Strony

Soczysty zapach lata - Soraya Just Glow Galaretka do oczyszczania twarzy

Soczyste oczyszczenie




Witajcie kochani ❤ mam dzisiaj dla Was bardzo energetyczną recenzję galaretki do mycia twarzy marki Soraya. Podczas zakupów w Hebe wpadła mi w oczy ta soczysta grafika, więc z ciekawości zerknęłam na skład i... kupiłam 🤣. To pierwszy mój produkt z tej serii, więc z zaciekawieniem przystąpiłam do testowania. Aktualnie prawie kończę opakowanie i jestem gotowa na rzetelną opinię na jej temat. Serdecznie zapraszam na recenzję oczyszczającej galaretki Just Glow od Soraya. 





Produkt mieści się w plastikowej tubie zamykanej na zatrzask o pojemności 150 ml. Jak wspomniałam wyżej grafika totalnie przypadła mi do gustu. Tym bardziej, że stosowałam żel w lecie, więc ten soczysty kolor i owoc na opakowaniu bardzo pozytywnie nastrajały. W połączeniu z obłędnym zapachem cytrusów na prawdę może zwalić z nóg ❤. Konsystencja wcale nie przypomina galaretki. Moim zdaniem to typowa żelowa struktura. 





Żel stosuje codziennie rano i wieczorem po uprzednim demakijażu. Kosmetyk nakładam na zwilżoną skórę i delikatnie masuje. Z niewielkiej kropli powstaje całkiem sporo pianki. Aplikacja jest przyjemna i aromatycznie odprężająca. Po spłukaniu nakładam tonik i krem do twarzy.   





Buzia po użyciu jest niezwykle miękka, rozpromieniona, odżywiona, pełna blasku, dobrze oczyszczona i napięta (ale w dobrym znaczeniu tego słowa). I może wyda Wam się to dziwne, ale ja na prawdę mam wrażenie, że skóra po użyciu tego produktu jest pełna energii.





Kosmetyk na prawdę świetnie domowa resztki makijażu wieczorem, a rano stanowi świetną podstawę do wykonania makijażu. Nie zauważyłam by żel wpływał komedogennie na skórę. Nie podrażnił mnie, ani nie uczulił. Nie zapycha porów. 





Co do składu to jestem zachwycona ! Można tu znaleźć między innymi delikatne substancje myjące, niacynamid, kwas mlekowy, allantoinę, wyciąg z grejpfruta, witamina C, witamina E, olej palmowy z kwasem cytrynowym. Moim zdaniem świetnie sprawdzi się w przypadku cery trądzikowej, czyli takiej jak moja. 




W czerwcu pisałam Wam o moim ulubieńcu do oczyszczania twarzy, który sprawdza mi się na prawdę świetnie. Jednak w obliczu tego cudownego zapachu i świetnego oczyszczania jestem skłonna oddać pierwsze miejsce galaretce od Soraya :). 


Czytaj dalej

Kolejny kosmetyk do pielęgnacji włosów ze świetnym składem - Hair balance by OnlyBio szampon balansujący do przetłuszczającej się skóry głowy

Czy kosmetyki z dobrym składem działają na każdego tak samo ?





Hejka kochani 😊dawno nie było niczego włosowego, więc nadrabiam 😊. Jakiś czas temu zdecydowałam się na zakup szamponu balansujący Hair Balance by Olny Bio, który skusił mnie głównie za sprawą informacji na opakowaniu, że zawiera aż 98 % składników pochodzenia naturalnego. A że akurat szukałam czegoś delikatnego no to wybór był prosty 😁. Zapraszam na recenzje ! 





Produkt zamknięty jest w butelce z pompka o pojemności aż 400 ml. Bardzo lubię duże pojemności szamponów, bo akurat ten kosmetyk znika u mnie w zastraszającym tempie. Szata graficzna utrzymana w wyraźnych barwach rzucających się w oczy. Zawartość jest odpowiedniej gęstości i przepysznym zapachu 😍. Woń przywodzi mi na myśl gumę balonowa. 





Szampon aplikuję na uprzednio zmoczoną skórę głowy i masuje do powstania piany. Pianą przeciągam włosy w stronę końcówek. Ogólnie nie mam w zwyczaju myć szamponem włosów na długości i staram się tego unikać z uwagi na kiepską kondycję włosów. Niekiedy nawet przed myciem zabezpieczać włosy na długości odżywką (korzystam z metody OMO, która opisana jest na butelce). Produkt pieni się bardzo dobrze i jedna pompka zazwyczaj mi w zupełności wystarcza.





