Strony

Kosmetyki drogeryjne - Mówię Jak Jest ! - Odżywka Garnier Fructis Oil Repair 3

Do włosów zniszczonych, suchych i łamliwych




Zaczynam nową serię wpisów ! Recenzje kosmetyków drogeryjnych przewijają się u mnie na blogu dość często i ze statystyk wiem, że często ich poszukujecie. Zdecydowałam się, że będą one opatrzone specjalnym tytułem "Kosmetyki drogeryjne - Mówię Jak Jest!". Pod tym hasłem będziecie mogli odnaleźć moje recenzje dotyczące produktów np. z Rossmanna, Natury, Hebe i wielu innych drogerii internetowych. Oczywiście wpisy były, są i będą tworzone bez ściemy. Tylko moje prawdziwe i rzetelne odczucia co do produktów. 

Serię wpisów zaczynam od odżywki Garnier Fructis Oil Repair 3.


Opis produktu:

Fructis Oil Repair3, to moc trzech olejków dla odbudowy i odżywienia. Formuła z 3 olejkami potrójnie pielęgnuje włókna włosów, by je odbudować i zapobiec ich łamliwości. 
1. Olejek z oliwek: dla blasku 
2. Olejek z awokado: dla włosów jedwabiście miękkich w dotyku
3. Olejek z karité: dla spektakularnie gładkich włosów 

Odżywione i odbudowane włosy stają się miękkie, jedwabiste, pełne blasku i łatwe w rozczesywaniu.


Cena: ok. 9zł za 200 ml w Rossmann, markety, Drogeria Natura


Skład:



Aqua/Water (woda), Cetearyl Alcohol (emolient pozyskiwany z oleju kokosowego - tworzy film, zapobiega odparowywaniu wody), Behentrimonium Chloride (konserwant / antystatyk), Cetyl Esters (tworzy film, zapobiega odparowywaniu wody, wygładza), Niacinamide (witamina B3 - nawilża, uelastycznia, działa przeciwstarzeniowo), Saccharum Officinarum Extract/Sugar Cane Extract (wyciąg z trzciny cukrowej - nawilża i odżywia), Olea Europaea Oil/Olive Fruit Oil (oliwa z oliwek - odżywia, wzmacnia, nawilża, regeneruje), Trideceth-6 (substancja myjąca / emulgator), Chlorhexidine Digluconate (substancja bakteriobójcza i bakteriostatyczna), Limonene (zapach), Camellia Sinensis Leaf Extract (macerat z zielonej herbaty - działa ściągająco, antybakteryjnie i nawilżająco), Linalool (zapach), Benzyl Salicylate (naturalny filtr przeciwsłoneczny / zapach), Benzyl Alcohol (rozpuszczalnik, zapach, konserwant), Amodimethicone (silikon usuwalny łagodnym szamponem - wygładza, zmiękcza, nadaje połysk), Isopropyl Alcohol (rozpuszczalnik / konserwant - działa odtłuszczająco, oczyszczająco; TO ZŁO), Pyrus Malus Extract/Apple Fruit Extract (olej z pestek jabłka - rozjaśnia, nawilża, wygładza), Pyridoxine HCl (witamina B6 - kondycjonuje, pełni role filtra przeciwsłonecznego, działa antybakteryjnie i antyoksydacyjnie), Persea Gratissima Oil/Avocado Oil (olej awokado - pielęgnuje i regeneruje), Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter (masło shea - naturalny filtr UV, koi, nawilża, nadaje połysk, zmiękcza, wygładza), Citric Acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant), Butylphenyl Methylpropional (zapach), Cetrimonium Chloride (antystatyk - wygładza, zapobiega splątywaniu, nadaje połysk, wydłuża trwałość produktu), Citrus Medica Limonum Peel Extract/Lemon Peel Extract (wyciąg ze skórki cytryny - wygładza, zmiękcza, dezynfekuje), Hexyl Cinnamal (zapach), Parfum/Fragrance (zapach) (FIL C169842/1 barwnik).


Opakowanie i konsystencja:




Odżywka zamknięta jest w plastikowej, żółtej butelce na zatrzask o pojemności 200 ml. Butelka jest poręczna i wygodna tylko ten zatrzask sprawia kłopoty. Przy zamykaniu trzeba mocno dociskać wieczko, żeby zaskoczyło. Odżywka jest dość gęsta, koloru białego.


