White Skirt

Lovely Skirt





Dzisiaj będzie na bogato :) widzicie tą przepiękną spódnice z koła? Biała, koronkowa, za kolano, idealna do szpilek. Złoty zameczek z tyłu dodaje jej uroku. To cudo dostałam w ramach współpracy z SheIn.

Dobrałam do niej zwykłą, czarną bluzkę, z rękawkiem 3/4. Szpilki w kolorze pudrowego różu, różowe dodatki - bransoletka, okulary i złoty łańcuszek z koniczynką.
















Biała spódnica z koronką - SheIn KLIK
Czarna bluzka - Olika
Szpilki - No Name
Okulary - No Name
Bransoletka - Apart
Złoty łańcuszek - No Name



Co sądzicie?? :) Ja jestem oczarowana :D. Jeśli Wam się podoba byłabym wdzięczna, gdybyście kliknęli w link :)




Czytaj dalej

Akcja - miesiąc naturalnej pielęgnacji (2)

Zmieniam kolor włosów?? - Kakao i cynamon 






Na dzisiejszy eksperyment natchnęła mnie jedna z uczestniczek akcji Anwen, a dokładnie Ania, która wypróbowała na swoich jasnych włosach kakao. Postanowiłam tym razem także trochę poeksperymentować z tym produktem. Jakoś nigdy wcześniej nawet nie pomyślałabym o tym by do swojej pielęgnacji wprowadzić kakao, ale podekscytowana świetnymi rezultatami koleżanki "po fachu" postanowiłam spróbować :D. 

Samo kakao to za mało... pomyślałam... i sięgnęłam po cynamon :D wyszło mi coś takiego:


--> 1 czubata łyżka maski Seri Farcom z olejem arganowym

--> 1 płaska łyżeczka kakao

--> 1 płaska łyżeczka cynamonu





Wszystko zmieszałam i nagle... zapachniało murzynkiem (oczywiście mam na myśli ciasto :D)

Zaczęłam od umycia skóry głowy szamponem Eveline Argan Keratin metodą kubeczkową. Następnie spłukałam piane i nałożyłam na włosy kakaową mieszankę (pomijając skalp).

Po 30 min spłukałam włosy, odsączyłam z wody i zabezpieczyłam pompką fluidu na końcówki Marion. 









Czytałam gdzieś, że po kakao włosy powinny być nawilżone, miękkie i błyszczące. Z tym nawilżeniem to nie byłabym taka pewna. Owszem włosy są błyszczące i bardzo miękkie, ale nawilżenia po nich nie widać :(. 

Po cynamonie, natomiast, miały być również błyszczące, ale też puszyste. I puszyste rzeczywiście są :). 

Włosy na szczęście nie zmieniły koloru po kakao, więc blondynki bez obaw mogą korzystać z jego właściwości :)





Próbował ktoś z Was kakao w pielęgnacji włosów?? :) a może macie jeszcze inne szalone pomysły?? :)





Czytaj dalej

Olejowanie - oliwka Baby Dream fur mama

Pierwsze podejście do oliwki Baby Dream fur mama





Swego czasu dość głośno było o oliwce Baby Dream, którą pokochały wszystkie włosomaniaczki. Mnie również nie omiła ta chęć posiadania i w końcu zakupiłam swoją butelkę. Grzebiąc wtedy w akcesoriach dla niemowląt byłam nieco skrępowana, bo nie mam dzieci, więc czym prędzej wzięłam co chciałam i wyszłam. W tym pośpiechu najbardziej rzuciła mi się w oczy oliwka w niebieskiej butelce.

Dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się, że sporo dziewczyn poleca, ale wersję skierowaną dla mam (biało-fioletowa butelka). Z oliwki dla niemowląt byłam nawet zadowolona, łatwa aplikacja, dość dobrze się zmywa (aczkolwiek zawsze emulguje olej), o wiele tańsza niż fioletowa wersja. Mimo to przy kolejnej okazji wrzuciłam do koszyka wersję dla mam. Tak sobie czekała aż przyjdzie jej kolei i gdy tylko wykończyłam niebieską sięgnęłam po fioletową.

Tak oto dzisiaj mamy efekty olejowania włosów oliwką Baby Dream dla mam. Na suche włosy na długości nałożyłam około 1 łyżkę stołową olejku. Już wtedy zauważyłam pierwszy aspekt przeważający na stronę fioletowej wersji. Oliwka zdecydowanie łatwiej się rozprowadziła, włosy po nałożeniu można było przeczesać co w przypadku oliwki dla niemowląt było niemożliwe. Oliwka dla mam ma też inny zapach, bardzo przyjemny.

