykają się z niedoskonałościami – zawarty w nim olejek manuka działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie. 



Skład:

Aqua (woda), Coco Caprylate/Caprate (substancja pochodzenia roślinnego - natłuszcza, nawilża, całkowicie bezpieczna), Talc (talk - matuje), Propanediol (składnik pochodzenia naturalnego - nawilża, nośnik substancji aktywnych, naturalny konserwant), Linum Usitatissimum Seed Oil (olej lniany - odżywia, regeneruje, nawilża), Glycerin (gliceryna - nawilża), Apricot Kernel Oil Polyglyceryl-4 Esters (emolient - odżywia), Titanium Dioxide (naturalny barwnik rozjaśniający), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy - wzmacnia, regeneruje, nawilża, antyoksydant), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów - odżywia, odmładza, odnawia, natłuszcza, nawilża, chroni, nie podrażnia, poprawia ukrwienie skóry), Cetearyl Olivate (oliwka europejska - hipoalergiczny, naturalny emulgator, zmniejsza utratę wody,  silne działanie nawilżające), Sorbitan Olivate (naturalna substancja natłuszczająca i nawilżająca), Galactoarabinan (wyciąg z drzewa modrzewiowego - działa przeciwzmarszczkowo, wygładza zmarszczki, poprawia sprężystość i elastyczność skóry, ułatwia rozpraszanie promieni UV), Sodium Hyaluronate (pochodna kwasu hialuronowego - intensywnie nawilża, zmiękcza, wygładza), Rheum Rhaponticum Root Extract (wyciąg z korzenia rabarbaru - działa przeciwtrądzikowo), 




Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil (olej manuka - działanie antygrzybicze, antybakteryjne, przeciwtrądzikowe), Hydrogenated Olive Oil (utwardzona oliwa z oliwek - nadaje konsystencję), Helianthus Annuus Seed Oil (olej z nasion słonecznika - działanie przeciwzapalne, antyoksydacyjne, wygładza, regeneruje), Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek - odżywa, wzmacnia, nawilża, regeneruje, poprawia ukrwienie), Zea Mays Oil (olej kukurydziany - nawilża, uelastycznia, odżywia, nawilża, łagodzi podrażnienia, poprawia mikrokrążenie), Sesamum Indicum Seed Oil (olej sezamowy - tworzy film, może zapychać, nawilża, wygładza, zmiękcza, uelastycznia), Olea Europaea Oil Unsaponifiables (niezmydlone frakcje oliwy z oliwek - zmiękcza, uelastycznia, działa przeciwzapalnie i gojąco, nawilża, regeneruje, odmładza), Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej makadamia - odżywia, nawilża), Microcrystalline Cellulose (substancja wypełniająca), Cellulose Gum (naturalny zagęstnik), Xanthan Gum (zagęstnik), Sodium Phytate (substancja chelatująca), Aluminum Hydroxide (reguluje lepkość, chroni kosmetyk, pochłania sebum i pot), Magnesium Stearate (działa matująco), Citric Acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant, rozjaśnia), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Parfum zapach, Limonene zapach, Citral zapach, Linalool zapach.


Cena: 79 zł za 50 ml TUTAJ


Opakowanie i konsystencja:



Krem mieści się w podłużnym opakowaniu z pompką o pojemności 50 ml, który z kolei zamknięty jest w tekturowej tubie. Produkt ma nieco luźniejszą konsystencję w porównaniu do innych kremów których używałam. Kolor to przełamana biel. Zapach specyficzny, lecz przyjemny.


Moja opinia:

Krem stosuje od miesiąca, nakładam codziennie rano na oczyszczoną twarz i szyję. Pod oczy stosuje olejowe serum Resibo. Porcja jaką potrzebuje jest na prawdę niewielka, porównałabym ją do dużej kropli. Najpierw wsmarowuje, a na koniec delikatnie wklepuje krem w skórę.




Jest świetną bazą pod makijaż. Nie zmienia koloru ani nie roluje podkładu. Używałam go razem z podkładem Revlon, Cartice, Delia, czy minerałami, np. Annabelle Minerals, czy Lily Lolo i w każdym przypadku spisał się świetnie.




