Strony

Długo wyczekiwana recenzja maski Kallos Argan

Kallos Argan - recenzja





Moje litrowe opakowanie dobiło dna, więc czas na recenzję :) serdecznie zapraszam!



Opis produktu:


Chroniąca kolor maska do włosów farbowanych i zniszczonych o zapachu olejku arganowego. Intensywny krem odżywczy, który odżywia i regeneruje włosy farbowane.

Bogata w składniki odżywcze maska przywracają włosom witalność, blask i miękkość.
Olejek arganowy uzyskiwany jest z drzewa arganowego, które rośnie w Maroku. Olejek z drzewa arganowego odżywia i nawilża, zawiera witaminę E oraz karoten. 




Cena: 10 zł za 1 litr w Hebe



Skład:




Aqua, Cetearyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (zapobiega elektryzowaniu, ułatwia rozczesywanie), Propylene Glycol (humektant/nawilżacz), Hydrogebated Polysorbutene (emolient, ma działanie zmiękczające), Parfume,  Cyclopentasiloxan (silikon), Dimethiconol (emolient suchy), Benzophenone-4 (filtr UV), Panthenol (pantenol), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Citric Acid (kwas cytrynowy), Hydrolized Milk Protein (hydrolizat protein mleka, substancja filmotwórcza, zatrzymuje wodę), Benzyl Alcohol (konserwant), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant).


Skład krótki, wartościowe substancje występują dopiero po kompozycji zapachowej.




Opakowanie i konsystencja:





Maska mieści się w plastikowym słoju o pojemności 1 litra. Konsystencja maski jest typowa dla Kallosów, odpowiednio gęsta, nie spływa z włosów podczas aplikacji. Kolor - nie do końca biały, kość słoniowa. 



Działanie: 

Maska towarzyszyła mi w pielęgnacji przez około rok. Używałam ją na wszelakie sposoby, m. in. przed myciem na zwilżone włosy na 30 min - 1 h. Po myciu na 15 min. Po myciu na 2 min jak odżywkę. W połączeniu z olejami i innymi półproduktami tworząc kompresy i sera (przykład TU)

Powiem wprost: nie spisała się. Jest to chyba jeden z niewielu Kallosów, którego chciałam czym prędzej wykończyć. Stosując przed myciem bez żadnych ulepszaczy - nie robił NIC. Używając po myciu robił niewiele. Maska nadawała blasku lecz nie dyscyplinowała końcówek i pozostawiała małe spustoszenie w postaci puchu. Jako odżywka była nieco lepsza, ale przecież to maska, więc wymagam więcej. 

Jedyny sposób w jaki mogłam ją ostatecznie wykorzystać to używanie jako baza dla półproduktów. I tutaj rzeczywiście okazała się świetnym nośnikiem substancji i w efekcie włosy wyglądały super. Można to zobaczyć np. TUTAJ, TUTAJ.

Zapach maski przy dłuższym stosowaniu przyprawia o mdłości. Niestety jest wyczuwalny na włosach po myciu. 

Aha ! Maska świetnie emulguje olej. Także do zmywania oleju polecam właśnie ją :) jak ktoś chce się jej szybciej pozbyć to najlepsza okazja (można zobaczyć TUTAJ)

Ot maska, która powinna być odżywką i może w tym byłaby najlepsza :)










Maskę Kallos Argan oceniam: 2/10.




Znam zdecydowanie lepsze produkty :) a Wy?? :)




Czytaj dalej

Pierwsze podejście do Nafty Kosmetycznej

Nafta kosmetyczna z olejem z drzewa herbacianego i aloesem 
- 
jako danie główne






Dzisiaj wykonałam mały eksperyment. Jakiś czas temu w moje ręce wpadła nafta kosmetyczna. Czytałam już wiele ciekawych recenzji na temat tego produktu, ale nie mogłam go nigdzie spotkać, aż nagle, nie wiadomo skąd, pojawił się w Carrefourze i tak weszłam w jego posiadanie. Początkowo nieco się bałam pierwszego użycia (czytałam, że można przesadzić z naftą i doprowadzić włosy do zniszczeń), ale musiałam zaryzykować.


Na opakowaniu nafty jest instrukcja jak jej używać, ale nie skorzystałam z tych propozycji i skomponowałam swój własny mix. 