Moja opinia:

Lubię ten specyfik. Za woń. Za konsystencje. Za łatwą aplikacje. Zapach ma cudowny, jakiś taki cytrusowo-słodki. Mogłabym go wąchać długo i na pewno szybko by mi się nie znudził.





Konsystencja jest gęsta, odżywkę aplikuje się bardzo łatwo. Nie spływa podczas nakładania i co bardzo ważne dla mnie - delikatnie pieni się, a więc dłonie suną po włosach bez przeszkód.

Włosy już podczas płukania są gładkie i niesplątane. Po wysuszeniu efekt pozostaje. Włosy błyszczą, wyglądają na nawilżone, są miękkie w dotyku i łatwo się rozczesują. Odżywka dociąża włosy, ale ich nie obciąża. Końcówki są zdyscyplinowane, a włosy lekkie i puszyste.





Wydajność jest średnia. Żeby rozprowadzić ją na całych włosach (pomijając skalp) muszę użyć jednorazowo wielkość orzecha włoskiego.

Skład... Cóż nie jest to jakieś cudo :) bardzo dużo konserwantów, rozpuszczalników i zapachów (czyli wiemy już dlaczego tak pięknie pachnie :D). Oliwa z oliwek znajduje się koło połowy składu, z kolei pozostałe dwa, czyli olej awokado i masło shea daleko po połowie.  Substancja, która mnie niepokoi to z pewnością Isopropyl Alkohol. Może wysuszać i powodować alergie. Fakt, że znajduje się w tej odżywce zachwiał moje pozytywne nastawienie do niej. Na plus zaliczam, że odżywka posiada kilka ciekawych ekstraktów, łatwo zmywalny silikon, kilka emolientów oraz witaminy B3 i B6.

Ostatnia odżywka z Garniera jaką miałam okazje używać to TA i miałam co do niej mieszane uczucia. Jeśli chodzi o działanie to Garnier Oil Repair 3 okazała się zdecydowanie lepsza od poprzedniej :)



Macie ulubione odżywki z Garniera? Co polecacie? :) Jak Wam się podoba nowa seria wpisów ? :)


Czytaj dalej

Jak zatrzymać lato na dłużej ? - Mój krem nr 9 karotenowy odżywczo-nawilżający do cery mieszanej

Mój krem to ... krem nr 9



Zastanawiałaś się kiedyś jak zatrzymać piękną i promienną cerę na dłużej ? Jest to możliwe nawet, gdy lato już się skończyło. Dzisiaj przychodzę do Was z kremem, który nie przez przypadek tak długo czekał na swoją recenzję. Chciałam go przetestować w na prawdę wymagających warunkach. Pierwsza połowa jesieni była tak ciepła i słoneczna, że postanowiłam czekać dłużej. Aktualnie mamy już jakiś czas iście późno-jesienną pogodę. Temperatura waha się w granicach 4 stopni, wieje chłodny wiatr, a niekiedy pada deszcz / śnieg ! Myślę że to warunki idealne by sprawdzić czy Mój Krem nr 9 Fitomed nadaje się na każdą pogodę. Zatem ? Najpierw przedstawię kilka podstawowych informacji.


Opis produktu:

Najważniejsze składniki: olej marchwiowy, masło kakaowe, świeży ekstrakt z nagietka, hydrolat oczarowy, olej z awokado, olej migdałowy.




Działanie: 

- odżywia,
- nawilża,
- powoduje przejściową koloryzację skóry,
- zapewnia cerze słoneczny blask,
- naturalnie chroni przed promieniami UV.


Skład:

Aqua (woda), Hamamelis Virginiana Flower Water (hydrolat z kwiatów oczaru - działa ściągająco, antybakteryjnie, łagodząco, gojąco, regenerująco, zmniejsza zaczerwienienia, reguluje prace gruczołów łojowych, zmniejsza produkcję sebum), Theobroma Cacao Seed Butter (masło z nasion kakaowca - natłuszcza, wspomaga produkcję kolagenu, poprawia jędrność i elastyczność skóry), Persea Gratissima Oil (olej z awokado - natłuszcza, regeneruje, odżywia, wzmacnia, uelastycznia), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów - natłuszcza, odżywia, regeneruje, wygładza, chroni), Linum Usitalissimum Seed Extract (ekstrakt z nasion lnu - nawilża, łagodzi podrażnienia, wygładza, zmiękcza), Daucus Carota (Carrot Tissue) Oil (olej z marchwi - poprawia elastyczność, regeneruje, nawilża i natłuszcza), Helianthus Annus Seed Oil (olej z nasion słonecznika - odżywia, natłuszcza, łagodzi podrażnienia, działa przeciwzapalnie),