Wchłania się bardzo dobrze, jednak pozostawia na twarzy delikatnie lepką warstwę. Jednym może to przeszkadzać, a inni wręcz tego oczekują. Ja mieszczę się gdzieś pomiędzy :D. Na ogół mi to nie przeszkadza, chyba że mam ważne wyjście i makijaż ma trzymać się jak najdłużej. Wtedy nakładam mniejsza porcję kremu, żeby nie przyspieszyć święcenia.

Przy dłuższym stosowaniu zauważyłam, że skóra stała się bardziej promienna, miękka, nawilżona i gładka. Ponadto gołym okiem widać, że cera jest mocno odżywiona. W zapomnienie poszła szarość i zmęczenie !




Krem pomimo ogromnej zwartości olejów jest bardzo lekki i nie zapycha porów, ani nie powoduje powstawania wyprysków. Nie podrażnia wrażliwej skóry. Produkt zawiera filtr SPF 10. Ostatnie warunki pogodowe wręcz zachęcają do wystawiania buźki na słońce, a ja nie ograniczam sobie tej przyjemności.




Spotkałam się z opinią, że twarz po zastosowaniu jest biała. Ja osobiście nie zauważyłam niczego podobnego.

Skład jest na prawdę przyjemny. Jak widzicie powyżej obfituje w olejki, substancje nawilżające i odżywiające.




Jeśli miałabym rozstrzygnąć pojedynek pomiędzy ultranawilżającym kremem do twarzy, a olejowym serum to musiałabym się bardzo dobrze zastanowić. W tym momencie stawiam je na tym samym poziomie  :). Oba produkty stanowią podstawę codziennej pielęgnacji, z której moja skóra jest bardzo zadowolona.


Czytaj dalej

Serum do twarzy na bazie olejów ? Pokazuję skład ! - Resibo Serum naturalnie wygładzające

Szczodrość natury...




Moje nowości z Resibo pokazywałam już miesiąc temu na moim insta TUTAJ. Dzisiaj przychodzę do Was z pierwszą recenzją kosmetyków firmy mi dotąd nieznanej. Resibo to marka, która w swoich produktach zamyka ponad 96 % natury. Asortyment może nie jest bardzo duży, ale myślę, że wystarczający dla kogoś kto szuka organicznych kosmetyków. Jak zatem prezentują się składy? Czy faktycznie są przepełnione samymi dobrodziejstwami? Sprawdźmy ! Zapraszam na wpis :D.


Opis produktu:

Serum to skoncentrowane w małej buteleczce, specjalnie wyselekcjonowane naturalne składniki, które mają potwierdzone testami działanie odmładzające. Stoechiol, czyli ekstrakt z lawendy motylej, działa już po 24 godzinach jak botulina – zmniejsza napięcie mięśniowe, przeciwdziała zmarszczkom mimicznym i wygładza skórę, pobudza wydzielanie beta-endorfin w skórze, rozluźniając ją i zmniejszając zmarszczki. Dzięki Lakesis – ekstraktowi z „łez” drzewa pistacia lentiscus, który pobudza produkcję tzw. białka młodości – skóra odzyskuje gęstość i wygląda na pełniejszą oraz bardziej jędrną. Serum jest doskonałe dla cery z problemami trądzikowymi i bliznami potrądzikowymi – zawarty w niej olej marula ma silne działanie antyoksydacyjne, ale też gojące i regenerujące. 




Działa przeciwzmarszczkowo, poprawia elastyczność skóry i chroni ją przed rozkładem kolagenu. Zawarty w naszym serum skwalan roślinny, którego zadaniem jest zapobieganie utracie wilgotności, przywraca skórze elastyczność i gładkość, wyraźnie zmniejszając zmarszczki. Serum uzupełnia najwyższej jakości pochodna witaminy C, odznaczająca się szczególną trwałością, a co za tym idzie – bardzo wysoką skutecznością, zapobiega powstawaniu przebarwień i hamuje utlenianie sebum, dzięki czemu zapobiega powstawaniu wyprysków.