Moje włosy przetłaczają się w takim tempie, że jestem wstanie myć je, co dwa dni stosując inne szampony. Niestety w przypadku tego produktu mycie, co drugi dzień nie wchodzi w grę. Na drugi dzień włosy są już po prostu nieświeże w stopniu kwalifikującym się do natychmiastowego mycia. Podejrzewam, że to za sprawą delikatnych substancji myjących, które są łagodne i nie podrażniają skóry, ale też nie przedłużają jej świeżości na długo. 





Skóra po użyciu jest odświeżona, nawilżona, włosy u nasady błyszczące, ale nieco oklapnięte. Łatwo się rozczesują zarówno na sucho jak i na mokro. 





Szampon nie uczula mnie ani nie podrażnia, ale zauważyłam, że nie domywa wystraczająco skóry głowy. Efektem są złogi naskórka i taki kosmetyczny łupież, który zdarza mi się właśnie w przypadku, gdy na skórze gromadzi się zbyt dużo kosmetyków, a szampon sobie nie radzi. W takich wypadkach zmuszona jestem wykonywać peeling. Przy codziennym stosowaniu szamponu balansującego  peeling wykonywałam zdecydowanie częściej niż normalnie. Zatem jeśli chodzi o jego właściwości balansujące, regulujące gruczoły łojowego to zaznaczam, że u mnie się nie sprawdził. 





Co do składu to na prawdę nie mam żadnych zastrzeżeń, więc pod tym względem nie zrobi Wam krzywdy. Polecam go dla osób ze skórą normalną i lekko przetłuszczającą się. Dla osób ze zwiększoną produkcją łoju będzie po prostu za słaby. 


Czytaj dalej

Chwila odprężenia i relaksu z Efektima peeling myjący dragon fruit watermelon extract

Smoczy owoc i arbuz




Hejka Kochani 😊 

Pogoda za oknem jak na wrzesień na prawdę nas rozpieszcza. Dlatego większą część dnia spędzam poza domem i pielęgnacja schodzi na drugi plan. Jednak nie mogę odmówić sobie wieczornego domowego SPA 😍 tym razem w roli głównej wystąpi peeling myjący do ciała marki Efektima. 





Jeśli śledzicie moje wpisy od dłuższego czasu to wiecie, że z firmą Efektima jest mi zdecydowanie po drodze... W czasie tej znajomości znalazłam kilka na prawdę fajnych produktów i stworzyłam kilka, chętnie czytanych przez Was, recenzji. Między innymi tu i tu i tu i tu. Jak do tej pory byłam pewna, że Efektima to najlepsze produkty do relaksacji. Czy w przypadku peelingu smoczy owoc & arbuz będzie podobnie ? Zapraszam ! 





Produkt zamknięty jest w plastikowej tubie, która stoi na korku o pojemności 200 ml. Peeling ma lekką i rzadką konsystencję. Posiada grube drobinki. Pachnie bardzo słodko. 





Produkt rozprowadzam na mokrej skórze i masuję. Aplikacja jest przyjemna, drobinki są niezwykle delikatne i sam zabieg przebiega bardzo relaksująco. Jeśli miałabym go opisać jednym słowem to użyłabym - energetyzujący. Za sprawą nieoczywistej woni działa na mnie niezwykle relaksująco, energetycznie i pozytywnie nastraja. 





Ze względu na delikatność kosmetyku stosuje go nawet kilka razu w tygodniu. Przy innych tego typu produktach raczej tego unikam z uwagi na podrażnienia. 





Skóra po zastosowaniu jest gładka, miękka, nawilżona i nieziemsko pachnąca ❤. Ponadto świetnie oczyszczona i świeża. Efekt utrzymuje się nawet na drugi dzień po użyciu. 





Zdecydowanie mogę go polecić nawet dla wrażliwych skór. Produkt jest niezwykle delikatny, a jego skład jest wzorowy. Ciekawszymi składnikami będą proszek z nasion czarnej porzeczki i puder ryżowy z kiełków ryżu, które na dobrym poziomie złuszczą naskórek. Wyciąg z arbuza, który działać będzie nawilżająco i zmiękczająco. Wyciąg z owoców pitaja (smoczy owoc) wygładza i rozświetla skórę dostarczając jej witaminy A i C oraz witaminy z grupy B, a także minerały takie jak żelazo, fosfor i wapń. Ponadto delikatne środki myjące zapewniają odświeżenie skóry, bez uczucia ściągnięcia i podrażnień. 