Oliwka pozostała na włosach całkiem długo (jak na mnie) :) bo aż 6 h, ale że miałam sporo wolnego czasu i trochę obowiązków w domu, mogłam pozwolić sobie na takie "piżamowe" leniuchowanie z nieładem na głowie. Po tych 6 h zemulgowałam olej maską Serical Crema al latte (czyli proteinkami), która służy mi już głównie do tego zadania, bo chce ją jak najszybciej zużyć.

Następnie spłukałam i tylko skalp umyłam szamponem INSIGHT do przetłuszczającej się skóry głowy. Po myciu nie nakładałam już niczego, spłukałam, osuszyłam i zabezpieczyłam włosy mgiełką Gliss Kura. Schły jak zwykle naturalnie, a zdjęcia wykonałam na drugi dzień.






Pierwsze co zauważyłam to... Kolor ! Na partiach mocniej rozjaśnionych kolor jest bardziej platynowy niż zazwyczaj. Dziwne, bo tego się nie spodziewałam :D. Na pewno to nie kwestia światła, bo zdjęcia dla porównania zrobiłam w kilkugodzinnym odstępie czasowym. Użyłam tego samego aparatu. Wszystkie pozostałe kosmetyki, które zastosowałam dzisiaj używałam już wcześniej i nie spowodowały nigdy czegoś podobnego :). Nie mówię, że mi się to nie podoba, wręcz przeciwnie, ale jestem zaskoczona, bo o tym nie czytałam w recenzjach.




Po drugie włosy są wygładzone, miękkie i lśniące. Końcówki dociążone i nawilżone. Brak spuszenia i przesuszenia. Wizualna poprawa i blask.

Myślę, że pod kilkoma względami ta oliwka jest lepsza niż ta dla niemowląt, ale z dokładnym porównaniem poczekam do kilku użyć. Pierwsze podejście zaliczam do udanych :).



A Wy jakiego oleju używacie do olejowania? :)



Czytaj dalej

Nawilżenie + cięcie włosów

Kolejny raz nawilżenie





Znowu walczę z przesuszeniem... Ale nie ma się co dziwić, ostatnio daję włosom nieźle popalić. Rzadko olejuje, bo zwyczajnie brak mi czasu. Staram się, aby co najmniej raz w tygodniu na minimum 1 h nałożyć olej (kiedyś olejowałam częściej), ale różnie to bywa... powiedzmy, że mi się udaje ;). Częściej sięgam po maski 2-3 razy w tygodniu, ale przeważnie używam ich do mycia, więc wprosowuje przez kilka minut we włosy. Uważam, że jest to całkiem niezła metoda, ale widać niewystarczalna, aby zapanować nad puchem. Dawniej maseczki lądowały na włosach na 1-2 h przed myciem i osiągałam efekt wow, a teraz muszę sobie radzić inaczej :)




Żeby nie tracić zbyt wiele czasu, a osiągnąć zamierzony cel, postawiłam na pielęgnację po myciu, która jest znacznie szybsza niż wieloetapowa, a równie skuteczna. Zaczęłam od umycia skóry głowy szamponem INSIGHT mającym opóźnić przetłuszczanie. Spieniłam go dokładnie, spłukałam i nałożyłam wcześniej przygotowaną stuningowaną maskę:


--> 1 czubata łyżka maski Seri Farcom z olejkiem kokosowym

--> 1 płaska łyżeczkę maski Serical crema al latte

--> 1 pompka oleju Wellness & Beauty z olejem jojoba i masłem shea (nie ryzykowałam większej ilości, bo maskę nakładam na umyte już włosy, a więc po zabiegu tylko je opłukam)

--> 1 solidna łycha aloesu


Równowaga została zachowana, w mieszance znajdziemy nie tylko humektanty, ale zarówno emolienty jak i małą dawkę protein. 

Jak już wspomniałam, maseczkę nałożyłam na uprzednio umyte włosy. Wprasowałam i zwinęłam w turban. Po czasie mniej więcej 30 min udałam się do łazienki spłukać włosy. Już podczas płukania czułam, że włosy są bardzo miękkie i gładkie - uwielbiam ten efekt, bo już wtedy wiem, że włosy są zadowolone. Osuszyłam i zabezpieczyłam tylko końcówki minimalną ilością mgiełki Gliss Kur. Gdy wyschły obcięłam włosy metodą, o której pisałam w TYM poście. Poleciało jakieś 1,5 cm z długości, nie cieniowałam włosów. 