Skład:

Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów - odżywia, odnawia, odmładza, natłuszcza, nawilża, poprawia ukrwienie, chroni, nie podrażnia), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron - działa przeciwzapalnie, leczy trądzik, zamyka pory, działa ściągająco, zmniejsza wydzielanie sebum, nawilża, regeneruje, uelastycznia, rozjaśnia cienie pod oczami), Sclerocarya Birrea Seed Oil (olej marula - nawilża, wzmacnia barierę lipidową, regeneruje, koi, łagodzi podrażnienia), Squalane (skwalan - naturalny składnik ludzkiego sebum, nawilża, zmiękcza, uelastycznia), Mauritia Flexuosa Fruit Oil (olej buriti - olej z palmy Maurycji giętkiej, zawiera duże stężenie witaminy E i kwasów tłuszczowych oraz beta-karoten, naturalny filtr przeciwsłoneczny, zmiękcza, odżywia, uelastycznia),




Borago Officinalis Seed Oil (olej z nasion ogórecznika lekarskiego - odżywia, koi, regeneruje), Caprylic/Capric Triglyceride (olej neutralny - natłuszcza, zmiękcza, wygładza, nawilża), Ascorbyl Tetraisopalmitate (wysokiej klasy pochodna witaminy C - działa przeciwutleniająco, przeciwstarzeniowo, rozjaśniająco, nawilżająco, antybakteryjnie, nie podrażnia), Tocopherol (witamina E - wzmacnia barierę naskórka, nawilża, działa przeciwtrądzikowo), Lavandula Stoechas Extract (ekstrakt z lawendy motylej - wygładza, zapobiega powstawaniu zmarszczek), Pistacia Lentiscus Gum (działanie bakteriobójcze i przeciwgrzybicze), Parfum zapach, Linalool zapach, Geraniol zapach.


Cena: regularna ok 130 zł za 30 ml.


Opakowanie i konsystencja:



Serum zamknięte jest w szklanej buteleczce z pipetką o pojemności 30 ml, które z kolei mieści się w małej tekturowej tubie. Szata graficzna jednoznacznie daje do zrozumienia, że mamy do czynienia z produktem organicznym. Jest tłusty jak przystało na kosmetyk, którego skład oparty jest na bazie olejów. Kolor - żółty.


Moja opinia:

Tak jak wspomniałam na początku, serum używam od miesiąca i myślę, że to dobry czas na wyciągnięcie pierwszych wniosków.

Czy coś się zmieniło ? Moja skóra nagle stała się nieskazitelnie piękna ?




Z uwagi na to, że serum jest dość tłuste na dzień pod makijaż mi się nie sprawdziło. Make up zbyt szybko upłynniał się. Bardzo możliwe, że posiadaczki cery suchej nie miały by takiego problemu. Jednak przy moim bardzo szybkim przetłuszczaniu strefy T wyglądałam jak najjaśniejsza gwiazdka ;D. Co nie znaczy, że stosowanie go na dzień zupełnie sobie odpuściłam ! Nakładam go na oczyszczoną twarz w dni kiedy się nie maluje, a wtedy gdy muszę nałożyć makijaż - aplikuję tylko kropelkę pod oczy i na powieki. Specyfik wchłania się, lecz pozostawia lepką warstwę. 




Na noc nakładam obfitą porcję serum, czyli około 5 kropli na twarz i szyję. Rozprowadza się bardzo dobrze. Buzia od razu staje się odprężona, nawilżona i gładka.




Przy dłuższym stosowaniu zauważyłam, że skóra jest bardzo miękka, nawilżona i elastyczna. Zniknęły podrażnienia i odstające, suche skórki. Produkt bardzo mi pomógł w momencie kiedy byłam przeziębiona i zakatarzona, a skóra wokół nosa wolała o ratunek. Dzięki serum uniknęłam podrażnienia tej delikatnej strefy.




Cera stała się bardziej rozpromieniona i jędrna. Zmarszczki wokół oczu, czy ust są widocznie wygładzone, choć nie zniknęły. Jednak nie pojawiły się też nowe, a to ogromny plus.