W tak dobrej cenie (12,99 zł) myślę, że nie znajdziecie lepszego peelingu myjącego. I tym razem marka Efektima mnie nie zawiodła 😍 polecam 💓


Czytaj dalej

Czy dobry skład idzie w parze z efektami na skórze ? - Bielenda Bakuchiol Regenerujący krem pod oczy przeciwzmarszczkowy

Aż 97 % składników pochodzenia naturalnego




Witajcie! 

Jakiś czas temu zachwycałam się kremem do twarzy z nowej linii Bielendy. Mowa oczywiście o swego czasu wiodącej prym linii Bakuchiol, która może poszczycić się na prawdę świetnymi składami kosmetyków. Idąc tą ścieżką postanowiłam wypróbować ich kolejne produkty. Już niebawem pojawi się recenzja płynu micelarnego, a już dziś zamierzam opowiedzieć Wam co nieco o kremie pod oczy. 





Produkt mieści się w plastikowej tubce o pojemności 15 ml, która z kolei zamknięta jest tekturowym pudełeczku. Szata graficzna utrzymana w motywach kwiatowych idealnie współgra z resztą kosmetyków z tej linii. Konsystencja jest odpowiednia, nie za rzadka i nie za gęsta. Powiedziałabym, że idealna do aplikacji.





Kosmetyk stosuję dwa razy dziennie. Rano po umyciu twarzy i nałożeniu toniku, serum i kremu do twarzy na dzien. Z kolei wieczorem po uprzednim demakijażu i nałożeniu toniku, serum i kremu do twarzy na noc. Opuszkami placów wklepuje kroplę produktu w skórę pod oczami oraz na powieki. Krem pod oczy Bielenda Bakuchiol aplikuje się na prawdę wygodnie, nic się nie roluje i szybko się wchłania. 





Krem dobrze przytrzymuje korektor i puder, nie rozmazuje ich i nie skraca ich trwałości. Skóra pod oczami jest nawilżona i elastyczna w momencie aplikacji. Niestety to tyle jeśli chodzi o plusy. 





Szczerze mówiąc zawiodłam się mocno na tym kremie. Myślałam, że otrzymam bogatą pielęgnację, która na długo nawilży, odżywi, natłuści i wygładzi skórę. Niestety tak się nie stało. Kosmetyk jest niezwykle lekki. Może dla niektórych osób będzie to atut, ale dla mnie to za mało. Moja skóra wymaga mocniejszego działania, a krem Bielenda tylko na chwilę daje mi poczucie komfortu. Dosłownie moment po nałożeniu w zasadzie nie czuć, że cokolwiek było aplikowane. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że skóra jest sucha, czy ściągnięta, bo nie jest (w końcu zaaplikowałam wcześniej na nią krem do twarzy). Zupełny brak wygładzenia i odświeżenia. O jakiejkolwiek korekcji zmarszczek, czy chociażby redukcji ceni pod oczami nie ma nawet mowy.





Aktualnie wykończyłam całe opakowanie produktu i nie zauważyłam żadnych długofalowych efektów. Ponadto przez fakt, że produkt nic "nie robi" nakładałam go więcej i skutkiem tego bardzo szybko się skończył. Wydajność zatem jest przeciętna. 





Co do składu to jest na prawdę bogaty i wartościowy, dlatego kompletnie nie rozumiem, co nie zagrało w połączeniu z moją skórą 🤷‍♀. 





Jeśli szukacie lekkiego kremu pod oczy to myślę, że będziecie z niego zadowolone. Niestety dla mnie jest za lekki, a jego działanie za słabe. Ale myślę, że przez wzgląd na wspaniały skład godny jest polecenia dla mniej wymagających skór. 


Czytaj dalej

Delikatny żel do mycia twarzy ze świetnym składem i przyjazny środowisku ? To TEN ! - Soraya naturalnie delikatny żel do mycia twarzy

Mój nr 1




Witajcie Kochani 💓Chciałabym powrócić dzisiaj do tematyki produktów naturalnych ze świetnym składem 💪, dlatego bierzemy na tapet Soraya Naturalnie i ich żel do twarzy 😊.