Helichrysum Italicum Extract (wyciąg z kwiatów kocanki włoskiej - zmniejsza opuchnięcia i zaczerwienienia, regeneruje, przyspiesza gojenie, redukuje stany alergiczne), Calendula Officinalis Flower Extract (wyciąg z kwiatów nagietka lekarskiego - łagodzi oparzenia, odmrożenia, wypryski, wysypki alergiczne i świąd, przyspiesza gojenie, działa ściągająco i oczyszczająco), Hydroxyethyl Acrylate (zagęstnik), Sodium Hyaluronate (pochodna kwasu hialuronowego - intensywnie nawilża, zmiękcza, wygładza), Glycerin (gliceryna - nawilża), Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer (zagęstnik), Panthenol (prowitamina B5 - koi, przyspiesza gojenie, nawilża, regeneruje), Trilaureth-4-Phosphate Caprylic/Capric Triglyceride (stabilizator emulsji), Peg-7 Glyceryl Cocoate (emulgator), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerine (naturalny konserwant).


Cena: 27 zł za 50 ml TUTAJ


Opakowanie i konsystencja:



Mój Krem nr 9 zamknięty jest w plastikowym słoiczku (o pojemności 50 ml) o charakterystycznej spokojnej kolorystyce. Produkt jest średniej gęstości. Nie jest przez to zbyt wydajny, ale zdecydowanie łatwiejszy w aplikacji. Krem wyróżnia się przepiękną żółtą barwą.


Moja opinia:



Na początek chciałabym Wam wspomnieć, że już kiedyś miałam okazję stosować krem do twarzy z firmy Fitomed i był to Mój Krem nr 6. Tutaj znajdziecie dokładną recenzję. W skrócie powiem tylko że byłam nim oczarowana. Produkt spisał się w 100 %, dlatego zdecydowałam się na kolejny z tej właśnie linii.




Mój krem nr 9 aplikuje codziennie rano po uprzednim umyciu twarzy i użyciu toniku bądź mgiełki (o mgiełce Fitomed przeczytacie już niebawem). Potrzebuję dość solidnej porcji na pokrycie twarzy i szyi. Nie martwię się nadmiarem, bo krem bardzo szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustej warstwy tylko aksamitne wykończenie.




Pierwsze na co od razu można zwrócić uwagę to fakt, że specyfik faktycznie nadaje promienny blask twarzy. Za sprawą żółtej barwy wydobywa delikatnie złoty odcień cery i rozpromienia ją.

Buzia po użyciu jest gładka, odżywiona i nawilżona. Wszelkie przesuszenia są pod kontrolą. Skóra jest elastyczna i miękka.




Kosmetyk sprawdził mi się bardzo dobrze w letnie ciepłe dni. Tak samo było, gdy temperatura spadła, wiał silny wiatr i padał deszcz. Poradził sobie z mocno przesuszoną skórą i ukoił podrażnienia.

Okazało się, że Mój Krem nr 9 jest świetną, nawilżającą bazą pod makijaż. Nie roluje i nie waży podkładu.




Jak wiecie jestem posiadaczką cery mieszanej i skłonnej do szałowego blasku w strefie T, dlatego też zdecydowałam się na kosmetyk do cery mieszanej. Myślę, że spełnił swoje zadanie, bo buzia w makijażu utrzymuje mi się bez błysku jakieś 4 h. Później wystarczy lekko przypudrować nos.




Produkt nie podrażnił ani nie uczulił mojej cery. Nie powodował powstawania wyprysków.


Znalazłam kolejny ulubiony krem do którego będę wracać :) A Wy ? Znacie serię kremów od Fitomed ?


Czytaj dalej

Hybryda - Rosalind nr C21 brown cat eye, Bling nr 29 black

Trochę jesieni 



Pamiętacie kocie oko, które wykonałam jakiś czas temu w cudownym zielonym kolorze ? Jeśli nie to odsyłam Was TU. Wyszło tak przepięknie, że nabrałam ochoty na więcej ! Tym sposobem dzisiaj możecie zobaczyć kolejną odsłonę w kolorze brązu. (?) Chyba można nazwać brązem ten odcień?

Nie jestem tak zachwycona jak w przypadku zieleni. Miałam wizję nieco jaśniejszego mani, a ten wyszedł w zasadzie czarny i trochę przytłaczający.