Zdjęcia jak zwykle wykonałam następnego dnia rano, dzięki czemu możecie zobaczyć włosy w świetle naturalnym, bez użycia lampy. 





Efekt jest zadowalający :). Końcówki ujarzmione i gładkie. Włosy są dociążone, błyszczą, odbijają światło, mienią się i są bardzo miękkie. Wyglądają na zregenerowane i nawilżone






Jak na tak szybką i mało skomplikowaną pielęgnację osiągnęłam efekt z salonu fryzjerskiego i to bez użycia tony silikonów :)



Jak Wam się podoba? :)




Czytaj dalej

Akcja - miesiąc naturalnej pielęgnacji

Siemię lniane, czyli nawilżenie włosów






Z lekkim opóźnieniem dołączam do grona osób biorących udział w akcji Anwen pod hasłem "naturalnej pielęgnacji".

Moim bohaterem dnia jest siemię lniane. Ostatnio borykam się z wrażliwością skalpu, więc uznałam, że nawilżenie jest mi bardzo potrzebne. Rozpatrywałam także użycie aloesu, ale tym razem jednak padło na glutka z siemienia lnianego.

Najpierw przygotowałam żel. Jedną łyżkę niemielonych nasion siemienia lnianego gotowałam w jednej szklance wody przez ok. 15 min. Po tym czasie od razu przecedziłam i czekałam aż wystygnie. Ilość jaka powstała mi z tej porcji widzicie na zdjęciu powyżej. Wystarczy mi na kilka użyć.

Potem naolejowałam włosy na 3 h olejem ryżowym. Następnie zmoczyłam włosy i umyłam tylko skórę głowy szamponem Eveline Argan Keratin (metodą kubeczkową). Spłukałam i nałożyłam miks:


--> 1 czubata łyżka maski Kallos Banana
--> mniej więcej dodałam 1/3 powstałego żelu lnianego




Wszystko zmieszałam na gładką masę i nałożyłam na włosy i skórę głowy na ok. 30 min. Po tym czasie spłukałam letnią wodą.






Zdjęcia wykonałam w świetle dziennym bez użycia lampy, ale niestety dzień był pochmurny i trochę przekłamuje kolor. Włosy jak zwykle po tym zabiegu są miękkie, nawilżone i puszyste. Bardzo ładnie błyszczą. 




Skóra głowy jest ukojona, wreszcie przestała swędzieć i póki co nie sypie się z niej łupież. Włosy chętniej się kręcą, te lekkie zawijasy są po maksymalnie 10 minutach w koczku.



A Wy jak nawilżacie włosy? :)



Czytaj dalej

Poradnik blondynki - Proteiny, emolienty, humektanty

Czym są? Gdzie ich szukać? Jak je stosować?



Kiedyś, gdy pierwszy raz usłyszałam o proteinach, emolientach i humektantach byłam zdezorientowana. Wszystko mi się myliło i mieszało. Teraz nauczyłam się i przyswoiłam te definicje na tyle, że mogę się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami. Podkreślam MOIMI, bo nie chce, żeby ktoś traktował mój poradnik jak kompendium wiedzy. W tej serii przeczytacie tylko wyniki moich obserwacji, dobre rady, a także uwagi :-).



Źródło


Emolienty - są chyba najprostszym element pielęgnacji, na który składają się oleje, tłuszcze i substancje natłuszczające. Emolienty wytwarzają na skórze bądź włosach warstwę filmu, która chroni przed uszkodzeniami, a także zatrzymuje wodę. Nawilżają, natłuszczają, zmiękczają, wygładzają i uelastyczniają włosy. Są nieodłącznym sprzymierzeńcem włosów przesuszonych, zniszczonych i puszących się.


Możemy wyróżnić m.in. :

- Oleje, które w INCI końcówkę mają Oil lub Seed Oil.
- Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol,
- Silikony także należą do tej grupy: Dimethicone Copolyol, Lauryl Methicone Copolyol, Polysiloxane, Dimethicone, Dimethiconol, Simethicone, Cyclomethicone, Cyclopentasiloxane, Cyclotetrasiloxane, Cyclohexasiloxane.





