Kosmed nafta kosmetyczna z czarną rzodkwią - mój ulubiony sposób na naftę

Płukanka z nafty




Nafta kosmetyczna stanowi nieodłączny element pielęgnacji moich włosów. Nie raz mogliście przeczytać moje zachwyty z nią związane (np. TU i TU). Zdarza się, że o niej zapominam, potem nagle sobie przypominam i namiętnie stosuje, żeby znowu w końcu zapomnieć - z lenistwa. Czy coś się zmieniło od ostatniego użycia, czy moje zachwyty nad płukankami z nafty osłabły? Otóż nie ;). Dzisiaj pokażę Wam efekty płukanki z nafty Kosmed z czarną rzodkwią, czyli mojego ulubionego sposobu na jej użycie.

"Bogata w witaminy i składniki mineralne czarna rzodkiew dogłębnie odżywia oraz wzmacnia włos. Pozwala mu zachować naturalny blask. Wyraźnie ogranicza wypadanie włosów i wspomaga ich wzrost. Jest cenionym składnikiem preparatów przeciwłupieżowych. 

Nafta kosmetyczna regularnie stosowana dodaje włosom elastyczności, zapobiega ich elektryzowaniu, ułatwia rozczesywanie i modelowanie."





Umyłam skórę głowy płynem Facelle, a spływającą pianą przyciągnęłam tylko końcówki. Na długość włosów nałożyłam odżywkę z Bielendy, która jest właśnie w trakcie testów. Następnie spłukałam i odcisnęłam włosy z wody. Zanurzyłam je we wcześniej przygotowanej płukance.


1 litr chłodnej wody

1,5 łyżki nafty z czarną rzodkwią Kosmed


Na wodzie powstały tłuste oka z nafty, które roztrzepałam ręką. Bogatsza o wcześniejsze doświadczenia wiem, że nie stanowią zagrożenia i nie skończę z tłustymi włosami. Zmoczyłam czuprynę i tak przez 2 minutki wisiałam nad wanną z głową w miseczce. Później już tylko odcisnęłam włosy z wody i nie spłukiwałam nafty. Włosy schły naturalnie, a ja roztaczałam po całym domu smrodek nafty ;).

Pierwsze co można zauważyć, gdy włosy są jeszcze wilgotne to to, że są bardziej podatne na czesanie. Zawsze po myciu rozczesuje włosy dopiero, gdy wyschną. Po nafcie praktycznie same się prostują i rozczesanie ich nie stanowi najmniejszego problemu.





Po zastosowaniu nafty można zaobserwować, że włosy są bardziej sypkie, lśniące, sprężyste i grubsze. Odchodzi w zapomnienie problem z elektryzowaniem się włosów, a zapaszek nafty na szczęście ulatnia się i nie jest wyczuwalny na wysuszonych włosach.







Włosy są bardziej podatne na kręcenie i znacznie łatwiej osiągnąć efekt push up po użyciu nafty. Mimo to pamiętajmy, że z naftą nie można przesadzać i należy regularnie oczyszczać włosy z nagromadzonych substancji. Taka płukanka ląduje na moich włosach przeważnie raz na dwa tygodnie. Choć w ostatnim czasie zauważyłam, że zastosowanie jej nawet raz w tygodniu sprawdza się świetnie. Nafta zabezpiecza włosy przed uszkodzeniami, wiatrem, mrozem i ocieraniem o szaliki i swetry, a o tym powinniśmy szczególnie pamiętać o tej porze roku ;)






Stosujecie naftę kosmetyczną w swojej pielęgnacji?  Macie sprawdzone sposoby?  ;)



Udostępnij ten post

40 komentarzy :

  1. Masz prześliczne włosy! :) Chciałabym mieć taką długość.
    A co do nafty, też używam, tylko nie z czarną rzodkwią, a z olejkiem rycynowym.
    Ja z nafty i żółtka robię wcierkę i trzymam ją około pół godziny przed umyciem głowy w czepku. Efekty są świetne.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcierki jeszcze nie próbowałam ;) dzięki za polecenie !

      Usuń
  2. nie kusi mnie wcale taka nafta - jakoś źle mi się kojarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pierwszym razem też miałam obawy ;)

      Usuń
  3. Nie słyszałam o takich płukankach :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tych kosmetykach, piękne masz włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nafta nie dla moich kudełków ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoje włosy zachwycają. Ja nie przepadam za naftą, ale koniecznie spróbuję użyć jej według Twojego sposobu.

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie raz nafta fajnie działa, raz kompletnie się nie sprawdza :P i nie potrafię wyczuć od czego to zależy :) a Twoje włoski cudo!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dawno używałam nafty,muszę do niej wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś używałam, ale rezultatów nie było jakichś super wiec zrezygnowałam... U Ciebie efekt jest świetny:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie wspaniałe włoski! *.* Niestety u mnie nafta nie spisuje się zbyt dobrze, lecą mi po niej włosy strasznie. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie stosowalam jej na skórę głowy więc nie potrafię się wypowiedzieć ;)

      Usuń
  11. Ja naftę stosowałam po raz pierwszy w pielęgnacji włosów i jest spoko :) Przyznam że jak zaczynałam to się bałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie słyszałam o nafcie na włosy:) Piękny kolor:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Akurat nigdy nie stosowałam nafty na swoje włosy, aczkolwiek już wiele razy czytałam o niej u Ciebie ;) Muszę kiedyś wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Już dawno nie stosowałam nafty i muszę wrócić do jej używania :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem w tyle, bo jeszcze nie używałam nafty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepiękne masz włosy, no i ten kolor <3
    Kiedyś używałam naftę, ale przerzuciłam się na naturalny jedwab :)
    Zapraszam http://natalie-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. super post!! <3
    na pewno będę tu zaglądać!

    Zapraszam do mnie: http://roxyolsen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze, że mi o niej przypomniałaś. Moje włosy ją lubią ale dawno jej nie używałam :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Z nafty nigdy nie korzystałam w sumie. Myślę, że jednak się kiedyś skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Planowałam kupić naftę i do tej pory jeszcze mi się nie udało :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Na początku wlosomaniactwa używałam jej jako wcierke przed myciem, ale chyba nie przynosiła efektów... Teraz czasami stosuje nafte tak jak Ty, w formie plukanki. Objętość po niej ekstra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak do tej pory płukanka sprawdziła się u mnie najlepiej ;). Wcierki z nafty nie próbowałam Ale nie wirm czy bym się odważyła bo skład jest taki sobie i stosowany na skalp może podrazniac :(

      Usuń
  22. Tej wersji nafty nie miałam :)
    Jak skończę swoją obecną to może się w nią zaopatrzę :D
    Sposób z płukanką kiedyś próbowałam, ale mnie nie powalił. Użyłam jednak zdecydowanie mniej nafty ;) No cóż - szkoda, że dziś myłam już głowę, bo bym na pewno wypróbowała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Twoją burze loków powinna działać świetnie ;)

      Usuń