Przepis z wykorzystaniem nafty kosmetycznej:

--> 1 łyżka maski Kallos Omega

--> 1 łyżka maski Kallos Keratin

--> 1 łyżka nafty kosmetycznej

--> 2 pompki olejku Wellness & Beauty (olej sezamowy i wanilia)



Wszystko dokładnie zmieszałam. Powstała gładka substancja o niezbyt przyjemnym zapachu - za sprawą nafty, która ma specyficzny zapach. Ale nie należę do osób, którym zapach w kosmetykach do włosów przeszkadza na tyle by ich nie używać. Aczkolwiek kosmetyki, które przyciągają zapachem są przeze mnie wykorzystywane po prostu częściej i z większą przyjemnością :).

Zmoczyłam włosy, odcisnęłam z wody i nałożyłam mieszankę. Planowałam trzymać ją około 30 min, ale przedłużyłam ten czas do 45 min. 

Po tym czasie spłukałam wszystko ciepłą wodą. Włosy były trochę dziwne w dotyku - jakby naolejowane. Spieniłam żel Facelle na skalpie i przeciągnęłam pianą włosy na długości. Spłukałam i nałożyłam trochę maski Kallos Keratin na długość włosów. Wprasowałam i spłukałam. Po użyciu maski włosy w dotyku były już takie jak zawsze. Odcisnęłam je z wody i zabezpieczyłam 1 pompką olejku orientalnego Marion zmieszanego z 2 kropelkami olejku Wellness & Beauty. Pozostawiłam do naturalnego schnięcia.








Z efektu, który uzyskałam jestem zadowolona :). Włosy są sypkie, mimo że użyłam maski przed i po myciu. Są miłe w dotyku i nieco usztywnione, dzięki czemu są niesamowicie sprężyste - ciężko osiągnąć taki efekt przy włosach rozjaśnionych, które są zniszczone. 

Włosy błyszczą, lśnią, a końcówki są zdyscyplinowane ;) czego chcieć więcej? :) na tą chwile tyle wystarczy !




A jak u Was spisuje się nafta? Jak ją używacie? :)





Czytaj dalej

Farbujemy włosy, po raz kolejny w roli głównej Joanna Naturia

Joanna Naturia - Srebrny Pył 213




Mam delikatne opóźnienie w publikowaniu postów, ale już nadrabiam zaległości i tak oto zapraszam Was dzisiaj na relację z mojej kolejnej koloryzacji. Tym razem znowu postawiłam na trwałą koloryzację z Joanna Naturia Srebrny Pył 213.

Przy ostatniej koloryzacji udało mi się wytrzymać z 3 miesięcznym odrostem, ale tym razem musiałam pomalować włosy już po 2, bo nie przewidziałam imprezy okolicznościowej, na której musiałam olśniewać :). 

Tak więc zaczęłam jak zwykle od zmoczenia włosów i rozrobienia mieszanki według instrukcji podanej na ulotce. Po zmieszaniu zaczęłam nakładać na odrost. Nie farbowałam długości. Po całkowitym rozprowadzeniu farby odczekałam 30 min. Jak zwykle podczas farbowania skóra trochę piekła, ale nie było to uciążliwe. Nie przestraszył mnie także efekt siwiejących włosów, który pojawia się przy tym kolorze farby, ale jest tylko złudzeniem. 

Po tym czasie spłukałam włosy ciepłą wodą i spieniłam szampon Insight anti-frizz. Spłukałam i nałożyłam maskę Kallos Algae (farba nie posiada balsamu po koloryzacji) na 2 minuty. Spłukałam i czekałam na efekt. Włosy zabezpieczyłam jak zwykle 1 pompką olejku orientalnego Marion zmieszanego z 2 kropelkami olejku Wellness & Beauty (olej sezamowy i wanilia).

Podsuszyłam włosy suszarką i efekt był taki:








Odrost został ładnie pokryty i nie widać przepaści między kolorem na długości, a odrostem. Zadanie zostało wykonane :).




Jak Wam się podoba? Znacie inne dobre farby blond?






Czytaj dalej

Aktualizacja włosów - WRZESIEŃ 2015

Aktualizacja włosowa wrzesień 2015





--> Oczyszczanie - 3 razy w miesiącu (Joanna Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą)

--> Peeling skalpu - 2 razy w miesiącu (cukier zmieszany z maską)

--> Mycie - praktycznie codziennie (szampon Dave, Baby Dream, Insight anti-frizz i żel Facelle)

--> Metoda OOMO - 3 razy w miesiącu 

--> Odżywka - po każdym myciu kiedy nie używałam maski (Syoss Substance & Strenght i Green Pharmacy z olejkiem łopianowym przeciw wypadaniu)

--> Maska - min. 2 razy w tygodniu na 30 min. - 1 h. (Kallos Algae, Kallos Blueberry, Kallos Banana, Insight anti-frizz)