Druga sprawa to to że robiłam go wieczorem i dopiero teraz widzę, że drobinki nie są zbyt równo ustawione 😭.

Chciałam użyć bazy z Elite 99, która przyszła do mnie jakiś czas temu z Ali. Nałożyłam ją na jedną rękę i utwardziłam. Po wyjęciu ręki z lampy okazało się, że baza uciekła z płytki i na paznokciu zrobiły się dużej wielkości ubytki w bazie. Dziwna sprawa. Nigdy się z czymś podobnym nie spotkałam. Postanowiłam pokryć te ubytki bazą Rosalind.




Na utwardzoną bazę nałożyłam jedną warstwę czarnego koloru Bling nr 29. Następnie dwie warstwy kociego oka Rosalind C21. Przy każdej warstwie ustawiałam drobinki magnesem. Na koniec nałożyłam top z Rosalind.




Jak Wam się podoba ? 😃


Czytaj dalej

Instagram Mix październik

Piękny październik 


Przegląd października zacznę od tego co łasuchy lubią najbardziej ! Czyli kulinaria. Miesiąc ten wykorzystałam maksymanie na kucharzenie i przyznam szczerze, że było tego trochę. Niestety nie wszystko udało mi się Wam pokazać. Kto nie lubi szarlotki ?! 😲 znam tylko jedną taką osobę ! Ja osobiście uwielbiam i mogłabym jeść codziennie. Tą ze zdjęcia zrobiłam z przepisu mojej mamy 💜.




Pomidorowa - ostatnio jedna z moich ulubionych zup. W wersji podstawowej nie robi na mnie wrażenia, ale z przepisu ze strony Kwestia Smaku może uzależnić 😄.




Kolejny raz pokazuje Wam jak kolorowo można przyrządzić owsiankę. Polecam Wam ten smaczny pomysł na śniadanie.




Czas na kosmetyki. Dużym zainteresowaniem cieszy się mój wpis z odżywką do skórek i paznokci Orphica Touch. Produkt ten mogliście również zobaczyć w moich ulubieńcach. Zdecydowanie jeden z lepszych produktów jakie miałam do pielęgnacji paznokci 👌.



PRZED -> PO


Skorzystałyście z promocji na kosmetyki kolorowe w Rossmannie ? Ja planowałam sobie odpuścić te zakupy, bo w zasadzie niczego mi nie brakowało ale... z tej okazji, że była okazja 😀... zrobiłam sobie prezent. Takie cudowności wpadły mi do koszyka !




Mój olejowy hit ! Produkt, który wiedzie prym w pielęgnacji mojej twarzy i włosów. Czyli olejek śliwkowy. Tutaj możecie więcej poczytać o tym marcepanowym cudzie !




W ostatnim czasie na blogu zamieściłam wpis, który zapoczątkował serię nowych artykułów. Pojawił się, co prawda, w Poradniku Blondynki, ale będą to odrębne posty mówiące o tym jak wykorzystać dany produkt - jeśli nie sprawdza się w roli do jakiej został stworzony. Na pierwszy rzut poszła odżywka do włosów Gliss Kur.




Czytałyście już o mojej jedynej, wymarzonej i najlepszej szczotce do włosów ? W tym poście pokazałam Wam mój ideał, który stworzony jest niemal dla każdej włosomaniaczki !




Nie pamiętam tak pięknej jesieni jak ta w tym roku. Ciepło, słonecznie... aż chce się ż... 😀. Dzięki tej sprzyjającej aurze moje stylizacje są lekkie zwiewne i dziewczęce. A przynajmniej mam taką nadzieję.






Ach... a tutaj moje jeszcze do niedawna piękne długie włosy po koloryzacji. Kolor pozostał, ale poczyniłam pewne zmiany odnośnie długości...




Na koniec zostawiam Wam fotkę mojej nowej fryzury ! Znalazła już grono swoich fanów nie tylko na instagramie ❤️.





Zostań na dłużej :)




Czytaj dalej

Ulubieńcy ostatnich miesięcy

Mój mały niezbędnik 


Takiego wpisu jeszcze u mnie nie było, ale postanowiłam go stworzyć, bo zebrało mi się kilka fajnych produktów, które chciałabym Wam polecić. Nie będą to wyłącznie kosmetyki do włosów ! Także wielbicielki specyfików do twarzy i paznokci również serdecznie zapraszam.