Najlepszym źródłem emolientów będą oleje. Możemy ich dostarczyć poprzez olejowanie włosów, dodawanie oleju do masek i odżywek, serum olejowe
Inne kosmetyki zawierające sporo emolientów to np. Maski Kallos bananowa (recenzja), jagodowa (recenzja), omega (recenzja). Odżywki np. Isana Oil Care (recenzja), Garnier Avocado i Karite. Szampon Kativa Macadamia (recenzja). Spray do włosów Gliss Kur Oil Nutritive (recenzja). 




Ja jestem zwolennikiem emolientów we wszystkich kosmetykach poza szamponami. W szamponach najlepiej jak występują w mniejszych ilościach lub wcale, bo mogą przyspieszać przetłuszczanie co oczywiście nie musi być regułą. Wyjątkiem jest wypomniany już przeze mnie szampon Kativa Macadamia. Mimo wszystko wychodzę z założenia, że szampon dobieramy do preferencji skóry głowy, a do włosów wybieramy odżywkę. 

Uważam, że suche i zniszczone włosy powinno się olejować jak najczęściej. Po kilku miesiącach pojawią się pierwsze efekty. Odżywki powinny iść w ruch przy każdym myciu, zarówno na chwilkę jak i na 20 min. Spraye na mokre włosy po myciu, aby ułatwić rozczesywanie. 




Humektanty - mają zdolność do trwałego wiązania i zatrzymywania wody z otoczenia dzięki temu skóra i włosy stają się nawilżone i bardziej elastyczne. Nawilżacze dają najlepszy efekt, gdy są łączone z emolientami, bo emolienty tworzą film, który zatrzyma humektanty na dłużej we włosach. 




Humektanty są wskazane dla włosów matowych, suchych i łamliwych. A także dla podrażnionych skalpów. Silne nawilżacze przynoszą ulgę podczas łupieżu i przesuszenia skóry głowy. Koją podrażnienia i łagodzą stany zapalne, bo nie są komedogenne i nie zatykają porów. Na łupież świetnym rozwiązaniem jest żel aloesowy (np Gorvita - nakładam go bezpośrednio na skóre głowy), płukanki aloesowe lub lniane, które przysłużą się nie tylko skórze, ale i włosom.


Do humektantów zaliczamy:

- kwas hialuronowy
- mocznik
- aloes
- gliceryna
- glikole
- d-pantenol
- miód
- skrobia ziemniaczana
- siemię lniane






Humektanty znajdziemy w masce (recenzja) i szamponie (recenzja) z serii Insight Anti-Frizz, odżywce Isana z limonka i aloesem (recenzja wkrótce), masce Kallos Algae (recenzja), szamponach tych z aloesem. 




Warto wzbogacać maski o półprodukty (które wymieniłam wyżej) jeśli widzimy, że włosom definitywnie brak nawilżenia. Trzeba jednak uważać, bo można przesuszyć włosy przez zbyt częste nawilżanie :-D ciekawie to brzmi, ale zapewniam, że nie raz miałam okazje zaszaleć za mocno z humektantami skutkiem czego był puch. 


Proteiny -  regenerują i odbudowują ubytki w strukturze włosów. Mają cząsteczki różnej wielkości i nie wszystkie muszą być odpowiednie dla każdego. Watro próbować i testować. Z tego co zauważyłam u siebie moje włosy najlepiej reagują na małe cząsteczki, np. na keratynę hydrolizowaną. 

Proteiny nadają włosom sprężystości i blasku, a także jedwabistości i objętości. Włosy oklapnięte zdecydowanie odżyją i będą bardziej sypkie po proteinach. 


Do protein zaliczamy m.in. :

- jedwab
- keratyna
- mleczko pszczele
- elastyna
- kolagen
- żółto
- żelatyna
- jogurt naturalny





Jeśli komuś nie wyszło laminowanie włosów żelatyną (jak to zrobić - TUTAJ) i zraził się do protein to powinien zmienić strategie i zacząć łączyć proteiny z emolientami i humektantami. Humektanty i emolienty złagodzą działanie protein, a emolienty dodatkowo zabezpieczą włosy przed ich ucieczką.




Pisałam Wam także kilka razy o zrównoważonej pielęgnacji TU i TU. Warto testować takie miksy i szukać odpowiednich proporcji. Może się okazać tak, że najlepszy efekt osiągnięcie stosując zrównoważona pielęgnacje, a same proteiny mogą dawać nieco słabszy efekt. Wszystko to kwestia prób i błędów. 




