Strony

Pierwszy krok do łagodnie oczyszczonych włosów i zrównoważonej skóry głowy - Szampon do częstego stosowania TF Mineral Treatment

Delikatne oczyszczanie skóry głowy i włosów, a walka z przetłuszczaniem?




Opis produktu: 

Szampon zawiera delikatne detergenty oraz szereg aktywnych składników, które gwarantują bezpieczeństwo częstego mycia włosów bez podrażnienia oraz zaburzenia pH skóry. Doskonale nadaje się również do mycia włosów u dzieci. Zawarte w szamponie: olejek z mięty pieprzowej, olejek herbaciany, olejek abisyński, ekstrakt z aloesu, roślinne komórki macierzyste, ekstrakt z korzenia imperaty cylindrycznej, olejek cytrynowy, ocet, miód, ekstrakt z palmy sabałowej zapewniają delikatne mycie włosów i skóry głowy, bez zbędnego wysuszenia  i osłabienia włosów oraz  podrażnienia skóry i naruszenia jej bariery ochronnej.


Skład: 

Aqua (woda), Ammonium Lauryl Sulfate (substancja myjąca i pianotwórcza pochodzenia naturalnego), Cocamidopropyl Betaine (substancja myjąca pozyskiwana z oleju kokosowego, usuwa zanieczyszczenia, działa łagodząco), Disodium Laureth Sulfosuccinate (detergent łagodny dla skóry - myje, odtłuszcza), Polyglyceryl-4 Caprate (emulgator pochodzenia naturalnego), Sodium Chloride (substancja polerująca, ścierająca, może podrażniać), Phenoxyethanol (konserwant), Lauryl Glucoside (substancja myjąca pochodzenia naturalnego łagodna dla skóry), Polyquaternium-7 (antystatyk, wygładza, zapobiega przesuszeniom, nadaj poślizg), Coco-glucoside (substancja myjąca pochodzenia roślinnego - bezpieczna dla skóry i środowiska), Limonene (zapach), Mentha Piperita Oil (olejek z mięty pieprzowej - działa antyoksydacyjnie, odświeżająco, przeciwzapalnie, antyseptycznie, regenerująco, pobudzająco chłodząco, pobudza cebulki włosów do wzrostu), Glyceryl Oleate (emulgator, emolient pochodzenia naturalnego - nawilża, wygładza, nadaje połysk, zmiękcza, bezpieczny dla skóry), Aroma (zapach), 





Sodium Dehydroacetate (konserwant - nie podrażnia), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant, łagodny humektant), Styrene/acrylates Copolymer (wpływa na konsystencje - zmętnia), Parfum (zapach), Potassium Dimethicone Peg-7 Panthenyl Phosphate (środek kondycjonujący), Melaleuca Alternifolia Oil (olej z drzewa herbacianego - koi, łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie, działa odkażająco, przeciwgrzybiczo, nie podrażnia), Propylene Glycol (glikol propylenowy - nawilża, ułatwia penetrację wgłąb skóry), Citrus Medica Limonum Oil (olejek cytrynowy - środek antyseptyczny i ściągający), Linalool (zapach), Crambe Abyssinica Seed Oil (And) Phytosterols (olej abisyński - odżywia, nawilża), Polyquaternium-72 (środek kondycjonujący), Pyrus Malus Fruit Extract (wyciąg z pestek jabłka - wygładza, rozjaśnia, nawilża), Acetum (ocet - działa bakteriobójczo, zmniejsza łojotok), Glycerin (gliceryna - nawilża), Imperata Cylindrica Root Extract (wyciąg z trawy azjatyckiej - chroni przed wysuszeniem, nawilża), Sorbitol (zagęszcza, nadaje poślizg, nawilża, wygładza, uelastycznia), Peg-8 (nawilża), Carbomer (zagęstnik), Methylparaben (naturalny konserwant).


Cena: ok. 67 zł za 250 ml w sklepie Centrum Zdrowego Włosa


Opakowanie i konsystencja:




Szampon mieści się w smukłej, wysokiej butelce w kolorze zielono-złotym o pojemności 250 ml. Butelka posiada zamknięcie na zatrzask, niestety niezbyt trwałe, bo po pierwszych kilku użyciach naderwałam kapsel :D. Produkt ma barwę mleczną, mętną.


Moja opinia:

Szampon stosuje regularnie od miesiąca przy każdym myciu. Dodam, że przeważnie myje nim tylko skórę głowy, a pianą przeciągam końcówki. Ale oczywiście zdarzyło mi się także stosowanie go bezpośrednio na długość włosów.