Faktycznie minimalnie zapychał pory przez pierwszych kilka dni stosowania, więc raz w tygodniu wykonywałam peeling. Wydaje mi się, że skóra potrzebowała czasu, żeby przyzwyczaić się do nowej pielęgnacji, bo po około dwóch tygodniach sytuacja się unormowała. W zasadzie nie ma się co dziwić w końcu w składzie same olejki ! Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona doborem składników w tym produkcie. Dokładnie opisałam je powyżej, ale pokrótce dodam, że w tej małej buteleczce zamkniętych jest aż sześć olejków ! Ponadto witamina C i E.

Sceptycznie podchodzę do kosmetyków, dla których producent obiecuje cuda na kiju. Zazwyczaj w składach nie mają nic wartościowego poza substancjami działającymi tylko wizualnie, czyli na chwilę. Na szczęście Resibo obiecuje tylko tyle ile może dać :D. Jestem zachwycona tym produktem i szczerze go Wam polecam :). A już wkrótce pojawi się recenzja krem ultranawilżającego z tej firmy. Czy sprostał moim wymaganiom ? O tym w kolejnym poście :)






Czytaj dalej

Moja pielęgnacja włosów - olejowanie Wellness and beauty mango papaja

Regeneracja -> czas... start !





W ostatnim poście z wizyty w salonie fryzjerskim (TU) wspomniałam Wam, że moje włosy po koloryzacji wymagają intensywnej pielęgnacji. Nie czekałam długo i za ich naprawę wzięłam się od razu. Oczywiście z pomocą przyszły mi jak zawsze oleje. A dokładnie jeden - Wellness & Beauty mango i papaja. Żeby mieć pewność powodzenia misji sięgnęłam po produkt dobrze mi znany i tolerowany. Testuje go już dłuższy czas i wiem, że moje włosy go uwielbiają :D. 





Takim oto sposobem dzisiaj zafundowałam moim włosom olejowanie wspomnianym wyżej olejkiem, który nałożyłam na suche włosy od nasady aż po końce, pomijając skórę głowy. Olej zemulgowałam maską jagodową Kallos po około 3 h. 





Następnie skórę głowy umyłam szamponem Delia Cameleo Anti Damage, spłukałam i nałożyłam ponownie na długość włosów maskę Kallos, aby mieć pewność, że olej został dokładnie usunięty. Na koniec wszystko spłukałam.





Włosy zabezpieczyłam jedwabiem z Delia i pozostawiłam do naturalnego wyschnięcia. Zdjęcia zrobiłam na drugi dzień od mycia w świetle naturalnym bez użycia lampy. Włosy są miękkie, lśniące, puszyste, ale dociążone. Może jeszcze niepowalające, ale to kwestia czasu :D trzymajcie kciuki !





W ruchu :)




Wydaje mi się, że końcówki kwalifikują się już do podcięcia, ale wstrzymam się jeszcze chwilę :). Jak Wam się podoba efekt ? :D


Czytaj dalej

Shoes and nail polish from Rosegal

Tak... kolejna para butów...




Nie pomyślałabym nigdy, że zamówię przez Internet buty, z których będę tak zadowolona. Raczej w tej kwestii jestem dość ostrożna. Zamówienie idzie z Chin, więc wymianę na inny rozmiar mogę sobie śmiało odpuścić. I choć nie jest to moje pierwsze obuwnicze zamówienie to jednak buty za kostkę, czy botki nawet gdy są ciut luźniejsze to nie ma to znaczenia. Z kolei kupując obuwie sportowe dobry rozmiar to podstawa. Ta piękna para szaraczków tak wpadła mi w oko, że zdecydowałam się zaryzykować.







Przyszły dość szybko, pełna zapału wkładam stopę .... I .... uf ...  dobre :D. Nawet idealne. Są bardzo mięciutkie, lekkie, dopasowane i bardzo wygodne. Chodzę w nich praktycznie cały czas chyba, że pogoda lub okazja nakazuje założyć coś stosownego. Buciki są cienkie i przewiewne, więc mogę śmiało powiedzieć, że użytkowanie to sama przyjemność. Kolor pasuje mi do wszystkiego.