Na wstępie muszę powiedzieć, że aktualnie zdenkowałam już 3 opakowanie delikatnego żelu do mycia twarzy Soraya naturalnie. I mam w zapasie już kolejne opakowanie. To chyba mówi samo za siebie 😁. Kosmetyk uważam za swój hit wszechczasów! Zapraszam na recenzje. 





Żel mieści się w plastikowej poręcznej tubie o pojemności 150 ml, która stoi na korku. Konsystencja jest dość rzadka i bezbarwna. Produkt posiada subtelny zapach, który przywodzi mi na myśl... zupełnie nic 😂. Ot zwykła delikatna nienarzucająca się woń. 





Kosmetyk stosuje od roku, bo jak wspomniałam wyżej wykończyłam już 3 opakowania. Codziennie rano i wieczorem (po demakijażu) rozprowadzam produkt na zwilżonej twarzy. Żel delikatnie się pieni i już dosłownie większą kropla wystarcza na dokładne umycie twarzy. Jest zatem bardzo wydajny. 





Buzia po zastosowaniu jest miękka, elastyczna, gładka i na prawdę miła w dotyku. Ja zawsze po umyciu twarzy nakładam tonik, serum i krem, więc nie wiem czy np ściąga cerę, ale zazwyczaj żele do twarzy mają to w zwyczaju. 





Po tak długim czasie stosowania zauważyłam, że produkt pod żadnym względem mnie nie podrażnia, ani nie uczula. Nie zaobserwowałam by powodował pieczenie w przypadku dostania się do oka. 

Produkt dokładnie domywa twarz i pozostawia skórę oczyszczona i odświeżoną oraz zmatowioną. Z całą pewnością mogę go polecić do codziennej pielęgnacji cery wrażliwej, bo na prawdę jest niezwykle delikatny. 





Jeśli chodzi o skład to jestem nim zachwycona. Znajdziemy tutaj delikatną substancję myjącą, nośnik przenikania składników aktywnych, glicerynę, zagęstnik, pantenol, wyciąg z rumianku, kolejny nośnik przenikania, kwas cytrynowy, składnik bazowy i zapach. Krótko i na temat 😉. Polecam !


Czytaj dalej

Tonik warty uwagi - Soraya Naturalnie kwiatowa esencja tonizująca

Kolejne cudo od Soraya Naturalnie




Hejka Kochani wracam do pisania postów 😁. Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować kwiatową esencję tonizującą od Soraya Naturalnie. Jak wiecie ta seria przewija się u mnie na blogu dość często i zbiera bardzo pozytywne recenzje, dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok tego toniku i koniecznie musiałam wypróbować. Jakie są moja odczucia? Ciekawi? Z pewnością 😁





Tonik zamknięty jest w plastikowej buteleczki o pojemności 200 ml. Posiada zamknięcie na klik, niestety bez dozownika. Trochę nad tym ubolewam, bo zdecydowanie ułatwiłoby to aplikację. Szata graficzna jest typowa dla tej serii Soraya opatrzona motywem kwiatowym. Bardzo estetyczna. Kosmetyk jest bezbarwny o konsystencji wody. Zapach jest minimalnie wyczuwalny. 





Tonik aplikuję dwa razy dziennie, rano po uprzednim umyciu twarzy i wieczorem po demakijażu i umyciu twarzy. Przywykłam do nakładania toniku palcami, zatem wylewam odrobinę (powiedzmy pół łyżeczki) na dłoń, rozprowadza najpierw na dłoniach, a potem na twarzy uwzględniając także szyję. 





Produkt wchłania się świetnie, nie pozostawia tłustej, ani lepkiej warstwy. Co nie oznacza, że jest zupełnie niewyczuwalny. Wręcz przeciwnie, pozostawia uczucie komfortu, skóra po zastosowaniu jest napięta, gładka i miękka. Jakby otulona jedwabną mgiełką. 





Tonik ma za zadanie zneutralizować pH skóry i przygotować ją na przyjęcie drogocennych składników z serum i kremu. Spełnia to zadanie w 100 procentach. Ponadto nie zaobserwowałam żadnej relacji alergicznej po użyciu go. Skóra nie piecze, nie jest zaczerwieniona ani przesuszona. Nie zaostrza zmian trądzikowych. 





Jeśli chodzi o skład to jest krótki i bezpieczny. Znajdziemy w nim wodę z kwiatów gorzkiej pomarańczy, gliceryna, glikol roślinny, pantenol, wyciąg z rumianku, pochodna kwasów polihydroksylowych, glikol propylenowy, antyoksydant, glikol kaprylowy, kwas cytrynowy, konserwanty. 