Wystarczy zmoczyć dokładnie włosy i rozprowadzić szampon. Produkt bardzo dobrze się pieni, zatem wystarczy już niewielka ilość, aby dokładnie umyć nawet dość długie włosy. Dzięki temu mogę z pewnością pochwalić go za wydajność.

Mycie przebiega bardzo przyjemnie i szybko. Dłonie suną bez przeszkód i włosy podczas zabiegu nie plączą się zanadto. Przeważnie jedno mycie wystarczy by dokładnie oczyścić skórę i włosy z brudu i zanieczyszczeń. Niekiedy powtarzałam mycie, by mieć pewność, że szampon poradził sobie z mocno przetłuszczonymi włosami.





Podczas płukania od razu czuć, że zarówno skóra jak i włosy są odpowiednio oczyszczone. Da się wyczuć poślizg i lekkie "skrzypienie" kłaczków. Ja z uwagi na moje rozjaśnione włosy zawsze po użyciu szamponu stosuje choćby lekką odżywkę.

Cały zabieg umila intensywna woń mięty, która mnie osobiście bardzo odpręża. 

Skład jest niezwykle przyjemny. Znajdziemy w nim kilka łagodnych substancji myjących pochodzenia naturalnego, olejek miętowy, z drzewa herbacianego, cytrynowy, abisyński, a także ocet i kilka ekstraktów. 





Z czesaniem zawsze czekam aż włosy wyschną, bo mam wtedy pewność, że ewentualne szarpanie nie spowoduje uszkodzeń włosa, który na złamania bardziej podatny jest w momencie, gdy jest mokry. Jednak po życiu tego szamponu rozczesanie nie stanowi żadnego problemu.


Walczę z wiatrem :D


Po miesiącu stosowania włosy u nasady są odbite i świetnie oczyszczone. Długość jest w dobrej kondycji, końcówki nie wymagają podcięcia. Nawet po lekkiej odżywce (jak na zdjęciu powyżej) włosy układają się bardzo dobrze, są gładkie i błyszczące. 





Co bardzo ważne, skóra głowy jest dobrze oczyszczona i znacznie dłużej świeża. Szampon nie osadza się na skórze i nie jestem zmuszona tak często jak dawniej usuwać zrogowaciały naskórek peelingiem. Skóra jest zrównoważona, nie swędzi i nie widać po niej podrażnienia. Z powodzeniem mogę myć włosy co drugi dzień, co dawniej było nie do pomyślenia za sprawą szalejących hormonów ciążowych :). 



Łagodne mycie, zrelaksowana skóra głowy, przetłuszczanie ujarzmione ! Jak dla mnie strzał w 10tkę :) 


Czytaj dalej

Małe SPA dla skóry - Marion oczyszczająca maseczka i plaster na nos z aktywnym węglem bambusowym

Prawdziwy detox !




Nie pokazałam Wam jeszcze wszystkich nowości z Marion! Zatem pędzę z relacją z mojego wczorajszego SPA ;)

Zaczęłam od oczyszczającego peelingu do twarzy, o którym pisałam Wam już TUTAJ. Kolistymi ruchami masowałam twarz ze szczególnym uwzględnieniem czoła i nosa. Po czym spłukałam.




Kolejnym punktem pielęgnacji było użycie oczyszczającego plasterka na nos z aktywnym węglem bambusowym. Wystarczy wyjąć go z foli, odkleić zabezpieczanie i przykleić do zwilżonego wodą nosa. Plaster przylega bardzo dokładnie i mocno trzyma. Jeśli tak nie jest wystarczy dodatkowo zwilżyć go z zewnątrz wodą, żeby się nie odklejał. Po 10 minutach usunęłam plaster.




Trzeba przyznać, że na prawdę mocno trzyma ;) miałam pewne trudności, żeby go odkleić, ale udało się bez wzywania pogotowia (taki żarcik :D). Oczywiście po odklejeniu zmuszona byłam przemyć twarz wodą, bo została na niej spora ilość węgla.





