Strony

Tuning masek cz. XVIII BingoSpa

Prosta pielęgnacja





Znowu naszło mnie na szybką pielęgnacje. Tym razem bez uprzedniego olejowania. Poszłam na łatwiznę i trochę urozmaiciłam maskę Bingo Spa, z którą nie do końca się rozumiem. Maska sama w sobie jest dość specyficzna, ale mimo wszystko nie poddaję się i staram się ją rozpracować. Dopiero za jakiś czas przeczytacie rzetelną recenzję. A więc co do niej dodałam?


--> 2 łyżeczki maski Bingo Spa z masłem shea i algami
--> 2 pompki olejku avocado Etja
--> 7 kropli hydrolizatu keratyny






W związku z tym, że nie olejowałam włosów postanowiłam dodać do maski olejek avocado. "Jest lekki, ale dwie pompki to może zbyt wiele..." - pomyślałam dopiero po dodaniu go do maski :D. Keratyna trafiła tam przez przypadek. Dawno jej nie używałam i stwierdziłam, że najwyższa pora po nią sięgnąć.

Składniki zmieszałam i nałożyłam na 30 min po uprzednim umyciu włosów. Po upływie czasu spłukałam i pozwoliłam by schły naturalnie. 


 




Co osiągnęłam? Przede wszystkim nie obciążyłam włosów tak jak się początkowo spodziewałam. Mimo tak obfitej porcji oleju w masce zastosowanej po myciu nie przesadziłam i włosy wyglądają całkiem nieźle. Keratyna dodała im objętości. A maska BingoSpa sama w sobie spowodowała mały zamęt, który widzicie w postaci odstających włosów na całej długości.

Włosy są trochę sztywne, ale miłe w dotyku, proste i puszyste.




Co sadzicie? Testował ktoś maski z Bingo Spa?? :-)



Czytaj dalej

Odżywka ekspresowa Gliss Kur Million Gloss

Włosy matowe, bez połysku





Pamiętajcie moja ulubioną mgiełkę do włosów? Pisałam o niej TU. Tak, mam na myśli złotą wersje z olejami Gliss Kur, a dokładnie Oil Nutritive. Dzisiaj nie o niej, a o wersji Million Gloss. Czy zabłysnę niczym milion dolarów?  O tym poniżej :-)


Opis produktu:




Million Gloss to pierwsza linia do pielęgnacji Gliss Kur zapewniająca olśniewający połysk do 10 dni. Formuła ekspresowej odżywki regeneracyjnej dla włosów matowych, bez połysku ze skoncentrowanym eliksirem Gloss - Elixir i kompleksem płynnej keratyny zapewnia długotrwały blask oraz miliony świetlistych refleksów we włosach dzięki innowacyjnej technologii zatrzymywania blasku. Ekspresowa odżywka regeneracyjna natychmiast ułatwia rozczesywanie i układanie włosów.



Skład:




Aqua (woda), Cyclomethicone (silikon lotny - wyparowuje z włosów, zapobiega odparowywaniu wody, kondycjonuje, wygładza), Phenyl Trimethicone (silikon - nie wpływa negatywnie na włosy, łatwo się zmywa szamponem z detergentem, nadaje połysk, wygładza), Prunus Armeniaca Kernel Oil (olej z pestek moreli - nawilża, zmiękcza, wygładza, odbudowuje), Amodimethicone/Morpholinomethyl Silsesquioxane Copolymer (działa kondycjonująco), Panthenol (prowitamina B5 - humektant, nawilża, przyspiesza regeneracje), Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin (substancja antystatyczna - ułatwia rozczesywanie), Hydrolyzed Keratin (keratyna - nawilża, zmiękcza, wygładza, odbudowuje), Dimethiconol (lekki silikon - zmywalny delikatnym szamponem, ułatwia rozczesywanie, zmiękcza), Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone (emulgator), Lactic Acid (kwas mlekowy - humektant, nawilża), Polyquaternium-16 (silikon - może się nadbudowywać na włosach, do zmycia potrzebny jest szampon z detergentem), Cetrimonium Chloride (substancja konserwujaca i kondycjonująca - ułatwia  rozczesywanie, zapobiega plątaniu się włosów), Parfum (zapach), Sodium Benzoate (konserwant), Hexyl Cinnamal (zapach), Trideceth-5 (emulgator), Benzyl Salicylate (zapach), Limonene (zapach), Geraniol (zapach), Citronellol (zapach), Phenoxyethanol (konserwant), CI 42053 (barwnik).