Tuningując maski każdy musi wypracować swój system od kilku kropel keratyny po jedno żółtko :-) ilość dla każdego będzie sprawą indywidualną. 

Produkty z proteinami to : maska Serical Crema al latte (recenzja wkrótce), maska Biovax z proteinami mlecznymi (TUTAJ), maska Kallos Milk, Kallos Keratin (recenzja), szampon Eveline Argan Keratin.




Bardzo istotną sprawa jest przeproteinowanie włosów. Proteiny są nam potrzebne, ale lepiej z nimi nie przesadzać, bo mogą wyrządzić sporo krzywdy. W nadmiarze włosy będą przesuszone, tępe, matowe i ciężkie w rozczesywaniu. W moim przypadku optymalny czas miedzy zabiegami typowo proteinowymi to 2 tygodnie, ale kiedyś to nawet raz na miesiąc było za często. Z kolei między tymi zabiegami pozwalam sobie na używanie szamponów i masek proteinowych lub często też sama wzbogacam maski o proteiny.



Mam nadzieje, że moja opinia na temat tych trzech filarów pielęgnacji włosów jest dla Was jasna. W razie pytam, śmiało piszcie w komentarzach :)





Czytaj dalej

Niespodzianka

Good News from SheIn !




Witajcie !

Dzisiaj chce się z Wami tylko szybko podzielić świetna  informacja!  Dostałam wiadomość, że w dniach 12 - 14 czerwiec robiąc zakupy na stronie SheIn nie płacicie za wysyłkę rzeczy, które zamawiacie !

Zachęcam do skorzystania z okazji ! Pod tymi linkami traficie do sklepu, gdzie czekają dodatkowe upusty:















Myślę, że to świetna okazja dla osób, które planowały zakupy w tym sklepie, więc mogą nie zwlekać i zamawiać już teraz :)



Czytaj dalej

Marion fluid na rozdwojone końcówki z olejkiem arganowym

Do suchych i łamliwych końcówek





Opie produktu:
 
Fluid na rozdwojone końcówki z olejkiem arganowym Marion 7 Efektów. Fluid chroni przed rozdwajaniem końcówek włosów, zabezpiecza przed uszkodzeniami podczas stylizacji. Intensywnie odbudowuje końcówki, wzmacnia i wygładza. Olejek arganowy, pochodzący z upraw ekologicznych, potwierdzonych certyfikatem Ecocert pomaga zapewnić suchym i łamliwym końcówkom włosów 7 efektów:

- intensywnie odbudowuje
- przywraca piękny połysk
- odżywia i regeneruje włosy od wewnątrz
- wzmacnia i nawilża
- nadaje miękkość
- wygładza.



Cena: ok. 8 zł za 50 ml w Drogeriach Natura



Skład:



Aqua (woda), Cyclopentasiloxane (silikon - nawilża, tworzy warstwę otulającą włosy), Dimethiconol (emolient suchy - wygładza, nawilża, tworzy film, wykazuje działanie regenerujące), Isopropyl Myristate (emolient suchy - ciepły wosk, zapobiega odparowywaniu wody, działanie nawilżające), Trideceth-9 (emulgator), Parfum (zapach), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy - wzmacnia, regeneruje, nawilża, działa przeciwstarzeniowo), Glycine Soja Oil (olej sojowy, zawiera kwasy tłuszczowe, witaminę E, nawilża, tworzy film), Carthamus Tinctorius Seed Oil (olej z nasion krokosza barwierskiego - nawilża, tworzy film, zapobiega odparowywaniu wody), Retinyl Palmitate (witamina A - wzmacnia, regeneruje, przywraca sprężystość), Tocopheryl Acetate (antyoksydant - przeciwutleniacz), Linoleic Acid (kwas linolowy - nawilża, wygładza), PEG-8 (humektant - nawilża), Tocopherol (antyoksydant - przeciwutleniacz), Ascorbyl Palmitate (antyoksydant - przeciwutleniacz), Ascorbic Acid (witamina C - antyoksydant, przeciwutleniacz, opóźnia procesy starzenia), Citric Acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant; rozjaśnia przebarwienia), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (emulgator - umożliwia powstanie emulsji), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant - pełni role łagodnego humektanta), Triethanolamine (regulator pH), Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer (reguluje konsystencje kosmetyku), Isohexadecane (emolient suchy - daje poślizg), Polysorbate 80 (emulgator - umożliwia powstanie emulsji), Sorbitan Oleate (emulgator - umożliwia powstanie emulsji), Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer (reguluje konsystencje kosmetyku), Benzyl Alcohol (konserwant, imituje zapach jaśminu), Benzyl Salicylate (zapach), Benzyl Cinnamate (zapach), Cl 19140 (barwnik), Cl 16255 (barwnik).