Aqua (woda), Polyvinyl Alcohol (zagęstnik, może podrażniać), Glycerin (gliceryna - nawilża), Propylene Glycol (glikol propylenowy - nawilża, nośnik substancji aktywnych), Dipotassium Glycyrrhizate (nawilża, nośnik substancji aktywnych, łagodzi podrażnienia, obrzęki i zaczerwienienia), Charcoal Powder (węgiel - oczyszcza, zwęża pory, absorbuje toksyny, zanieczyszczenia, nadmiar łoju, matowi, działa antybakteryjnie, łagodząco), Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water (hydrolat z liści oczaru wirginijskiego - działa przeciwbakteryjnie, antyoksydacyjnie), Metyl Acetate (rozpuszczalnik), Metylparaben (konserwant).





Co do składu. Z ważniejszych substancji znajdziemy tutaj oczywiście węgiel, hydrolat z liści oczaru i kilka substancji nawilżających. Powiem szczerze, że nawet nie wiem jakie składniki powinny się tam znaleźć, więc skład plastra zostawiam w spokoju.





Ostatnim już etapem było nałożenie na twarz maseczki oczyszczającej z aktywnym węglem bambusowym. Jedna saszetka z powodzeniem wystarczy na dwa użycia. Zatem równomiernie rozprowadziłam połowę produktu i odczekałam kolejne 10 minut. W tym czasie odczuwałam lekki dyskomfort, pieczenie nosa  (podejrzewam że to za sprawą plastra, którego użyłam wcześniej i skóra zareagowała obronnie przed kolejną porcją oczyszczenia węglem) i mocne ściąganie twarzy, bo maska zwyczajnie zaschła.





Po wyznaczonym czasie zmyłam wszystko ciepłą wodą i nałożyłam krem. Skład maseczki przedstawia się na prawdę ciekawie. Bazą jest biała glinka i węgiel, ponadto znalazłam także glicerynę, betainę, prowitaminę B5 i ekstrakt z peonii. 





Aqua (woda), Kaolin (biała glinka - ma działanie matujące, ściągające, antybakteryjne, kojące, pochłania nadmiar sebum), Glycerin (gliceryna - nawilża), Magnesium Aluminium Silicate (zagęstnik, wypełniacz), Charcoal Powder (węgiel - oczyszcza, zwęża pory, absorbuje toksyny, zanieczyszczenia, nadmiar łoju, matowi, działa antybakteryjnie, łagodząco), Trehalose (pochodzenie naturalne, nawilża), Betain (betaina - pochodna gliceryny, nawilża), Panthenol (prowitamina B5 - nawilża, łagodzi podrażnienia, ułatwia gojenie), Paeonia Lactiflora Root Extract (ekstrakt z peonii białej - działa kojąco), Phenoxyethanol (konserwant), Glycereth-18 Ethylhexanoate (lekki emolient, rozpuszczalnik), Glycereth-18 (lekki emolient, rozpuszczalnik), Xanthan Gum (zagęstnik), Parfum (zapach), Allantoin (alantoina - działa przeciwzapalnie, ściągająco), Citric Acid (kwas cytrynowy - rozjaśnia, naturalny konserwant), Ethylhexylglycerin (łagodny humektant, naturalny konserwant), Diazolidinyl Urea (konserwant).

Efekty, moim zdaniem, są satysfakcjonujące. Buzia jest odświeżona, miękka, sprężysta, pory oczyszczone i niewidoczne. Nie zauważyłam podrażnienia, zaczerwienienia, czy uczulenia poza lekkim pieczeniem podczas trzymania maski. Z całego zabiegu jestem bardzo zadowolona.





Została mi jeszcze saszetka z przyspieszaczem do opalania, ale z racji tego, że się nie opalam to saszetka razem z innymi produktami już wkrótce trafi do kogoś z Was :) czekajcie na rozdanie, które pojawi się jeszcze dziś na moim fesje ;) tylko tam będzie można wziąć udział, więc zachęcam do polubienia strony :).






Czytaj dalej

Ekologiczne podejście do pielęgnacji twarzy i włosów - Marion Eco Olejek Arganowy

Złoto Maroka w moim domu




Opis produktu: 

Olejek arganowy pochodzenia organicznego z marokańskich upraw.

Jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe: Omega 3,6,9 oraz witaminy E. Jeden z najbardziej cenionych olejów na świecie, posiadający wszechstronne zastosowanie w kosmetyce.




Idealny do pielęgnacji cery dojrzałej, suchej i odwodnionej oraz jako profilaktyka przeciwstarzeniowa. Wspomaga regenerację bariery hydrolipidowej, likwiduje suchość i szorstkość naskórka. Olejek wzmacnia strukturę włosów i odżywia je po zabiegach fryzjerskich. Produkt wzbogacony został o olejek słonecznikowy zawierający odmładzającą witaminę E i odżywcze kwasy tłuszczowe.