Cena: ok. 10 zł za 200 ml w Rossmann, Hebe, supermarketach np. Carrefour



Opakowanie i konsystencja:




Mgiełka znajduje się w plastikowej butelce z atomizerem o pojemności 200 ml. Atomizer rozpyla odżywkę na bardzo delikatną mgiełkę. Butelka jest poręczna, ale korek odpada i pęka. Mgiełka jest cieczą koloru niebieskiego.



Działanie:

Używam ją najczęściej po myciu na jeszcze wilgotne włosy. Ułatwia rozczesywanie i delikatnie nabłyszcza. Czasem w ciągu dnia spiskuje nią suche włosy, wtedy jest w stanie minimalnie zaplanować nad puchem i ujarzmić końcówki.

Jeśli chodzi o wydajność to jest identyczna jak w przypadku złotej wersji z olejami. Czyli bardzo dobra. Butelka wystarcza na kilka miesięcy codziennego użytkowania.

Zapach jest subtelny, kojarzy mi się z... Niczym :-D po prostu jest przyjemny, ale nie jestem w stanie go do czegokolwiek porównać.




Jeśli chodzi o działanie to mam wrażenie, że wersja z olejami była lepsza. Może to tylko wrażenie, ale świadomość, że w złotej jest mnóstwo olejów jakoś przeważa nad Million Gloss, która w swoim składzie ma tylko jeden olejek i mnóstwo silikonów. Jej działanie jest tylko wizualne i powierzchownie. W złotej wersji ma się jednak nadzieje, że oleje maja szanse wniknąć we włosy i poprawić ich stan dlatego tez...


Ekspresową odzywkę Gliss Kur Million Gloss oceniam: 8/10.



Ktos ją testował?  :-)  jakie są Wasze odczucia? :-)




Czytaj dalej

Magnetyczne spojrzenie od Eveline

Magnetic Look Ultra Volume Mascara





Dawno nie było recenzji tuszu do rzęs, wiec dzisiaj spieszę własnie z taką notka :-)



Opis produktu:

Rewolucyjna maskara zapewnia natychmiastowy efekt mocno pogrubionych i gęstych rzęs. Innowacyjna formuła tuszu Beauty & Care sprawia, że rzęsy stają się gęste, wyraziste i odpowiednio podkręcone. Wyprofilowana, silikonowa szczoteczka Flexy Brush równomiernie rozprowadza tusz na rzęsach, nie pozostawiając grudek. Mikrowłoski silikonowe dokładnie rozdzielają rzęsy, zapewniając im spektakularne pogrubienie nawet do 200%. Formuła bogata w pigmenty mineralne, naturalny wosk carnauba oraz kompleks witamin (A, E i F) zapobiega wypadaniu i łamaniu rzęs, pobudzając je do wzrostu. Dzięki zawartości D - pantenolu tusz jest wyjątkowo delikatny dla oczu i nie powoduje podrażnień. Doskonale wzmacnia, odżywia i kondycjonuje rzęsy.






Skład:




Aqua (woda), Synthetic Beeswax (syntetyczny wosk pszczeli - stabilizator, zmniejsza kruchość produktu), Paraffin (parafina - zmiękcza, wygładza, nadaje połysk, może uczulać), Acacia Senegal Gum (guma arabska - zagęstnik), Stearic Acid (emulgator - ułatwia powstanie emulsji), Triethanolamine (regulator pH), Palmitic Acid (kwas palmitynowy - nawilża, zmiękcza, wygładza; emulgator), Butylene Glycol (humektant - zapobiega wysychaniu kosmetyku), Copenicia Cerifera Cera (wosk karnauba - zmiękcza, nawilża), Glyceryl Stearate (emolient/emulgator - nawilża, wygładza), Polybutene (regulator lepkości), VP/Eicosene Copolymer (nawilża, wygładza, wpływa na konsystencję produktu), Oryza Sativa Cera (wosk otrzymywany z otrąb ryżowych - odżywia, wygładza), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Myristic Acid (nawilża, zmiękcza, wygładza), Arachidic Acid (nawilża), Behenic Acid (emolient - nawilża, nadaje połysk), Oleic Acid (nawilża, zmiękcza), Phenoxyethanol (konserwant), Methylparaben (konserwant), Propylparaben (konserwant), CI 77499 (barwnik).