Mój kolejny łup to zestaw lakierów do hybrydy firmy Elite 99. Nie miałam pojęcia, że Rosegal oferuje lakiery. Trafiłam na nie zupełnie przypadkiem, a że mogłam jeszcze co nieco dorzucić do koszyka wybrałam właśnie ten zestaw kolorów. Choć nie ukrywam - kusiły mnie wszystkie :D tutaj znajdziecie więcej kolorów.





Kolor nr 1409 to róż. Nr 1327 to bardzo jasny róż z drobinkami brokatu. Nr 1361 to kolor cielisty. Nr 1323 to czysta biel. Nr 1408 to pastelowy, ciepły róż. Nr 1325 to pudrowy róż.





Moją stylizacje z użyciem trzech z nich pokazywałam Wam ostatnio na blogu. Aktualnie noszę je już trzy tygodnie bez żadnych odprysków :). Więcej na temat aplikacji lakierów znajdziecie w poście z hybrydą TUTAJ.


Jak Wam się podobają moje najnowsze łupy ? :D


Buty - TUTAJ
Lakiery Elite 99 - TUTAJ


Czytaj dalej

Wizyta w salonie fryzjerskim ! Małe (wielkie) poprawki

Co tym razem zmalowali mi na głowie ?


Źródło

Tak tak tak... mówiłam kiedyś (a może wcale nie tak dawno), że fryzjera odwiedzam tylko przy okazji podcinania końcówek. Jednak tym razem zachciało mi się odświeżyć kolor. Jak wiecie przez okres ciąży nie farbowałam włosów i nabawiłam się mega odrostu, który za sprawą domowej koloryzacji nie chciał zrównać się z długością :(... podchodziłam do tego kilka razy bez rezultatu, więc w końcu postanowiłam skorzystać z usług specjalisty.

Wybrałam salon, nadarzyła się okazja i pełna entuzjazmu szłam na koloryzacje. Zamysł był taki: Zrównać kolor odrostu z długością, która pozostanie bez zmian. Jednak moje oczekiwania trochę minęły się z wizją fryzjerki. Zaproponowała mi najpierw rozjaśnienie odrostu pasemkami i nałożenie farby na resztę. Czas trwania 3 h. Ogólnie pomysł niegłupi, ale czas mnie naglił.... w domu została moja mała Agata :O. Nigdy nie zostawiałam jej na tak długo, a jako matka panikara - oczywiście... panikowałam :D. 

Doszłyśmy do kompromisu na tej zasadzie, że pasemka zostaną położne tylko na część odrostu. To znaczy na górze i po bokach, żeby zaoszczędzić czas. I tak się stało. Na resztę włosów przesympatyczna fryzjerka położyła farbę rozjaśniającą. Jaką nie wiem, bo ze stresu zapomniałam zapytać.

Odczekałam czas potrzebny na odpowiednie rozjaśnienie włosów i inna Pani zmyła farbę. Nałożyła coś jeszcze na włosy. Odczekałam kolejne 10 minut i byłam gotowa do suszenia.




Efekt mnie zadowolił, choć widać jeszcze ze odrost się różni. Jednak fryzjerka ostrzegała mnie, że tak może być i dodała, że warto byłoby następnym razem zrobić cały odrost w pasemkach i nałożyć beżową farbę. Pomysł mi się spodobał i myślę że przy kolejnej wizycie uda się już uzyskać efekt zadowalający.




Lżejsza o niemałą kwotę wsiadłam w auto i jak strzała pomknęłam do domu. W drzwiach okazało się, że mała śpi w najlepsze :D.

Jeśli chodzi o stan włosów. Oceniam go po samodzielnym myciu w domu swoimi produktami. Włosy u nasady są bardziej tępe niż na długości. To sprawka rozjaśniacza. Liczyłam się z tym. Teraz muszę przyłożyć się bardziej do pielęgnacji i na nowo zacząć olejować włosy od nasady aż po końce. Wychodziłam już nie z takich opresji, więc jakoś dam radę :).


Jak Wam się podoba? :)


Czytaj dalej