Skład: 

Helianthus Annuus Seed Oil (olej z nasion słonecznika - nie zatyka porów, działa przeciwzapalnie, wygładza, regeneruje), Argania Spinosa Kernel Oil (wzmacnia, regeneruje, nawilża, łagodzi objawy trądziku, antyoksydant).


Cena: ok. 8 zł za 25 ml w Drogeria Natura


Opakowanie i konsystencja:



Olejek zamknięty jest w plastikowej buteleczce z pompką o pojemności 25 ml, która z kolei mieści się w tekturowym kartoniku. Szata graficzna jest minimalna i utrzymana w ekologicznym stylu. Konsystencja jest oleista, a barwa słomkowa.


Moja opinia:

Odnoszę wrażenie, że olejek arganowy jest bardzo podobny do wersji marakuja, o której mogliście już przeczytać w tym wpisie. Ma spełniać identyczne funkcje i w zasadzie sprawdził się u mnie głównie w pielęgnacji włosów i twarzy, czyli tak samo jak olejek marakuja.




Dzisiejszy bohater świetnie zabezpiecza końcówki włosów. Wystarczy 3-4 krople (podkreślam krople - nie pompki), aby zabezpieczyć wilgotne po myciu włosy. Po kilku tygodniach stosowania zauważyłam, że faktycznie włosy nie rozdwajają się tak szybko, są bardziej wygładzone i lśniące.

Często sięgam po olejek arganowy, gdy chce urozmaicić maskę do włosów. I jako półprodukt dodawany do takich mieszanek również działa bardzo przyzwoicie. Jedna pompka jest w zupełności wystarczającą i nie obciąży włosów. 




I tak samo jak poprzedni olejek z tej serii tak samo i olejek arganowy bardzo dobrze sprawdził się w pielęgnacji twarzy. Z racji tego, że jest tłuściutki używam go wyłącznie wieczorem po uprzednim demakijażu i umyciu twarzy żelem. Doskonale nawilża buzię, łagodzi podrażnienia, odżywia i mocno natłuszcza. Nie zapycha porów, ani nie obciąża skóry.




W składzie tytułowy olejek arganowy znajduje się na drugim miejscu zaraz po oleju słonecznikowym.


Mi osobiście olejek arganowy od Marion przypadł do gustu i z chęcią dokończę opakowanie ;) bardzo dobry, ekologiczny i przyjazny dla skóry produkt !


Czytaj dalej

Super trwała matowa szminka i puder do twarzy od Beautybigbang

Szybki przegląd nowości makijażowych




Jakiś czas temu stałam się posiadaczką dwóch kosmetyków ze strony Beautybigbang. W asortymencie sklepu znajdziemy mnóstwo akcesoriów do makijażu m.in. pędzle, paletki z cieniami, pudry, podkłady i szminki. A także bardzo dużo gadżetów do stylizacji paznokci, a nawet do pielęgnacji twarzy. Powiem szczerze, że bardzo kusiło mnie by zamówić nowe pyłki, czy lakiery, ale ostatecznie uznałam, że ta obsesja już nie mieści mi się w domu :D. Zdecydowałam się w końcu na puder oraz szminkę. Zapraszam na mały przegląd nowości!




Puder używam na samo wykończenie makijażu, po uprzednim rozprowadzeniu podkładu. Do wyboru na stronie były trzy kolory, ja zdecydowałam się na ten z numerem 3, czyli lekko żółty odcień. Mam wrażenie, że puder jest transparentny, wtapia się w skórę i idealnie komponuje z moją jasną karnacją.




Tworzy pudrowe wykończenie i nadaje efekt aksamitnej twarzy. Buzia w dotyku jest gładka, jedwabista i matowa, a zarazem wygląda bardzo naturalnie. Produkt nie wpływa na widoczność zmarszczek. Nie pogłębia bruzd i nie wnika w zagłębienia.




Dobrze współpracuje z podkładem. Używałam go przy Catrice HD, Ingrid czy Bielenda i nie zauważyłam by puder negatywnie wypływał na podkład lub zmieniał jego kolor.

Jedyny mankament, który trochę mi w nim przeszkadza to fakt, że przedłuża trwałość makijażu tylko nieznacznie. Efekt uzależniony jest także od pokładu, którego użyję. Jednak spodziewałam się, że utrzyma matową skórę znacznie dłużej.