Cena: ok. 11 zł za 10 ml



Opakowanie i konsystencja:




Tusz znajduje się w plastikowej, zielonej tubce. Szczoteczka jest silikonowa. Włoski są krótsze mniej więcej w połowie grzebyka. Tusz aplikuje się bardzo wygodnie. Konsystencja tuszu jest trochę rzadka, ale z upływem czasu tusz minimalnie gęstnieje. Kolor - intensywnie czarny.



Działanie:

Tusz, tak jak wspomniałam wyżej, świetnie się aplikuje. Mi wystarczają dwie warstwy. Wtedy rzęsy są pogrubione, zagęszczone i lekko podkręcone. Trzeba jednak uważać, aby nie nałożyć zbyt dużo warstw, bo tusz poskleja rzęsy.







Niestety z przykrością stwierdzam, że tusz pod koniec dnia obsypuje się,  ale na szczęście nie rozpływa się na powiekach.

Szczotka jest wygodna, ale ma się wrażenie, że w momencie, gdy tusz jest nowy i nieco rzadszy to szczotka nabiera zbyt wiele produktu. Dopiero po jakimś czasie, gdy tusz zgęstnieje ta ilość jest odpowiednia. Raczej nie pozostawia grudek, chyba że nałożymy za dużo warstw.







Nie zauważyłam, żeby ten rewolucyjny kompleks wpłynął jakoś na wzrost rzęs. Moje rzęsy nadal są takiej samej długości i od czasu do czasu wypadnie jeden czy dwa włoski (tak było też dawniej). Także hasła typu wzmacnia i odżywia są mocno przesadzone :-).

Z Eveline przetestowałam już kilka maskar i ta dzisiejsza jest bardzo podobna do pozostałych lecz mimo wszystko moim ulubieńcem pozostaje nadal Volume Celebrities Mascara



Eveline Magnetic Look Ultra Mascara oceniam: 8/10





Znacie ją? :)



Czytaj dalej

Moje samodzielnie wykonane hybrydy

Hybrydowe love




To pierwszy post z tej serii i powiem szczerze, że długo zastanawiałam się czy go w ogóle publikować. W dziedzinie paznokci hybrydowych jestem totalnym laikiem, ale że uwielbiam malować paznokcie (chyba tak samo jak większość kobiet) postanowiłam spróbować i dzisiaj możecie zobaczyć moje jedne z pierwszych wykonanych samodzielnie hybryd. Do perfekcji mi daleko, ale mimo wszystko liczę, że nie zasypiecie mnie hejtem :-D

Do mojego mani użyłam bazy i topu z Semilaca, a lakiery to nr 57 (chłodny beż) i 105 (neonowa czerwień wpadająca w pomarańcz) z Loli. Lakier Loli z bazą i topem z Semilaca trzyma się bez zarzutu do 2 tyg. Nic nie odpryskuje, a zaznaczę, że wykonuję wszystkie obowiązki domowe. Lakier nie marszczy się ani nie ściąga.






Moje pierwsze próby wykonania hybrydy nie były zbyt efektowne, ale ja sama już widzę postępy :-D. Na moim instagramie możecie zobaczyć pierwsze zmagania TU i TU i TU.



Oczywiście przy okazji zapraszam Was na mój Instagram i fanpage na facebooku gdzie znajdziecie więcej paznokciowych inspiracji, a także dowiecie się co u mnie słychać !






Czytaj dalej

Szczawnica - Słowacki Raj - Vrbov

Wakacje cz. II




Szczawnica to drugi punkt naszych wakacji, który już bardzo dobrze znamy. Odwiedzamy to miejsce już 4-5 raz i z każdym pobytem coraz bardziej nas zachwyca. 