--> Olejowanie - 1 raz w tygodniu na sucho na całą noc lub na kilka godzin (olej ryżowy RECENZJA, słonecznikowy, olej z pestek winogron i olejek Wellnes & Beauty z olejem sezamowym i wanilią)

--> Serum olejowe - 2 razy w miesiącu (PEHowa pielęgnacja - recenzja)

--> Kremowanie - brak

--> Wcierka - starałam się po każdym myciu (woda brzozowa)

--> Płukanka - niestety i tym razem nie pokusiłam się o nic bardziej specjalnego jak ostatnie płukanie zimną wodą

--> Zabezpieczanie końcówek -  po każdym myciu pompka olejku orientalnego Marion zmieszana z dwoma kropelkami olejku Wellness & Beauty, a w dni kiedy nie myłam i/lub w ciągu dnia włosy zabezpieczałam kropelką oleju Wellness & Beauty zmieszaną z jedną pompką serum Natura Silk (jedwabna kuracja). Nawet takie mixy nie są w stanie obciążyć moich włosów :)




Plany na październik:


--> powrót do kozieradki. Włosy poczuły jesień i znowu zaczęły wypadać, więc październik obrałam sobie za priorytet i kozieradka będzie moim nieodłącznym sprzymierzeńcem.

--> poza tym... koniecznie fryzjer. Końcówki proszą się o podcięcie. Planuję poświęcić jakieś 2 cm. Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce.





A co Wy planujecie w październiku?? :)




Czytaj dalej

Krem do twarzy firmy Be Organic z masłem kakaowym i kwasem hialuronowym - HIT??

Be Organic, krem do twarzy - masło kakaowe & kwas hialuronowy






Opis produktu:




Do wszystkich rodzajów cery, w szczególności do cery suchej i dojrzałej.
Dobrze nawilżona cera wolniej się starzeje, jest miękka, pełna blasku i odporna na szkodliwe działanie czynników zewnętrznych. Dzięki wyjątkowym właściwościom masła kakaowego, opatentowanego wyciągu z Myrothamnus flabellifolia oraz udowodnionej skuteczności kwasu hialuronowego be organic Krem do twarzy MASŁO KAKAOWE & KWAS HIALURONOWY zapewnia optymalny poziom nawilżenia, aktywnie regeneruje i chroni przed działaniem wolnych rodników, nadając promienny i młody wygląd.




Cena: 46 zł za 50 ml na stronie sklepu Be Organic


Skład:



Aqua, Glyceryl Stearate (emolient tłusty, zmiękcza i wygładza skórę), Dicaprylyl Carbonate (emolient suchy, również zmiękcza i wygładza skórę), Propandiol (naturalna substancja nawilżająca), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba), Olus Oil (olej pochodzenia roślinnego), Glycerin (gliceryna), Cetearyl Alcohol (emolient tłusty, zmiękcza i wygładza skórę), Cocoglycerides (emolient tłusty, mieszanina oleju kokosowego), Hexyldecanol (emolient tłusty, substancja renatłuszczająca), Hexyldecyl Laurate (emolient suchy, zmiękcza i wygładza skórę), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea, masło karite, masło z masłosza), Theobroma Cacao Seed  Butter (masło kakaowe), Xanthan Gum (guma ksantanowa, zagęstnik), Hydroxyethyl Urea (humektant, pochodna mocznika), Benzyl Alcohol (alkohol aromatyczny, imituje zapach jaśminu, konserwuje, reguluje lepkość), Sodium Stearoyl Glutamate (substancja łącząca wodę i składniki ropopochodne), Hydrogenated Vegetable Oil (uwodorniony olej roślinny), Parfum, Candelilla Cera (wosk pozyskiwany z liści wilczomlecza meksykańskiego), Tocopheryl Acetate (przeciwutleniacz, antyoksydant, hamuje procesy starzenia), Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil (olej z krokosza barwierskiego), Dehydroacetic Acid (konserwant), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Sodium Phytate (sól sodowa kwasu fitowego, otrzymywany z ryżu), Myrothamnus Flabellifolia Extract (ekstrakt z południowoafrykańskiej myrothamnus flabellifolia, działa silnie nawilżająco), Sodium Hyaluronate (sól sodowa kwasu hialuronowego, humektant, zapobiega utracie wody), Lycium Barbarum Fruit Ectract (ekstrakt z jagód Goji), Phenoxyethanol (konserwant), Vitis Vinifera Leaf Extract (ekstrakt z liści winogron), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy), Citric Acid (kwas cytrynowy), Ascorbyl Palmitate (przeciwutleniacz, antyoksydant, spowalnia procesy starzenia), Linoleic Acid (kwas linolenowy, zatrzymuje wodę w skórze), Ascorbyl Acid (przeciwutleniacz, antyoksydany, spowalnia procesy starzenia), Tocopherol (witamina E), Potassium Sorbate (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Alcohol (alkohol), Ethylhexylglycerin (konserwant)


