Strony

Kremowanie włosów kremem do rąk !!!

Kremowanie włosów - krem odmładzający do rąk KOLASTYNA z oliwą z oliwek






Ruszając z kopyta po urlopie wzięłam się od razu za kremowanie. Włosy zażyły bardzo dużo kąpieli słonecznych, więc przyda się szybka regeneracja oraz nawilżenie. Idąc na łatwiznę użyłam kremu do rąk, który od dłuższego czasu mi zalegał, bo nie spisał się do kremowania dłoni. 




Skład całkiem przyjemny jak na krem do rąk, oliwa z oliwek rzeczywiście istnieje także poza etykietką z przodu :)


Na mokre włosy nałożyłam partiami krem do rąk Kolastyna właściwie od samej skóry. Troszkę wprasowałam i zawinęłam w koka.

Po 45 min. umyłam skalp i włosy biedronkowym szamponem Natei przeznaczonym do włosów farbowanych. Spłukałam i nałożyłam dwie zmieszane odżywki Syoss Supreme Selection i Syoss Substance & Strenght. Zabezpieczyłam włosy olejkiem orientalnym Marion i pozostawiłam do naturalnego schnięcia. 

Włosy początkowo wydawały się sztywne, ale po 30 min w koku ten efekt minął i prezentowały się tak:







Kolejny dowód na to, że kremowanie działa na moich włosach jak kompres i wyglądają jakbym wyszła prosto z salonu fryzjerskiego :). Lśnią, błyszczą i zachwycają :). Nie widać przesuszonych końcówek, które ujawniły się po ciągłym przebywaniu na słońcu. Włosy są gładkie i miękkie, nawilżone oraz wizualnie zregenerowane.



Na drugi dzień prezentują się równie elegancko :D










Dotarła moja paczka z Kallosami :) także już wkrótce pojawi się jakiś wpis na ten temat :)





Czytaj dalej

Bardzo spóźniona aktualizacja włosów - MAJ 2015

Aktualizacja włosowa MAJ 2015



Po długiej urlopowej nieobecności wracam do regularnego pisania !

Skalp po ostatnich wybrykach koloryzacyjnych (TUTAJ) został odratowany i funkcjonuje już całkiem nieźle. W skrócie przedstawię co działo się w maju i zapraszam na zapowiedz czerwca ;)





--> Oczyszczanie - raz w miesiącu Joanna Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą

--> Mycie - prawie codziennie (szampon Garnier Fructis Goodbye Damage, Bambino)

--> Metoda OMO - raz w tygodniu (maska Kallos Argan)

--> Odżywka - po każdym myciu (Syoss Supreme Selection lub Syoss Substance & Strenght)

--> Maska - raz w tygodniu na 30min przed myciem lub wprasowywana 5 min po myciu (Kallos Keratin PRZEPIS, Kallos Argan, Serical Crema al Latte)

--> Olejowanie - raz w tygodniu po 2h (olejek jaśminowy Chameli RECENZJA, olej krokoszowy, olej makadamia, olej słonecznikowy, olej z nasion bawełny)

--> Serum olejowe - na 30min dwa razy w miesiącu (olej z pestek winogron, oliwa z oliwek PRZEPIS)

--> Kremowanie - raz w miesiącu na 30min (krem do ciała Isana z masłem shea i kakao)

--> Wcierka - po każdym myciu (woda brzozowa)

--> Płukanka - po każdym myciu zimna woda

--> Zabezpieczanie końcówek - po każdym myciu (olejek orientalny Marion)



Plany na czerwiec:


--> Kontynuuję przerwaną w maju (z powodów regeneracji skalpu olejami) kurację wodą brzozową, w celu przyspieszenia nieco porostu oraz zagęszczenia włosów.

--> Testowanie nowych masek Kallosa ! Już wkrótce dotrze do mnie przesyłka z nowościami, a będzie to Kallos Banan, Blueberry, Algae oraz Omega.

--> Postanowiłam dalej eksperymentować z proteinami więc ich również nie zabraknie w mojej czerwcowej pielęgnacji.






A jakie są Wasze pomysły?? :)




Czytaj dalej

Garnier Fructis Goodbye Damage - szampon idealny??