Drugim produktem na który się zdecydowałam jest matowa szminka firmy Huda Beauty w kolorze Bombshell. Zacznę właśnie od koloru, który na stronie prezentował się ciut inaczej i w pierwszej chwili trochę mnie rozczarował. Barwą wpisuje się w chłodne i ciemne odcienie nude przełamane czekoladą. Taka szminka zdecydowanie potrzebuje odpowiedniej oprawy.




Przed nałożeniem należy zadbać o odpowiednie nawilżenie i pozbycie się suchych skórek. Najlepiej rozprowadzić szminkę na ustach niemalowanych wcześniej innym produktem, np. pomadką ochronną. W ciągu kilku sekund od nałożenia szminka zasycha, zatem trzeba aplikować ją szybko i precyzyjnie.




Czy faktycznie mat i trwałość szminki jest powalająca? Przyznam szczerze, że TAK. Mat utrzymuje się w nienaruszonym stanie nawet 6 h! Jak dla mnie to rekord ;). Szminka nie odbija się na szklankach, ani nawet na chusteczce. Przy próbie jedzenia minimalnie znika od wewnątrz ust. Ale jest to bardzo znikomy ubytek.




Nie ogranicza mimiki, usta są nawilżone i swobodne. Nie czuć wysuszenia czy ściągnięcia. 




Aby zmyć szminkę wystarczy pokryć usta pomadka ochronną i wytrzeć chusteczka. Dla pewności można powtórzyć czynność.


Oba produkty przypadły mi do gustu i są ciągle w użyciu ;) jeśli ktoś ma ochotę skorzystać to mam do wykorzystania kod rabatowy 10% na hasło: MAGD10


Puder - KLIK
Matowa szminka - KLIK


Czytaj dalej

Hybryda - Color Vishine nr 124 sweet pink, Bling nr 22 white, srebrny pyłek

Srebrny pyłek po raz pierwszy 




Moje zamiłowanie do pastelowych kolorków na paznokciach chyba szybko nie minie :D. Gdy mowa o nowym mani to w głowie już łączę pastelowe barwy. Dzisiaj padło na róż (robię się przewidywalna!) i po raz pierwszy na srebrny pyłek.

Jako bazy użyłam produktu Semilaca. Lakier podstawowy to Color Vishine nr 124, czyli niezwykle piękny, pastelowy, chłodny róż. Tym kolorem pokryłam wszystkie paznokcie. Do pełnego krycia potrzebował trzech warstw. Konsystencja lakieru jest świetna, nie za gęsta, ale też nie za rzadka, więc współpracuje się z nim bez problemu.




Kolejnym krokiem był pyłek, który mam już od bardzo dawna, ale do pełni szczęścia brakowało mi topu no wipe, więc byłam zmuszona poczekać z jego pierwszym użyciem. Gdy dotarł mój top no wipe firmy Elite 99 prosto z Aliexpress od razu wypróbowałam go w połączeniu ze srebrnym pyłkiem również pochodzącym z chińskiej strony. 

Jako podkładu użyłam wspomnianego wyżej chłodnego różu. Następnie za pomocą patyczka z gąbką wtarłam pyłek w warstwę dypresyjną utwardzonego lakiery. Paznokcie środkowych palców ozdobiłam białymi kropeczkami wykonanymi Blingiem nr 22. A kciuki urozmaiciłam "szałowym" ombre wykonanym za pomocą pyłku. 




Na zakończenie pociągnęłam wszystkie paznokcie topem no wipe i już nie przecierałam cleanerem. Paznokcie były suchutkie, bez lepkiej warstwy, do której już przywykłam. Po skończeniu mani miałam pewne obawy, czy aby pyłek nie spłynie choćby po umyciu rąk :) ale ku mojemu zdziwieniu trwał nienaruszonym nawet po myciu naczyń ! Heh także pozytywnie nastawiona dalej testowałam jego wytrzymałość. 

Po dwóch tygodniach przy skórkach zauważyłam, że lakier na paznokciach z pyłkiem "wstaje". Na pozostałych paznokciach, które również były pociągnięte topem no wipe nic się nie działo do niespełna trzech tygodni. Nic nie odprysło, nie starło się i nie porysowało. Także top sam w sobie jest bardzo przyzwoity. Mam tylko mały żal, że nie dał do końca rady z pyłkiem.