Uf przebrnęłam przez skład. Jest dość długi, ale treściwy, bogaty w emolienty, olej kokosowy, olej jojoba, olej roślinny, olej z krokosza barwierskiego, olej ze słodkich migdałów, olej arganowy, substancje nawilżające m. in. gliceryna, kwas hialuronowy oraz masła i woski, np. masło shea i masło kakaowe, a także kilka ekstraktów (z jagód Goji, liści winogron). Jeśli jest ktoś ciekawy, wszystkie składniki dokładnie opisałam powyżej.





Opakowanie i konsystencja:




Pojemnik z kremem zapakowany został w tekturowe pudełeczko prezentujące się bardzo ekologicznie. Krem mieści się w plastikowym słoiczku o pojemności 50 ml. Zakręcana nakrętka jest solidna. Jeśli chodzi o opakowanie to wszystko wygląda bardzo minimalistycznie, a zarazem elegancko. 

Co ciekawe (pierwszy raz się z tym spotkałam) w pudełeczku z kremem znalazłam małą saszetkę




były w niej nasiona, które zasiałam i moja roślinka już zakiełkowała :)




Konsystencja kremu jest jedwabista i nieco rzadsza od moich poprzednich kremów. Trzeba ostrożnie nabierać go na palec bo trochę się "ciągnie", ale dzięki tej konsystencji o wiele bardziej zwiększa się wydajność. Krem jest koloru białego i pięknie pachnie, delikatnie i nienachalnie. Zapach utrzymuje się krótko po nałożeniu. 





Działanie:

Krem przeznaczony jest do wszystkich rodzajów cery, a w szczególności suchej i dojrzałej. Jestem posiadaczką cery mieszanej i u mnie sprawdza się całkiem nieźle, a dokładniej...

Krem używam codziennie rano i wieczorem, świetnie nawilża, wygładza delikatne zmarszczki i regeneruje podrażnioną skórę. Nawet w ekstremalnych sytuacjach, gdy twarz jest sucha, ściągnięta i zaczerwieniona krem daje sobie z tym radę. Wygładza odstające skórki, koi i odpowiednio nawilża.

Krem jest lekki i nie trzeba nakładać go zbyt wiele, aby pokryć twarz i dekolt. Szybko się wchłania, pozostawia na twarzy miłą warstwę filmu. Czuć, że skóra staje się bardziej miękka, elastyczna i promienna. 

Przyspiesza, w moim przypadku, błyszczenie twarzy (w strefie T) i nieco osłabia trwałość makijażu. Nie zapycha porów i nie sprzyja powstawaniu zaskórników, ani innych niespodzianek.





Krem ma bardzo naturalny skład i to jest największy plus. Be Organic reklamuje swój asortyment jako produkty EKO i tym bardziej cieszę się, że reklama niesie ze sobą tak przyjazny i organiczny skład kremu.

Krem Be Organic nie uczulił mnie ani nie podrażnił skóry, wręcz przeciwnie - łagodził wszelkie podrażnienia.



Krem do twarzy masło kakowe & kwas hialuronowy Be Organic oceniam: 10/10.







Krem testowałam dzięki uprzejmości Pani Justyny z firmy Be Organic.

Zachęcam do zapoznania się z asortymentem sklepu Be Organic.


Klik






Czytaj dalej

Maska INSIGHT anti-frizz - RECENZJA

Recenzja maski INSIGHT anti-frizz





Druga z rzędu recenzja kosmetyku z linii INSIGHT. Zakończyłam miesięczne testowani produktów nawadniających, a oto efekty mojej pracy. Jako pierwsza pojawiła się recenzja szamponu (można ją zobaczyć TUTAJ). Dzisiaj mam dla Was kolejną recenzję tym razem dotyczącą maski oraz notkę podsumowującą działanie linii nawilżającej INSIGHT.