Pierwszego dnia wyruszyliśmy na Bereśnik. Wejście było całkiem łatwe, lecz moje odciski, których nabawiłam się nad morzem bardzo mi je utrudniły. Na miejscu w schronisku "Pod Bereśnikiem" nie odmówiliśmy sobie przepysznych pierogów z jagodami :-D.







Kolejnego dnia mieliśmy zaplanowaną wycieczkę z biurem podróży. Naszym celem był Słowacki Raj. Dojazd do niego zajął ponad godzinę, a przez całą drogę towarzyszyły nam piękne widoki roztaczających się pól i wiosek, w których czas się zatrzymał. A także piękny widok Tatr, który ukazywał się zza pagórków.




Raj okazał się nie takim rajem :-) choć byłam nastawiona na przeprawę życia to jednak niektóre momenty zapierały dech w piersiach (i to nie z zachwytu, a ze strachu). Ogólnie powiem tak - Słowacki Raj nie jest dla mięczaków, jeśli decydujecie się musicie być nastawieni na drabinki, przejścia nad skalnymi półkami, łańcuchy i strome podejścia. Dla osób nieprzepadających za męką Słowacki Raj nie jest wskazany. 







Powrót do Szczawnicy nieco się przedłużał z uwagi na grupę, która się zgubiła... ostatecznie wróciłyśmy późnym wieczorem. 

Kolejny dzień również mieliśmy zaplanowany przez biuro podróży. Naszym celem była miejscowość Vrbov na Słowacji. Odwiedziliśmy baseny siarkowe. Vrbov jest położone na trasie ze Szczawnicy do Słowackiego Raju, wiec podziwiliśmy widoki z dnia poprzedniego drugi raz. 

Baseny siarkowe to moim zdaniem lepsze wyjście niż okrzyknięty Poprad ze swoimi basenami. Szczególnie dla osób niepotrafiących pływać jak ja :-). 

Na siarce można odpocząć i zrelaksować się. Jest ok 8 basenów z różnym stężeniem siarki,  prawie w każdym przy ścianach basenowych jest "ławeczka", na której można siedzieć. Basen o najwyższym stężeniu jest mniej oblegany niż pozostałe. Unosi się przy nim charakterystyczny, drażniący nozdrza zapach. Woda w tym basenie jest gorąca i w czasie chłodniejszych dni paruje. 

Podczas naszej wizyty w basenach siarkowych pogoda była raczej kiepska, szare niebo i chmury świadczące o szalejących w okolicy deszczach nie napawały optymizmem. Ale jak się później okazało była to pogoda idealna na gorące baseny z siarką. Nie wyobrażam sobie siedzieć w gorącej siarce w 30 stopniowym upale :-D. Niestety z tego dnia nie posiadam zdjęć.

Kolejny, ostatni już dzień opierał się na leniuchowaniu. Wyruszyliśmy do Jaworek skąd udaliśmy się do Wąwozu Homole. Co prawda do góry Wysokiej nie dotarliśmy, ale było równie ciekawie.





Kawusia w napotkanym obozowisku :)



Tak dobiegł końca nasz urlop i czas było wracać do domu. Bez żalu, a z ulgą dla moich nóg pożegnałam się ze Szczawnica i kolejnego dnia o nieludzkiej porze wsiedliśmy do samochodu... Kierunek - wschodnia Polska :-D. 



Czytaj dalej

Maska Serical Crema al latte

Mleczna kraina






Opis produktu:
 
Dzięki proteinom pozyskanym z mleka krem wspaniale nadaje się do każdego rodzaju włosów, pozostawiając je delikatne i odżywione. Doskonały do zregenerowania włosów osłabionych przez rozjaśnianie, farbowanie oraz trwałą ondulację.