Dla mnie to jeden z lepszych toników do twarzy w tak przystępnej cenie 💪. Polecam 😍


Czytaj dalej

Prawdziwa torpeda ! - Nawilżający krem przeciwzmarszczkowy do twarzy Bielenda Bakuchiol 40 plus

Efekt BioRetinol




Recenzja kremu goni recenzję kremu 😂, ale nazbierało mi się trochę produktów do opisania, więc nadrabiam zaległości... Nowa seria Bakuchiol od Bielendy ciekawiła mnie od momentu, gdy wypatrzyłam ją na półce w Rossmannie. Z początku podchodziłam sceptycznie, bo linia przeznaczona jest dla "wiekowych dam" 😁, ale po sprawdzeniu składów od razu wrzuciłam do koszyka dwa produkty. Krem do twarzy i krem pod oczy. Dlaczego korzystam z kremu do twarzy 40+? Czy seria Bakuchiol od Bielendy wyróżnia się na tle innych kosmetyków tej marki? Jak to jest z tym składem? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w tekście poniżej 😊 zapraszam! 





Krem mieści się w szklanym słoiczku z nakrętka o pojemności 50 ml, który z kolei zamknięty jest w tekturowym pudełeczku. Grafika utrzymana jest w motywach kwiatowych. Dużo producentów kosmetyków naturalnych skłania się ku takim wzorom i w sumie się nie dziwię. Co innego lepiej odwzorowuje zamiłowanie do składników naturalnych jak nie kwiaty? 💕 Konsystencja jest jedwabista i zwarta o białej barwie. Zapach jest niezwykle subtelny i przywodzi mi na myśl wiosenny bukiet. 





Krem nakładam na twarz i szyję dwa razy dziennie po uprzednim umyciu twarzy i zastosowaniu toniku i serum. Z racji tego, że producent zaleca stosowanie kremu zarówno rano i jak wieczorem postanowiłam zrezygnować z osobnego kremu na noc. Także kosmetyk został przeze mnie solidnie przetestowany. Krem aplikuje się bardzo przyjemnie. Nic się nie roluje nawet, gdy nałożę grubszą warstwę. Produkt dość szybko się wchłania pozostawiając lekkie aksamitne wykończenie. 





Buzia po użyciu jest gładka, jedwabista, elastyczna, odżywiona zregenerowana, miękka, promienna i nawilżona. Mam wrażenie, że kosmetyk jest minimalnie lżejszy od testowanego przeze mnie ostatnio kremu z Soraya Naturalnie TU. Uważam, że to nawet na plus, bo nieco lepiej przytrzymuje podkład i trwałość makijażu odrobinę się wydłuża. 





Nie powinna Was przerażać wizja stosowania kremu 50+, 60+ czy 70+. Ja się tym w ogóle nie przejmuje. Krem należy dopasować do preferencji cery. Jeśli moja cera potrzebuje regeneracji to krem regenerujący 60+ będzie w sam raz (przykładowo). Posiada składniki, które są niezbędne dla tego typu skóry, zatem jest idealny. Ale abstrahując od tego... 





Produkt Bielenda Bakuchiol stosuje od 2 miesięcy, więc wydajność jest standardowa, biorąc pod uwagę że używam go dwa razy dziennie. Przez ten czas nie zaobserwowałam jakichś nowych niepokojących zmian na mojej skórze (niestety) skłonnej do trądziku. Produkt mnie nie uczulił ani nie podrażnił. 





Co do składu to... jestem zachwycona 💚. Zazwyczaj substancją bazową kremów jest woda. Nie w tym przypadku. Już na samym początku składu mamy hydrolat z róży, następnie woda. Z ciekawszych składników glikol roślinny, skwalan, olej arganowy, olej kokosowy, emolient pozyskowany z nasion ostropestu, olej awokado, witamina E, (tytuowy) bakuchiol, ekstrakt z liści miłorzębu japońskiego, olej z nasion i owoców żurawiny, ceraminy, olej z nasion Sacha Inchi, oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, sterol roślinny, witamina C, olej sojowy. Jak dla mnie bomba ! Treściwy, ale jednocześnie lekki. 

Z całego serca polecam, tym bardziej, że aktualnie jest w promocji w Rossmannie :)


Czytaj dalej