Zacznę od twarzy. Jakiś czas temu pisałam Wam o cudownym serum i olejku do twarzy od Fitomed ! Recenzja nie była napisana pod wpływem pierwszego zachwytu ! Te produkty nadal są moimi zdecydowanymi faworytami w pielęgnacji twarzy. Nasza miłość zrodziła się latem, kiedy moja cera nie była zbyt wymagająca, dlatego byłam bardzo ciekawa, jak zestaw poradzi sobie w nieco gorszych warunkach jesienią. Moja cera w tym czasie pomimo, że jak zwykle jest świecąca w strefie T to jest też mocno przesuszona na policzkach. Ciężko mi wtedy znaleźć wyważoną pielęgnację przy tak skrajnych wymaganiach.

Jak się okazało mój ulubiony zestaw daje radę ! Serum świetnie nawilża i napina skórę, a olejek natłuszcza i koi. Skład jest tak czysty, że nie wpływa na mocniejsze przetłuszczanie w strefie T, co powodują inne bardziej inwazyjne kosmetyki.




Czas na włosy ! Z włosowych kosmetyków upodobałam sobie dwa produkty. Olejek w kremie z firmy Garnier i szampon peelingujący Anwen. Olejek jest ostatnio moim nieodłącznym elementem codziennej pielęgnacji włosów. Sięgam po niego po każdym myciu włosów, ale także w ciągu dnia. Większą porcję serwuje sobie na mokre włosy, żeby je dociążyć i odżywić. Na suche włosy olejek nakładam nieco skromniej tylko po to by je wygładzić.




Szampon peelingujący od Anwen mam już dość długo i wkrótce pojawi się recenzja. W krótkiej przedrecenzji mogę Wam powiedzieć, że to chyba jedyny szampon na rynku o takiej konsystencji i przeznaczeniu. Uwielbiam go za to, że w końcu mogę się pożegnać z mozolnym peelingowaniem skóry głowy raz na dwa tygodnie. Szampon Anwen idealnie sprawdza się w tej dziedzinie i zastępuje mi maskę zmieszaną z kawą. Co prawda uwielbiałam woń kawy na włosach, ale szampon ma równie urzekający zapach mięty ! Ponadto oszczędzam dużo czasu, bo mieszanie ze sobą maski z kawą, nakładanie na skórę i masowanie trochę trwa. A dołączając do tego jeszcze zmycie wszystkiego szamponem równa się - dużo czasu. Ponadto trzeba też wziąć pod uwagę, że wypłukanie kawy nie jest takie proste.

Stosując szampon Anwen łączę ze sobą wszystkie te czynności i wykonuję je za jednym razem. Czyli myje włosy szamponem podczas gdy drobinki masują skórę głowy. Płukam i gotowe 😊. Dokładną recenzję przedstawię Wam już niedługo.




W moich ulubieńcach nie zabraknie także gadżetów włosowych. A mianowicie czegoś bez czego każda włosomaniaczka (no może poza posiadaczkami loków) nie wyobraża sobie życia ! Oczywiście chodzi o szczotkę do włosów. Pisałam Wam w tym poście, że moje poszukiwania idealnego czesadła mogłyby trwać w nieskończoność, gdyby nie Aliexpress ! Tam właśnie znalazłam idealną szczotkę do włosów i to za 10 zł. Rewelacyjnie radzi sobie z rozczesaniem nawet bardzo długich włosów. Nie plącze, nie elektryzuje, nie wyrywa i nie ciągnie. Wygładza, jednocześnie masując skórę głowy. Ideał ? Dla mnie tak !




Przejdziemy teraz do paznokci. Kto jeszcze nie słyszał o moim odkryciu ? Jeśli znajdzie się tutaj choć jedna osoba, której umknął wpis z moją ukochaną odżywką do skórek i paznokci od Orphica to serdecznie zapraszam ! Pokrótce powiem Wam tylko, że kosmetyk sprawdził mi się na prawdę dobrze. Kiedy pisałam recenzję moje dłonie były w świetnej kondycji. Niestety ostatnia plucha dała im popalić i skóra ponownie stała się sucha i zaczęła pękać. To samo dopadło skórki. Nad dłońmi wciąż jeszcze pracuje, ale skórki odzyskały dawny blask po kilku aplikacjach odżywki ! Nie wiem, czy będę kiedykolwiek w stanie się z nią rozstać 💖.