Goodbye Damage - szampon wzmacniający do włosów bardzo zniszczonych, z rozdwojonymi końcówkami







Opis:

Szampon ma za zadanie wypełnić ubytki w strukturze włosów, wzbogacony o olejek z owoców amli naprawia od wewnątrz zniszczone włosy.






Cena: ok. 7 zł za 250 ml w carrefour





Skład:

Water, Sodium Laureth Sulphate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauryl Sulphate, Glycol Distearate, Sodium Chloride, Amodimethicone, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Niancinamide, Sugarcane Extract, Sodium Benzoate, Hydrolyzed Vegetable Protein PG-Propyl Silanetriol, Sodium Hydroxide, PPG-5-Ceteth-20, Trideceth-6, Salicylic Acid, Limonene, Camellia Sinensis Leaf Extract, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Apple Fruit Extract, Carbomer, Pyridoxine HCI, Citric Acid, Cetrimonium Chloride, Butylphenyl Methylpropional, Lemon Peel Extract, Hexyl Cinnamal, Phyllanthus Emblica Fruit Extract, Fragrance.


Tak wiem, skład nie zachwyca. Amla na końcu składu... Bardzo dużo substancji będących na liście potencjalnych alergenów. Poza tym na przodzie składu dumnie króluje SLS.



Opakowanie i konsystencja:

Szampon znajduję się w plastikowej butelce o pojemności 250 ml. Konsystencja jest gęsta, perłowo biała. Bezproblemowa aplikacja, szampon świetnie się pieni.





Działanie:

Szampon stosowałam przez dwa miesiące, ale nieciągle (z przerwami na inne szampony), można powiedzieć, że co drugie mycie używałam właśnie tego szamponu. Świetnie oczyszcza włosy i skórę głowy pozostawiając uczucie świeżości. Bardzo dobrze się pieni, wystarczy niewielka ilość aby dokładnie umyć włosy mojej długości.

SLS w składzie na pewno odstraszy wiele osób, lecz ja nie mogę powiedzieć, że mi zaszkodził. Nie zauważyłam zwiększonego wypadania, ani podrażnienia skalpu. Nie przyspieszył przetłuszczania. Ale przez SLS na początku składu nie ryzykowałabym używania tego szamponu do każdego mycia, bo w końcu mógłby powodować łupież.

Włosy po zastosowaniu są błyszczące i co mnie zaskoczyło, nie wymagają użycia odżywki. Rozczesują się bez problemu. Pięknie pachą i wyglądają zdrowo.



Szampon Garnier Fructis Goodbye Damage oceniam: 7/10



Za wizualne odczucia dałabym mu 10, ale za skład (który prędzej czy później odbije się na kondycji włosów) musiała odjąć kilka punktów.





A jakie jest Wasze zdanie?? :)






Czytaj dalej

Olejek jaśminowy Chameli - prawdziwy skarb w pielęgnacji włosów blond


Ancient formulae Chameli Jasmine Enriched Herbal Hair Oil (Hesh) - ulubiony olej do włosów







Czas na recenzję prawdziwej perełki w pielęgnacji moich włosów. Wspominałam już o nim wielokrotnie, m. in. TU i TU i TU. Zachwalałam pod niebiosa, ale do konkretów :)


Opis:

Chameli Herbal Hair Oil z naturalnym olejkiem jaśminowym i kokosowym, przywraca włosom zdrowie, odświeża i odżywia. Włosy stają się gładkie, piękne i miękkie. Wzmacnia korzenie włosów przywracając im zdrowy wygląd. Nawilża i odżywia włosy i skórę głowy. Nie przetłuszcza, łatwo się zmywa, pozostawiając włosy miękkie, gładkie i piękne.






Cena: ok. 25zł za 200ml allegro



Skład: 





Olej roślinny

Parafina

Olej kokosowy

Olej rycynowy

Substancje zapachowe

Ciekły wosk (emolient) 

Związek krzemu (emolient)

Filtr UV

Przeciwutleniacz (antyoksydant)

Olej jaśminowy



Skład bardzo przyjemny i przejrzysty. Nie każdemu będzie odpowiadała parafina na drugim miejscu w składzie, ale jestem przykładem, że mi w zupełności ona nie zaszkodziła. Mimo, że w innych kosmetykach moje włosy jej nie tolerują.

Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, nie jestem w stanie pojąć co tytułowy olej jaśminowy robi na końcu składu?! No cóż mimo tej wpadki nie zniechęciłam się do niego.





Opakowanie i konsystencja:

Olejek otrzymałam w plastikowej, przezroczystej butelce z dzióbkiem o pojemności 200ml. Olejek ma konsystencję porównywalną do olejków Green Pharmacy ze skrzypem lub czerwoną papryką. Nie jest tak gęsty jak oliwa z oliwek przez co jest bardziej wydajny. Swoją 200ml buteleczkę używałam do kilku razy w miesiącu do olejowania całych włosów lub jako składnik do serum olejowego. Zakupiłam go ponad rok temu, a dzisiaj dobiłam do dna :). Kolor przejrzysto żółty. Przyjemny zapach jaśminu.



Działanie:

Powiem po raz kolejny, że jestem bardzo zadowolona z działania tego olejku. Świetnie nawilża, zabezpiecza przez uszkodzeniami i zanieczyszczeniami. Nabłyszcza włosy, nadaje im ciepły odcień. Włosy po olejowaniu są miękkie, śliskie, odżywione. Końcówki lśnią, a włosy są zregenerowane. Zapach jaśminu utrzymuję się nawet na drugi dzień. Dla mnie ten olejek jest perełką i na pewno sięgnę po niego znowu. A blondynkom polecam wypróbowanie go i zapewniam, że będziecie zadowolone :).


Olejek jaśminowy Chameli Hesh oceniam: 10/10.


Kilka dowodów na to, że warto go mieć:












Zdecydowanie polecam

Szmaragdowy Deszcz




Czytaj dalej

Szybka regeneracja włosów?? Teraz już możliwa !


Kompres nawilżająco-regenerujący 







Dawno nie miałam czasu, aby intensywnie zadbać o włosy. A takie braki w pielęgnacji bardzo odbijają się na tym jak aktualnie one wyglądają. Pojawił się puch i bardzo rzucały się w oczy przesuszone końcówki. Musiałam działać szybko ! Postawiłam na humektanty i emolienty... powstał kompres. 






Składniki na kompres nawilżająco-odżywczy:

--> 1 łyżka maski Kallos Argan

--> 1 łyżka kremu do ciała Isana z masłem shea i kakao

--> 1 łyżka oleju z pestek winogron

--> 1 łyżka oliwy z oliwek

--> 4 krople olejku lawendowego (dla relaksu i odprężenia :) )

--> trochę wody





Składniki wymieszałam jak na serum olejowe. Mieszankę nałożyłam na suche włosy pod czepek. Trzymałam 2h, w między czasie dwa razy podgrzałam ciepłym nawiewem suszarki.

Po tym czasie zmoczyłam ciepłą wodą i spieniłam szampon (Garnier Fructis Goodbye Damage), spłukałam i nałożyłam odżywkę (Syoss Supreme Selection), spłukałam i pozwoliłam naturalnie schnąć.



Czas na efekty





Przede wszystkim udało mi się zapanować nad dolną partią włosów, która była bardzo przesuszona, a teraz wygląda na prawdę przyzwoicie. Włosy zostały wygładzone, nabrały blasku. Wyglądają na nawilżone i wizualnie zregenerowane na co właśnie liczyłam ;). Nie straciły na objętości mimo takiego połączenia jak emolient + humektant.






Swoją drogą... ciekawy odcień wyszedł na zdjęciach w tym świetle :).




Jak tam Wasze domowe, włosowe SPA?? :)





Czytaj dalej

Krem do rąk Isana z aloesem - recenzja


Balsam do rąk i paznokci Isana z aloesem








Opis:

Krem zawiera aloes, witaminę E, alantoinę oraz kreatynę. Pielęgnuje dłonie i wzmocnia płytkę paznokci. Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu oraz posiada pH przyjazne dla skóry.