Cena: ok. 10 zł za 1 litr w Hebe



Skład: 




Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient tłusty - tworzy film, zapobiega odparowywaniu wody, nawilża), Cetrimonium Chloride (substancja kondycjonująca - ułatwia rozczesywanie, zapobiega plątaniu i elektryzowaniu się włosów), Dipalmytoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate (humektant - nawilża, zmiękcza, zapobiega elektryzowaniu się włosów), Parfum (zapach), Benzyl Alcohol (konserwant / rozpuszczalnik / zapach - może uczulać), Citric Acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant, regulator pH), Peg-5 Cocomonium Methosulfate (antystatyk / zmiękczacz / emulgator), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Sodium Glutamate (substancja myjąca), Hydrolyzed Milk Protein (proteiny mleka - nawilża, zmiękcza, wygładza, zapobiega elektryzowaniu się włosów), Hydroxypropyltrimonium Hydrolyzed Casein (antystatyk, substancja kondycjonująca), Methylisothiazolinone (konserwant), Sodium Cocoyl Glutamate (delikatna substancja myjąca - pochodzenia naturalnego), Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk - ma właściwości odżywcze).

  
Protein nie mamy się co bać, bo występują daleko po zapachu, więc nie taka całkiem proteinowa ta maska :). Co ciekawe przed proteinami mleka występuje nawet konserwant...

Już po samym składzie widać, że maska nadaje się do mycia włosów, świadczy o tym między innymi obecność Sodium Glutamate lub Sodium Cocoyl Glutamate. Używając ten specyfik nie ma mowy o elektryzowaniu się włosów, popatrzcie na skład, jest dużo substancji za to odpowiedzialnych.




Opakowanie i konsystencja:



Maska znajduje się w plastikowym słoju zakręcanym na zakrętkę o pojemności 1 litra. Nakrętka, krótko mówiąc, jest do kitu. Chwytając za nią słój ryzykujemy... pojemnik zwyczajnie otwiera się i wypada, a w dłoniach pozostaje nakrętka -  także trzeba uważać. Konsystencja maski jest kremowa i gęsta, koloru białego.





Działanie:

Biorę dzisiaj pod lupę maskę proteinową, która u mnie początkowo sprawdzała się nawet nieźle. Stosuję ją zarówno przed (na 30 min - 1 h) jak i po myciu (na 20 min). Włosy po użyciu są lśniące i jedwabiście gładkie. Dociążone, ale nieobciążone. Mimo tego zachwyt tym kosmetykiem minął dość szybko, bo z pozoru dobrze działająca maska okazuje się dość przeciętna. Potrafi nieźle spuszyć włosy, a zbyt często stosowana może obciążać, wynikiem czego są smętnie zwisające strąki. Dlatego polecam stosować ją zamiennie z innymi maskami, wtedy działa znacznie lepiej - wygładza i nawilża. 



Zapach ma mleczny i kojarzy się z wyrobami mleczarskimi. Początkowo go uwielbiałam, ale w ciągu użytkowania tego litrowego pojemnika w końcu mi zbrzydł. Teraz za nim nie przepadam i niechętnie sięgam po tę maskę. 



Wydajność jest bardzo dobra tak jak w przypadku innych litrowych masek. Swój słój zakupiłam już tak dawno temu, że nawet nie pamiętam dokładnie. Teraz została tylko resztka na dnie. Z racji tego, że maska jest proteinowa i mocno nawilżająca nie ryzykowałam stosowania jej na co dzień.
 


Maska nadaje się do mycia włosów. Domywa zanieczyszczenia i świetnie radzi sobie z olejami. Nie stosowałam jej do mycia skóry głowy, więc nie wiem jak sprawdzi się do mycia skalpu. Włosy na długości po myciu tą maską są nawilżone i wygładzone. Maska ułatwia rozczesanie. 

Maseczka jest dobrą bazą dla półproduktów i najchętniej wykorzystywałam ją w tym celu. Co zresztą możecie zobaczyć 



Ogólnie nie ma się do czego przyczepić poza zapachem, którego nie mogę już znieść. Żeby wydobyć więcej z tej maski muszę uzupełniać ją o inne składniki. Jeśli chodzi o regenerację to jest ona znikoma, ale mam tak w przypadku wielu masek. Efekt zregenerowania widać tylko do kolejnego mycia, a więc maska działa bardziej wizualnie niż dogłębnie. Znam lepsze proteinowe maski, które działają lepiej, a są w tym samym przedziale cenowym, np. mój ulubiony Kallos Keratin.


 
Maska Serical Crema al latte oceniam : 7/10.



Wasz ulubiony proteinowy produkt do włosów? :-) 




Czytaj dalej