Także jeśli poszukujesz produktu, który nawilży i wygładzi skórki oraz zregeneruje płytkę paznokciowa to myślę, że warto zwrócić uwagę na produkt marki Orphica.


To już koniec moich ulubieńców, ale bardzo spodobała mi się taka forma pisania o produktach, które podbiły moje serce. Postanowiłam, że posty z ulubieńcami będą pojawiać się regularnie na blogu ! Znacie któryś z wymienionych przeze mnie kosmetyków ? Czekan na Wasze opinie 😃


Czytaj dalej

Najlepsza szczotka do włosów za grosze ! - Szczotka Abody z Aliexpress

Tylko ona jedyna...



Zbierałam się do napisania tego wpisu kilka miesięcy, ale dobrze się stało, że odciągnęłam w czasie publikację. Będę mogła pokazać Wam moją jedyną najlepszą szczotkę do włosów po bardzo długim czasie użytkowania !!! Zatem nie będzie to opis mojego pierwszego zachwytu, a rzetelna recenzja produktu, który testuje już dłuższy czas. Wszystkie minusy jakie ewentualnie mogły się pojawić w tym czasie z przyjemnością Wam przestawię !

Poszukiwanie przez kilka lat odpowiedniej szczotki może wydawać się dość błahe i niemądre dla osób niewtajemniczonych. Myślę jednak, że wszystkie włosomaniaczki dobrze wiedzą jak trudno jest dobrać szczotkę do włosów.




Przez te kilka lat mojego włosomaniactwa natknęłam się na przeróżne szczotki i grzebienie. Cześć z nich pokazałam Wam w tym poście, który zresztą jest już mocno nieaktualny. Często miałam wrażenie, że właśnie znalazłam to czego szukam... po czym po kilku tygodniach z rezygnacją stwierdziłam, że to znowu kolejną porażka i moje poszukiwania trwają dalej.

Zazwyczaj, gdy kolejne czesadło okazywało się niewypałem ponownie sięgałam po mój wysłużony Tangle Teezer. On jednak także nie był tym czego tak uparcie szukałam.




W końcu trafiłam na jakąś recenzję szczotki z Aliexpress. Widziałam mnóstwo pozytywnych komentarzy. Zerknęłam w link. Szczotka jak szczotka - pomyślałam. Nie bardzo podobały mi się ząbki zakończone kulkami. Wyglądało to trochę jak takie stare, tanie szczotki do włosów, które u nasady wyjścia igły mają gumę. Jednak gdy przyjrzałam się bliżej zauważyłam, że ma bardzo ciekawy kształt, który idealnie przylega do głowy. Ponadto każda igła otoczona jest włosiem - nie mam pojęcia, czy naturalnym czy syntetycznym. Zerknęłam na cenę - 10 zł. Nie mając wiele do stracenia wybrałam białą i kliknąłem KUP.




Po około ponad miesiącu miałam ją już w domu (dodam, że jak na paczkę z Chin to całkiem dobry czas dostawy). Nie czekałam ani chwili tylko od razu wyczesałam nią włosy.

Możecie wierzyć lub nie, ale wprost się w niej zakochałam.  Od razu odpowiedziałam o niej każdej zainteresowanej osobie ! Szczotka ma wszystko czego potrzebuję ! Idealnie rozczesuje nawet długie włosy bez ciągnięcia i wyrywania. Dodam, że testowałem ją także na mokrych włosach. Zwykle nawet TT nie dawał rady na moich długich, mokrych włosach, a ta szczotka poradziła sobie bez najmniejszego problemu !




Igły zakończone kulkami cudownie masują skórę głowy bez drapania. Długa rączka ułatwia trzymanie. To dla mnie ogromny atut, bo klasyczny TT nie raz z hukiem wylatywał mi z rąk...

Jest lekka i operuje się nią bardzo wygodnie. Jest dość duża, więc nie zmieści się w każdej kosmetyczne w odróżnieniu od klasycznego TT.




Przez te kilka miesięcy intensywnego użytkowania mogę Wam śmiało powiedzieć, że produkt sprawdził mi się pod każdym względem ! Kupiłam już oczywiście drugą w czarnym kolorze !

Szczotka z Aliexpress wyglądem nawiązuje do Olivii Garden Finger Brush, więc jeśli szukacie o wiele tańszego zamiennika to polecam !

Ja minusów nie dostrzegam ! A Wy?




Jestem przeszczęśliwa, że w końcu trafiłam na tą jedyną szczotkę do włosów ! Znacie ją?


Czytaj dalej