Cena: ok. 3zł w Rossmannie


Skład:

Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Hydrogenated Palm Glycerides, Isopropyl Palmiate, Glycine Soja Oil, Dimethicone, Phenoxyethanol, Sodium Cetearyl Sulfate, Allantoin, Parfum, Methylparaben, Tocopheryl Acetate, Hydrolyzed Keratin, Ethylparaben, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Isobutylparaben, Propylparaben, Butylparaben


Wielka szkoda, że tytułowy aloes występuje prawie na końcu składu... Wyprzedzają go nawet substancje zapachowe... Dramat.





Opakowanie i konsystencja:

Krem znajduje się w tubce zamykanej o pojemności 100ml. Tubka jest biała z nadrukiem. Konsystencja kremu zdecydowanie zbyt rzadka. Wypływa z opakowania. Krem jest dosyć wydajny, przy częstym stosowaniu wystarczy nawet do dwóch miesięcy. Balsam ma kolor biały. Aplikacja wygodna i bezproblemowa.



Działanie:

Zapach bardzo ładny, zbliżony do zapachu kosmetyków z aloesem. Niestety wyczuwalny tylko przez chwilę po nałożeniu.

Konsystencja zdecydowanie zbyt wodnista. Krem rzeczywiście nie pozostawia tłustej warstwy, ale przez to także nie zabezpiecza odpowiednio dłoni przed zanieczyszczeniami, otarciami. Po chwili od aplikacji skóra znowu jest sucha i pęka. Trzeba nakładać kolejną warstwę, ale ona także nie jest wystarczająca.

Tak jak wspomniałam wcześniej, aloes w składzie jest prawie na końcu, co jest kolejnym minusem tego kremu. Po dłuższych poszukiwaniach odkryłam, że witamina E także występuje bardzo daleko w składzie, pod nazwą Tocopheryl Acetate. Keratyna zaraz za nią. Ogólnie składem jest bardzo zawiedziona, odbija się znacznie na jakości produktu. 

Dla mało wymagających dłoni może okazać się zwyczajny, dla mnie z kolei zdecydowanie za słaby.


Krem do rąk z aloesem firmy ISANA oceniam: 3/10.




Znacie / polecacie inne kremy do rąk firmy ISANA?? :)





Czytaj dalej

Pogrubiająca mascara Eveline Volumix Fiberlast - czy warto?

Tusz do rzęs Eveline Volumix Fiberlast - RECENZJA





Opis:

Producent zapewnia:

--> imponujące pogrubienie

--> rzęsy uniesione do 45 stopni

--> perfekcyjne rozprowadzenie, bez grudek

--> formuła Fiberlast z mineralnymi pigmentami i prowitaminą B5



Cena: ja kupiłam na promocji w Hebe za ok. 10 zł



Opakowanie i konsystencja: 

Tusz otrzymałam w plastikowym pojemniczku o pojemności 11ml. Jak widać na zdjęciu powyżej z opakowania ściera się farba. Szczoteczka jest gumowa. Konsystencja tuszu bardzo dobra. Płynna, bez grudek, nie spływa, dobrze się utrzymuje. Kolor - bardzo głęboka czerń.




Działanie:

Będę analizowała punkty, które gwarantuje nam producent.

Po 1. rzeczywiście imponująco pogrubia i co za tym idzie zagęszcza rzęsy !

Po 2. delikatne uniesienie, lecz bez efektu WOW.

Po 3. rozprowadzenie tuszu - idealne ! Aplikacja jest bardzo łatwa i przyjemna, na rzęsach nie widać grudek.

Po 4. ciężko mi się odnieść do tych mineralnych pigmentów, które miały sprawić, że rzęsy będą błyszczące. Zgodzę się jednak, że jest to głęboka czerń z delikatnym połyskiem.


Ogólnie z tuszu jestem bardzo zadowolona. Jego ogromnym atutem, co dla mnie jest bardzo ważne - nie obsypuje się ! To mój pierwszy tusz z tej firmy i jestem pod ogromnym wrażeniem, że za taką cenę można mieć świetny tusz ! :)



Mascara Eveline Volumix Fiberlast oceniam : 9/10


Zdecydowanie polecam,


Szmaragdowy Deszcz
Ktoś testował?? :)
 
Czytaj dalej