Pokaźny skład - to mało powiedziane... On jest po prostu ogromny!  Wyrzuciłabym stąd połowę konserwantów (poza tymi naturalnymi) i emulgatory. A wyciągnęłam do góry składu olejki. Niestety, ale wspomniany przez producenta olej argonowy znajduje się dopiero po zapachu... W składzie znajdziemy także olejek z krokosza, który ja osobiście uwielbiam w czystej postaci, a także olej sojowy - oczywiście również występuje po zapachu, a więc w śladowej ilości. 



Opakowanie i konsystencja: 




Fluid znajduje się w plastikowym, przezroczystym pojemniczku z pompką o pojemności 50 ml. Duży plus za przejrzyste opakowanie dzięki któremu można kontrolować zużycie. Pompka całkiem sprawna, ale nie aplikuje porcji odpowiedniej na jedno użycie - to z kolei kwestia konsystencji, która szybko zasycha. A o tym dokładniej poniżej.





Działanie:

Kupiłam go pod wpływem chwili, jak to często bywa, gdy czyta się o czymś pozytywna recenzje i od razu biegnie się po to do sklepu. Nie przywiązywałam wtedy dużej uwagi do składu, bo przecież dobry produkt do zabezpieczania włosów musi mieć z przodu silikony - ten ma, więc uznałam ze wszystko gra.

Użyłam go pierwszy raz i byłam niezadowolona. Fluid ma zupełnie inną konsystencję niż sera do zabezpieczania, które wypróbowałam do tej pory. Inne sera rozsmarowywały się w dłoniach idealnie. Było czuć poślizg i co najważniejsze nie zasychały na dłoniach tylko dopiero po rozprowadzeniu na włosach. Z tym fluidem jest dokładnie na odwrót. Produkt lepi się i jedna pompka jest niewystarczająca do zabezpieczenia samych końcówek, bo po rozsmarowaniu w dłoniach od razu zasycha... Wiec nakładam na włosy - NIC. 




Jak nakładam dwie pompki włosy są przeciążone i zwisają smętnie jakbym ich nie domyła. To mnie chyba wyprowadziło z równowagi najbardziej :-D. No nie da się ukryć, że konsystencja jest niesprzyjająca.

Ale znalazłam na niego sposób. Do jednej pompki fluidu dokładam jedna - dwie kropelki olejku (początkowo Wellness & Beauty, a później oleju z orzechów włoskich). W takim połączeniu poprawia się konsystencja i produkt lepiej się rozprowadza, co ważne nie zasycha od razu w dłoniach. Polecam, na mokre włosy dodawać dwie krople olejku, a na suche jedną. Wtedy mam pewność, że włosy będą dostatecznie dociążone, ale nieobciążone

Poza tym jednym (i głównym) mankamentem fluid spisuje się całkiem w porządku. Podejrzewam, że gdyby producent wyciągnął olejki wyżej w składzie byłby idealny. 

Włosy po takim miksie (fluidu z olejkiem) są wystarczająco nawilżone, miękkie i wygładzone, ale gdyby nie dodatkowa kropla (lub dwie) oleju to takiego efektu by nie było. Lekki połysk nadaje jedna pompka fluidu, gdy w mgnieniu oka rozprowadzę ją na końcówkach. Nie zauważyłam odbudowy i regeneracji po używaniu samego fluidu. 

Zapach ma specyficzny i przy dłuższym stosowaniu męczący, ale nie jakiś brzydki :-) po prostu co kto lubi..

Myślę, że spisałby się znacznie lepiej na nisko-porowatych włosach, które są w dobrej kondycji. Na włosach bardziej wymagających jest po prostu za słaby.

Fluid na rozdwojone końcówki Marion: oceniam jego działanie na swoich włosach, więc nie mogę (choć bym chciała) dać mu więcej niż 5/10.




Znacie ten produkt?  Przypadł Wam do gustu? :-) 



P.S za klika godzin kończy się mój konkurs. Macie ostatnią szanse, żeby wziąć udział ! Powodzenia :)








Czytaj dalej