Opis:




Maska nawilżająca zawierająca organiczne składniki: olej z nasion konopii siewnej, olej z nasion bawełny, masło kakaowe oraz ektrakt z lnu zwyczajnego. Nawilża oraz wygładza włosy, ułatwia rozczesywanie oraz odżywia. Regularne stosowanie maski  prowadzi do odbudowy cementu włosów, a zatem do zatrzymania w łodygach włosów odpowiedniej ilości wody. Włosy stają się miękkie, jedwabiste, gładkie i nawilżone.

Nie zawiera SLS, SLES, olejów mineralnych, parabenów, silikonów




Cena: 29 zł za 250 ml w sklepie internetowym CENTRUM ZDROWEGO WŁOSA




Skład:






Aqua (water), Cetearyl Alcohol (emolient tłusty), Cetrimonium Chloride (ułatwia rozczesywanie, nadaje połysk i wygładza włosy), Myristyl Alcohol (emolient, zmiękcza i zapobiega utracie wody), Cannabis Sativa Seed Oil (olej z nasion konopii siewnej), Gossipyum Herbaceum (Cotton) Seed Oil (olej z nasion bawełny), Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter (masło kakaowe), Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract (olej z nasion lnu), Parfum (Fragrance), Citric Acid (kwas cytynowy), Magnesium Nitrate (konserwant), Magnesium Chloride (substancja uzupełniająca), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant)



Skład - rewelacja ! Jestem pod jeszcze większym wrażeniem niż w przypadku szamponu. Maska okazała się perełką, której skład nie zawiera nic ponadto co powinien. Emolienty, olej z nasion konopi, z nasion bawełny, z nasion lnu, masło kakaowe. NIC - ponad substancje drogocenne, wygładzające, nawilżające, regenerujące i odbudowujące. Ale czy ten świetny skład niesie ze sobą oczekiwane efekty? Zapraszam poniżej !




Opakowanie i konsystencja:






Maska znajduje się w plastikowej, brązowo-przezroczystej tubie o pojemności 250 ml. Nakrętka z tzw. "klapką" zamykaną na kliknięcie. Tuba stoi na nakrętce, także nawet gdy maski zostanie już bardzo mało nie będzie problemu z jej wydobyciem. 






Maska jest gęsta, koloru białego. Aplikacja jest łatwa, bo maska idealnie sunie po włosach, ale (uwaga) nie wytwarza piany. Często spotykam się z maskami, które przy nakładaniu na mokre włosy delikatnie się pienią, a ta do nich nie należy. I przez to nieco kuleje wydajność maski, mimo to nie jest ona tragiczna. Maskę stosuję regularnie od miesiąca i wykorzystałam 1/3 mojego 250 ml opakowania, a wielkość jednorazowego użycia to mniej więcej wielkość orzecha laskowego. Także przy intensywnym stosowaniu maska skończy się po ok. 3 miesiącach. 



Działanie:






Tak samo jak w przypadku szamponu, muszę wspomnieć o zapachu - jest cudowny. Identyczny jak zapach szamponu. Ciężki do porównania, ale przyjemny i nienachalny. 

Maskę stosowałam na zwilżone włosy przed myciem na ok. 30 min - 1 h., na mokre włosy po myciu na 20 min. oraz miksowałam z innymi produktami tworząc kompres (efekty można zobaczyć TUTAJ).









Maska nie zawiera silikonów, a mimo to włosy po zastosowaniu niesamowicie błyszczą. Do tej pory myślałam, że to nie możliwe bez użycia silikonów.





Najlepsze efekty można osiągnąć stosując szampon razem z maską. Taki duet idealnie wygładza, dodaje blasku i dyscyplinuje włosy. Bez względu na to czy mają być proste czy kręcone. Bez stylizacji włosy pozostają idealnie proste (moje z natury są proste), a zakręcając koczka po kilku chwilach można się cieszyć pięknymi falami, które nie prostują się zbyt szybko.






Z duetu INSIGHT anti-frizz jestem bardzo zadowolona. Mogę go śmiało polecić dla włosów przesuszonych i zniszczonych stylizacją lub koloryzacją. Idealnie nawodni włosy i nada im blask jakiego dawno nie miały. 






Mam wrażenie, że włosy po miesięcznej kuracji produktami INSIGHT są mocniejsze, zregenerowane, bardziej puszyste i niesamowicie lśniące.





Maskę nawilżającą INSIGHT anti-frizz oceniam: 10/10.






Zachęcam do odwiedzenia strony sklepu z dermokosmetykami. Może uda Wam się jeszcze skorzystać z 10% rabatu na produkty SIGHT ! (ważność do 31.10.2015)

Pamiętajcie kod rabatowy to: SZMARAGD






Jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie ;)







Czytaj dalej