Jak Wam się podoba ? :)


Czytaj dalej

Nowy ulubieniec w wieczornej pielęgnacji twarzy - Marion Eco olejek marakuja

Dobroczynna moc natury




Opis produktu: 

Linia olejków zainspirowana ekologiczną pielęgnacją. Olejki są wielozadaniowe, 100% naturalne przeznaczone do pielęgnacji włosów, twarzy i ciała.

Olejek z marakui (passiflora) z nasion owoców tropikalnych.

Zawiera duże ilości owocowych kwasów tłuszczowych, wapń, fosfor i potas. Posiada ogromny potencjał antyutleniający, co czyni go niezastąpionym olejem w walce z objawami starzenia.




Idealny do cery naczynkowej, ze skłonnością do przebarwień oraz suchej i wrażliwej skóry. Olejek skutecznie oczyszcza z martwych komórek rogową warstwę skóry i przyspiesza proces regeneracji. Odżywia i nawilża włosy przesuszone i zniszczone. Zapobiega utracie wody i nadaje im naturalny połysk. Produkt wzbogacony został o olejek słonecznikowy zawierający odmładzającą witaminę E i odżywcze kwasy tłuszczowe.


Skład: 



Helianthus Annuus Seed Oil (olej z nasion słonecznika - nie zatyka porów, działa przeciwzapalnie, wygładza, regeneruje), Passiflora Edulis Seed Oil (olej marakuja - działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia, zmiękcza, chroni, działa relaksacyjne, regeneruje, odżywia, nawilża).


Cena: ok. 8 zł za 25 ml w Drogeria Natura


Opakowanie i konsystencja:



Olejek zamknięty jest w plastikowej buteleczce z pompką o pojemności 25 ml, która z kolei mieści się w tekturowym kartoniku. Szata graficzna jest minimalna i utrzymana w ekologicznym stylu. Konsystencja jest oleista, a barwa słomkowa.


Moja opinia:

Olejek marakuja jest wielofunkcyjny i można go stosować na różne sposoby. Ja upodobałam sobie trzy. Pierwszym z nich jest aplikowanie olejku na twarz. Z uwagi na to, że jest dość tłusty stosuje go na noc po uprzednim demakijażu i umyciu twarzy. Jedna pompka to zdecydowanie za dużo, więc ja zwyczajnie odkręcam olejek i nakładam na dłoń kilka kropelek. Następnie wklepuje go w twarz i szyję.




W takiej formie olejek spisuje się na prawdę dobrze. Natłuszcza, nawilża i odżywia skórę. Co bardzo ważne - nie zapycha porów. Wcześniej spotkałam się z olejkami do twarzy, które mocno zapychały skórę i efektem były niewielkie wypryski. Na szczęście w tym przypadku nic takiego się nie dzieje i bez obaw można aplikować nawet nieco więcej niż kilka kropli.




Produkt wpisuje się świetnie w moją pielęgnację włosów. Co prawda nie używałam go do olejowania, bo 25 ml to trochę mało i było mi zwyczajnie szkoda. Ale sprawdził się do zabezpieczenia końcówek i jako półprodukt dodawany do masek. Wystarczy 4-5 małych kropli rozetrzeć w dłoniach i nałożyć na wilgotne końcówki po uprzednim myciu. Z kolei jeśli zabezpieczam włosy w ciągu dnia nakładam trochę mniej produktu (2-3 krople), aby nie skończyć z tłuszczykiem. Taka ilość jest odpowiednia i moim zdaniem dobrze zabezpiecza końcówki przez uszkodzeniami, ocieraniem o ubrania,  czy warunkami atmosferycznymi. Ponadto dodaję go również do przeróżnych miksów maseczkowych. Powiedzmy ok. 5-7 kropli, w takiej ilości nie wpływa na przetłuszczanie. Po miesiącu użytkowania zauważyłam, że włosy są zadbane, sprężyste i lśniące.




Czasami zdarza mi się także nakładać go na dłonie ze szczególnym uwzględnieniem skórek i paznokci. Przeważnie po zdjęciu hybrydy, gdy płytka nie wygląda za dobrze. Wtedy mogę liczyć na poprawę ich stanu wizualnego i wygładzenie płytki.

Zwrócę tylko uwagę, że tytułowy olejek marakuja znajduje się na drugim miejscu zaraz po olejku słonecznikowym. Nie mniej jednak produkt wpisuje się w ramy ekologicznej pielęgnacji i nie da mu się odmówić dobroczynnych właściwości.


Ktoś z Was już miał okazję testować nową serię Eco olejków Marion? Do wyboru są jeszcze: arganowy, makadamia i awokado :)


Czytaj dalej